Pomimo, iz film porusza dosc wazne kwestie, ukazujac jak po ciezkich przejsciach bohater dochodzi do siebie, to calosc nie wywarla na mnie zbyt duzego zachwytu. Mysle, ze glownym powodem tego jest to w jaki sposob zostala ukazana ta historia... Dla mnie troche byla nudnawa, dluzaca sie, taka troche mdla... Gra aktorska... rowniez na srednim poziomie... nie wiem czemu obraz ma tak wysoką ocene... Dodam, ze ksiaki nie czytalem... 5.5/10
Podpisuję się częściowo pod tym. Czasami (wg. mnie) film jest chaotyczny i ciężko się skupić. Ale porusza ważne kwestie. Dużo mądrych myśli i takie mocne 6.5 się należy, chociaż nie wiem do końca skąd takie wysokie noty tego filmu.
Chciałem zacząć podobny wątek, ale widzę, że ktoś mnie uprzedził. Pozostaje więc dorzucić swoje 3 grosze. Jak już przedmówcy wspomnieli, "Peaceful Warrior" niesie za sobą ciekawy i ważny przekaz. Niemniej sposób przedstawienia historii zwyczajnie nie zachęca. Pokazany nam obraz jest często zbyt ckliwy, naiwny albo nudny. Chciałbym tu nadmienić, że przez określenie "nudny" nie mam na myśli niezrozumiały czy przegadany, a zwyczajnie monotonność czy dłużące się sceny.
Ostatecznie jednak w produkcji tej można znaleźć chwile napięcia, humoru czy zachwytu. Ponadto film może skłonić do chwili zastanowienia i pozostawić po siebie chwilę przyjemnego uczucia porównywalnego z przekonaniem o zmianie swojego życia wraz z noworocznym postanowieniem.
Kolejnym i ostatnim aspektem, o którym wspomnę, jest muzyka. Sama w sobie nie zachwyca ani też nie odrzuca - określiłbym ją jako przeciętna. Jednakże w filmie pozostawała dla mnie prawie "niezauważalna" przez co mogłem bardziej wczuć się w daną scenę.
Zaznaczam, że również nie czytałem książki i oceniam historię taką jaką przedstawiono w filmie.
Moja ocena: Waha się pomiędzy 5.5, a 6.
Pozdrawiam