i zarazem najgorszy film sportowy jaki kiedykolwiek widziałem
Zgadzam się, film nawet niezgorszy pod względem aktorstwa, montażu i reżyserii, jednak treściowo dużo traci. "Psełdofilozoficzny bełkot" bardzo dobrze oddaje to co czułam oglądając ten film. Niby wszystko takie mądre, a jednak... Rozumiem, że film powstał na podstawie książki Dana Millmana o motywacji. Na początku jest "inspired by true events", ale z tego co wiem Millman nigdy nie złamał nogi na Uniwersytecie (źródło: Wikipedia), ogólnie też ćwiczył bardziej na trampolinie. Nie kapuje więc po co to "true events"? Tylko chyba żeby taki film lepiej sprzedać. Tak w nawiasie śmieszne było jak koleś który złamał rękę spadając z kozła kawałek dalej w filmie bawi się dobrze na imprezie cały i zdrowy ;)
Trudno się nie zgodzić z Waszymi wypowiedziami - przez pierwsze 50 minut myślałem, że taka średnia to jakiś żart (chociaż wiem, że każdy ma swoje zdanie, nie wszyscy muszą odbierać ten film tak jak ja). Potem było minimalnie lepiej ale generalnie film uważam za nudny, pseudointelektualny i przekombinowany, dodatkowo słabo (moim zdaniem) zagrany (głównie chodzi mi tutaj o rolę pierwszoplanową). Historia mnie nie urzekła, nie potrafiłem współczuć temu chłopakowi, bo przecież miał wszystko i tak naprawdę na własne życzenie się tego pozbawił, wynajdując sobie jakieś urojone, wyimaginowane problemy. Twórcy chcieli tutaj chyba napchać tyle "przesłania" ile tylko się dało, przez co z całości wyszła męcząca i koszmarnie mało-wiarygodna papka.
Moim zdaniem ten film za wszelka cenę "chce" nieść przesłanie. I jest kilka momentów, w których to rzeczywiście się udaje. Jednak im film trwa dłużej, tym powoli zaczyna to doskwierać. Irytuje fakt, że każde zdanie i odzywka Sokratesa jest sentencją, lub nawet myślą filozoficzną. Traktuje siebie jako wyrocznię, jedyna normalna ( o ile nie jest to złe określenie) scena, to chyba ta w barze, kiedy ku zaskoczeniu głównego bohatera, ''filozof" pije alkohol i pali cygaro. Przez masę przesłań, które niesie Sokrates, jego postać staje się strasznie nierealna. Mi osobiście doskwiera fakt, że widzę duże podobieństwo, przynajmniej w pierwszej połowie filmu, do "Karate Kid" i relacji: mistrz - uczeń. Jednak mimo wszystko dałem 7, gdyż jest to film, który przekazuje jakieś tam wartości, a ja zawsze takie filmy popieram :)
1. Moim zdaniem niektórzy ludzie oczekują tutaj nie wiadomo jakiej głębi, kiedy wystarczy się skupić na prostocie tego, co przekazywane.
2. A kto powiedział, że Sokrates ma być postacią realną ;)?
Piękno tego filmu zrozumią tylko osoby ćwiczące dla których sport jest czymś więcej niż wylanym potem na treningach:)
NIby dlaczego tylko ćwiczący? Ja aktualnie nic nie trenuje a jakoś potrafie wynieść coś z tego filmu
Śmieszy mnie to wasze pieprzenie. Nic nie zrozumieliście i nazywacie to bełkotem.... Dla mnie ten film niesie przesłanie które moge wynieść do własnego życia
proponuje sięgnąć po jakąś treściwą książkę.
chociaż może jakbym miała lat 13ście to film by mnie porwał ;)
A oglądałaś w ogóle ten film? Jeśli tak, to widocznie nie zrozumiałaś przekazu, a co za tym idzie twój mózg mógł zatrzymał sie na poziomie 13 latki ;)
Ostatnio zacząłem czytać pewną książke o teraźniejszości i musze przyznać że ten film pomaga mi ją zrozumieć. "Oczyść swój umysł, wyrzuć wszystkie śmieci. Jesteś tu i teraz"