Paramount wreszcie znalazł jakiś dobry substytut Transformersów. Co ciekawsze, jest tego absolutnie pewne: budżet wzrósł, ilość wysiłku włożonego w animację wzrósł, ambicja wzrosła... wzrosła też chęć do życia dzierżona przez Jima Carreya, który nagle ma ochotę grać w sequelach filmów, w których dotychczas brał udział! Jasny gwint, co za czasy...
Teraz pozostaje tylko zadać pytanie: "Co dalej?". Keanu Reeves jako Shadow? Tom Holland jako Silver? Danny DeVito jako Big? Nie ma dna dla potencjału tej franczyzy, no chyba że kino superbohaterskie nagle wszystkim się przeje, tak jak kiedyś "monster movies" i filmy kręcone w stereoskopii.
Lyudi, delayte stavki!
Właśnie obejrzałem ostateczny zwiastun i z przerażeniem uświadomiłem sobie, że mój sarkazm bywa czasem mało przyszłościowy. Paramount *rzeczywiście* chce zrobić z Sonica drugie Transformers.
Założę się o 500 złotych, że w Sonic 3 pojawi się Shadow, któremu głosu użyczy Robert Pattinson lub Nicolas Cage.
jeżeli tylko będzie temu towarzyszyć jakaś wartościowa fabuła, a nie familijna papka to jestem na tak