PRAWIE jak Cunningham

Idąc na ten seans miałem nadzieję na film utrymany nieco w duchu "Dzikiego łabędzia" jednak na szczęście reżyser postanowił podążyć własną ścieżką. Ta "inicjatywa" zaowocowała ochydnym fiaskiem na każdym możliwym polu. Baśniowość w filmie została użyta jako wytrych mający pokazać nam perspektywę dziecka, skontrastować świat dziecięcy z dorosłym w maksymalnie wyraźny sposób. Ten koncept jest w zasadzie obok udźwiękowienia jedyną mocną stroną filmu. Teraz o wykonaniu więc: główna aktorka była w swojej roli wyjątkowo pretensjonalna i ostentacyjna, jej ekspresja niesamowicie przerysowana. W trakcie sceny morderstwa na przykład zamiosłem się śmiechem widząc wyraźną inspirację mimiką Anakina Skywalkera, gdy ten stawał się stopniowo "zły". Drugoplanowi aktorzy zdawali się radzić sobie
nieco lepiej, lecz na szczęście kreacja wyrodnej matki przyćmiła wszystkich. Pretensjonalny i przerysowany rys psychologiczny również jej nie pomagał, i w ten sposób dochodzimy do kwesti reżyserskiej - zdjęcia były po prostu zwykłe, przywodzące na myśl produkcję telewizyjną. Rozwój wydarzeń zdecydowanie cierpił na brak autentyzmu, i tu dochodzimy do kwesti ważnej - braku przesłania. Na koniec filmu dowiadujemy się, że w latach 2007-2016 zamordowano w Polsce 215 dzieci - jednak ten film nie jest w żaden sposób przestrogą, a jedynie historią, której celem jest szokować ludzi do tego skłonnych, np. czytelników Super Ekspresu. Jak już pisałem rys psychologiczny bohaterki jest równie nieautentyczny co jej aktorstwo. Reżyser niewątpliwie chciał oddać niestabilność emocjonalną bohaterki, jednak jej przemiany były tak całkowite i gwałtowne, że nie pozwalały traktować tej kreacji jako potencjalnie realnej, co stanowi zaprzeczenie idei jaką narzuca nam ta nota końcowa o dzieciobójstwie. Aktorstwo było przerysowane w prawie każdym przypadku. W tej chwili słucham reżysera, zapytanego o to, czy komizm jaki pojawiał się w filmie był zamierzony (jak przy scenie morderstwa, gdy pół sali się śmiało). Stwierdził, że to wszystko kwestia interpretacji i szybko uciekł od tematu. Moim zdaniem reakcja sali wynikała właśnie z przerysowania zarówno na poziome aktorskim, jak i reżyserskiej kreacji postaci. Na deser dostajemy sekwencję, w której już martwy Marcinek spotyka się z martwym p Kazimierzem ( Tu dla odmiany znakomita kreacja, najlepsza w filmie moim zdaniem) aby poczytać razem bajki. Wspaniała i wzruszająca jak cały film wizja transcendencji. Motyw baśni, zwłaszcza w kontekście zderzenia świata dorosłego z dziecięcym i okrucieństwa wobec dzieci ma olbrzymi potencjał. Tak samo wszelka próba reinterpretacji albo odniesinia baśni do współczesności. Cunningham w swojej książce przenikliwie spojrzał na nasze społeczeństwo i conditio humana, natomiast szansa taka została zmarnowana przez pretensjonalność i wprowadzony na siłę sztuczny dramatyzm. Film dobry traktujący na taki temat wytworzyłby odpowiedni nastrój samoistnie. Bez min w stylu Anakina.

18
  • Z tego co mi wiadomo na sali była jedna niezrównoważona bardzo młoda kobieta, która śmiała się ze scen, które pozostałych wzruszały. Nie wiem skąd męska wypowiedź. Rozproszenie tego wyrośniętego dziecka wynikało z kompletnej nieświadomości na temat macierzyństwa, a tym bardziej dojrzałości. Pena grupa ludzi nie powinna chodzić do kina na filmy artystyczne. Proponuję Pitbulla, tam jest wszystko zrozumiałe, nie trzeba wysilać mózgu, proste teksty :)))))) Polecam czytanie przysłów można się wielu rzeczy nauczyć np:" lepiej milczeć choćby inni myśleli, że jest się głupim, niż się odezwać i rozwiać wszelkie możliwości. Proszę nie mieszać kultowego filmu w nic nieznaczące stwierdzenia.

    • Ooo jaki ZNAFCA się znalazł. "niezrównoważona młoda kobieta" - to się pośmiałem.


    • najbardziej mnie irytuje fakt że trudno zrozumieć czemu ona tak naprawdę zabiła Marcinka, czy ta wersja z gwałtem była prawdziwa czy jak każda z jej wypowiedzianych była "dostosowana do odbiorcy" tak żeby go zmainipulować, gdy już była z Marcinem często zachowywala się jak dobra matka, zdiagnozowała mu wadę wzroku i chciała wykonać operacje laserową (mimo że to wcale nie jest obowiązkowe przy wadzie wzroku jakiejkolwiek) okazywała mu milosć i wsparcie, w innych co prawda się irytowała ale też nie była wobec niego przy tym bezwzględna/okrutna czy cokolwiek bardziej niż wiele kochających matek, a tu nagle takie coś...i wszystko bez emocji prawie, wiec może była psychopatką? Ale to dalej tego wszystkiego do końca nie tłumaczy

      • Według mnie to brak ewolucji u Olszańskiej z postaci samotnej młodej matki miotającej się z dzieckiem i samą sobą (tak jak tysiące podobnych jej kobiet w Polsce) do postaci zimnej morderczyni został przez nią odegrany z pełną premedytacją. Dla mnie Olszańska odegrała tylko pewną projekcję postawy czyli myśli, które nieraz ogarnia takie kobiety, żeby "wziąć i udusić bąka i raz na zawsze mieć święty spokój", a nie faktycznie zlecenie morderstwa. Takie matki wkurzają się, ale nic dzieciom nie robią, bo je kochają. Dlatego to brakujące ogniwo między szczerze zajętą i szczerze wkurzoną dzieckiem Anną - a Anną morderczynią jest tu celowe - to perskie oko puszczone przez aktorkę widowni tego przecież jednak surrealistycznego filmu. Nie każdemu dane to dostrzec, ale ja to zobaczyłam w ten sposób. Olszańska jest zbyt świadomą, zbyt zagłębiająca się w swoją rolę aktorką, żeby machnąć ręką na ten jawny dysonans. Ona po prostu tą pozorną niekonsekwencją pozostawiła w filmie swój "znak firmowy".

    • bo niektóre sceny są tak słabe że po prostu groteskowe i śmieszne i powodują w widzu odwrotny efekt do zamierzonego

  • Pełna zgoda... byłem na tej projekcji... Laska i jej koleś (pewnie to on napisal) popijali Red Bulla z wódeczką i śmiali się przeszkadzając calej sali... Na koniec zostali pognani przez widzow... Powinni być wyproszeni już na początku... jesli dla kogoś scena zabójstwa dziecka jest śmieszna to gratuluję... Bardzo dobry i poruszjący film

  • Nie byłam na tej projekcji, ale się zgadzam z twórcą tematu. Film jest obraźliwy, zły, głupi i przerysowany. Porusza on wiele istotnych tematów, jak: niespełniona miłość, samotne macierzyństwo, dzieciobójstwo, pedofilia, przemoc rodzinna, ale żaden z tematów nie został potraktowany z odpowiednią uwagą i dojrzałością. To nie jest film artystyczny, ale szkodliwy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: