żaden Afroamerykanin nie jest przedstawiony w tym filmie jako postać (od początku do końca) pozytywna, spotykamy Jamiego Foxxa i z góry założenie że jest zbirem - tak to jest żart z postrzegania Afroamerykanów, ale czemu nie ma żadnego Afroamerykanina który jest postrzegany od początku jako postać pozytywna - odniosłem wrażenie że film jest przez to trochę rasistowski
Ja jebe. A jeśli w jakimś filmie czarny będzie dobry, a biały zły, to też uznasz że film jest rasistowski?
Ja jebie! Taka wizja reżysera! Rasizm to jest raczej to, co ty chcesz zrobić - ingerować w tą wizję na rzecz jakiejś rasy. Dajmy już spokój z tą poprawnością polityczną, która prowadzi właśnie do takich przegięć.Stanowcze nie!