Na pewno nie jest to film erotyczny, bo taki chce wywołac tylko napięcie seksualne

{uwaga, SPOILER w jednym jedynym zdaniu ujętym w nawias w ostatniej części tekstu} ....choć na co intencje i dobre rzemiosło reżysera, skoro widzowie prymitywni i tak zobaczą tylko to, co chcą zobaczyć, czyli to, co Dyzio w fazie dojrzewania widzi nawet w balonie na karuzeli (poniżej na forum zdarzają się zdradzające to posty).
Porównałbym "Sztukę kochania" z podobnymi filmami Woody Allena, gdzie wiedzie się kilometrowe dyskusje na tematy seksualne. W filmie Bromskiego w satyrycznym ujęciu pokazano stan umysłów pewnych elit, również świat naukowców, tak naprawdę została tu obśmiana mania seksualna właściwa światu zachodniemu, a w jakimś sensie nawet komedia Bromskiego wyprzedziła epokę, bo strywializowanie tematu seksu i uczynienie go czymś w rodzaju poradnika kulinarnego z największą siłą wystąpiło potem, w l.90, trwa też do dziś (choć akurat w Polsce ostatnio przybrała na sile fala przekonań konserwatywnych). Nawet mam wrażenie, że Bromski bawi sie oczekiwaniami niektórych widzów, bo stwarza sytuacje erotyczne, które szybko maja pointę obracającą się przeciw prostym oczekiwaniom widzów (scena inscenizowanego seksu z porażeniami elektrycznymi, scena łóżkowej próby Anny w ostatnich minutach filmu, czyli swoisty filtr, by się zorientować co do tego, kogo ona kocha).

I w nawiązaniu do ostatniego zdania - jest ten film też komedią romantyczną. Nie udałby się, gdyby nie świetna reżyseria (aktorzy znakomicie wiedzą, jaki cel ma reżyser i jaki świat mają wykreować), znakomite aktorstwo (Machalica, Zborowski, Ziętek i nawet Trzepiecińska, która potem rozmieniła się na drobne w takim manierycznie granym serialu "Rodzina zastępcza" , a tu gra bardzo dobrze).
Tylko dziwne, jak w PRL można było pokazywać kobiety rozebrane do rosołu, tego nawet w amerykańskich kinach akcji od lat 16 nie ma.

5

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    Ostatnio odwiedzone
    wyczyść historię