Przechodząc do konkretów Allie poznaję całe rodzeństwo tuż po przeprowadzę. Trudno określić dokładnie kiedy Jack wyimaginował sobie rodzeństwo, ale w filmie jest dublująca scena, w której ojciec strzela w okno czyli po pierwszej scenie rodzeństwo oprócz Jacka jest martwe i stało się to dość szybko. Film na początku daje odczucia, że ich ojciec to duch co wskazują na to zasłonięte lustra, których wątek w sumie nie został wyjaśniony albo go nie zrozumiałem. Jack przez większość filmu mieszkał sam z zamurowanym ojcem na strychu i to on sam podrobił podpis matki itp.
Sprostuje - Od momentu kiedy ojciec ich znalazł (granie w grę planszową) rodzeństwo już było martwe. Ich ojciec został zastrzelony na strychu przez Jacka i były tam ciała jego troje rodzeństwa więc przez praktycznie cały film widzimy tylko wyobraźnię Jacka i jego sposób na radzenie sobie z problemami.
moim zdaniem lustra były pozbijane i pozasłaniane, ponieważ niszczyły one wizje świata Jacka, w którym jego rodzeństwo wciąż żyje. Jego umysł sprawiał, że widział swoich zmarłych bliskich, ale pewnie nie widział ich w lustrach dlatego też je niszczył/zasłaniał. Potwierdzeniem tego jest scena w której Sam w prześcieradle wchodzi do pokoju matki i jego odbicie w lustrze jest wielkości Jacka, a nie małego dziecka.
A co myślicie o takiej interpretacji:
Jack w trakcie procesu sądowego wydał ojca, o czym dowiadujemy się z notatek prasowych. W związku z tym miał ogromne poczucie winy, co mocno odbijało się na jego psychice. Bądź co bądź, był to jego ojciec. Z tego zrodziły się urojenia prześladowcze. Żył w nieustannym przekonaniu, że ojciec w końcu się pojawi i wszystkich zgładzi. Jak matka pokazała, że ma pieniądze ojca (pochodzące z rozbojów), to już w ogóle zryło mu beret, korba zupełnie się przekręciła i sfiksował totalnie. Wtedy wbił sobie do głowy, że ojciec jak nic wparuje na chatę i zrobi im tam wszystkim jesień średniowiecza.
W związku z powyższym uważam, że przestrzelone okno to była sprawka samego Jacka, ojciec nigdy nie pojawił się w Marrowbone. Jack miał atak manii prześladowczej, wparował spanikowany do domu i w histerii zamknął rodzeństwo na strychu. Potem z pudełkiem pełnym funtów wybiegł gdzieś nad morze walczyć w swych urojeniach z ojcem. Dźgnął ojca nożem w gardło, ale o dziwo jak potem ojciec, w następnej scenie, spycha go ze skały to nie ma krwi na szyi ojca, stąd wnioskuję, że to urojona walka. Jak Jackspadł ze skały to nie wiadomo, ile tam leżał nieprzytomny. A w tym czasie spanikowane rodzeństwo tłukło i drapało w drzwi usiłując się wydostać ze strychu.
Później Jack, kiedy musiał odzyskać pieniądze, znalazł je między skałami i znalazł też nóż, a na nożu nie było śladów zaschniętej krwi, nóż był czysty, po prostu wziął go ze skały i schował do kieszeni.
Ojciec nie wszedł przez komin, nie zabił rodzeństwa, to też jakieś schizy Jacka (czy ojciec umiałby wejść, a wyjść już by nie dał rady, zdrowy, silny mężczyzna?! wątpię). Kilka razy są pokazywane drzwi na strychu od środka, i widać, że są obdrapane. Widać jakby drapały trzy osoby, większa, mniejsza i najmniejsza. Zły ojciec nie zabił dzieci, usiłowały się wydostać. Wyglądałoby na to, że Jack zamknął rodzeństwo na strychu i ich nie wypuścił. W filmie pada tekst, że duch hałasował przez kilka tygodni i wydawało się, że nigdy nie przestanie. Dlaczego Jack to zrobił? Może dlatego, że złożyli sobie przysięgę, że już zawsze będą razem, że będą trzymać się razem i nie wyjawią nikomu swojego sekretu (matka zakopana w ogrodzie), a w pewnym momencie dotrzymanie przysięgi było zagrożone. Billy był zazdrosny, że Jack spędza czas z Allie, a jemu nie pozwala wychodzić poza posiadłość, buntował się przeciwko Jackowi, kto wie, może planował uciec. Może to pchnęło Jacka do takiego kroku. Po śmierci matki, zamknięty na odludziu Jack, odczuwał duże napięcie spowodowane koniecznością utrzymywania całej sprawy w tajemnicy, do tego jego mania prześladowcza, że ojciec przyjdzie się mścić.
Można nawet pokusić się o teorię, że Jack zabił ojca, ale jeszcze w Anglii (w wycinkach gazet była informacja o ucieczce ojca i o tym, że zaginął bez śladu). Wtedy jego mania prześladowcza jeszcze bardziej nabrałaby sensu. Ducha nie widziało jego rodzeństwo tylko on sam.
Zdiagnozowano u niego osobowość mnogą, składała się z osób, które już nie żyły. Jeśli zabił ojca w Anglii, to równie dobrze mógł „wcielić się” w ojca atakującego dom, a potem w ojca zamkniętego na strychu. To Jack zabił prawnika Toma Portera. Tym, który zabija jest Jack.
ciekawa teoria, ale jak wtedy wytłumaczyć walkę dziewczyny z ojcem? sądzisz, że tam to też był jack? chyba było go widać w tym samym momencie piętro niżej. albo to, że ciała rodzeństwa były ułożone i przykryte materiałem?
Fabuła tego filmu jest jak całkiem niezła układanka. Niby już mam wszystkie elementy na miejscu, a tu okazuje się, że jednak coś nie pasuje. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że mężczyzna, który pojawił się na końcu na strychu to Jack, miał posturę Jacka i tak był pokazany, że nie było widać jego twarzy, a Allie krzyczała: Pokaż się, wstydzisz się? Ale też wołała Jacka, żeby jej pomógł.
Zauważ, że jest taka scena, w której Jack jest pokazany w ich TWIERDZY i jak wciela się w każdą z osób zmieniając miejsca, raz jest jednym bratem, raz drugim, raz siostrą, przesiada się i wypowiada kwestie tych osób. Mogło więc być tak, że Jack na strychu, "wcielając się" w ojca i atakując Allie, doświadcza jednocześnie samego siebie, przestraszonego i niezdecydowanego w pokoju na dole. Coś się w nim wtedy przełamuje i pokonuje swój strach, lęk przed ojcem, ostatecznie zwycięża te majaki związane z ojcem.
Nie upieram się przy tym. Moim zdaniem twórcy filmu tak skonstruowali fabułę, że jest ona otwarta na liczne interpretacje. Jakbym nie próbował to wszystko połączyć w całość, to jakaś pojedyncza scena burzy całą teorię :)
Twoja teoria jest super,też uważam że Jack w końcowej scenie gdy dziewczyna walczy niby z jego ojcem to właśnie był Jack po posturze ciała to widać :) pozdrawiam
Teoria jest faktycznie interesująca, jednak nie bierze pod uwagi ostatniej ofiar. Jesli to bylby Jack, to niestety o ile zabicie rodzenstwa byłoby wypadkiem chorego umysłu to jednak za morderstwo już by raczej z więzienia nie wyszedł.
Allie jak walczyła z "ojcem" to zauważ najpierw próbowała wywołać Jane, potem, Sama. Czyli Najsłabsze i najbardziej delikatne osoby jakie były, dopiero później Billiego. Obawiała się, że nie poradzi sobie z facetem (jeśli coś pójdzie nie tak), niż z dziewczyną lub małym chłopcem. Bo tak by się zachowywało ciało Jacka jak by działał jako dana osoba rodzeństwa.
A ciała przykrył Jack, jak wszedł po ustąpieniu odgłosów. Przecież nie zrobiłby tego morderca :) . bo po co?
Dopiero potem zamurował drzwi, żeby na 100% tam nie wejść i nie przeżywać tego co zrobił.
Moim zdaniem na strychu faktycznie był ojciec, który atakował Allie. Ona widziała, jak Jack wciela się w swoje rodzeństwo w schowku podczas "rozmowy" i wołała go używając imion każego z rodzeństwa bo nie wiedziała, którym z nich w tym momencie Jacl jest. W pewnym momencie wymieniła imię starszego z braci i w tym momencie Jack powiedział " pozwól mi ja to zrobię". Sam zbyt bardzo bał się ojca ale jego brat był gotowy do walki.
Nie koniecznie, właśnie to było drugim twistem w filmie, którego nie pokazali "na tacy".
Jack był skrzywiony psychicznie przez ojca i po śmierci matki , której obiecał że będą razem przez cały czas, mógł stwierdzić, że chodziło o całe życie. Więc co zrobić, żeby nikt nie odszedł z domu? ;)
Dodatkowo, jak Jack był jako Sam w pokoju matki i przeglądał skrawki gazet to widzi zdjęcie "ojca" jako ducha (człowiek w prześcieradle). Jak by nie musiał siebie samego oszukiwiać (tzn swojej osobowości) to by widział tam zdjęcie ojca.
Rodzeństwo ciągle czekało aż się pojawi Jack i ich uwolni, ale przez te pół roku (ktorych nie widzielismy) w ciele Jacka był "ojciec". Dopiero jak wygrał walkę z osobowością ojca i chciał ich wypuścić, było już "za późno", przykrył ciała, zamurował drzwi, żeby więcej tam nie wchodzić.
Uważam identycznie, nie było żadnego ojca. Jack po prostu nie mógł znieść ciężaru jaki na nim spoczywał i wykreował w sobie "ojca". Widać to nie tylko po bójce z ojcem. Jaki normalny facet będzie w stanie dalej funkcjonować z przebitym gardłem, ba nawet później dalej się bić, przejść kawał drogi, wspiąć się na dach, wejść przez komin i wybić 3 osoby, a potem siedział i czekał aż go zamuruje? :)
"Ojciec" pojawił się zaraz po śmierci matki.
Tu było super pokazane, że nie znamy głosu ich ojca, a przez to że ma poderżnięte gardło Jack nie musiał NIC mówić jako ojciec. Dodatkowo nóż, czysty, zero krwi.
Widać też zmianę charakteru pisma pamiętnika po incydencie z ojcem.
Co ciekawe przez cały czas broń nosi Billy.
Podczas konfrontacji Allie z "ojcem" mówi do niego wymieniając wszystkie imiona dzieci chcąc dotrzeć do któregokolwiek, byle "ojciec" odszedł. Dotarła do Billiego, któremu wreszcie udało się usunąć osobowość "ojca" z Jacka.
Z drugiej strony, ta Allie też musiałaby mieć zryty beret, skoro wiedziała, że zamknął swoje rodzeństwo na strychu i nadal z nim mieszkała :)
Cały czas coś mi zgrzyta w finale. Z jednej strony, skłaniałbym się do teorii, że Jack przejął osobowości rodzeństwa i ojca, ale wtedy akcja ze strzelaniem w okno trochę traci sens. Jack musiałby przebrać się (scenę obserwujemy z perspektywy żywej Jane, więc inny ubiór nie jest wymysłem Jacka), podejść na skraju lasu, strzelić w okno, szybko wrócić, żeby zareagować na wołanie siostry, przebrać się jeszcze raz i znów wejść do lasu. Raz, że zajęłoby to dużo czasu, dwa, że najprawdopodobniej wzbudziłoby podejrzenia rodzeństwa i dlatego ciężko mi sobie wyobrazić, że po tej akcji daliby się od tak zamknąć na strychu. Z drugiej strony, skoro ojciec istniał naprawdę, kto zakrył ciała dzieci na strychu? Tak, wiem, to brzmi głupio, ale ich ojciec był mordercą i zwyrodnialcem, nie zawahał się ani na moment, kiedy chciał zabić Jacka no i zabił pozostałe dzieci, a później zakryłby ich ciała (co jest oznaką szacunku, a to jakoś nie pasuje do osobowości ojca)? Tu mam mały zgrzyt. Dodatkowo, był tam zamurowany żywcem, bez jedzenia i wody. Miał świeże ciała trzech ludzi, a, podkreślam, był niezłym zwyrodnialcem, i zostawił je nietknięte, mając nadzieję, że złapie jakiegoś gołębia albo szczura? No i jest jeszcze kwestia wydostania się z poddasza. Dlaczego nie wyważył drewnianych drzwi zanim Jack go zamurował? Oba rozwiązania mają swoje dziury (albo ja się po prostu czepiam ;)). Niemniej, film świetny, klimat - miazga. Na pewno obejrzę jeszcze raz i może wtedy rozwiążę zagadkę.
Tak na prawdę nie wiemy kto widzi ich ojca oprócz Jacka.
Był strzał w okno, krzyk Jane, ale ona nie patrzyła przez okno, wszyscy wbiegają na strych i potem widzimy już konfrontacje Jacka z ojcem.
Jane widzi ojca. W tej scenie podchodzi do szyby (to pamiętam dobrze, bo miałem wtedy takie: "co ty robisz, dziewczyno, uciekaj!"). Ojciec przecież podnosi do niej rękę, dopiero wtedy dziewczyna się chowa i krzyczy do Jacka. Co prawda nie widzi wyraźnie twarzy ojca, ale za to dokładnie widać, że ma na sobie ciemny garnitur.
OK, musze sobie to raz jeszcze obejrzeć.
Osobiście to i tak inaczej to interpretowałem ;)
Tak, że Jack pisze (kontynuuje) pamiętnik matki i wtedy "wchodzi" w niego postać ojca i przeplata się z jego własną. Cała oprawa ze strzałem to już jego urojenia, tak samo jak krzyk Jane. Po prostu "zbiera" rodzenstwo pod pretekstem, że "ojciec nas znalazł" i musimy się schować i ich zamyka. Niestety ojciec wygrywa bitwę wewnątrzną i przez pół roku jest w ciele Jacka. Przez ten okres nie widzimy co się działo, widzmy tylko efekt. Wewnątrz (na strychu) są tylko dzieci, które nie umieją się wydostać, próbują wydrapać sobie wyjście z pomieszczenia (zadrapania na różnych poziomach drzwi). Po pewnym czasie umierają z głodu/pragnienia. Jak osobowość "ojca" opuszcza Jacka, ten wchodzi tam i przejmuje ich osobowości. Przykrywa ciała, że pozwolił na to co się stało. Zamurowuje pomieszczenie aby przypadkowe wejście tam nie spowodowało utraty "życia" z rodzeństwem.
Ja to widzę tak, że Jack zaczyna powoli tracić kontakt z rzeczywistością, kiedy jego matka umiera i daje mu kasetkę. Pieniądze przypominają mu o traumie, jaką przeżyła jego rodzina. "Jane" później mówi, że te pieniądze są przeklęte. Spada na niego wielka odpowiedzialność za całą rodzinę. To w połączeniu z tragicznymi wspomnieniami sprawia, że ojciec wraca i stopniowo opanowuje umysł Jacka. Wszystko co później dzieje się na strychu (tj. zamknięcie rodzeństwa i atak ojca), dzieje się w głowie Jacka. To znaczy, Jack faktycznie ich tam zamyka, ale nikt tam nie wchodzi, ani Jack, ani ojciec. Dzieci umierają same. Dla mnie ten strych, oprócz tego, że jest strychem, jest też metaforą umysłu Jacka. Jack zamurował drzwi, zamykając ojcu dostęp do swojego umysłu, jednocześnie w rzeczywistości skazując rodzeństwo na śmierć. Kiedy Jack chce popełnić samobójstwo, słyszy krzyki swojej rodziny, dopiero kiedy rozbija lustro, cichną. W tym momencie, Jack wypiera z siebie to, co faktycznie zrobił. Przez jakiś czas ojciec próbuje przebić się przez mur w głowie Jacka ("przez kilka dni słyszeliśmy jego krzyki. Próbował się wydostać"), ale w końcu wizja szczęśliwej rodziny bierze górę i Jack przestaje słyszeć ojca. Ciała rodzeństwa mógł zakryć, kiedy wszedł na strych po kasetkę (koc jest brudny, ale chyba przez pół roku powinien przegnić, tak jak podłoga pod ciałami). Kiedy Jack tam schodzi, ojciec znów się "budzi". Wtedy Jack orientuje się, że on zawsze będzie wracał do jego umysłu i decyduje się wezwać na pomoc Allie.
Nadal w tym wszystkim nie pasuje mi ten strzał, chociaż twoja teoria akurat tu pasuje. Oczywiście, równie dobrze to może być nadinterpretacja i oczywiste zakończenie, jest tym jedynym. Uwielbiam takie filmy, o których można myśleć godzinami, a i tak nie ma się pewności, czy to co się widziało, jest tym, czym się wydaje ;)
Bardzo fajnie to opisałeś i faktycznie to jest spójne. Zwłaszcza jak "rodzeństwo" (już w jego głowie) uświadamia mu, że ojciec "żyje" i Jack dostaje ataku, bo nie potrafi sobie poradzić z jego zatrzymaniem "na strychu" umysłu.
Film jest świetny, bo można o nim rozmawiać i odpowiednio szukać interpretacji :)
Dokładnie tak. Jack cały czas ma nadzieję, że ojciec "umarł" w jego umyśle/na strychu. Dopiero kiedy wszystkie części jego jaźni "mówią mu", że ojciec cały czas jest znimi, że wciąż żyje w cieniu, Jack się załamuje i dostaje ataku, bo po prostu tego nie wytrzymuje psychicznie.
Jeśli znasz jeszcze jakieś filmy z podobnie nieoczywistym zakończeniem, które zostawiają pole do popisu wyobraźni widza, to wal śmiało! Jestem otwarty na propozycje tytułów :)
Prawdę mówiąc z filmów, gdzie musiałem się zastanowić nad zakończeniem lub obejrzeć raz jeszcze to ostatnio był to The Jacket i Labirynt Fauna.
Labirynt oczywiście oglądałem nieraz, genialny. The Jacket ląduje na liście, dzięki. Od siebie polecę Dziewczynę we mgle. Może zakończenie nie zostawia tak wielkiego pola dla interpretacji (choć i tak widziałem już kilka), ale klimat i zwrot akcji robią robotę. Polecam, solidny kryminał.
To nadal nie wyjaśnia jak jedna osoba może być w tym samym czasie w dwóch różnych miejscach. Jak Jack może być jednocześnie spoglądającą przez przestrzelone okno Jane i widzianym przez nią ojcem oddalonym o kilkanaście/kilkadziesiąt metrów. To zbyt duży dystans, aby mógł się w sekundę przesiąść tak jak to robi zazwyczaj np. w schronie na oczach Allie. Mogłoby to się dziać w jego głowie, ale dziura w szybie jest.
Do tego Jack musiałby być dwiema osobami jednocześnie na oczach zdrowej psychicznie osoby. Allie widziała jak Jack strzela do ojca. Dziewczyna widziała dwie różne osoby mimo, że chwilę wcześniej widziała jak Jack udawał rodzeństwo.
1. Cale rodzenstwo z matka pakuje sie do chaty
2. Matka umiera
3. Allie poznaje rodzenstwo
4. Ojciec ich odnajduje i zabija trojke (scena jak wpada kominem a drzwi by zamkniete bo Jack kazal im sie schowac)
5. Jack dostal schizy i zamurowal ojca.
6. Pochowal lustra bo nie widzial odbic swojego rodzenstwa.
7. Choroba sie poglebiala
8. Allie nigdy do finalowej sceny nie byla w ich domu
to chyba tyle. glupota tego filmu jest ze ojciec spokojnie mogl uciec ze strychu, ale to juz...
bardzo ladnie wypunktowane, dokladnie tak samo to wszystko odebralem, wszystko jest podane na tacy tylko trzeba byc uwaznym a nie wymyslac pozniej jakies niestworzone historie :)
Dokładnie. Mając tyle sprzętów na strychu i.... okno. Jak to możliwe, że nie zwiał?
W końcu ktoś poprawnie streścił (wypunktował) fabułę!
Czytając te wydumane teorie powyżej, miałem wrażenie, że trafiłem na forum jakiegoś innego filmu. Na szczęści okazuje się, że to tylko grupka filozofów z zaburzeniami poznawczymi, która przespała połowę seansu dorwała się do klawiatury.
Historia choć w finale zaskakująca jest prosta jak konstrukcja cepa i nie pozostawia miejsca na interpretację. Wystarczy uważnie oglądać. Wszystko stanowi spójną, zamkniętą całość.
Nie rozumiem dlaczego odrzucacie teorię z ojcem jako kolejną osobowością Jacks skoro tlumaczy ona nonsens zamurowanego ojca który nie uciekł z poddasza i jednocześnie są inne przesłanki jak czysty nóż, niespodziewanie żwawy po ranie w gardło ojciec czy sam pamiętnik i wpis o odgłosach z góry i zmiana charakteru pisma w pamiętniku no i na koniec odrapane drzwi na 3 wysokościach od ziemi.
Jest tylko jedno ale, przynajmniej z mojej strony. Może przysnąłem albo czegoś nie zauważyłem, ale wydaje mi się, że cała rodzina przyjechała do Stanów z Anglii i zamurowanie ojca miało miejsce właśnie tam. Jeśli dobrze kojarzę rozmowa na ten temat miała miejsce jeszcze za życia matki. Z drugiej strony jeśli zamurowali ojca w Anglii jaki sens miałoby wpatrywanie się w plamę na suficie budynku w Stanach? Więc chyba nie końca fabuła jest tak liniowa.
w domku w USA ojciec ich odnalazl i zaczal strzelac w okno. zabij cale rodzenstwo na strychu a Jack go zamurowal.
Freddie dokładnie tak. Cieszę się, że zabrałeś tutaj głos, bo to co czytam w niektórych komentarzach to jest jakaś żenada! Nie rozumiem jak niektórzy mogli nie zrozumieć tak prostej fabuły? Czy tu dyskutują dzieciaki z podstawówki, które doszukują się dziwnych teorii, które zaroiły się w ich ciasnych umysłach? Przecież tam jest wszystko dokładnie wyjaśnione i to dosłownie krok po kroku, trzeba to tylko poskładać, a nie jest to trudne. W ostateczności jeśli ktoś nie pojął tego filmu to niech go oglądnie jeszcze raz i wszystko zacznie się układać. No ale po co? Przecież lepiej snuć domysły z palca wyssane niż zadać sobie odrobinę trudu, żeby chociaż przelecieć film pobieżnie po raz drugi. Aż się oburzyłem tym brakiem zrozumienia u niektórych, ale cieszę się, że Ty wypunktowałeś to tak jak należy, żeby ta ciemna masa mogła posklejać ze sobą te proste wątki, chociaż nie sądzę, żeby co niektórym to pomogło. Chcę tylko dodać, że zgadzam się z Tanirem odnośnie zamiany punktów 2-ego z 3-cim, ale sądzę, że to zwykły błąd wynikający z pośpiechu podczas pisania.
Niestety, Twoja teoria o prawdziwym istnieniu ojca obala moment, kiedy Jack ucieka przez rzekę tuż po ugodzeniu ojca nożem w szyję. Zauważ, że w tym momencie to Jack ma na szyi krwawiaca rane. To jest moment, w którym reżyser wszystko nam pokazuje jak na tacy jeśli chodzi o tatusia. Bang! prawdziwy ojecic nigdy do nich nie przyszedł.
Nie ma żadnej rany, tuz po ugodzeniu następuje scena w której ojciec pluje na Jacka krwią, stąd ta krew na szyi, nie ma tam ranu.
Dla mnie nonsensem jest, że kryminaliscie udaje się uciec i przeplynac pól swiata zeby zabic rodzine. Swoją drogą po obu stronach teorii, czy to z zyjacym ojcem, czy z urojeniami jest mnóstwo niedociągniec. Osobiscie jestem po stronie, że ojciec zyl, chociaz teoria urojen jest bardzo atrakcyjna.
Na koniec, po zastrzeleniu ojca, jego cialo lezy na ziemi, jest tez kolejna ofiara gdyby morderca byl Jack, ciała by nie było, a i za zamordowanie Parkera raczej nie pozwolono by mu zyc sobie spokojnie na wsi.