Tajny agent

O agente secreto
2025
6,8 7,0 tys. ocen
6,8 10 1 6986
7,5 63 krytyków
Tajny agent
Od najlepszych
  • Od najnowszych
  • Od najlepszych

Film ten nie tylko przenosi nas do realiów Brazylii lat 70., ale obnaża mechanizmy opresji, przemocy i społecznej dezintegracji, które są uniwersalne i ponadczasowe. Szczególnie doceniam, jak twórca ukazuje relacje między jednostką a państwem – państwem, które jest bezwzględną machiną tłamszącą nawet najbardziej...

Niestety nie porywa. Film zdaje się specjalnie utrudnia zrozumienie pewnych wątków i gubi je, żeby dodać głębi tam gdzie jej nie ma, mimo że ma na to mnóstwo czasu . Brak porywających ról, głębokiej historii. Zamiast tego jest dosyć banalna opowieść podana w banalny i całkowicie przewidywalny sposób. Plus za... Muzykę?

więcej

ocenił(a) film na 6

Oglądałem na Warszawskim Festiwalu Filmowym w kinie Luna, sala była pełna, film stylizowany na stary (lata 70-80), więc klimacik był idealny. Już dawno nie czułem takiego klimatu oglądając jakoś nowy film.

Jednak w połowie filmu nadal ciężko było domyślić się do czego to wszystko zmierza, dużo poruszonych wątków...

więcej

historia jednak mnie nie porwała; ogladalo się spokojnie; pare akcentów ciekawych, ale bez zachwytu.

Gdzie można obejrzeć?

Był moment pościgu za zabójca, zapowiadało się ciekawie i nagle dowiadujemy się z gazety, że nie żyje. O co chodzi

użytkownik usunięty

„The Secret Agent” to nie tylko thriller polityczny — to medytacja nad pamięcią, przemocą i wyborem jednostki w świecie pełnym zagrożeń. Kleber Mendonça Filho ukazuje, że w chaosie i terrorze człowiek wciąż poszukuje śmiechu, miłości i sensu swojego istnienia. Wagner Moura staje się uosobieniem tego dylematu,...

Jeżeli to ma być np. brazylijska kontynuacja filmów Davida Lyncha, to z pewnością nieudana. Dłuuuuga droga, cel chyba - nieosiągalny.
Chaos, wątki bez ładu i uzasadnienia, postaci bez znaczenia. Pogrom.
Ten film mnie wkurzył i rozczarował. Poszedłem do kina mając w pamięci Carandiru, Miasto Boga, Elitarni 1 i 2 oraz...

więcej

Dobrze, że aktor Udo Kier był niemcem. Bo do polskiej premiery by nie dożył.

To skandal, że trzeba czekać pół roku na polską wersję. Polak też murzyn, tylko biały.

Przynajmniej tak było w Multikinie.

podana w poetyce i tempie brazylijskiej telenoweli. Nie przypadkiem na wstępie fotosy z "Niewolnicy Isaury". Rozumiem, że ta nijakość celowa i właściwie nawet świetny pomysł, że wielkimi partiami to film o niczym, ale chyba mnie nie do końca przekonał.

filmidlo

O panu Kleberze Filho wcześniej nie słyszałem, ale skurczybykowi się udało. Dotknął tym filmem czegoś uniwersalnego, czegoś o naturze ludzkiej. Trudno to wytłumaczyć w ogóle, a nie zdradzając fabuły to już zadanie niemożliwe. Porównywalne odczucia miałem po lekturze "Mistrza i Małgorzaty" czy "Stąd do wieczności"....