Uwaga spoiler!
Trudno uwierzyć, że ten wybitny niegdyś twórca ostatnimi czasy pogrążył się w takim średniactwie... Od czasu "Draculi" nie nie wyreżyserował już nic godnego uwagi, a "Tetro" to niestety kolejny etap w staczaniu się po równi pochyłej. Film jest zwyczajnie słaby. Pretensjonalne, pseudo-artystyczne zadęcie i fabuła rodem z telenoweli - tak można podsumować ów obraz. Serio - oto przez cały film niejaki Bennie chce się czegoś tam dowiedzieć, a Tetro nie chce mu tego powiedzieć, więc Bennie naprzykrza mu się jak upierdliwy szczeniak, zamęczając przy okazji także widza, którego już gówno to wszystko obchodzi. A na końcu Tetro wypala - "jestem twoim tatą". Normalnie parodia :/
Mam wrażenie, że forma i "artystyczny" klimat filmu próbują zamaskować smutny fakt, że reżyser nie ma tak naprawdę nic ciekawego do powiedzenia. Bo przecież totalnie kiczowate jest ujawnienie "zaskakujacej" rodzinnej tajemnicy sprzed lat. Końcowe partie są wręcz niezamierzenie komiczne - jakbym oglądal "Modę na sukces", tylko w nieco bardziej wyrafinowanej oprawie. Klasyczny przykład filmu o niczym. Doprawdy, Coppola powinien chyba dać sobie już spokój z reżyserką, jeśli to wszystko, na co go stać.
muszę się zgodzić z tym komentarzem. ten film to zawiedzione nadzieje na dobry i ciekawy obraz. Film mógłby trwać dobrą godzinę krócej i myślę że tylko by na tym zyskał. Po prostu wieje nudą. I co z tego że zdjęcia są ciekawe? forma artystyczna bardzo przyjemna? skoro film najzwyczajniej w świecie nie ma za grosz fabuły. Umęczyłem się strasznie.
w związku z filmem ciekawy jest tylko jego zwiastun. przez cały seans, nie miałam pojęcia do czego film zmierza- podobnie jak w przypadku "Złego porucznika" z tą różnicą, że na Herzogu liczyły się momenty i podobało mi się, to co widziałam, a Tetro mnie zwyczajnie wynudził. scena przy fontannie czy czymś tam, w której dowiadujemy się, że Tetro to jego ojciec ciągnęła się przez sto lat- zajebiste katharsis, tyle że średnio czułam się zaszokowana.