Absolutnie zdziwiony. Jak to człowiek się może pomylić spoglądając na oceny filmu na portalach filmowych. Oczywiście, nie mam na myśli, że The Box to film definitywnie wspaniały i wybitny, lecz naprawdę mile mnie rozczarował. Tak niskie oceny filmu na tym portalu zmusiły mnie do napisania pierwszej, premierowej recenzji w moim wykonaniu , poprzez, którą chciałbym wyciągnąć dłoń do Pana Richarda Kelly’ego i wesprzeć go dobrym słowem.
Nie będzie to spoiler, gdy napiszę, ze film rozpoczyna się dość powolnie, nie mówiąc, że sennie aż do momentu, gdy przed drzwiami państwa Lewis ląduje tytułowe pudełko. W pudełku - przycisk, guzik, jak to woli, który ma zmienić diametralnie losy naszych filmowych charakterów. Do drzwi państwa Lewis puka niejaki Arlington Steward i uprzejmie oznajmia, że wciskając duży czerwony przycisk(którego jak wiemy od małego, przyciskać nie wolno) doprowadzą do śmierci jednej nieznajomej osoby, inkasując w zamian okrągły miliony baksów. Oczywiście, mogą tego nie robić, ale wtedy nici z kasy.
Krytycy zwracają uwagę, że The Box to film absurdalny, rozwleczony, nudny, nietrzymający w napięciu i źle zagrany. No, cóż. Pozostaje jedynie mi się z tą tezą nie zgodzić a jako, że w tym wypadku ani oni ani ja nie jesteśmy w stanie udowodnić swoich racji, bo tyczą one zmiennych niemierzalnych to temat ten zakończę na tym, że moim zdaniem The Box to film ze średnio szybko toczącą się akcją, lecz interesujący i naprawdę bardzo poprawnie zagrany. Szczególne brawa dla Franka Langelli, który swoją rolę odegrał praktycznie perfekcyjnie- złowieszczo, tajemniczo, elegancko, odpychająco, ale jednocześnie sprawił, że poczułem do niego empatię.
The Box to film- moralitet, który cechuje się tragizmem głównych postaci, muszących wybrać pomiędzy dobrem a złem. Ważną rolę odgrywają tam wątki religijne a postaci odzwierciedlają całe społeczeństwo. Państwo Lewis to zwyczajna, jednodzietna rodzina, która zmaga się ze zwyczajnymi i dość pospolitymi problemami. Muszą dokonać wyboru, pomiędzy złem, do którego się przyczynią nieosobiście tak jak mają to w zwyczaju robić zwykli ludzie oraz pomiędzy zwykłą bezinteresowną, bierną postawą. Zwycięża zło, bo przecież człowieka, który ma umrzeć nie znają, każdego dnia giną setki ludzi a zresztą- to wszystko nieprawda, możemy tylko zyskać a dodatkowo zawsze chcieliśmy wcisnąć czerwony guzik.
The Box to także film wielogatunkowy. Zawiera elementy, sci-fiction, dramatu, wspomnianego już moralitetu oraz thrillera. Kelly umiejętnie łączy każdy z nich, dodając do tego jeszcze elementy grozy i tajemnicy ala David Lynch. Film jest, zatem pod względem gatunkowym całkiem podobny do wcześniejszego dzieła Kelly’ego- Donnie Darko. Początkowo, widz mógłby pomyśleć, że The Box to kolejny film z gatunku tych psychologicznych, które gubią się w gmatwaninie wątków, żeby później pozostawić widza z licznymi niejasnościami i domysłami. Kelly, jednakże nie boi się wyjaśniać wcześniej zaczętych wątków, a robi to na tyle dobrze, że one nie śmieszą a możemy uznać je za całkiem prawdopodobne w konwencji gatunku sci-fi. Być może, nie jest to tak naprawdę zasługą Kellego a wynika to z doskonałości i dokładności pierwowzoru, którym było opowiadanie Mathesona.
Starając się ująć to najmniej pretensjonalnie jak tylko mogę- The Box to film, który w zamierzeniu ma opowiadać o ludzkiej naturze. Na ile jest to prawdą, każdy z Was może to sam ocenić. Oczywistym nawiązaniem jest tutaj wystawienie pary młodych ludzi na próbę, tak jak to miało miejsce w biblijnej przypowieści o Adami i Ewie. Tak jak i tam, tak i tu, fatalną w skutkach decyzję podejmuje kobieta. Kto wystawił na próbę kochającą się parę? Czy ludzie są naprawdę tak źli, czy tylko wtedy, gdy muszą podjąć decyzję, w stosunku, do której posiadają ograniczoną wiedzę? A może jednak nie jesteśmy tak źli, bo potrafimy poświęcać się dla najbliższych? Czy para ocali swoje dusze? Na te i wiele innych pytań przyjdzie widzom odpowiedzieć podczas seansu.
The Box to film w mojej opinii niedoceniony. Być może spowodowane to było zbyt wygórowanymi oczekiwaniami lub też nietrafieniem w gusta kinomanów lub też niezrozumieniem przez niektórych głównego przesłania, choć było one dość jasno przedstawione. The Box to film z klimatem i każdy, kto zacznie oglądać film z nierozbuchanymi do granicy możliwości oczekiwaniami oraz odpowiednim luzem , „z umiłowaniem kina” ala Tarantino powinien rozkoszować się licznymi filmowymi smaczkami i być zadowolony po zakończeniu seansu.
W zupełności się zgadzam. Nie orientowałam się przed obejrzeniem co do oceny filmu na filmwebie i jestem szczerze zdziwiona i zniesmaczona gustem filmwebowiczów.
Film wspaniały :)
Richard Kelly się nie zmienia. Gdy inni jak mogą starają się dopasować do filmowych trendów on brnie pod prąd serwując zwichrowana, nietuzinkową hybrydę gatunkową tak odmienną od tego co widzimy na co dzień w kinie amerykańskim.
Tym bardziej szkoda, że ten współczesny wizjoner wciąż nie może doczekać się należytego uznania ogółu. Choć z drugiej strony może właśnie to świadczy o jego geniuszu dostrzegalnym przez nielicznych.
Znakomite kino. Warto obejrzeć !!
Moja ocena - 8/10
I tak sobie myślę, że ludzie tego filmu nie zrozumieli. Dodatkowo być może sugerowali się gatunkiem wpisanym na filmwebie. Ja poszłam dzisiaj do kina - tabula rasa jeśli chodzi o wiedzę o tym filmie i wyszłam z sali z takim uczuciem jak po Donnie Darko (który na portalu ma oceny wysokie). Uważam, że tutaj(w tym całym ocenianiu)działa psychologia tłumu i tyle.
Dzięki za odzew z Twojej strony. Uważam, że możliwe jest, że masz rację. Ocena 5.11 sugeruje, że film to totalne dno. Film masakrycznie denne , bezdyskusyjne gnioty mają powyżej 7. Bardzo możliwe, że ludzie sugerują się ocenami innych i sami jako, że nie zrozumieli uważają, że to wina filmu. Na rotten tomatoes film ma również ocenę 5.1 i 45% dobrych recenzji ale należy pamiętać, że taka ocena ma tam zupełnie inna wartość. Zresztą recenzenci tamci raczej dystansują się od oceniania w jakiś szczególnie ostry sposób. Są to już raczej konstruktywne krytyki i generalnie inne opinie od tych, które pojawiają się na filmwebie. Tym bardziej dziwię się gdy przypominam sobie Donnie Darko, który był bardzo podobnym filmem, a moim zdaniem , jeszcze trudniejszym i pozostawiający więcej niejasności. Być może niektórzy ludzie lubią po prostu tajemnice i chcą wierzyć, ze film jest o czymś choć dokładnie nie wiedzą o czym. A może po prostu, niektórzy nie lubią jak artysta się powtarza. Ja uważam, ze film zdecydowanie nie-do-ce-nio-ny ! Pozdrawiam :)
Niestety nie do końca się z Tobą zgodzę. Od filmu oczekiwałem znacznie więcej, może dlatego też wyszedłem tak bardzo zniesmaczony z kina (jak chyba jeszcze nigdy - nawet 2012 mnie tak nie zawiodło). Nie liczyłem na wartką akcje, jednak miałem nadzieję na jakiś dreszczyk emocji, lub że chociaż film mnie zaciekawi. To był chyba pierwszy film na którym byłem w kinie i nie wiedziałem co właściwie robię w tej sali kinowej. W filmie pojawiły się dziesiątki, nużących, irytujących, nic nie wnoszących wątków - np. Ta "woda" w której główny bohater wisiał nad łóżkiem, wykład na którym słuchacz "zmusza" bohaterkę do pokazania stopy, pudełko ze zdjęciem na weselu itd. Nie dość, że film przynudzał to jeszcze irytował... W filmie pojawiły się również nieścisłości:
- gdy Steward tłumaczy naszej bohaterce co się stanie gdy naciśnie guzik, a co gdy tego nie uczyni, mówi coś takiego: "jeśli nie naciśnie Pani guzika urządzenie zostanie przeprogramowane i dostarczone do kogoś innego", wynika z tego, że następna rodzina, która dostanie Skrzynkę zabije kogoś innego niż oni mieli zabić. Powstaje pytanie KOGO? Przecież to tworzy pewien cykl, z logicznego pkt widzenia, gdyby nie nacisnęli guzika, skrzynkę otrzymałaby kolejna rodzina która powinna doprowadzić do śmierci tej samej osoby...
- "test" ze skrzynką tworzy pewien cykl. Tak więc kogo zabiła pierwsza osoba wciskająca guzik? Skoro wciśnięcie guzika miało doprowadzać do śmierci osoby wcześniej wciskającej guzik (jako swego rodzaju kary).
- Gdyby nasz bohater przeszedł przez złą bramę i zostałby potępiony, kto zabiłby naszą bohaterkę?
- Dlaczego syn został ukarany za złą decyzje rodziców? W końcu najpierw został ogłuszony i oślepiony, a następnie pozbawiono go rodziców.
- Skoro główna bohaterka mówi Stewardowi, że mu tak strasznie współczuła i że rozumie jego ból itd. To dlaczego tak okropnie opisała jego wygląd przed mężem - prawie jak potwora?
itd.itp.
Sam pomysł na film był wręcz GENIALNY, motyw przewodni był naprawdę wdzięczny i dość oryginalny. Niestety aż przykro patrzeć i aż trudno uwierzyć, że można było to tak spartaczyć. Osobiście nie polecam, a sam do filmu raczej nigdy nie wrócę.
Pozdrawiam
Jeśli w filmie jest jakieś niedociągnięcie, to wtedy możemy o nim powiedzieć, że jest kiepski, ale jeśli on ma aż tyle niedociągnięć, niedomówień, niejasność i absurdów, to można z całą pewnością uznać go za skonstruowany w ten sposób celowo.
Ja myślę, że właśnie to, iż jest tak wiele rzeczy, które jakby nie trzymają się całości, jest wielkim atutem tego filmu i sprawia, iż jest on ciekawszy. Jak się nie lubi ultra-abstrakcyjnych filmów, to nie powinno się chodzić na filmy twórców Donnie Darko.
Swoją drogą, uważam, że ten epizod z dziwnym płynem i wiszeniem nad łóżkiem jest bardzo uroczy i nie zirytowało mnie wcale to, że nie wiem, o co w nim chodziło. Bo to chyba nie o to w tym filmie chodziło, żeby wszystko racjonalnie wytłumaczyć.
"Jeśli w filmie jest jakieś niedociągnięcie, to wtedy możemy o nim powiedzieć, że jest kiepski, ale jeśli on ma aż tyle niedociągnięć, niedomówień, niejasność i absurdów, to można z całą pewnością uznać go za skonstruowany w ten sposób celowo."
Być może masz racje. Jednak czy możesz powiedzieć jaki był cel skonstruowania tego filmu w ten sposób?
"Ja myślę, że właśnie to, iż jest tak wiele rzeczy, które jakby nie trzymają się całości, jest wielkim atutem tego filmu i sprawia, iż jest on ciekawszy. Jak się nie lubi ultra-abstrakcyjnych filmów, to nie powinno się chodzić na filmy twórców Donnie Darko."
Ciekawszy albo bardziej denerwujący, gdyż okazuje się, że połowa wątków w filmie nie miała żadnego sensu. Co do drugiej części się zgadzam. Jeśli jednak się nie mylę jest to mój pierwszy film jaki widziałem D.D. A jeśli wszystkie budowane są w podobny sposób to możesz być pewna, że skorzystam z Twojej rady.
"Swoją drogą, uważam, że ten epizod z dziwnym płynem i wiszeniem nad łóżkiem jest bardzo uroczy i nie zirytowało mnie wcale to, że nie wiem, o co w nim chodziło. Bo to chyba nie o to w tym filmie chodziło, żeby wszystko racjonalnie wytłumaczyć."
Bardzo lubię abstrakcje i nieracjonalne rzeczy. Jednak ich zabieg powinien mieć sens - nie musi być wytłumaczalny, ale powinien współgrać z resztą filmu a to był element zupełnie zbędny w filmie. Cieszę się jednak, że Tobie się podobał ;)
Pozdrawiam
Postaram się odpowiedzieć na Twoje argumenty.
"W filmie pojawiły się dziesiątki, nużących, irytujących, nic nie wnoszących wątków - np. Ta "woda" w której główny bohater wisiał nad łóżkiem, wykład na którym słuchacz "zmusza" bohaterkę do pokazania stopy, pudełko ze zdjęciem na weselu itd. Nie dość, że film przynudzał to jeszcze irytował... W filmie pojawiły się również nieścisłości"
Te wątki dla niektórych mogły wydawać się nudne , no ale dla mnie po prostu nie były. Wiedziałem, że jest to film sci-fiction i nie wszystko musi być wytłumaczone. W sumie nawet nie spodziewałem się, że wytłumaczą cokolwiek bo parę filmów podobnych widziałem i raczej twórcy pozostawiali niejasności. Film jak dla mnie był całkiem zrozumiały i logicznie posuwał się do przodu. Wisząca woda, cieknąca krew czy jacyś ludzie widmo mieli intrygować i według mnie tak właśnie było choć rozumiem, że większość osób twierdzi co innego i to akceptuję. Zresztą nie bardzo skupiałem się na tych rzeczach bo zaciekawiło mnie raczej co innego- motyw z poddawaniem rodzin próbom i fakt czego chce facet bez twarzy:)
" gdy Steward tłumaczy naszej bohaterce co się stanie gdy naciśnie guzik, a co gdy tego nie uczyni, mówi coś takiego: "jeśli nie naciśnie Pani guzika urządzenie zostanie przeprogramowane i dostarczone do kogoś innego", wynika z tego, że następna rodzina, która dostanie Skrzynkę zabije kogoś innego niż oni mieli zabić. Powstaje pytanie KOGO? Przecież to tworzy pewien cykl, z logicznego pkt widzenia, gdyby nie nacisnęli guzika, skrzynkę otrzymałaby kolejna rodzina która powinna doprowadzić do śmierci tej samej osoby..."
nie uważam tego za nieścisłość ale raczej za niedopowiedzenie. Mi mechanizm wydaje się całkiem prosty. To, że urządzenie zostanie przeprogramowane nie oznacza, moim zdaniem, że inna osoba zostanie poddana próbie. Wydaje mi się, że osoba, która wciska przycisk mogła być automatycznie skazana na śmierć, tak, że nawet jeśli ktoś by się nie zdecydował to i tak i tak w końcu ktoś naciśnie przycisk doprowadzając do śmierci. Można by też dyskutować nad tym kto miał zginąć pierwszy ale sądzę, że można by łatwo znaleźć na to odpowiedź.
- Gdyby nasz bohater przeszedł przez złą bramę i zostałby potępiony, kto zabiłby naszą bohaterkę?
Zostałby potępiony ale to nie oznacza, żeby od razu zginął. Najprawdopodobniej sam test nie polegał na tym, że miał wybrać "na pałę" którąś z tych bram ale jak mówili "kierować się głosem serca " czy coś w tym rodzaju. Przypomniał mu się znak pokoju i 2 ale to nie oznaczało, że nie kierował się jeszcze czymś innym o czym nie wiemy.
"Dlaczego syn został ukarany za złą decyzje rodziców? W końcu najpierw został ogłuszony i oślepiony, a następnie pozbawiono go rodziców."
Nie wiemy kim byli Ci co testowali.Nawet jeśli to był Bóg i pomimo tego, że my zakładamy, że Bóg zawsze kieruje się rozumianą przez nas moralnością, to możnaby przywołać tego typu próby, czy wystawienie człowieka na cierpienie w Biblii.
"Skoro główna bohaterka mówi Stewardowi, że mu tak strasznie współczuła i że rozumie jego ból itd. To dlaczego tak okropnie opisała jego wygląd przed mężem - prawie jak potwora?"
Nie jestem pewien czy opisała go jako potwora, wydaje mi się, że po prostu powiedziała jak naprawdę wyglądał. Wyglądał strasznie i to jest fakt. Może po prostu nie potrafiła być szczera w stosunku do męża i nie powiedziała, o tym co naprawdę poczuła.
To film sci-fiction, i wydaje mi się, że nie ma co szukać logiki w czymś co pozostaje w konwencji sci-fiction, tym bardziej, że dochodziła do tego religia.
Mi się bardzo podobały nawiązania do Biblii i o naturze człowieka. I dla mnie raczej o tym był ten film. Zresztą, nie oczekiwałem czegoś wybitnego. Po prostu usiadłem , wyluzowałem się a to czego nie byłem w stanie zrozumieć po prostu zostawiłem w spokoju.
Pozdrawiam
"Te wątki dla niektórych mogły wydawać się nudne , no ale dla mnie po prostu nie były."
Oczywiście to kwestia gustu ;)
"Wiedziałem, że jest to film sci-fiction i nie wszystko musi być wytłumaczone."
Zauważyłem, że bronisz ten film mówiąc, że jest on z gatunku SF. Jednak nie do końca się z Tobą zgodzę. SF ma to do siebie, że posiada logiczne lub nawet naukowe wyjaśnienie. Gatunek który nie musi mieć logicznego wytłumaczenia to np. Bajka, Baśń, Fantasy.
"W sumie nawet nie spodziewałem się, że wytłumaczą cokolwiek bo parę filmów podobnych widziałem i raczej twórcy pozostawiali niejasności."
Niejasności są ok - tzn. sytuacje które pozwalają nam na waloną interpretację. Jednak w tym filmie mamy do czynienia z motywami które wzajemnie sobie zaprzeczają.
"Wydaje mi się, że osoba, która wciska przycisk mogła być automatycznie skazana na śmierć, tak, że nawet jeśli ktoś by się nie zdecydował to i tak i tak w końcu ktoś naciśnie przycisk doprowadzając do śmierci."
Nie zrozumiałeś tego co napisałem, przeczytaj proszę jeszcze raz.
"Zostałby potępiony ale to nie oznacza, żeby od razu zginął. Najprawdopodobniej sam test nie polegał na tym, że miał wybrać "na pałę" którąś z tych bram ale jak mówili "kierować się głosem serca " czy coś w tym rodzaju. Przypomniał mu się znak pokoju i 2 ale to nie oznaczało, że nie kierował się jeszcze czymś innym o czym nie wiemy."
Z tym mogę się zgodzić ;) Chociaż i tak nie rozumiem dlaczego on zostaje poddany takiej próbie skoro to nie on wcisnął guzik... ;)
"Nie wiemy kim byli Ci co testowali.Nawet jeśli to był Bóg i pomimo tego, że my zakładamy, że Bóg zawsze kieruje się rozumianą przez nas moralnością, to możnaby przywołać tego typu próby, czy wystawienie człowieka na cierpienie w Biblii."
No dobrze... powiedzmy, że masz rację chociaż do mnie to nie przemawia ;)
"Nie jestem pewien czy opisała go jako potwora, wydaje mi się, że po prostu powiedziała jak naprawdę wyglądał. Wyglądał strasznie i to jest fakt. Może po prostu nie potrafiła być szczera w stosunku do męża i nie powiedziała, o tym co naprawdę poczuła."
Byćmoże, jednak ktoś kto komuś współczuje zazwyczaj nie mówi w tak empatyczny sposób o tej osobie, a przynajmniej ja odczółem jej opis bardzo negatywnie.
"To film sci-fiction, i wydaje mi się, że nie ma co szukać logiki w czymś co pozostaje w konwencji sci-fiction, tym bardziej, że dochodziła do tego religia."
SF jest naukowo lub logicznie wytłumaczalne, posiada związki przyczynowo skutkowe itd. - o tym pisałem wcześniej.
"Mi się bardzo podobały nawiązania do Biblii i o naturze człowieka. I dla mnie raczej o tym był ten film. Zresztą, nie oczekiwałem czegoś wybitnego. Po prostu usiadłem , wyluzowałem się a to czego nie byłem w stanie zrozumieć po prostu zostawiłem w spokoju."
Wiadomo, że nie każdemu musi się podobać to samo - gdyby tak było to byłoby nudno ;)
O matko! Teraz widzę to fatalne fo pa! Masakra ;) "waloną" = wolną
Hhehehehee niewielka różnica w pisowni a jaka różnica w znaczeniu hehehe ;) :D
Co prawda wikipedia nie jest najlepszym źródłem informacji, jednak nie chce mi się szukać w żadnych encyklopediach ;P
http://pl.wikipedia.org/wiki/Science_fiction
Wyraźnie jest napisane, że wszystko jest wytłumaczalne ;)
to o czym ty mówisz bardziej pasuje tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fantasy
jeśli o mnie chodzi, to nie głosowałam negatywnie pod wpływem innych, ale wyłącznie swojej własnej oceny. zrozumiałam przesłanie filmu, bo rzeczywiście było dość jasno przedstawione, dopatrywałam się też jakiegoś większego morału, czy sensu całości, ale takiego nie znalazłam. jeśli miałabym założyć, że wszystkie niejasności są celowe, to całe oglądanie tego filmu mija się z celem. reklamy zapowiadały go zupełnie inaczej, niż został przedstawiony. w rezultacie jest nudny i nie opowiada żadnej ważnej historii, po prostu opisuje kilka dziwnych momentów, które miały łączyć się w coś intrygująego, moim zdaniem to jakaś jedna, wielka pomyłka...
Mowa była o tym, że po wciśnięciu przycisku umrze ktoś, kogo wciskający nie zna. A co, jeśli tą nieznaną osobą jest właśnie wciskający? Zapewne tydzień wcześniej nasza bohaterka nie brałaby nawet pod uwagę możliwości dokonania takiego wyboru, jednak pojawienie się realnej sposobności całkowicie zmienia sposób myślenia. Wciskając przycisk osoba działa wbrew wcześniejszemu wyobrażeniu samego siebie, co potwierdza tą właśnie nieznajomość.
Pozytywna opinia (nie jedna) rozwiała moje obawy i spróbuje obejrzeć `Pudełko`.
Średnia 5,11 wskazuje na rzecz bardzo słabą, ale skoro ludzie potrafią napisać w jej obronie składne zdania przekonujące do innego stanu rzeczy, to myślę, że warto zaufać ich opinii.
pozdrawiam!
Film obejrzałem już dwa razy , pierwszy wpełni luźny - nie przypadł mi zbyt
do gustu , lecz zaintrygował . Lecz po drugim seansie dowiedziałem się że
to film do którego należy podejść z dużą uwagą i się na nim skupić , nie
ominąć żadnej chwili która łączy wszystko w całość.
Świetnie pokazano w nim obraz ludzi ... ich mentalność , zachowania oraz
swoisty test wyższej rasy , czy samego Boga względem ludzi ... czy mamy
jakikolwiek szacunek do nas samych.