Niestety nie miałem okazji przeczytać opowiadania Richarda Mathesona, na podstawie którego stworzone scenariusz do "The Box". Jednak podejrzewam, że z opowiadania zachował się jedynie główny zarys pomysłu, czyli to co w filmie akurat jest najlepsze. Wszystko poza motywem pudełka z przyciskiem jest tu albo mocno średnie, albo w ogóle do bani. Miejscami miałem wrażenie, że oglądam jakiś słabszy odcinek "Z archiwum X", a nie coś w stylu Davida Lyncha, czego się spodziewałem.