Już pomijając główną treść...
Zastanawia mnie, o co chodziło z:
- tą jej nieszczęsną stopą? Po co to było?
- co to za schizowaty koleś z tej szkoły i na przyjęciu weselnym?
- ich skokami z miejsca na miejsce - w jednym momencie biegają po
bibliotece, w drugim są zupełnie gdzie indziej?
- babką i wyborem jednej z trzech ścieżek? Skąd miał wiedzieć, którą
wybrać, skoro wszystkie klocki wody wyglądały tak samo? Czemu ona w ogóle
mu zadała takie pytanie??
- nie wyjaśniona kwestia kolesia chodzącego za oknem, którego widziała
opiekunka... Po co poszła do piwnicy? Kto tam stał za oknem?
- gdzie szli Ci wszyscy ludzie w rzędzie jeden za drugim? A Steward na
końcu?
Jakoś tak to się kupy nie trzyma... :(