Juste la fin du monde

1 godz. 37 min.
6,8 17 718
ocen
6,8 10 17718
21 445
chce zobaczyć
5,1 16
ocen krytyków
{"rate":5.125,"count":16}
{"type":"film","id":743459,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Juste+la+fin+du+monde-2016-743459/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu To tylko koniec świata
  • użytkownik usunięty

    Ogólnie film sam w sobie niezły ale jak na Dolana to przeciętnie. Takie tam rodzinne piekiełko, a główny bohater tylko tak się patrzy patrzy i ch*j :D Na pewno kolejny raz dobrze dobrana muzyka, ładne ujęcia; ale mogło być lepiej.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    To "tylko patrzenie" bylo najwazniejsze w całym filmie, zepchnęło dialogi na drugi plan i mówiło wiecej niż słowa

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 8

    TreloElo No wiem wiem, ale jakoś podczas tego seansu mi to nie podeszło. Za jakiś czas może obejrzę film jeszcze raz w spokoju i zobaczymy czy jednak zaskoczy.

  • Ja również jestem tym filmem wyjątkowo zachwycony, pod koniec zastanawiałem się czy ocenić go na 10, ale jednak stanęło na 9. Jego zakończenie jednak nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Chciałem zobaczyć reakcję tej rodziny na taką wiadomość, gdy opadną wszystkie maski, gdy dotknie ich ten gwałtowny szok. Wszyscy przez cały film pytają po co przyjechał i to ich nakręca. Jednak jestem w stanie zrozumieć, że postanowił zostawić ich tak jak stoją i wyjść po angielsku, zapewne nigdy już nie wracając, bo widzi że nic się nie zmieniło. Jednak nie do końca rozumiem symbolikę tej kukułki czy innego ptaszka z zegara - czy to koniec świata, wybiła godzina, ptaszek wyrywa się i wydaje ostatnie tchnienie?

    Film jest o rodzinnym piekiełku, oczywiście, praktycznie jak każdy jego film i wiele innych. To mi jednak nie przeszkadza i nie traktuje tego jako wadę. Jest to gatunek, jeśli można tak powiedzieć, który bardzo sobie cenię. Dopiero co mieliśmy naszą Ostatnią rodzinę. Aktorstwo jest tu absolutnie pierwszorzędne, to co robi z językiem i sposobem wypowiedzi Marion Cotillard, jak gra, jaka jest niespokojna, przestraszona, jakie ma tiki i reakcje - to jest poezja. Czytałem, że to wynika z prób przełożenia sztuki, która ma podobną konstrukcję językową - jak u Koterskiego, gdzie bohaterowie często sobie poprawiają zaimki "tą, tę" itd. Fantastyczne były te zwolnione ujęcia "patrzenia", np gdy ona spoglądała na niego i próbowała się uśmiechać z zażenowaniem czy ciągle go przepraszała. To jest chyba najciekawsza postać. Główny bohater może się wydawać wręcz irytująco nieodgadniony, człowiek trzech słów, jak mówiła matka. Jednak po 12 latach w takiej sytuacji to cchyba mogłoby tak wyglądać.

    Oglądanie tego filmu i takiego aktorstwa to jest po prostu uczta, jak w Birdmanie, który mnie trzymał na krawędzi fotela, a to tylko dramat. Jak na Dolana to jest film zaskakująco krótki i stonowany stylistycznie, choć pozwolił sobie na detale, małe sceny w formie ozdobników czy teledysk z tą okropną rumuńską piosenką, której nie chciałbym już więcej w życiu słyszeć. Pomimo tego, że wszyscy ciągle się kłócą to nie uważam tego za jakieś przesadzone, groteskowe aktorstwo, rozdzieranie szat itd. To mu się zdarzało. Określenia "stonowany i powściągliwy" nie pasują do aktostwa, bardziej do stylu, ale sądzę że to jest film, w którym najbardziej się hamował, bo to w końcu wielki esteta. Powiedziałbym, że dojrzewa.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    maxplastic Jeśli chodzi o kukułkę to myślę, że symbolizowała głównego bohatera. Wyfrunęła z domku, latała, wróciła lecz umarła i tak poza nim... A co do samego powodu przyjazdu myślę, że żona brata domyśliła się i to na samym początku filmu podczas rozmowy o dzieciach. W trakcie ujęcia gdy patrzyła z Louisem na siebie przez około minutę można było zauważyć właśnie ten moment, w którym się domyśla + na samym końcu gdy Louis pokazał jej palcem, żeby była cicho. Można to interpretować oczywiście tak, że on nikomu nie powie, że jego brat ją bije. Według mnie jednak pokazuje żeby nikomu nie mówiła że umiera.

  • Miałem negatywne nastawienie do tego filmu... recenzje nie zostawiły na nim suchej metki. Ale raz jeszcze sie przekonałem, ze nie powinienem sie sugerować recenzjami. To jest film love it or hate it. Ja pokochałem od samego poczatku ta historie - w sumie dosc uniwersalna. Zbliżenia, na które mnóstwo ludzi narzekało po seansie dla mnie były jedynym sposobem pokazania tej historii - zatłoczonej emocjami.
    Mnóstwo niedopowiedzeń, mimo dużego patosu. Ale wyjątkowo mi to w ogole nie przeszkadzało. Aktorstwo pierwsza klasa.
    Ja w niebie.

  • Arvanity ocenił(a) ten film na: 5

    Przeciętny film. Zero jakiegokolwiek półtonu, zero zawahania. Ot, 90 minut wykrzykiwania wzajemnych pretensji. Męczące bliskie kadry na twarze bohaterów oraz nędzne teledyskowe wstawki. Taka mieszczańska tragifarsa, z której nic nie wynika.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    Arvanity "Nędzne teledyskowe wstawki i męczące zbliżenia na twarze bohaterów" Dolan wykorzystuje w każdym swoim filmie. Nie rozumiem ludzi którym nie pasuje jego styl a nadal chodzą na jego filmy chyba tylko po to żeby mieć na co pomarudzić i krytykować.

  • Arvanity ocenił(a) ten film na: 5

    TreloElo Używanie tych samych chwytów w kolejnych filmach nie kwalifikuje od razu danego zabiegu jako dobrego. Oglądam filmy po to, by poszerzyć wiedzę na ich temat i móc uczestniczyć w dyskusjach. Poza tym każdy człowiek w swoim życiu ma więcej powodów do pomarudzenia, więc nie trzeba specjalnie się wybierać na film Dolana, żeby mieć ku temu pretekst.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    Arvanity Sądząć po licznych nagrodach za każdy film i jego sławę chyba jednak jego zabiegi są dobre i skuteczne

  • TreloElo Film dostał bardzo ważną nagrodę w Cannes, ale od krytyków uzyskał zaskakująco słabe oceny, jak na Dolana. Chociaż w Cannes nie takie "wynalazki" dostawały nagrody. Twierdzili oni właśnie, jak kolega powyżej, że za dużo, za mocno, za gęsto, za ciężko. O dziwo jego poprzedni film "Mama" bywa uznawany za jego najlepsze dzieło, a to jest to samo w jeszcze bardziej ekstremalnym wydaniu. Dłuższy, co prawda na dwie główne postacie, ale wydzierają się więcej, film jest kręcony w 1:1, ciągle mamy twarze w kwadratowym kadrze, to jest dopiero męczący film - ale nadal bardzo dobry. Tam jest więcej treści i historii, akcja nie toczy się w aż tak ograniczonej przestrzeni - to jest ekranizacja sztuki i tak to wygląda. Postacie dyskutują ze sobą gdzieś na uboczu, w didaskaliach albo wrzeszczą na siebie wszyscy razem na dużej scenie. Sam nie przepadam za teatrem i nie bywam, a takie filmy zazwyczaj lubię. To jest tak, jak ktoś napisał powyżej - kochasz albo nienawidzisz, Dolan nie bierze jeńców, nie ma półtonów - jest kolorowo, kiczowato, przesadnie. Wiele osób może być zmęczonych. Teledysków jest tu najmniej.

  • Arvanity ocenił(a) ten film na: 5

    TreloElo Nagrody oraz sława nie są żadnym wyznacznikiem jakości. W 1942 roku Oscara za najlepszy film dostała "Zielona dolina". Prawie nikt nie wie, że taki film w ogóle istnieje, ale za to co poniektórzy kojarzą dwa inne dzieła, które wtedy z nim stanęły w szranki - "Obywatela Kane'a" oraz "Sokoła Maltańskiego". Ot, taka drobna egzemplifikacja, jak moda czy różnego rodzaju polityka może wywindować na szczyt kogoś niewiele znaczącego.
    @maxplastic - Przy okazji oglądania nowego filmu Dolana przypomniał mi się film "Kto się boi Virginii Woolf?", zwłaszcza że tam też historia jest oparta na dramacie, tym razem Albee'ego (nie wiem czy tak to należy napisać), a i mamy ciasnotę, duszność oraz wiele krzyków. Jednak w filmie z Taylor mamy do czynienia z budowaniem napięcia. Z minuty na minutę klimat się zagęszcza. Nie mamy do czynienia z takim topornym uderzeniem i późniejszą kondensacją. To właśnie różni dzieła przeciętne od wybitnych.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    Arvanity Nie rozumiem tej dyskusji. Wyrazasz tylko swoja opinie, próbujesz ją poprzeć na podstawie Oscara z 1942 roku kiedy wymagania wzgledem filmu byly zupelnie inne. To, że na Tobie film nie wywarł wrażenia, nie trzymał w napięciu i męczył nie znaczy, że inni mieli identyczne wrażenie. Podsumowując jeśli według Ciebie film jest słaby to nie znaczy, że na prawde jest, dlatego nie krytykuj reżysera, jego nawyków itd bo jak powszechnie wiadomo Dolana nie interesuje opinia ludzi, ktorzy jego kina nie rozumieją, a patrząc na oceny i wszystko inne wnioskuje, ze wiecej ma zwolennikow.

  • teffi ocenił(a) ten film na: 5

    TreloElo A dlaczego ma nie krytykowac? Chyba po to sluzy to forum...zeby dyskutkowac. I parafrazujac Twoja wypowiedz, jezeli film podobal sie akurat Tobie to wcale nie znaczy, ze jest naprawde dobry.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    teffi Masz rację, jednak najbardziej w tym wszystkim chodzi o fakt, że krytyka spadła na zabiegi, które pojawiają się w każdym jego filmie i myślę, że to się nie zmieni. Jeżeli komuś to przeszkadza niech nie ogląda jego filmów i tyle. Wiadomo, że jak komuś to nie pasuje to film nie będzie mu się podobał w takim razie gdzie sens zamęczać się z własnej woli?

  • teffi ocenił(a) ten film na: 5

    Dla mnie kuleje już sam scenariusz. Chłopak przyjeżdza do rodziny, z która nie ma kontaktu, aby zakomunikować o swojej chorobie. A właściwie to po co? Radził sobie przez tyle czasu bez nich, mógłby i teraz. Dla mnie sam motyw przyjazdu jest sztuczny. W końcu nic nie mówi. Czego oczekiwał? Ze po 12 latach przyjmą, go jakby wyszedł na 15 minut po gazety? Cassel, jak dla mnie świetny. Wymieniłabym Suzanne...wygląda na córkę Antoine, a nie na jego siostrę.

  • TreloElo ocenił(a) ten film na: 8

    teffi Jest to film na podstawie sztuki więc główny wątek nie Xavier wymyślał. Osobiście nie widzę w tym nic dziwnego no ale rózne są gusta

  • teffi ocenił(a) ten film na: 5

    TreloElo Scenariusz sztuki można dopasować tak, żeby pasował na ekrany kinowe. Nie zawsze to, co się sprawdza w teatrze sprawdzi się na wielkim ekranie.