Przez cały film miałem odczucie że dziwnie to wszystko wygląda, a ja nie rozumiem co, jak, i dlaczego. Syn - geniusz stwierdza że najlepszym pomysłem będzie wysadzenie sobie chałupy w powietrze i schowanie się w lodówce (czy co tam przytargali z garażu). W tym samym czasie ojciec, nieprzytomny przez większą część filmu obudził się zdając sobie sprawę że już prawie koniec, a co to byłby za film bez dramatycznego poświęcenia jednego z bohaterów - zdecydował się więc umrzeć kompletnie po nic, by zamknąć drzwi za trójką dzieci.
Jeden z tych filmów po których człowiek myśli - czekaj, co ja właściwie obejrzałem? Cóż, nie jestem fanem takich produkcji.