FILM INSPIROWANY, czyli 1% faktów, 99% fikcji i żerowanie na tragedii

"Film inspirowany prawdziwą historią pierwszej ratującej życie udanej operacji przeszczepu twarzy"
Jeżeli tak to film dotyczy Grzegorza Galasińskiego, mojego znajomego, z którym jeszcze parę lat temu grałem w tym samym klubie w piłkę i mieszkamy kilka kroków od siebie. Oglądając trailer jestem zażenowany tym co zobaczyłem, gdyż PRAWDZIWA (!) HISTORIA jego życia jest totalnie odwrotna niż ta którą pokazano na trailerze tego filmu. Nikt w rejonie nie był obojętny na jego stan i wszyscy wokół pomagali i pomagają mu jak tylko mogą.
Faktem w tej zapowiedzi jest tylko to że Grzegorz uległ wypadkowi, chociaż w totalnie innych warunkach, miejscowości i sytuacji.
Reszta to fikcja, a szczególnie ukazywanie mieszkańców miejscowości jako jakiś ciemnogród. Domyślam się, że reżyserka nie zamierzała tworzyć dokumentu, tylko film inspirujący się prawdziwą historią opierający się na jej fantazji. Nie zmienia to faktu, że w takim wypadku podpinanie tego filmu pod prawdziwą historię z górnolotnymi frazesami w zwiastunie to jakiś chory żart. Grzegorz odcina się od tego filmu i sam mówi że w tym "dziele" nie pokazano jego historii i nie utożsamia się z tym. Dostał od reżyserki zaproszenie na premierę, ale nie zamierza z niego skorzystać. Nie dziwię mu się, granie na czyjejś tragedii bez uzgodnienia, bez ingerencji bohatera w scenariusz czy cokolwiek to p....... żart (filmweb mówi że za ostro jadę to wykropkuje) . Czekam na premierę całości tego chłamu, żeby zobaczyć jak bardzo fantazja poniosła panią Szumowską. Może film jako film będzie ciekawy, super wyreżyserowany, fajne zdjęcia i ogólnie będą same ochy i achy, ale jak dla mnie już na starcie jest spalony. Dziękuje, nie pozdrawiam.

143
  • Szkoda, że zgodził się na wykorzystanie wizerunku, bez uprzedniej konsultacji. Tzn. jak film będzie wyglądał.

  • Żerowanie na tragedii? W takim razie z 80% współczesnych dramatów w telewizji, kinie i w tatrze to robi. Pusty śmiech mnie ogarnia - zakażmy sztuki jako takiej :D

  • nie pomyślałeś, że ta historia była tylko inspiracją, nie zawsze musi być coś pokazane 1:1, na tym polega film

    • Jaka inspiracja!? ;-) Przecież w tym filmie jedyna rzecz, która miała cokolwiek wspólnego z Galasińskim to to, że był przeszczep twarzy. Nic więcej. Ani jedna rzecz. Zaczyna się już debilnie bo upadek z wysokości mógłby spowodować, że se chłop kręgosłup połamał a nie oberwał mięśnie twarzy. W rzeczywistości faceta wciągnęła maszyna budowlana i stąd takie obrażenia. No ale czy to ważne jak się robi propagandę ;-) Ważne, że Goebbels jest zadowolony i cieszy się w grobie, że ma tylu godnych następców pamiętających o zasadzie powtarzania kłamstw.

    • Raczej na tym polega INSPIRACJA która nie przekłada faktów 1:1, widzę w tym temacie (ty rozumiesz) wielu ludzi nie rozumie co to jest "Inspiracja"
      Sama nazwa wskazuję że nie będzie to oparte na faktach, a jużtym bardziej nie pokaże faktycznych wydarzeń,, nawet nigdzie nie ma napisane że jest to film oparty na faktach.
      Inspiracja czyli mogę zmienić historię od mojego punktu widzenia, ktoś w rzeczywistości złamie kręgosłup, ja przekształcę to w zwiję że połamał sobie nogi.

  • Dokładnie tak, filmowcy na całym świecie inspirują się historiami z życia wziętymi i jakoś o urażonej dumie innych narodów nie słychać.

  • W wywiadzie udzielonym Agacie Michalak Szumowska mówi: "Może na samym początku prac nad filmem mieliśmy pokusę, by opowiedzieć autentyczną historię bohatera przeszczepu twarzy, ale bardzo szybko odrzuciła nas dosłowność tej historii. Nie chcieliśmy robić thrillera medycznego. Wspólnie też zdecydowaliśmy, że nasz film będzie się trzymał jak najdalej od publicystyki, by uwypuklić wszystkie te dowcipy i pewne uproszczenia, alegoryzm tej historii. Gdyby nakręcić ją realistycznie, wydałaby mi się zbyt prosta. Ale gdy ubraliśmy ją w tę specyficzną formę, dostała skrzydeł przypowieści."

  • Inspiracja to nic innego jak natchnienie, wena twórcza. Np. Istnieje ustawa 500 +. która jest faktem, do tego odwiedziłam muzeum, w którym oglądałam obraz J. Malczewskiego " Zatruta Studnia". Wracając z muzeum przechodziłam obok placu zabaw, gdzie matki huśtały dzieci. Te trzy wydarzenie są faktem. Wracam do domu i wpadam na pomysł, że napiszę książkę o matce, która popadła w nędzę po tym jak rząd zlikwidował 500 +. Przez długi czas nie mogła znaleźć pracy. Jej dzieci były coraz bardziej głodne i ona je otruła, żeby nie musiały umierać z głodu. Historia wyssana z palca, ale inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Filmy, czy książki, które przedstawiają fakty określa się mianem biograficzny/ -a, oparty/-a na faktach. W takich filmach też, gdy są jakieś ubarwienia na końcu zwykle jest to powiedziane lub napisane. Dramat to fikcyjny film. A ten do takich należy.

  • Niewątpliwie warto film docenić za grę aktorską, świetne kadry. Od strony technicznej ciężko się do czegoś przyczepić. Szumowska powiela tematy, które wiele razy już były pokazywane na ekranie tj. Nędza polskiej prowincji, zasciankowosc. Fakt faktem, że nagromadzenie tylu detali powoduje przesyt tym tematem i wrażenie, że reżyserka próbuje zbudować swoją popularność kosztem Polaków i tragedii pojedynczego człowieka. Ci, którzy uważają, że Szumowska żeruje na ludzkiej tragedii może niech popatrza na to jak na historię alternatywną, ponieważ jest wiele małych miejscowości, w której społeczności lokalne są gotowe pomóc człowiekowi, ale też wiele takich, co wbilyby człowiekowi widly w plecy. Pietnowanie tych cech może wskazywać na to, że należy ich się wystrzegać. Moim zdaniem autorka niepotrzebnie nawiązywała tak wyraźnie do tragedii Grzegorza podając do wiadomości, że to jedyna taka operacja w Europie. Mogła tą historię przerobić jeszcze inaczej żeby nie była tak sugestywna np. Bohater traci wzrok, nogę czy coś w tym stylu.

  • "Czekam na premierę całości tego chłamu" xd
    W Rosji mówią tak: "Sołżenicyn? NIE CZYTAŁEM ALE GARDZĘ" XD

  • Nie rozumiem takiego czepiania się.
    Przecież Szumowska nie nakręciła dokumentu, ani reportażu. To co wydarzyło się naprawdę (czyli wypadek i konieczność przeszczepu twarzy) było jedynie inspiracją dla stworzenia własnej historii.

  • ale od początku podkreślano, że film sam w sobie jest fikcją! Szumowska w wywiadzie mocno to podkreślała, że historia tego człowieka była inspiracją, lecz opowieść jest już dopisana!

  • Czyli jednak Szumowska ma rację, przedstawiając polską wieś jako ciemnogród, skoro sąsiad Galaśińskiego nie potrafi odczytać filmu, tylko uważa, że reżyserka powinna nakręcić dokument, z błogosławieństwen lokalnego proboszcza, Na wsi wszyscy dobrzy, pomagają, psów na łańcuchach nie trzymają, wódka się nie zalewają na komuniach, a ksiądz to intelektualista, erudyta i wielki humanista.

  • To jest częsty problem ludzi, których życie jest INSPIRACJĄ. Oni by chcieli biografii, a tu film tylko nawiązujący.

    Polecam filmy robić samemu, jeśli się chce mieć kontrolę. Twórcy filmów inspirowanych faktami nie mają obowiązku trzymać się faktów, na tym polega inspiracja. Mają natomiast pełne prawo przyznać się do inspiracji.

    • Czemu Polacy nie potrafią zrobić filmu, który wzbudza emocje?
      Na palcach jednej ręki można policzyć takie filmy, które pozostawiają ślad po obejrzeniu seansu. Spodziewałem się czegoś więcej po Szumowskiej, a niestety otrzymałem płytki i do bólu przewidywalny... natwet nie film, a satyrę, gdzie wszytko jest spłaszczone i mało wyraziste.
      Spodziewałem się po główny bohaterze, że jego postać rozwinie się w spektakularny sposób, że może będzie element zemsy jak u Tarantino, że zobaczymy przemianę głównego bohatera, który zechce zawalczyć o swoje być albo nie być!
      Fajnie, że Pani reżyser przedstawia nam ciemnotę Podkarpacia, która w dzisiejszych czasach może się wydawać mało realna. Niestety tego nie zweryfikowalem i ciężko mi z tym polemizować. Faktem jest to że, nie ważne gdzie byłaby lokacja, ważne żeby poprowadzić tak postać głównego bohatera, żeby była wyrasista i żeby móc się z nią utożsamiać. W tym watoliwym dziele mi tego zabrakło. Bohater, choć grany przez aktora, którego bardzo cenię, to niestety "mariaż" z Panią Szumowską chyba nie służy Panu Kościukiewiczowi zbyt nad to. Film miał potencjał i mógł się rozwinąć w każdą stronę, ale mam wrażenie, że została wybrana najgorsza z możliwych dróg.
      Jestem bardzo zawiedziony seansem i niestety nie pozostaje nic innego, jak czekać na lepsze czasy.

      • Łał, czemu Polacy piszą takie idiotyzmy na forach? :D

        Polacy tworzą dużo filmów, które wzbudzają moje emocje. Może zatem Ty masz problem ze swoimi i nie jest to kwestia tego, jak filmy robią Polacy, ale tego, jak jeden arti je odbiera? Zerknijmy, jakimi ocenami się chwalisz.
        W ocenach 10 mamy sześć filmów z USA. W ostatnich ocenach masz film z Hiszpanii (jeden!), filmy z Polski (dwa!, zresztą jeden to Smoleńsk), a pozostałe to USA samodzielnie lub w koprodukcji z innymi krajami, w przeważającej większości po angielsku (może wszystkie, nie chce mi się sprawdzać).

        Wobec tego odpowiem Ci na Twoje pytanie: tak się wytresowałeś, tak masz.

        Film "Twarz" nie jest satyrą jednak.
        Spodziewałeś się banału ("spektakularny sposób", jak Vader albo Corleone, jak to się robi w USA) bez polskich realiów zapewne (wydają Ci się "mało realne", bo oglądasz raczej USA), zresztą chciałeś żeby w banalny sposób twórcy na Tobie zagrali ("utożsamiać" - czy może być prostszy sposób zdobycia widowni niż zrobienie kolejnego filmu o nastoletnim bohaterze, z którym się gimbaza utożsami?).

        Raz jeszcze nalegam, żebyś pomyślał, jak wiele w Twojej ocenie jest Twojej własnej indolencji. Filmy są dobre albo złe, ale widz mniej ograniczony (do rozrywkowych produkcji z USA) trafniej by to ocenił.

        • Uwielbiam te sztampowe weryfikowane co kto ocenił i na ile gwiazdek... Buahaha. Wielce oryginalny Pan się znalazł. Wytłumacz mi zatem co w tym filmie jest nadzwyczajnego, pomijajac to co napisałem już wcześniej?
          Merytorycznie proszę podejść do tematu, a nie skupiając się na mojej osobie, zresztą wywlekajac powierzchowne wnioski i przytaczajac z d. argumenty.

          • 1. Kogo obchodzi, co uwielbiasz? :)
            Tak się składa, że dla rozsądnych ludzi nie ma znaczenia, czy jakiś arti z netów uzna coś za sztampowe czy za oryginalne. Ma natomiast znaczenie, czy widz jest skrajnie ograniczony do masowej produkcji z USA kierowanej do prostego widza, czy też widz jest wszechstronny, obyty i ma jakieś doświadczenie.

            2. Twoim merytorycznym argumentem jest "buahaha", tu się oczywiście uwidacznia ogólny poziom Twojej kultury. Jak miałbyś opisywać "Twarz" rozsądnie, skoro skupiasz się na argumentacji na poziomie "buahaha"?

            3. Nie silę się na oryginalność. Gdyby mnie ktoś spytał o jakąś datę, wyjaśnienie procesu fizycznego czy psychologicznego, zdecydowałbym się na odpowiedź nieoryginalną i poprawną, a nie na oryginalną błędną. Twoje "buahaha" nie ma waloru oryginalności, tak przy okazji.

            4. Jak tylko mi zalinkujesz miejsce, w którym nazywam ten film nadzwyczajnym, ja Ci opowiem, dlaczego go tak nazywam. :)

            5. A gdzie się odniosłeś merytorycznie do tematu, arti? :)
            5a. Nie pisałeś (choć zdawało Ci się, cielaczku) o kinie polskim. Pisałeś o emocjach, które ma randomowy, wychowany na co słabszych hitach polsatu arti. Pisałeś o sobie, więc ja odpisałem o Tobie.
            5b. Dalej piszesz o tym, czego arti niezbyt rozgarnięty, ale pyskaty zza monitorka, się po filmie spodziewał. Skoro znów pisałeś o sobie i o tym, jakie są Twoje oczekiwania, to odpisałem merytorycznie: o Tobie i o powodach zaistnienia takich właśnie oczekiwań.
            5c. Potem arti pisze o sobie, co mu się wydaje realne a co nie (a ja kontynuuję, wyjaśniając, dlaczego mu się tak wydaje)
            5d. Na koniec arti pisze o sobie i swoim rozczarowaniu. A nie wymieniam tu każdego miejsca, w którym arti pisze o sobie więcej niż o filmach.

            Wobec tego, prosiaczku, odpisałem Ci w dokładnie tym temacie, który zacząłeś. To temat Twoich oczekiwań, Twoich doświadczeń, Twoich odczuć, przy tym Ty nie jesteś samokrytyczny (co dziwi, bo nikt pełnosprawny Ci w życiu na pewno wiedzy filmowej nie gratulował) i nie umiesz określić, że Twoje oczekiwania i odczucia wynikają wprost z ubóstwa Twoich doświadczeń.

            Jeśli napiszesz coś o filmie, a nie tylko o tym, jak mało o filmach wiesz, to ja Ci o filmie odpowiem.

            (Żebyśmy mieli jasność, spodziewam się, że będziesz kontynuował pyskówkę urażonego dziecka, ale ani przez chwilę nie spróbujesz rozważyć, czy czasem Ci prawdy nie napisano. Zostałeś grubo ponad pół wieku temu opisany: w obliczu możliwości, że dane świadczą przeciwko Tobie, będziesz wykazywał imponującą zdolność odwracania kota ogonem, ignorowania danych, spoglądania w drugą stronę, przemilczania czegokolwiek etc etc)

            • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

              • No no, osiołku, z matką to mi tak napisałeś, jakbyś oglądał dużo amerykańskich filmów i miał przez to nieco ograniczoną wizję ciętej riposty.

                Powiedz mi, co by nasze matki powiedziały widząc tak mocne argumenty z Twojej strony?

                Sądzisz, że nasze matki uznałyby, że człowiek rodzi się z wiedzą filmową, czy może raczej wiedzę się nabywa - zatem trzeba oglądać coś więcej niż filmy ograniczone do hitów z jednego kraju? :) Odpowiedz tak, żeby mi w pięty poszło, tylko czasem nie dotknij tematu, bo jeszcze będziesz merytoryczny, a nie płytki.

                • Czyli jednak zabolało? I bardzo dobrze. Mama powiedziała, że robisz się nieco bardziej pokorny, jak mówi do Ciebie świnko. Idąc za jej radą - świnko mam nadzieję, że przestaniesz czepiać się ocen na moim profilu, gdzie jak mam ochotę, to ocenię film, a jak nie chcę, to tego nie robię. A na marginesie masz rację, że lubię amerykańskie kino i uważam, że niektóre produkcję są świetne i to jest moja ocena i mój gust, a jak zapewne wiesz.. de gustibus non est disputandum. Ja się nie pokuszę, żeby spojrzeć co tam skrywasz na swoim profilu i jakie filmy oceniłeś. Nie interesuje mnie to, bo to nie jest absolutnie tematem naszej dysputy. Mam wrażenie, że się tu przepychamy bez sensu i ta rozmowa pisana do niczego nie prowadzi. Masz ochotę, to możemy pogadać na ten temat face to face, jeżeli masz odwagę oczywiście. Twoja mama nie będzie miała nic przeciwko?

                • Chciałeś mi zranić matkę? No no, czyli nie pomyliłem się co do Ciebie.

                  Nie czepiam się ocen na Twoim profilu, arti.

                  Ja tylko widzę, jak strasznie jesteś niedoświadczony, jak strasznie się karmisz papka, jak bardzo nie masz nic do powiedzenia o filmach, a jak dużo przy tym fantazjujesz na porno-tematy. :)

                  Bałbyś się stanąć twarzą w twarz, już niejeden raz zapraszałem takie dzieci. Wiesz, ilu się pojawiło? 0. Ale w obrażaniu matek każdy był dobry. Takie to zasady ze swoich domów wynieśli, prawda? :)

                • Spróbuj mnie zaprosić. Gwarantuje, że się stawię, żeby porozmawiać na poważne tematy związane z kinematografią. Tak na zakończenie, to szczerze żal mi takich trolli, którzy potrafią się przyczepić do jednego tematu i w zasadzie nie mają nic innego i ciekawego do powiedzenia. Szkoda, że niestety musimy już kończyć dyskusje, gdyż szkoda mi mojego cennego czasu na karmienie matkojeb.(o zgrozo). Podziękuję Ci za przemiłą i elokwentną konwersację i wracaj do swojego świata, w którym zapewne czujesz się znakomicie i nie wynurzaj się więcej. Ciebie prosimy amen :)

                • Kiedy masz czas wpaść do Katowic, Arturze Włodarski znany z kłamstw, prymitywnych obelg i przyzerowej znajomości kina? :)

                • Powiedz mi teraz, Arturze Włodarski, co masz na tym forum do powiedzenia, skoro o filmach piszesz mniej niż na temat swoich zboczonych kazirodczych fantazji? :)

                • Powiedz mi, Arturze Włodarski, czy znasz jakieś zachowanie świadczące o człowieku gorzej, niż gdy atakuje on cudze matki? :D

                  No, śmiało. Gdybyś tak różne zachowania sobie przypomniał ze swojego życia, które są bardziej prostackie i wystawiają gorszą opinię sprawcy? :)

                • A tak na marginesie polecam film "Narodziny gwiazdy". Właśnie wróciłem z seansu i jestem pozytywnie zaskoczony. Dodałem nawet ocenę i jak masz ochotę, to zapraszam na profil i sprawdź jak ocenilem film.

                • Wystarczy mi info, że znów poza filmy kierowane do mas nie wychodzisz.
                  W zasadzie, to może warto Cię uświadomić - jesteś przewidywalny. Nie ma potrzeby, żebyś mi coś z życia relacjonował, ja Twoje możliwości kulturalne dziś, jutro, za rok czy 20 lat już znam. :)

                • Nie no, musiałem... Ambitnie - Anakonda. Musiałeś obejrzeć do końca skoro oceniłeś. Znizylem się do Twojego poziomu, żeby zrozumieć co Ci w głowie siedzi. Super ambitne kino i super, że oglądałeś ten film. Kreujesz się na kogoś, kto ogląda tylko ambitne kino, a gardzi masowymi produkcjami
                  Brawo ty! Radzę trochę ochlonać i być nieco bardziej krytycznym w stosunku do siebie samego. Jesteś zwykłym atencjuszem, który potrzebuje za wszelką cenę być na afiszu, pozujac przy tym i kreując się na kogoś kim nie jesteś, boś małomiasteczkowy i zakomleksiony.

                • Nie kreuję się na kogoś, kto ogląda tylko ambitne kino.

                  Nie kreuję się ogólnie na nikogo. ;) Ja JESTEM osobą, która ogląda kino różnorodne, dlatego wiem coś i o kinie słabym, i o popularnym, i o niszowym, i o azjatyckim, i o afrykańskim, i o dawnym, i o nowym.

                  Zabawne jest, jak bardzo musisz kłamać, buraczku cebulaczku, żeby zamaskować, że to Ty w tej rozmowie reprezentujesz poziom obrażania czyjejś matki. Kłopot, prawda, że nie możesz teraz postu usunąć? :D

                  Artur Włodarski jest kłamcą.
                  Artur Włodarski jest prymitywem atakującym matki rozmówców.
                  Gratulujemy Arturowi Włodarskiemu!

                • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

              • Moje argumenty ominąłeś. Natomiast Twoje, Arturze Włodarski, polegają na pisaniu o seksie mojej matki.

          • Pamiętasz, jak zauważyłem, że mylisz rzeczywistość z konwencjami kina z USA? :)

            Teraz też wszystko, co umiesz zrobić, do próba dowalenia przeciwnikowi (czyli typowe rozwiązanie siłowe w kinie akcji, gdzie nikt z nikim nie tłumaczy, nikt nigdy nie przyzna się do błędu, ale dużo jest agresji i trochę obrażania matek). Nie orientujesz się, że stosowane przez Ciebie rozwiązania lokują Cię na głębokiej wsi mentalnej, że na forum, jako miejscu rozmowy, sobie zupełnie nie poradziłeś.

            Biedny, biedny Arturze. I jeszcze musisz się okłamywać, że faktycznie dołożyłeś rozmówcy. Jakbyś był zdolny do szybkiego czytania, mógłbyś sobie zerknąć na kilka tysięcy postów moich rozmówców. Zobaczyłbyś, że ci najgłupsi stosują argument z obrażania mojej matki, a mnie to tradycyjnie nie rusza. Jak się jajko zepsuje, to nie ma sensu krzyczeć na nie, że śmierdzi. :) Jesteś, jaki jesteś, a ja nie mogę przecież się teraz stać Twoim wychowawcą.

            • Bardzo zacny tekst. Gdzie w Katowicach chcesz się spotkać? Chętnie wyskocze z Tobą na piwo i pogadamy na spokojnie o kinie.

              • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

                • Syrkan, stalkerze :) gdzieś dzwony biją ale jednak nie w tym kierunku. Wstań od kompa, pomaszeruj do łazienki weź długi prysznic i odgrzej mamie karpia :) Za oknem też jest życie-serio. Over.

                • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

                • Drogi Stalkerze, osoba, której link do zdjęć wklejałeś i którą próbowałeś oczernić na forum filmweb, bez wyraźnej zgody na rozpowszechnianie jej wizerunku, została powiadomiona o zaistniałej sytuacji. Osoba o tym samym imieniu i nazwisku co ja, poważnie rozważa o wniesienie powództwa cywilnego na podztwaie Dz.U.2018.0.1600 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny, Art. 190a. Stalking. Osoba ta czuje się zagrożona i na podstawie Twoich wpisów nie czuje się bezpiecznie. Mam nadzieję, że wyciągnie wobec Ciebie odpowiednie konsekwencje. Niestety tego typu przypadek jest rostrzygany z powództwa cywilnego, więc mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zostaną wobec Ciebie wyciągnięte odpowiednie konsekwencje. Przytoczę tylko zapis tej że ustawy:
                  § 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
                  podlega karze pozba­wienia wolności do lat 3.
                  § 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
                  § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
                  podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
                  § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
                  Zapraszam na Tarnogorską w Warszawie do firmy Quadre. Chętnie również sam się tam zjawię razem z moim imiennikiem. Chętnie również poznamy Twoją tożsamość, dzieki której będzie nam łatwiej wnieść oskarżenie z art. 190. Póki jesteś anonimowy, to jeszcze jako tako jesteś mało uchwytny, ale gdybyś się nie zjawił na Tarnogórskiej, to poruszę niebo i ziemię, żebyś się odnalazł, w tej czy innej formie, czy materii.
                  Przytoczę jeszcze trochę Twoich wypowiedzi na forum filmweb. Myślę, że wielu by chciało Cię odnaleźć i również wyciągnąć wobec Ciebie konsekwencje Twojej "działalności w sieci" Wszystko to, co napisałeś podchodzi pod stalking i każdy, z którym rozmawiałem chce byś zakończył swój proceder na forum filmweb.
                  Poniżej linki i dowody na to, że przesldujesz ludzi:

                  https://m.filmweb.pl/film/Hobbit%3A+Niezwykła+podróż-...

                  https://m.filmweb.pl/film/Północna+ściana-2008-375728...

                  https://m.filmweb.pl/film/Circle-2015-714005/discussion/Arcy...

                  https://m.filmweb.pl/film/Fotograf-2015-727300/discussion/Sł...

                  Piłeczka jest po Twojej stronie. Chciabym żebyś się pofatygował na Tarnogorską, gdyż wówczas zdemaskujemy Twoją rożsamość, której u innych nie szanujesz i frywolnie wrzucasz do sieci wizerunek osób postronnych bez zgody na jej upublicznianie. Konto Pana Artura jest zablokowane, więc tym bardziej dziwne, że udało Ci się zdobyć jego dane, które w sieci nie są udostępnione.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: