Poprzedzajace je 90 minut to ciagnaca sie telenowela majaca za zadanie przyblizyc sylwetki strazakow.
Wolalbym obejrzec dokument niz na sile fabuiaryzowany pomnik w stylu uwspolczesnionych powiesci Karola Maya... chociaz indian zabraklo.
Najgorsze w tym filmie bylo to, ze przez te 90 minut filmu wyczekiwalem na porzadny pozar stopniowo tracac nadzeje, kazdy gaszono w zarodku.
Nagle ni stad ni zowad za sprawa nocnego pioruna (widac jakas burze w tle rozmowy przy lampie naftowej) pojawia sie pozar, nadlatuje samolot, w ktorym nie ma wody, odlatuje, chlopaki chowaja sie w koce... i po filmie.