3,5 103  oceny
3,5 10 1 103
Violent Shit
Od najlepszych
  • Od najnowszych
  • Od najlepszych

Jakże adekwatny tytuł: film jest zarówno brutalny, jak i jest zwykłym szajsem. Fabuła nie istnieje - mamy tylko festiwal zabójstw, dokonywanych przez bohatera, o którym nie wiemy nic, na jakichś anonimowych ludziach. Krwi i flaków jest tu sporo, ale sensu niewiele. Sam film to czysta amatorka - kręcony kamkorderem, bez...

więcej

Oba człony tytułową frazy są jak najbardziej trafne i oddają zawartość tego tworu. Gore jest strasznie tandetne, nierealistycznie. Bywa obrzydliwie, ale raczej w takim sensie, jak obrzydliwe jest grzebanie w odpadach pochodzenia organicznego. Najgorsza w tych scenach zaś jest nuda – ile można gapić się na krepinę i...

Przecież ten film to kompletna żenada.

który można jednak polecić jedynie miłośnikom tego gatunku i to jeszcze niezbyt wymagającym, takim którzy zaakceptują także krwawą, pozbawioną fabuły, bezmyślną jatkę na ekranie. Taki właśnie jest ten film - krwawy, brutalny, obrzydliwy, z ledwie zarysowaną fabułą i małą ilością dialogów. Efekty gore są słabej jakości,...

więcej

użytkownik usunięty

Napis na okładce streszcza całość.

ocenił(a) film na 1

Zastanawiam się, jakie inne "dzieła", są "kultowe" dla wyznawców tego arcydzieła. Sam film to istna katastrofa, nic w tym filmie nie jest interesujące. Porażka na całej linii.

Podobała mi się jednak pierwsza scena (reszta była przesadnie amatorska i zwyczajnie niesmaczna, zwłaszcza scena z pochwą). Poza tym zupełnie brak klimatu, a muzyka to jakieś kpiny i dlatego daję ocenę "gorszy niż zły".

Kurde mać. Naprawdę lubię 'biedne' kino gore, ale "Violent Shit" to prawdziwa groteska! Gdyby film trwał jakieś 20minut, pomnożyłbym ocenę przez dwa, tymczasem, oglądanie tego całego cyrku na patyku odstręcza i zwyczajnie nudzi. Kultowy? Chyba że moja dupa.

ocenił(a) film na 1

ale i tak to syf na maksa. począwszy od jakości wykonania efektów, poprzez zdjęcia, montaż, scenariusz (którego notabene nie było), reżyserię czy aktorstwo (jakie aktorstwo?!?). z początku jest nawet śmiesznie, ale potem to już mocno przynudza. zero fabuły albo sensu, a i obraz nieudolnie utrwalony na jakiejś taniej...

więcej

...są wyśmienite kreacje Andreasa Schnaasa w roli Karla Rzeźnika, oraz niedocenianego Wernera Knifke w roli jednego z Nich. Szczególną uwagę zwróćcie, moi drodzy, na urzekającą ścieżkę dźwiękową Micky Engelsa, który w tym dziele wzniósł się na wyżyny. Nigdy wcześniej, ani później nie był w tak wysokiej formie! Dla...

ocenił(a) film na 2

pierwsza czesc "kultowej" (sic!) trylogii schnaasa, godna polecenia chyba jedynie jgo wyznawcom, o ile takowi istnieja. amatorszczyzna i tandeta az zeby same zgrzytaja, to chyba nawet nie kino niskobudzetowe. ale posmiac sie mozna.