Moim zdaniem średnio. Film zdecydowałem się obejrzeć, bo podkochuję się w Anyi Taylor-Joy. Pierwsza połowa bardzo mi się podobała. Zarys fabularny, przedstawienie bohaterów, tajemnica i w końcu wątek relacji między bohaterami - to jest super. Gdyby film skończył się w połowie dałbym 8/10.
Niestety, nagle film z miłego romansidła zamienia się w film akcji i zostaje odarty ze wszystkiego, co czyniło go fajnym.
Jestem fanem rozwiązania, kiedy w filmie z tajemnicą nie do końca wiadomo o co chodzi. W przypadku Wąwozu, wszystko zostało nam wyłożone kawa na ławę - ze szczegółami. I nie jest to jakaś satysfakcjonująca wiedza. Połączenie Resident Evil i Stranger Things mnie nie kupiło. Ani bohaterowie o mocach Rambo i Jamesa Bonda. Chciałbym żeby tajemnica wąwozu była tylko pretekstem do spotkania się bohaterów (i nie została wyjaśniona, pozwalając widzowi na domysły), a film skupiał się na ich miłosnej relacji, bez strzelaniny rodem z gry komputerowej i tego całego ratowania świata. Albo może gdyby na dnie wąwozu było mniej strzelania, a więcej survival horroru. Coś w tym stylu. W każdym razie drugą połowę filmu oceniam na 4/10. Zatem mamy średnią dla całego filmu 6/10 - także średnio :)
Tyle z moich wrażeń. Gry aktorskiej itd nie oceniam, nie komentuję, bo się na tym nie znam. Anya jak zawsze piękna, hipnotyzująca. W momentach gdy się uśmiecha, ocena filmu rośnie do 12/10, ale tylko wtedy.