Czytając różne opinie i recenzje napaliłem się na ten film, który okazał się być poprawną produkcją
branżową i niczym więcej. Plus za to, że motyw nie opierał się na do bólu już powtarzanym
schemacie pt. "bi/gej próbuje tworzyć związek z kobietą i nagle inny mężczyzna niszczy kobiecie
szczęście..." To miły wyjątek od niestety wciąż obowiązującej reguły w gejowskiej kinematografii.
Mamy tutaj historię dwóch dorastających chłopaków odkrywających swoją seksualność i nie
uwikłanych w żadne nieszczęsne relacje hetero. Mamy opowieść o miłości, która przezwycięża
niepełnosprawność. Dialogi momentami fajne momentami płytkie, wątki niezbyt rozbudowane.
Obejrzałem najpierw krótkometrażowy pierwowzór sprzed 4 lat i dochodzę do wniosku, że trochę
naciągane było robić z tego pełnometrażową 1,5-godzinną produkcję. Niby wszystko poprawnie,
bo jest klimat są przyjemne postacie i jest wzruszająca historia, lecz brakuje czegoś więcej. Z
pewnością nie jest to "najlepsza produkcja w branży od kilkunastu lat" jak przeczytałem gdzieś w
innym wątku na filmwebie. Co to to nie, również daleko do Wyśnionych Miłości, zupełnie inna
bajka i nie ten poziom sztuki. W przypadku produkcji ze szczęśliwym zakończeniem o niebo
lepsze były chociażby Minione Dni (Latter Days). Podsumowując oglądało się przyjemnie i lekko,
natomiast nie zostałem niczym zaskoczony, tym niemniej polecam dla branżowców pozycja
warta uwagi, choć nie jest to żaden crème de la crème ;)
Może 7/10 jak oceniasz "film branżowy" - ale można też iść na ten film jak na opowieść o przyjaźni, niepełnosprawności, dojrzewaniu, życiowych wyborach - mi było dużo łatwiej dać 10/10 za takie kino :)
Obejrzałem już dziesiątki filmów z tematyką LGBT, więc siłą rzeczy W Jego Oczach porównuję do innych produkcji. To nie ten czas, kiedy się oglądało pierwsze filmy gejowskie i bezkrytycznie przyjmowało wszystko co popadnie. Nie mam już 15 lat :) Nawet jak oceniać ten film jako po prostu pozytywna historia o miłości to i tak nie sposób nie zauważyć płytkich dialogów, średnio rozbudowanych wątków i niestety niskiego budżetu oraz wynikających z tego niedoskonałości. Tym niemniej film oceniłem na 7 co jest oceną dobrą, głównie z powodu nie potraktowania tematyki homo w sposób dramatyczny jak to ma miejsce w 90% tego typu filmach. Za to wielki plus, bo branża oczekuje w kinematografii takich pozytywnych przekazów i historii ze szczęśliwym zakończeniem. Natomiast nie ma co udawać wykonanie filmu jest przeciętne, ale jak wspomniałem jak na produkcję niszową nie jest źle.
ufff, a już myślałem, że film jest o przeintelektualizowanych nastolatkach zaczytanych Shekspirem, Kantem i Dantem i bóg jeden wie czym jeszcze...
Miałem bardzo podobne odczucia. Urzekła mnie pierwotna krótka forma, więc nabrałem apetytu na dłuższą, ale pogłębioną, a nie rozwleczoną. Choć muszę przyznać, że główny bohater był do tego stopnia przekonujący w roli niewidomego, że postanowiłem poszukać informacji, czy aktor jest rzeczywiście niewidomy, czy po prostu tak dobrze to zagrał. Ale duży plus także za to, że twórcy oszczędzili nam wulgarności i patologii, czy innych niezdrowych akcji w relacjach, które najczęściej pojawiają się w kinie lgbt.
Muszę przyznać że mnie niestety rozczarował, nie chodzi o stronę aktorską bo tutaj rzeczywiście naprawdę dobrze spisał się aktor który wcielił się w niewidomego - Muszę zgodzić sie ze słowami Łukasza Muszyńskiego mianowicie ,,Ribeiro nie każe swoim bohaterom mierzyć się z homofobią otoczenia, uprzedzaniami albo krzywdzącymi stereotypami. Poza jednym klasowym łobuzem – szablonową postacią wyjętą żywcem z filmów familijnych Disneya – każdy jest tu otwarty i tolerancyjny''. A uważam że historii można było stworzyć świetny dramat, bo temat niepełnosprawności praktycznie w kinie LGBT brakuje oceniłem film na 5 gdyż obejrzeć można, natomiast większych emocji u mnie nie wzbudził.