Czytając super recenzje miałem nadzieję, że zobaczę film niesamowity.
Niestety. Film jest jednym z cyklu: oglądaj a i tak nie będziesz wiedział o co chodzi. Ostatnie 10 minut odkrywa wszystkie super tajemnicze pomysły scenariusza... Dla mnie zbyt zagmatwany. Niepotrzebnie, bo mógł to być film wybitny. Muzyka piękna, delikatna. Lepiej by było gdyby cały film był tak poetycki i lekki jak jego lepsza część.
6/10
Jak dla mnie pomysł na ten film był naprawdę bardzo dobry i wcale nie zbyt zagmatwany. Nie zgodzę się, że dopiero ostatnie 10 min. odkrywa jego tajemnice, ponieważ od samego początku bardzo subtelnie są pokazywane szczegóły tej historii. A i tak na samym końcu fabuła zaskakuje. Nie rozumiem zupelnie argumentu "oglądaj a i tak nie będziesz wiedział o co chodzi" - bo dokaładnie wiadomo o co chodzi.
Natomiast zgodzę sie, że ten pomysł mógł być lepiej zrealizowany. Zdecydowanie akcja zbyt wolno się rozręca. Poza tym moim zdaniem twórcy trochę za dużo chcieli w nim zawrzeć. Przez to trudno określi tak naprawdę jego gatunek (klimat nostaligiczno-poetycko-kryminalno-psychologiczny). Być może dla kogoś to jest plus - mi jednak przeszkadza, jeśli nie mogę powiedzieć jaki jest główny charakter filmu.
Kolejna rzecz to gra aktorska - niektóre sceny mogły być po prostu lepiej zagrane, powtórzone (mógłbym wiele wymieniać, ale weźmy np. kulminacyjną scenę rozmowy braci - zupełnie nieprzekonywująca gra Colina Moya).
I jeszcze jedno. Liczyłem, że jak już film jest z Nowej Zelandii, to zobaczę trochę więcej tego pieknego kraju, a nie tylko jakiś sad, dwa domy, pole i kawałek rzeki:)