Filipiny, druga wojna światowa. Margaret, Helen, Katherine i Gail pracują jako pielęgniarki w amerykańskiej bazie wojskowej na wyspie Luzon. Po inwazji japońskiej szpital wraz z personelem zostaje ewakuowany do dżungli, gdzie Margaret i jej koleżanki pracują w skrajnie trudnych warunkach. Japończycy przełamują linię frontu i wkraczają na teren szpitala. Dobijają rannych, a lekarzy i pielęgniarki biorą do niewoli.
Fikcja, na którą pozwolił sobie reżyser aż dźga człowieka w oczy. Liniowy, przewidywalny i dosyć zachowawczy a do tego z wielką bohaterką - typowa bajeczka, która w dobie katsatrowy wywołanej przez huragan w Ameryce śmieszy i pozostawia uczucie zażenowania.
P.S. Wyrazy współczucia dla rodzin ofiar huraganu [*]
Dawno, dawno temu, gdy ledwo co odrosłam od ziemi widziałam pewien film. Opowiadał o obozach dla obcokrajowców (w Japonii), były one podzielone na obozy dla mężczyzn i osobno dla kobiet. Film skupia się na kobietach. Na ich roli, jaką musiały odegrać podczas tych trudnych czasów wojny. Kobiety musiały ciężko pracować w...
więcejKiedyś w tv leciał film o kobietach w obozie chyba japońskim. pamiętam, że w tym filmie
jedna z kobiet przez parę dni klęczała zakuta w kajdanki miała ręcę w górze, a inna
utrzymywała kontakt listowy z synem chyba. I był też tam moment kiedy leci samolot i zrzuca
jakieś ulotki. Czy ktoś wie może co to za film?...