Dla "koneserów"

Większość polskich filmów, to albo przeplatane "cudownymi" zdjęciami obrazy albo głupawe komedie. Wenecja zalicza się do tych pierwszych. Zero fabuły, akcji i głębszego sensu. Za to mamy pełno przydługich kadrów, nie wnoszących do całości kompletnie nic. Film można było bez problemu skrócić z 1:45 do mniej niż 1 godziny. Wenecja nie wydobyła ze mnie żadnych emocji poza żalem do samego siebie, że ją obejrzałem i zmusiłem się do obejrzenia całości. Od pierwszych minut miałem wrażenie, że film ciągnie się na siłę. Zawsze śmiałem się ze zdania, że "jak nie ma trupa na ekranie to jest nudno". Po raz pierwszy - dość przewrotnie - się pod nim podpiszę, bo z lekkiego półsnu wyrwał mnie atak niemieckich myśliwców. Godne pożałowania są trzy sceny "śmierci", które pewnie w zamyśle autora miały "coś" wywołać u widza. Są to śmierci: A. żołnierza, który zamiast siedzieć w drzewie (każdy by się tak zachował ze strachu) postanowił pobiec środkiem drogi, więc nie dziwota, że go trafili. B. małego Żyda ze skrzypkami (taki wzruszający) i C: kobiety, która tańczyła z butelką (chyba satelita ją namierzył). Wszystko na siłę i tak naprawdę nie wiadomo po co. Jaka była w tym filmie głębia, przesłanie, nauka? Przypominają mi się lekcje j. polskiego. "Słowacki wielkim poetą był", "zwróćcie uwagę na cudowne przestawienie przyrody u Żeromskiego". Po obejrzeniu tego filmu po raz kolejny zastanawiam się, czy w Polsce nauczymy się robić inteligentne, filmy które nie tylko dają do myślenia, ale można je po prostu obejrzeć? Wydaje mi się, że czas skończyć z filmami artystów dla artystów, tym bardziej jeśli są one finansowane publicznych pieniędzy. Filmy takie jak Rewers czy Różyczka pokazują, że można.

3
  • Nie uważam, by film "bez fabuły" dostał nominację do Złotej Kaczki właśnie za scenariusz.
    Co do długich ujęć, to jest kwestią gustu co się komu podoba. Całe rosyjskie kino działa w tej konwencji a filmy są tam średnio dwa razy dłuższe, jednak jest ono uznane w świecie. To kwestia tego czego się oczekuje od filmu. Nie sądzę by był on tandentny, gdyż pełen był on wysublimowanych symboli oraz ciekawego tła psychologicznego (wojna wypacza stosunek do samego siebie i skłania ku egocentryzmowi oraz każe szukać zamiennika dla odebranych siłą marzeń - tytułowy motyw Wenecji). Myślę, że gdybyś usiadł do tego filmu wyspany i z pewną dozą cierpliwości trochę inaczej byś na niego spojrzał.

  • Ale chrzanisz... Dla mnie to jeden z lepszych polskich filmów ostatnich lat. Przepiękne, poetyckie zdjęcia i ciekawe, mądre spojrzenie na ten fragment naszej historii. Znakomita gra chłopaka, głównego bohatera. Do doskonałości trochę filmowi brakuje, gdyby to ode mnie zależało, kilka scen, czy klika kwestii bym zmienił... ale to drobnostki przy całości, która _mnie_ urzekła.

  • [SPOJLERY]
    faktem jest, że film bez problemu można by skrócić o pare scen i pewnie byśmy nawet tego nie zauważyli, co nie zmiania faktu, ze ten film jest jednak o czymś. o dorastaniu w obliczu wojny, pierwszym z nią kontakcie. te trzy trupy, z których się tak nabijasz, to forma stopniowania odczuć wojennych. najpierw ginie ktoś bohaterom całkowicie obcy, następnie kolega "z wakacji", a następnie rodzina. wojna nagle zaczyna dotyczyć bohaterów, to już nie tylko strzały gdzieś tam i umierający obcy ludzie. nagle trzeba szybciej dorosnąć, zapalić pierwszego papierosa, pierwszy raz pocałować dziewczynę, aż w koncu pierwszy raz kogoś zabić.
    ale to nie tylko o tym film - o stosunku do Żydów, do Niemców, do życia. większośc tych rzeczy, to pojedyncze sceny, jak napicie się wody po Zydzie, czy też taniec kobiety z butelką, która robiąc coś, co widziała wiele razy u chłopca, próbuje ocalić tradycję żydowską.
    nie jest to film idealny, ale ma swój klimat - przynajmniej dla mnie. zresztą Kolski robi bardzo specyficzne filmy, które albo się trawi, albo nie.

  • Widocznie nie znasz kunsztu reżyserskiego Kolskiego. Większość Jego filmów jest w ciepłym, przeplatanym pięknymi zdjeciami, niebanalnym klimacie. Nie ma fabuły ?! Tu chyba przesadzasz. A film akcji to to nie jest i nie miał być. Wszystko rozgrywa się w czasach II wojny światowej, co sprawia scenariusz ciekawszym. Rewers, Różyczka, jak najbardziej. 'Wenecja" jest Kolskiego i dlatego film był taki jaki był. Flm urzeka i wzrusza.

  • Cóż KRO_K po przeczytaniu Twojej opinii pozostaje mi tylko polecić ci "Terminatora" lub "Rambo", a kiedy skończysz gimnazjum wróć raz jeszcze do "Wenecji" ; ) Jak dla mnie film rewelacyjny, polecam gorąco. To bardzo dziwne ale podczas oglądania, tak mimochodem zacząłem się po prostu delektować obrazem, a te sceny o których mówicie, że można śmiało skrócić pozwoliły mi się wczuć, uspokoić i odpłynąć ; )

  • widze, ze wenecja mu wielu zwolennikow, to fajnie... dla mnie kolski to jancio wodnik i duzo nic.. jasminium jest okropne, sczegolnie poprzez to gadanie tej dziewczynki... pornografia jest lepsza, ale tez to nie jest nic sczegolnego... wenecja mnie wymeczyla ckliwoscia i sentymentalizem... jest u kolskiego maniera, ktora sie wypalila, ktra m teraz przeszkadza.. on trzyma sie swojego, ale wydaje mi sie, ze jako artysta powinien sprobowac zrobic cos innego.. mial robic wojne polsko ruska (ktorej tez specjalnie nie lubie), wycofwal sie na bezpieczny teren kolorowych wspominkow... co do zdjec, to sie 100% zgadzam... ciagle oglada sie je ze swiadomoscia, ze to ladne zdjecia.. nie sa przypiete do historii, nie pomagaja fabule...

  • Proponuję oglądać uważniej. Była jeszcze jedna śmierć i nikt nie powie, że ta nie była świetnie ujęta emocjonalnie. Śmierć ojca Zuzi.
    Film był piękny. Nie trzeba do niego więcej słów. Opowiadał o zrujnowanych marzeniach, odwróconym dekalogu, nowych wartościach i dziecięcej niewinności w tym wszystkim. Piękny. Kropka.

  • No to ja dla odmiany pragnę się zgodzić z autorem wątku. Dokładnie takie same odczucia jak KRO_K miałem po obejrzeniu najnowszego obrazu Kolskiego. Film zwyczajnie nudny, mocno zmanieryzowany, nachalnie moralizatorski i przede wszystkim, co jest tutaj najważniejsze, o niczym.
    W fimie mamy kilka wątków, takich jak:
    - freudyzm w hollywoodzkim wydaniu (który mnie szczególenie w filamch drażni), czyli problemy emocjonalne czterech sióstr wynikające z oschłości ich matki oraz, co jest tego pośrednim skutkiem, niespełnione pragnienie odczucia matczynej miłości przez głównego bohatera;
    - utrata niewinności związana z okrucieństwem wojny;
    - budzenie się kobiecości u dojrzewających dziewcząt;
    Niestety żaden z owych wątków nie został jakoś specjalnie rozwinięty, każdy został zasugerowany i niejako porzucony. Całość wygląda tak, jak gdyby reżyser chciał w sowoim dziele zmieścić bardzo wiele różnych rzeczy, jednak zabrakło mu pomysłu, jak to ciekawie zrobić.
    Poza tym bohaterowie filmu są jacyś tacy jednowymiarowi, zwyczajnie brakuje im psychologicznej głębi.

    @Leszek_Zukowski
    Nie wiem, gdzie ty dostrzegłeś owe "wysublimowane symbole". W filmie rzeczywiście pełno jest różnego rodzaju "symboli", niestety są one jednak podane w sposób bardzo łopatologiczny:
    - zimna i oziębła matka głównego bohatera miotająca się emocjonalnie i w celu zobrazowania owego stanu realistyczna scena seksu na masce samochodu;
    - dziewczynka modląca się o dobre traktowanie dla ojca w Ostaszkowie i następnie scena egzekucji (oczywiście w celu "naocznego" wytłumaczenia osobom mniej inteligentnym, jak wyglądała troska sowietów o jeńców wojennych);
    - ciotka Weronika wykonująca żydowski taniec i nagle pojawiający sie z nikąd samolot trafiający ją jednym jedynym celnym strzałem (ponownie, aby każdy wiedział jak okropni i antysemitcy byli naziści) itd. itp.

    @mr_proper69jedziesz
    Jeżeli komuś brakuje argumentów na poparci eswojej tezy, to najchętniej chwyta się mocno wyświechtanego "argumentum ad personam", w stylu "jesteś głupim gimnazjalistą i nie znasz się na Wielkiej Sztuce" ;D
    "Argumenty" tego typu sa tak żałosne, że aż nie chce mi się ich dalej komentować.
    Tak na marginesie, to Terminator jest duuużo lepszym filmem, niż Wenecja. Ma "duszę", ciekawie zarysowanych bohaterów, no i przede wszystkim jest o czymś. Po prostu posiada wszystko to, czego brakuje Wenecji, która jest nijaka, posiada nieciekawie zarysowanych bohaterów, i - o czym już wsześniej pisałem - zwyczajnie jest o niczym.

    Uprzedając niektóre głupie kontrargumenty, to znam bardzo dobrze twórczość J. J. Kolskiego i jego wczesnie filmy, takie jak Pogrzeb kartofla, Pograbek, czy też Jańcio Wodnik uważam za swoiste arcydzieła.
    Szkołę średnia także skończyłem już bardzo dawno temu ;)

    No i jeżeli ktoś byłby zainteresowany tematyką budzącej się seksualności i niespełnionych marzeń brutalnie "zabitych" poprzez wybuch wojny, to polecam Kronikę wydażeń miłosnych A.Wajdy. Film naprawdę magiczny, pełen ciekawych i wysublimowanych symboli oraz z rewelacyją grą aktorską pary głównych bohaterów.
    Kronikę... widziałem juz kilka razy i za kazdym razem oglądam ją z takim samym zainteresowaniem. Wenecję "wymęczylem" jeden raz i wiem, że do obrazu już nigdy więcej nie wrócę.

    • Cholerka. Zaczęłam oglądać Kronikę, ale wynudziło mnie pierwsze pół godziny tak, że odpadłam. A miało mnie zachęcić moje miasto w scenerii. Nie oglądałam innych filmów Kolskiego (jestem początkująca w ogóle w filmie), mam to dopiero w planie, ale jednak Wenecję stawiam wyżej niż Kronikę... Może to moja słabość do ładnych kadrów i nie do końca wyjaśnionych impresji, ale jednak.

  • tylko jedno jedynie pytanie jestes wyborcmą pisu czy reszty swiata plis odpowiedz bo robie doktorat nad miazga tego swiata i muszem wiedziec gdie jest smietnik

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: