1 godz. 45 min.
8,1 289 598
ocen
8,1 10 289598
56 389
chce zobaczyć
7,3 33
oceny krytyków
{"rate":7.3333335,"count":33}
{"type":"film","id":698847,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Whiplash-2014-698847/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Whiplash
  • olka_52 ocenił(a) ten film na: 6

    Film na pewno z potencjalem ale spodziewałam się czegos więcej.
    Zakończenie ktore można różnie interpretowac na plus.
    Film niby dobry, pokazuje chęć bycia wielkim pomimo wszystko, i pewnie mialo być tak to ukazane, jednak film mnie nie porwał bo jakby czegoś brakło.
    Emocjonalnego związania z muzyką? Miłości do muzyki?
    Głowny bohater cwiczy bo chce byc wielki a nie bo kocha muzyke.

  • brutus35 ocenił(a) ten film na: 7

    olka_52 Nie do końca mnie to przekonuje. Wydaję mi się, że reżyser uznał za oczywiste miłość naszego bohatera do muzyki. Mógłby ćwiczyć coś innego by zostać wielkim. On jednak gra na perkusji. Od małego, co widzimy na nagraniu. Ma pełno płyt, plakatów perkusistów. Do tego widzimy jak rozpoznaje utwór w restauracji. Podając wszystkie szczegóły. Nie musimy wkładać w jego usta deklaracji "robię to z miłości do muzyki". Myślę, że jedno i drugie ma znaczenie :)

  • brutus35 A moim zdaniem ten chłopak muzykę traktował jak środek do swego celu - zostanie wielkim, zapamiętanym, podziwianym, szanowanym, sławnym. Wielokrotnie była o tym mowa w filmie. Muzykę na pewno kochał od najmłodszych lat ale wydaje mi się, że gdzieś po drodze o tym zapomniał a skupił się za bardzo na swoich chorych ambicjach. Odnoszenie sukcesu jest dobre, nie neguję tego, ale jeśli to jest motorem napędowym wszystkiego, co robimy w życiu, to jednak jest to po prostu chore. Znam takich ludzi i niesamowicie im współczuję - nic ich nie cieszy, niczego nie umieją docenić, gonią po trupach do celu a gdy osiągną cel to cieszą się chwilę, po czym okazuje się, że jednak nie jest tak kolorowo jak im się wydawało, więc obierają sobie kolejny cel, idealizują go, osiągają, są rozczarowani i tak w kółko. Jak dla mnie to jest chore a jakby nie patrzeć chłopak po prostu grał na perkusji, nie robił niczego wyjątkowego dla świata (choć sam śmiał się z futbolistów) a był tak przekonany o swojej zajebistości, że aż trudno było na to patrzeć.

  • brutus35 ocenił(a) ten film na: 7

    AlexabezKeksa To jednak nie wyklucza, że wszystko zaczęło się od miłości do muzyki. Nie trzeba tego wkładać w usta bohatera, bo jest widoczne. Co potem się z tym stało to już inna historia :)

  • brutus35 Jak to powiedział kiedyś Leszek Miller "nieważne jak mężczyzna zaczyna, ale ważne, jak kończy" :) dlatego moim zdaniem być może przygoda bohatera zaczęła się do miłości ale skończyła się na jakiejś chorobie jego ego i dążeniu do bycia podziwianym. Nieważne, co było gdzieś tam kiedyś na początku, tylko co jest teraz a film wyraźnie wskazał, że pasja muzyką zaczęła się w dzieciństwie ale w życiu dorosłym chłopakowi chodziło o coś innego. Tak uważam.

  • brutus35 ocenił(a) ten film na: 7

    AlexabezKeksa Ja się z Tobą zgadzam. Moim jednak zdaniem, ma się to nijak do mojej wcześniejszej wypowiedzi. Chłopak ewidentnie muzykę kochał. Skończył natomiast z obłędem. W sumie nierzadki scenariusz. Szczególnie w kinie. Od miłości do obłędu. Mi chodziło tylko o to, że ta miłość jest pokazana. Tak jak pokazany jest proces zastępowania jej przez owy obłęd. :)

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    AlexabezKeksa Zgadzam się. Tak jakby chłopak zaraził się od tego belfra egoizmem.

  • Hotora86 ocenił(a) ten film na: 9

    Zaraził się megalomanią.

  • iarec ocenił(a) ten film na: 8

    AlexabezKeksa Wg mnie jest to film o tym, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztuje osiągnięcie mistrzostwa w jakiejś dzidzinie. Bohater chce być wielkim muzykiem, a to chyba jednak więcej niż chęć bycia np. wielkim piłkarzem. Trudno w ogóle porównywać w ogóle te dwie profesje. Z założenia nie da się grać czy choćby tylko słuchać jazzu nie kochając muzyki, bo jazz to najwyższą forma wyrazu tej sztuki. Film to nie arcydzieło (cokolwiek to znaczy) ale znakomite kino.

  • elektrokofewarka ocenił(a) ten film na: 8

    olka_52 Witam:) film dobrze się ogląda:)

  • Mrs_Cogito ocenił(a) ten film na: 7

    olka_52 Mam podobne zdanie, czegoś brakowało. Dla mnie gra na instrumencie powinna być ukazana jako przyjemność, tu bardziej przypomina to sport. Przekaz filmu też nie jest jednoznaczny, bo ostatecznie można stwierdzić, że nie ma nic gorszego, niż pozostać zwykłym człowiekiem, bez "wielkiego sukcesu", krwi i wyrzeczeń.

  • Mrs_Cogito Przyznam, że drugie zdanie dla mnie trochę niezrozumiałe, dla Andrew gra była jednocześnie przyjemnością i ciężką pracą, sport to też przyjemność, mimo wielu poświęceń.
    Przy ambicji bohatera chyba nie wystarczało mu bycie zwykłym człowiekiem.

  • Angie_Bangie ocenił(a) ten film na: 9

    Mrs_Cogito Niestety jeżeli chce się być wielkim i zarabiać na graniu, to przyjemność przechodzi w żmudną i wymagającą pracę i dążenie do perfekcji. Przyjemność z muzyki jest pokazana np. w Glee, tutaj fabuła chyba jednak dotyczyła czegoś innego, właśnie tego dążenia do wielkości i sławy. Bohater był gotowy porzucić wszystko, aby stać się lepszym muzykiem. Weług mnie to wspaniały film psychologiczny, podobny do Czarnego Łabędzia. Tam taniec też przestał być przyjemnością, stał się narzędziem do osiągnięcia sławy i ostatecznej perfekcji.

  • Buffettowa ocenił(a) ten film na: 7

    Angie_Bangie Porownanie do Czarnego Labedzia bardzo trafione, tez odebralam oba te filmy bardzo podobnie. Pozdrawiam

  • Mrs_Cogito Jakby nie patrzeć uderzanie w bębenki nie jest niczym spektakularnym więc dziwi mnie przeświadczenie Andrew, że jest lepszy od innych ludzi... Taki "muzyk" znany jest wyłącznie w swoim środowisku, nie jest to jakaś gwiazda wszech czasów aby czuć się lepszym od innych ludzi, bo się dobrze i rytmiczne wali w bęben czy talerze. To takie trochę śmieszne. Główny bohater miał moim zdaniem osobowość narcystyczną (był przekonany o swojej zajebistości, uważał, że inni ludzie są od niego gorsi, nie miał przyjaciół bo nikt go nie był godzien jego towarzystwa i nie miał żadnych korzyści z takich relacji, szydził z innych ludzi zajmujących się innymi rzeczami) a do tego czuł potrzebę bycia podziwianym, musiał czuć się wyróżniany, szanowany itd. Typowy narcyz, który nie miał zbyt wiele wspólnego z miłością do muzyki, a raczej traktował ją jako narzędzie do sławy i bycia podziwianym przez innych ludzi. Mi też czegoś w tym filmie zabrakło, sama nie wiem czego. Bardzo chciałam dać wyższą ocenę, bo film był świetny, ale czegoś mi tu zabrakło dlatego dałam 8 gwiazdek.

  • AlexabezKeksa Szydził z innych ludzi? Szydził ze swoich kuzynów ponieważ to ONI nie robili nic specjalnego, a cała rodzina była z nich zachwycona. No i sorry ale jeśli nie uważasz uderzenia w "bębenki" z taką prędkością ,jak Andrew pod koniec filmu, wciąż utrzymując rytm grając bez metronomu świadczy tylko o tym, że nie jesteś zbytnio roztargnięta w tym temacie.

  • Wezum Zapomniałem dodać tego, że moim zdaniem brak przyjaciół nie wynikał z wywyższania się a po prostu z tego, że cały swój czas Andrew spędzał przy perkusji. W jakim więc momencie okazywał swoją wyższość pomijając scenę z kuzynami.

  • Wezum Film oglądałam jakiś czas temu i nie podam ci już konkretnych przykładów. Wyraziłam wyżej swoje zdanie, bo mam do tego prawo. Jeśli masz z tym problem - przykro mi. Owszem, moim zdaniem walenie w bębenki to nic szczególnego i tylko wąskie grono ludzi może się tym zachwyci. Dla mnie ani nie brzmi to ładnie (mam na myśli jego solo na koniec filmu), ani nie niesie ze sobą żadnych innych walorów. Jak ktoś lubi bić rekordy w waleniu w bębenek to zalecam zainteresowanie Księgą Rekordów Guinessa. Napier**lanie (przepraszam za to określenie ale inaczej się tego, co robił główny bohater, nazwać nie da) w bęben jak opętany to nie jest muzyka tylko jakieś kretyńskie wyścigi. Sport - masz rację, kuzyni też niczego szczególnego nie robili, ale to nie znaczy, że automatycznie muszę zachwycać się "grą" na perkusji. Tak, jestem ignorantką w tej kwestii PONIEWAŻ MNIE TAKIE ''GRANIE'' NIE INTERESUJE I MI SIĘ NIE PODOBA. Dotarło, czy będziesz się wykłócał zmuszając mnie do tego, abym miała takie samo zdanie jak twoje? Bo w podtekstach da się to już wyczuć.

  • Devitz ocenił(a) ten film na: 9

    AlexabezKeksa Odpowiedz pół roku później, co tam.

    Dziewczyno daj już sobie spokój bo to wygląda jakbyś w swoim życiu spotkała takich ludzi i została przez nich zostawiona na lodzie, albo raczej w tyle. Jakiś kompleks na tym tle? Bo skoro tak bardzo denerwuje Cię perkusja to po jaką cholerę wzięłaś się za oglądanie filmu?

    Zrozum, że w pewnym momencie bycie w czymś bardzo dobrym to mało, jeśli chcesz przekroczyć tę barierę to trenując bardzo ciężko dochodzisz do granicy gdzie prawie nienawidzisz to co robisz. Skoro jesteś już tak blisko to ciągniesz to dalej i nie rezygnujesz. W pewnym momencie ta przyjemność wraca. Tak jest z muzyką, sportem czy nawet pracą. Chyba uczyłaś się kiedyś do egzaminu b. długo, nie było to przyjemne, a jednak po zdaniu uczucie było mega przyjemne?

    Nie podasz przykładów arogancji głównego bohatera bo ich nie ma i najzwyczajniej w świecie źle odebrałaś scenę z kuzynami. Tak jak napisał Wezum, cała rodzina dostaje spazmów na wieść, że dwaj leszcze grają gdzieś w 3 lidze w football amerykański jednocześnie pomijając ogromne osiągnięcie Andrew, który dostał się do najlepszej ekipy muzyków na świecie.

    A co do perkusji, ciekawe ile razy w utworach muzycznych ją słyszysz, nie zdając sobie sprawy jak dopełnia brzmienie.

    Gdzie jeszcze chciałaś się wypowiedzieć na tym forum(znalazłem Cię chyba w 3-4 tematach...) bo wygląda to tak jakbyś to raczej ty chciała za wszelką cenę wyłożyć wszystkim swoje tezy i podświadomie przemycić je do naszych głów.

  • Devitz Klepiesz mi cos o kompleksach, po pol roku piszesz mi "daj sobie spokoj"... Dalam sobie spokoj pol roku temu - masz jakies problemy psychiczne? Kompleksy masz najwyrazniej ty skoro po takim czasie piszesz "daj już sobie spokój" w dodatku protekcjonalym tonem wyczuwalnym w dalszej czesci tego smiesznego wywodu. Zdanie mam jakie mam - nie musi ci sie ono podobac i nie interesuje mnie twoja opinia. Film rozumiem jest wylacznie dla fanow perkusji? Pierwsze slysze. Bo wlaczajac go nie wiedzialam o czym bedzie - lubie niespodzianki. A to trzeba koniecznie ogladac trailer albo czytac o czym jest film aby moc go obejrzec? Serio? Nie wiedzialam, ze jest taki przymus. A jesli nie ma to pewnie jakis idiota sobie wymysla takie glupie zasady byleby sie tylko o cos przyczepic

    Co macie w glowach w ogole mnie nie interesuje i nie zalezy mi na tym aby cokolwiek komus wpierac - ja napisalam co mysle a to inni rozwineli watek. Pisalam w kilku miejscach bo tematy byly interesujace. Masz jakas obsesje na moim punkcie, ze skaczesz po forum i szukasz gdzie sie wypowiedzialam? Bo w tym filmie takich tematow byla garstka, nie 10 czy 20. To ty masz jakies zaburzenia a probujesz mnie tu w smieszny i zalosny sposob analizowac. Zacytuje ciebie i mam nadzieje, ze przeczytasz to teraz a nie za pol roku - "Dziewczyno daj już sobie spokój".

  • macilius ocenił(a) ten film na: 8

    Devitz Pomijając sprawy osobiste, a atakując temat- Bardzo merytorycznie to ujęłąś. Zgadzam się. Film zasługuje na wysokie noty, zwłaszcza, jeśli ineteresujesz się muzyką, bądź sam ćwiczysz, wówczas wiesz co oglądasz, wiesz, ile to kosztuje.

  • boskabestia ocenił(a) ten film na: 8

    Mrs_Cogito Chodziłam na studia artystyczne, klimat bardzo podobny do tego pokazanego tutaj. Bluzgi na porządku dziennym, profesor powiedział mojej koleżance minuty przed obroną, że jej prace to absolutne gówno i gdyby był w jej komisji to by nie zdała, z kolei drugiej dziewczynie na zaliczeniu podarł wszystkie prace bo stwierdził że takiego czegoś nikt nie będzie chciał oglądać. Często było też pracowanie przy krwawiących rękach (np podziabane przez dłuta, albo nożyki, odciski po nożyczkach i ołówkach). Wielu ludzi myśli, że muzyka, taniec, czy grafika to pasja i czysta przyjemność. Niestety żeby cokolwiek osiągnąć w tych dziedzinach musisz naprawdę dać z siebie wszystko i przygotować się na to, że cały czas będziesz do kogoś przyrównywany. Nie mówiąc o wielu wyrzeczeniach. W szkołach filmowych z kolei (tych najlepszych) pracuje się po 18h dziennie i to całkowicie normalne. Żeby wytrzymać coś takiego naprawdę musisz kochać to co robisz.

  • olka_52 Mylisz się tu jest miłość do muzyki. Miłość , która nawet nienawiść i chęć zemsty jest w stanie przezwyciężyć. Końcowa scena , w której Fletcher porwany muzyką odpuszcza studentowi skarżypycie jest poruszająca.

  • Monik79 ocenił(a) ten film na: 8

    alicja64 Tak. Tam jest miłość do muzyki, ale też dążenie do perfekcji, nieco chora ambicja.

  • olka_52 Film wzbudza wiele emocji. Ja przynajmniej tak miałam. Z jednej strony ciągłe zdenerwowanie, z drugiej jakiś żal... ciężko mi powiedzieć, co, ale na pewno nie pozostawił mnie bez śladu.

    http://pudelka-zapalek.blogspot.com/2015/11/whiplash.html