Pomijając wady związane z konwencją - poza rozrywką spodziewałem się podanych łopatą banałów
jak z Dawcy Pamięci, zburzenia systemu i powrotu do słodkiej, arcysłodkiej natury... A dostałem
piękny, mesjański exodus z życia w zgodzie z zastanym naturalnym porządkiem, tworzenie wartości i
cudowny witalizm. To wszystko w odmóżdżającej bajce. Bez egzaltowanego, świętoszkowatego i
protekcjonalnego moralizatorstwa. Dobry do popcornu i coli ;)