Najpierw kilka słów do Polsatu (bo w nim chyba najczęściej pojawiają się tego typu cudeńka jak omawiana produkcja... chociaż TVN wiernie próbuje dotrzymywać kroku) bo własnie tam miałem nieprzyjemność zapoznać się z "Plątającym się po labiryncie". Z reguły nie chodzę do kina bo od wielu lat wiąże się to z bardzo dużym ryzykiem trafienia na totalnego knota (mimo reklamowych feuerwerk'ów macherów od marketingu), co za tym idzie niepowetowaną utratą pieniędzy i czasu... oraz procentuje niepożądanym wzrostem nieukierunkowanej agresji @:-).
Otóż nie kochany lecz całkowicie obojętny mi w afektach POLSACIE. Jestem w stanie zrozumieć, że próbując nadążać za gówniarskimi gustami swych widzów emitujecie co raz więcej takowych produkcji o ściśle określonym targecie (od całej plejady rodem z DC Comics począwszy, w czym przoduje studio Marvela, ale ma silną konkurencję @:-) ) i w zasadzie nawet by mi to nie przeszkadzało gdybyście nie zaniedbywali przy tym poważniejszej części widowni, ale przede wszystkim znali czas i miejsce na rzeczone produkcje!!
Bo nadawanie ich w paśmie Hit Tygodnia (czy jak tam je reklamujecie) w poniedziałkowe wieczory zakrawa na kompletną kpinę!!! O tej porze dzieci i małoletnia młodzież @:-) już kończą paciorek i układają się do snu, a poważniejsza część widowni raczej nie chce być bombardowana utworem, który powinien być prezentowany jako kinowy "poranek" dla dzieci i młodzieży. Nadajecie przez wiele godzin od samego rana (jak większość krajowych i nie tylko stacji) same totalne głupoty więc nawet zakładając, że w dzień powszedni dzieciarnia i młodziarnia @:-) ma obowiązek zasuwać do szkoły to takie poranki możecie i powinniście nadawać we wczesnych godzinach przed lub około południowych w weekendy!!! A dla wagarowiczów może być i w tygodniu! Nawet bym się wcale nie obraził gdyby to były nawet późne godziny popołudniowe w te dni tygodnia tak żeby nawet już po lekcjach zdążyli dotrzeć do domu i się podelektować bez udziału starszyzny @:-) @:-)
A co do samej produkcji to mam już dosyć pisania tych samych lub podobnych bzdetów za każdym razem gdy dostanę obuchem po łbie podczas projekcji tych jakże wypasionych dziełek. Napiszę tylko jedno.
Film całkowicie wpisuje się w coraz to bogaciej reprezentowany gatunek produkcji filmowych, które ja na własny użytek (ale i użytek czytelników) nazywam kinem o starych malutkich dedykowanych wyłącznie takim starym malutkim! @:-) Czyli "wielkie" kino w którym dzieciarnia w różnym wieku (czasem nawet dochodząca pełnoletności) udaje dorosłych, mierzy się z powodzeniem z największego kalibru dylematami otaczającej rzeczywistości znacznie nawet lepiej niż cała ta "zdegenerowana" banda tetryków z pokolenia ich rodziców, dziadków i pradziadków, która co najwyżej popadnie w depresję i się natychmiast załamie na samo wspomnienie tytanicznych zmagań (zarówno fizycznych jak i duchowych) swych nieletnich sukcesorów @:-) Dla lepszej ilustracji tego co mam na myśli podam kilka tytułów:
cała saga "Zmierzch", never ending story spod znaku Harrego Potera czy "Niezgodna" i następstwa tej niezgodności @:-) (czy, nie pomnę za nic tytułu utwór w ciut innym guście, ale o identycznej retoryce gdzie grupa nastolatków w Australii czy jakiegoś wydumanego kraju z okolic basenu Indochin na weekend wybiera się na wypad do dżungli w po powrocie odkrywają, że podczas ich nieobecności rozpoczęła się inwazja jakichś skośnookich wojsk na ich kraj i postanawiają zorganizować się w la "Résistance" i z powodzeniem odzyskują okolicę z rąk uzbrojonego po zęby wroga dla swych rodziców)... i wiele innych tego typu produkcji których nawet sobie w tej chwili nie przypominam @:-)
Czyli rozumiem, że wszystko jasne @:-)
PS
A swoją drogą to czasem się zastanawiam nad fenomenem takich produkcji filmowych, ale również niekiedy ich pierwowzorów literackich. Bo kto i dla kogo tworzy takie całkowicie pozbawione dozy realizmu dzieła. I nie chodzi mi tutaj o to, że to jest SF czy Fantasy, ale kreowanie dzieci i nastolatków na niedościgłych herosów, którzy nawet i nie w kupie są w stanie dupą sięgnąć nieba. No proszę państwa genetyki nie da się przeskoczyć, dzieci nawet jak w obecnych czasach "dojrzewają" nieco wcześniej to jednak ciągle pozostają dziećmi czy w najlepszym razie młodzianami. I ewolucja spod znaku Darwina tego nijak nie zmieni, a przynajmniej nie przez bardzo wiele przyszłych jak i przeszłych pokoleń. Człowiek tak już jest zaprogramowany (jak każda żywa istota, ale że jest ssakiem to ich się trzymajmy), że ma określone fazy rozwoju zarówno fizycznego jak i psychicznego czy emocjonalnego, które są w miarę ustalone w czasie w stosunku do jego życia i w pewnych jego okresach kieruje się zdeterminowanymi przesłankami i logiką, którą na kolejnych etapach swego rozwoju uznałby zapewne za w większości niedorzeczna lub po prostu infantylną. Ot i tyle. Noworodka Leonidasa z filmu "Poznaj moich Spartan" nijak się nie da wyhodować @:-)
I może jeszcze jedno. Wcale nie jestem jakimś stetryczałym dziadem z osiemdziesiątką na karku @:-), a raczej postawiłbym się w gronie rodziców bohaterów przytaczanych przeze mnie dzieł, sam uważam się za osobę niezwykle liberalną i zrównoważoną tak też jestem postrzegany, a nawet za kogoś w rodzaju libertyna (chociaż może nie we wszystkich aspektach dotyczących seksualności typowych dla libertynów @:-) @:-) ), ale jednak pewne granice dla ignorancji i po prostu głupoty są dla mnie święte @:-).
W każdym razie jak ja byłem nastolatkiem to masowo pochłaniałem literaturę spod znaku Sienkiewicza, Kraszewskiego, Bunsha czy nawet Jasienicy, ale i wielu innych autorów zarówno z dziedziny SF jak i Fantasy (Conana wyeksploatowałem na wskroś) czy również literaturę sensacyjną spod znaku A. Maclean'a i jemu podobnych autorów, nie stroniłem tez od literatury faktu czy bardziej naukowych publikacji, ale nigdy do głowy by mi nie przyszło sięgać po takie dziełka do jakich ekscytuje się część dzisiejszej młodzieży, a które scharakteryzowałem komentując powyższy film. Po prostu dla mnie to byłaby literatura dla skrajnie infantylnych osobników i to w dodatku z przejaskrawionymi problemami wieku dojrzewania i buntu w zasadzie nie wiadomo przeciwko czemu @:-).