Przeczytałem więźnia labiryntu i obecnie jestem pod koniec prób ognia. Stwierdzam, że jest to
bardzo słaba książka. Rozumiem, że jest to historia dla młodzieży ale czasami infantylność mnie
w niej przerażała. W dodatku cholernie sztuczna otoczka tajemnicy w stylu "nie powiemy ci bo
nie, albo nie powiemy ci bo nie jesteś tak chory jak my". Jak już tak zawistnie komentuję to
jeszcze dodam etapy wspinania się głównego bohatera w szczeblach przywództwa. Było można
wyczuć strasznie usilną pomoc autora w wywindowaniu głównego bohatera na "bardzo
ważnego członka grupy, bez którego grupa zapewne nie wiedziałaby jak oddychać". No i na
koniec tak zwany test. Jeżeli losowe zabijanie osób jest testem to naprawdę znikome są szanse
na uzyskanie jakiegokolwiek rezultatu innego niż porażka.
To tak jakby profesor na studiach losowo wybrał z grupy 100 studentów tylko 20 i bez oceniania
ich wiedzy postawił im 5 za nic, a resztę oblał. Nie widzę tu logiki.
Ok omawianie książki skończyłem. Gdybym miał postawić jej ocenę, było by to mierne 3/10.
Film nawiązuje do książki tylko imionami bohaterów (choć chyba i tu niektóre zostały zmienione)
i tytułem. Postacie są inne, zachowania również.. Ba nawet labirynt i... ok wszystko inaczej.
Niestety nie uratowało to filmu w moich oczach. Historia jest całkiem szybka ale przy tym
wszystkim bardzo płytka. Tu się coś dzieje, później tam i znowu tu i trochę gdzie indziej i z tego
wszystkiego niewiele wynika.. Takie 4/10. Gdybym nie czytał książki dałbym 5. Szału nie ma i
kolejną część trylogii ominę zważywszy na jak niskich lotów jest ten sci-fi.
Mi strasznie znajomość książki przeszkadzała w oglądaniu.
Za dużo różnic, żeby to była fajna ekranizacja, a za dużo podobieństw, żeby oglądać jak film, niemający z książką nic wspólnego.
Generalnie dobry film nawiązujący do całkiem spoko książki (a propos mam nadzieję, że kiedyś zekranizują GONE).
Dylan pokazał, że nie jest tylko "tym zabawnym gościem z teen wolfa" i mam nadzieję, że jego kariera nabierze rozpędu :) On, Thomas (grał Newta) i Ki Hong Lee (Minho) byli jedynymi wiarygodnymi postaciami, reszta jakoś mniej naturalna, a dziewczyna to już kompletnie słaba. Taka druga Kristen/Bella ze Zmierzchu.
Fajnie był zrobiony labirynt :)