W książce Teresa i Thomas potrafią się porozumiewać telepatycznie, Thomas od początku zna swoje imię, Gally zabija Chucka nozem nie pistoletem, Alby ginie w labiryncie kiedy poświęca się dla grupy, Mihno i Thomas znajdują ,,urwisko" , czyli miejsce przez które wychodzi sie z labiryntu juz kiedy Thomas wbiega do labiryntu aby ratować Mihno i Alby' ego. W książe jest wiele scen pominiętych w filmie. W filmie jest tez kilka scen nie występujących w książce jak np to granie na bębnach i walka Thomasa z Gallym.
W książce nie było tej ściany do "podpisów", na której Thomas się w filmie podpisuje, ani "latających, przesuwających się i spadających" murów, kiedy Minho i Thomas uciekali z labiryntu (kiedy znaleźli wskazówkę, której w książce tez nie było).
Najbardziej rzuciło mi się w oczy, gdy nie pokazali sposobu jak wychodzą z tegu labiryntu (to że rysowali codziennie mapy, co było kodem do wyjścia z labiryntu)
Właśnie i ze kod w filmie był tak banalny, a w książce był bardzo skomplikowany.
Według mnie zmienili bardzo postać Minho. W książce był on sarkastyczny i zabawny. Natomiast w filmie wydał mi się jakiś taki ponury ;/
I Newta też. Ani razu w filmie nie nazwał Thomasa "Tommy" i gdy Mihno i Alby utkneli w labiryncie wyglądał jakby się wcale tym nie przejmował a w książce był tym przerażony.
Bo to film i robi to ktos inny kto chce przekazac,dodac sam lub za pomoca innych cos od siebie.
Ehhh
przekrecanie akcji i sytuacji, a dodawanie czegos od siebie to dwie rozne sprawy. rezyser sknocil film, dopiero co skonczylam czytac "Wieznia..." i doslownie nie moglam wysiedziec na tych bzdurach. jaki sens jest robic film na podstawie ksiazki by odbierac jej najwazniejsze elementy lub przekrecac nawet te mniej znaczace?