Jak dla mnie czegoś tu zabrakło. Po pierwsze za mało napięcia i chyba zróżnicowania. Bo taka
bieganina bez większego sensu do mnie nie przemawia. Dam takie słabe 6/10 bo film miał kilka
ciekawych momentów, ale ogólnie to taka przygodówka z tego wyszła bardziej niż Sci-Fi:)
Muszę się zgodzić. Początek filmu zapowiadał się całkiem ciekawie, choć motyw "zła za murem" był dość przewidywalny. Mimo to efekty i wykonanie jakoś mnie przyciągnęły. Jednak w pewnej chwili poczułem się jakim oglądał Cube (1997); nikt nic nie pamięta, labirynt się zmienia, segmenty są numerowane, "coś" zabija. Nie chodzi mi o sam fakt podobnej fabuły, ale po prostu coś sprawia, że połowa filmu jest słaba. Wątpię, ze kiedykolwiek wrócę do tego tytułu, i boję się co wyniknie z jego sequela. Obawiam się, że tak jak i drugą cześć Cuba, tak kolejnego Maze runnera po porostu zepsują.
Dodatkowo, część aktorów totalnie tam nie pasuje. Nie potrafię znieść Willa Poultera. Czegokolwiek by nie zrobił, wydaje się, ze potrafi grać tylko ofiary losu...