Jestem zachwycona! Tak po prawdzie nie spodziewałam się niczego ciekawego. Ot kolejna
wysmażona młodzieżówka, jakich teraz robią wiele. Po takich dennych filmach jak "Niezgodna",
"IŚ", "Dary anioła", "Intruz" o "Zmierzchu" nie wspominając, pomyślałam, że kino młodzieżowe jest
w tych czasach naprawdę mierne (pomijam tylko filmy Marvela, które ostatnimi czasy robią furorę i
całkiem słusznie). Lecz, chciałam dać Ameryce ostatnią szansę i wybrałam się z kolegami do kina.
Tyłka mi nie urwało, ale nieco wstrząsnęło, bowiem dawno nie obejrzałam tak interesującego filmu.
Przede wszystkim zachwycili mnie aktorzy, którzy grali tak świetnie, że inne gwiazdki młodego
pokolenia mogą brać u nich lekcje aktorstwa. Do tego Strefa i tytułowy Labirynt prezentują się
naprawdę mrocznie i nadają klimat. Sama fabuła, choć czasami kuleje (przychodzi chłopak i nagle
ratuje cały świat), ma w sobie ciekawe zwroty akcji, głównie w końcówce, która moim zdaniem jest
świetna, ponieważ film bazuje na samym schemacie Labirynt-Strefa, co nadaje charakter lekko
kameralny i daje pole do popisu postaciom, nie wiem jak innym, ale mi całkowicie odpowiadają
dynamiczne, pełne napięcia i efektów sceny, w których udział biorą tylko nasi główni bohaterowie.
Dodatkowo efekty specjalne bajeczne i niezwykle realistyczne, muzyka w porządku, a akcja jest
znakomicie stopniowana i trzyma w napięciu. Książki nie przeczytałam, ponieważ wolę od
młodzieżówek bardziej rozwiniętą fantastykę, ale na pewno za jakiś czas ją dorwę, i myślę, że bez
względu na wszystko nie zepsuje mojego zachwytu nad filmem :) Moja ocena: 9/10. Zamiast
przymierzać się do "Kosogłosa" radzę wam pójść na "Więźnia", gdzie nie ma wielkiego
gwiazdozbioru Holywood, miłosnego trójkąta, ani heroicznej walki dobra ze złem, jest to historia o
ludziach walczących nie tylko z Labiryntem, ale też własnymi emocjami, czasami przypomina mi
GONE, ale to nie umniejsza mnie w przekonaniu, że to najlepsza młodzieżówka roku. Pozdrawiam
hejterów :)