Więzień labiryntu

The Maze Runner
2014
7,0 219 tys. ocen
7,0 10 1 219281
5,2 28 krytyków
Więzień labiryntu
powrót do forum filmu Więzień labiryntu

Wczoraj byłam w kinie, zobaczyłam i chyba po żadnym filmie nie byłam taka rozdarta..
Czemu podobne do "Igrzysk śmierci"? Bo walczą o swoje przetrwanie? Ok, zgadzam się. Bo są atakowani gdy chcą się stamtąd wydostać? Macie racje.
Ale w Igrzyskach jest to "rytuał poświęcenia", zabijanie żeby przetrwać. Jest to także chora rozrywka dla wysoko ustawionych ludzi, którzy chcą wyraźnie oddzielić świat ludzi obrzydliwie bogatych od świata ludzi skrajnie ubogich.
Dlaczego młodzież zostaje umieszczona w labiryncie? Niby wszystko zostaje wyjaśnione na końcu filmu, ale czy wszystko jest tak oczywiste? I najważniejsze, czy aby wszystko co wiemy, jest prawdą?
Gdybyśmy byli tak bardzo dociekliwi to chyba w każdym filmie, który wzrusza nas do łez, sprawia, że nie potrafimy spać w nocy lub też rozbawia nas do tego stopnia, że dosłownie sikamy ze śmiechu < mi się tak zdarzyło xD> doszukalibyśmy się podobieństwa. Zadam tylko pytanie: Po co?
Jak dla mnie film jest troszkę przewidywalny, ale nie do końca. Mam wiele pytań na które nie otrzymałam odpowiedzi!
Po co te chore badania wytrzymałości? Ponoć panuje jakiś wirus? Skoro tak, to dlaczego znów ich okłamują? >rzekome, udawane samobójstwo pani dyrektor.. Czy aby na pewno świat przestał istnieć? Wiemy coś, ale gdyby się tak zastanowić to nie wiemy nic :o.
Jezeli miałabym porównać Igrzyska oraz Labirynt, a robię to bardzo rzadko gdyż staram się patrzeć na każdy film z osobna, to Igrzyska nie trzymały mnie tak bardzo w napięciu.
Lecz pamiętajcie, że o gustach się nie dyskutuje.

AnnaS1991

Filmu nawet nie widziałem jeszcze, i raczej w kinie nie zobaczę, chyba że moja Dziewczyna uprze się i tupnie nóżką :D ona lubi takie klimaty, dla mnie SF to ma być SF a nie takie coś - i oglądam bo oglądam, ale wolałbym to na kompie obejrzeć a nie wydawać kasę.

Teraz w kwestii podobieństw. Nie chodzi o podobieństwo w fabule. To nie jest kwestia fabuły, tylko konstrukcji świata. Cechy wspólne są takie oto:

1. był kiedyś jakiś kataklizm, wielka wojna, ble ble ble. Ludzkość jest po tym odmieniona (czytaj "masakrycznie uproszony system społeczny).
2. młodzi ludzie są "rzuceni na pożarcie" z jakiegoś tam (czytaj: "głupiego jak but") powodu, oglądamy ich zmagania, ich śmierć, i zwycięstwo niektórych z nich.

A więc były "Igrzyska...", "Niezgodna", i teraz to. Nie lubię filmów "post-apokaliptycznych" ogólnie, gdyż wierzę że przyszłość albo będzie świetlana, albo nie będzie jej wcale. Natomiast już robić ten zabieg tylko po to by pokazać jakiś uproszczony, żenujący świat przyszłości pełen zwierzęcej przemocy rodem z średniowiecza albo i gorzej, to naprawdę nie ma sensu. Kupy się nie trzyma i razi naiwnością.

Oczywiście oglądanie śmierci niektórych ludzi kręci, oglądanie zmagań też, może nawet i jest ciekawe. Był Cube, była Piła, no ale tutaj jest to podlane jeszcze jakimiś typowo nastolatkowymi rozterkami. Prawdopodobnie są to metafory dorosłego życia, albo jak w Niezgodnej - szkoły. Oczywiście sprawdza się to wszystko, zarabia na siebie, ma oddane grupy fanów. Nie jestem jakimś wielkim przeciwnikiem i nawet to oglądam i nawet miejscami mi się podoba.

Liczę jednak na filmy SF, które nie będą się działy w świecie post-apokaliptycznym, które nie będą strasznie upraszczać wizji społeczeństwa, ani jej wypaczać, ostatnio to jakaś moda na to jest, ja nie wiem, jest tyle książek SF pokazujących ciekawe wizje przyszłości, intrygujące, złożone, mądre. A filmowcy po linii najmniejszego oporu, bach bach i mamy świat przyszłości, kolejny jakiś drętwy i na siłę brutalny.

ocenił(a) film na 9
antykonformista

A tu właśnie moim zdaniem wizja przyszłości jest przedstawiona najbardziej realistycznie. SPOILER Ziemia jest spalona przez rozbłyski na Słońcu co jest wizją możliwą. A w tym czasie uwalnia się wirus, który trawi ludzki mózg. A oni nie są "rzuceni na pożarcie" z głupiego powodu tylko te testy mają pokazać aktywność ich mózgu w najbardziej ekstremalnych warunkach. Choroba rozwija się szybciej w stresie i wgl. A w ich grupie w Labiryncie nie wszyscy są odporni i to ma pomóc w uzyskaniu lekarstwa.

Więc wszystko trzyma się kupy.

ocenił(a) film na 7
Nessie13

Być może masz rację, ale skoro oszukują ich na nagraniu, które mamy przyjemność oglądać parę minut przed końcem filmu <wszyscy zostają zabici lub popełniają samobójstwo, a tak nie jest> to dlaczego ufać im odnośnie tego, że ziemia została "pokonana" przez słońce i że wytworzył się wirus? Nie czytałam książki, więc to są tylko moje spekulacje.

ocenił(a) film na 9
AnnaS1991

No, ale nie wiedzą, że to nie prawda z tym samobójstwem więc im wierzą. Wciąż są bandą przestraszonych dzieciaków, które dopiero uniknęły śmierci. Poza tym Ci w kominiarkach to też DRESZCZ tylko udają, że nie :)

ocenił(a) film na 7
Nessie13

Coś czuję, że skuszę się na zakup trylogii :).
No i tutaj znów możesz mieć rację, ale po co te kłamstwo z samobójstwem?

Nessie13

To było dość oczywiste, skoro pani "samobójca" oznajmiła nam na końcu, że teraz czas na dalszą część planu.

Film mi się podobał, trzymał mnie w napięciu, zastanawiałam się "czemu te dzieciaki tam siedzą? Kto je tam trzyma?" A na końcu dostaję informację, że to dobra ("DRESZCZ jest dobry" super, że mi to mówicie, tak, żebym nie musiała się zastanawiać, super powiedzonko ma ta firma XD) organizacja, która chce pomagać, na ziemi było źle, ale żeby nas uratować postanowiliśmy wybudować cholernie drogi i niepotrzebny ośrodek badawczy z labiryntem. Będziemy testować wasze mózgi.
Super, nawet jeśli w to uwierzę to PO CO powstały Buldożery? Po co? Żeby zarażać zdrowych ludzi - jedyne lekarstwo na domniemaną chorobę - i patrzeć jak umierają? I skoro dali im dwie niebieskie strzykawki, to znaczy, ze lekarstwo już istnieje. Bo nie wiem jak wam, ale mi ta choroba która zżerała ludzkość wyglądała na identyczną do tej którą zarażały Buldożery. I po zarażeniu nagle przypominasz sobie cokolwiek ci wymazali - całą przeszłość. No brylantowo, po prostu brylantowo!
Mimo, ze film bardzo mi się spodobał, zakończenie - i całe wyjaśnienie - po prostu mnie zirytowało! Brzmiało jak jakiekolwiek wyjaśnienie. Napisane na szybko do opcji z labiryntem. Żeby jeszcze bardziej dopierniczyć dzieciakom.

I ostatnia scena z chłopcami zabijającymi się nawzajem włócznią lub pistoletem - gdzie jest jej sens? Gdzie? Scena powstała tylko po to by zniszczyć klimat filmu. Żadnego wpływu fabularnego, chodziło tylko o to, żeby wywołać u nas płacz.
Wiele osób umarło podczas gdy Buldożery zaatakowały obóz - trudno.
Kolejna masakra kiedy wydostawaliśmy się z labiryntu i walczący chłopcy umierali - trudno.
Umarł chłopiec który dał głównemu bohaterowi drewnianą figurkę - tragedia. Tragedia bo on mógł powiedzieć ostatnie słowa. Takie amerykańskie zagranie na emocjach. Okropnie mi to zniszczyło cały film :/
A tak przyjemnie mi się go oglądało, zanim się dowiedziałam :<

Villeiviant

Śmierć Chucka na końcu była od początku do końca zaplanowana i wcale nie tak wzruszająca, jak mogłoby się wydawać. Nie do końca. To nie miało wycisnąć łez z oczu widzów/czytelników, lecz wywrzeć na Thomasie ogromne wrażenie, wywołać wstrząs, na który dotąd nie był nigdy wcześniej narażony. Widział jak inni chłopcy umierają, to prawda, ale przypominam, że ich nie znał. Nic dla niego nie znaczyli. A Chuck? Spali razem, jadali razem, spędzali razem wolny czas. Thomas był pierwszą i jedyną osobą, której Chuck zwierzył się ze swojej tęsknoty za rodzicami, a także przyznał się do swojego braku wiary, że kiedykolwiek ich zobaczy. Więc Thomas go znał. Tylko przez 3 dni, ale w porównaniu do innych dzieciaków ze Strefy Chuck był mu najbliższy. W książce dość wyraźnie to podkreślili i cała scena śmierci Chucka była o wiele bardziej wzruszająca, choćby dlatego, że autor w czasie Wielkiej Ucieczki oczami Thomasa ogarnął całą postać Chucka, dał do zrozumienia, że chłopiec jest przez niego kochany jak brat, a wtedy dopiero zadał śmiertelny cios. W filmie poszli na skróty z braku czasu, logiczne. Masz więc prawo być oburzona, ale nie powinnaś od razu niczego zakładać - pamiętaj, że Więzień Labiryntu to tak naprawdę tylko wstęp do historii. Dodam również SOPILER! że ani Chuck nie umarł z własnej woli (jakkolwiek bohatersko to wyglądało, on nie skoczył przed Thomasa dlatego, że miał wybór) ani Gally nie pociągnął za spust z własnej woli. W sumie cały wątek z brakiem wolnej woli Streferów jest całkiem interesujący, lecz nie zostanie przybliżony zbyt prędko, o ile w ogóle w filmie (skoro nie ukazali wątku telepatii między Thomasem i Teresą, to nie wiem czy pokażą sterowanie umysłami).

ocenił(a) film na 9
Villeiviant

Jeżeli się nie mylę to z Bólożercami własnie zmienili w sprawę bo (mogę się mylić) nie umierali od użądlenia. Przypominali sobie pewne rzeczy, ale nie wszystko tylko fragmenty.

Nessie13

Mi chodzi o sam fakt, że wizje przyszłości są bardzo uproszczone ostatnimi czasy, najłatwiej zwalić na jakiś kataklizm i już można dowoli tworzyć jakieś dziwne wizje społeczeństwa. Już w książkach SF z lat 50-tych ubiegłego wieku wizje społeczeństw były ciekawsze, bardziej dopracowane i złożone. Więc mamy regres.

A co do jakichś labiryntów budowanych kosztem miliardów dolarów (współczesnych) to chyba łatwiej byłoby zrobić komputerową symulację. Pomijam fakt, że ta cała brutalność, znana z wszystkich w/w filmów, jest niepotrzebna i bezsensowna.

No ale wiem, wiem. Fajnie się to ogląda dzieciakom, które nie pamiętają czasów wojny, jakiejkolwiek, jeszcze tam w USA czasem ktoś zginie w jakiej strzelaninie, albo w plastikowym worku wróci z Iraku/Afganistanu. Ale w skali kraju to jest nic. Dzieciaki są spragnione wrażeń, wojny, to chyba siedzi w ich genach.

Więc się spełniają, a to na CoD (taka gra) i tym podobnych strzelankach, albo właśnie oglądając filmy z niepotrzebną dawką brutalności.

Głupie.

A mi się marzy prawdziwe SF, bez elementów dla nastolatków, i bez elementów komediowych. hehe, ciekawe ile sobie poczekam.... jakoś fantasy potrafią takie robić. a na SF się uparli i ciągle jakieś okrojone/uproszczone powstają.

może Interstellar będzie OK. może...

ocenił(a) film na 5
Nessie13

filmu nie widziałem więc trudno mi się wypowiadać , ale na pewno wiem jedno badania łatwej przeprowadzić w laboratorium niż w jakimś tam labiryncie więc to jest trochę bez sensu . A gdy by chcieli wywołać u nich stres w laboratorium to by starczyło podać im adrenaline czy inny związek chemiczny .

ocenił(a) film na 7
antykonformista

Porównywanie serii "IŚ" , "Niezgodna" oraz "Wiezień Labiryntu" nie jest tak proste jak myślisz. Te historie mają zbieżny element tylko jeden świat po katastrofie. Reszta jest inna a stanie się to jasne w kolejnych częściach gdzie prawie nie będzie wspólnych elementów i odniesień.
Nic więcej nie napiszę aby nie zdradzać fabuły.
Cieszę się że młodzież ma takie filmy zamiast np. "Zmierzchu".
Co do brutalności to filmy o których mówiłem nie umywają się do książek. Tutaj granica wiekowa PG-13 narzuca "wygładzanie" tych elementów lub nawet w niektórych przypadkach ich brak.
A jeśli ktoś jest fanem Sci-fi to zawsze może sięgnąć po "Interstellar" , "Na skraju jutra", "Niepamięć" lub "Grawitację".

AnnaS1991

Poza tym, że wszystkie stanowią wizję przyszłości, a ich bohaterami są nastolatki to nie mają wiele wspólnego ze sobą. Ja lubię tego typu tytuły, czy to książki czy filmy i dla mnie każdy tytuł jest tytułem osobnym i indywidualnym, każdy oceniam inną miarą i nie porównuję ze sobą za bardzo. Jak sama zapytałaś: po co? Albo się lubi takie klimaty, albo nie. Ja lubię i dla mnie Igrzyska, Więzień, Niezgodna, Gra Endera, Gone czy Jutro nie są w ogóle takie same. Zakończenie Igrzysk było dla mnie cholernie poruszające i mroczne. Jakby nadzieja umarła wraz z wszystkimi ofiarami głupiej niepotrzebnej wojny, a jutro nie miało nadejść. Zakończenie Więźnia było pełne nadziei, świeżego startu dla świata i całej ludzkości. Bardzo optymistyczna wizja zakończenia apokalipsy. Mimo wielu podobieństw to zupełnie różne historie, z różnymi bohaterami, różnymi zakończeniami i różnymi klimatami.

revira

no wybacz, Gra Endera to jednak inny klimat. nie ma żadnej PostApo, owszem była inwazja Obcych, ale my WYGRALIŚMY. to jest zupełnie inna wizja. film był w stosunku do książki, niewypałem strasznym. sam w sobie niezły, ale można było z tego zrobić arcydzieło, ale komuś się nie chciało, smutne :(

kolejnych książek O.S. Carda pewnie przez to nie sfilmują, a to by dopiero była jazda. to by mógł być "Władca Pierścieni" wśród SF, gdyby ktoś sensowny się za to zabrał. niestety. nie dało się. szkoda.

antykonformista

Nah, chodziło mi tylko i wyłącznie o wątek "młodzi bohaterowie ratują świat" itd. Absolutnie kocham twórczość Carda, więc ubolewam razem z tobą nad faktem, że raczej nie doczekamy się więcej ekranizacji jego powieści. Ale może to i lepiej? Nie wiem czy zdierżyłabym więcej takich Gier Endera.

revira

A to rozumiem. I popieram. Dodam jeszcze że sam wątek "młodzi bohaterowie ratują świat" w niczym mi nie przeszkadza.

W zasadzie najbardziej przeszkadza mi świat postapokaliptyczny ze swoją bardzo bardzo uproszczoną wizją społeczeństwa.

Niech się kto wreszcie odważy i zrobi film o młodych bohaterach co ratują świat przed dyktaturą koncernów, lobbystów, bankierów. Dałbym mu tu 10, coś czuję, choć jeszcze żaden film nie dostał (a seriale i gry - owszem).

antykonformista

Też nigdy nie dałam 10 filmowi, chyba, że animowanemu, bo niektóre po prostu mają wszystko :D
Hm... Odnośnie wątku "młodzi bohaterowie ratują świat" sama bardzo go lubię, bo nie ukrywam czuję się młodsza niż jestem i jakoś łatwiej mi się utożsamić z bohaterami, choć ostatnio wczytałam się w Apokalipsę Z, gdzie głównym bohaterem jest 30 kilkulatek i również czyta mi się przyjemnie, więc może tak naprawdę zależy od przedstawienia postaci przez autora. Mniejsza o większość ^^ Mnie się bardzo podobał wątek w "Jutro, jak wybuchnie wojna", gdzie w sumie nie żadnego świata postapokaliptycznego, po prostu grupa młodzieży próbująca stawić czoła wrogiemu wojsku, aczkolwiek uważam, że to zmarnowany potencjał.

ocenił(a) film na 8
AnnaS1991

Zgadzam się, bardzo dobry film, z niecierpliwością wyczekuję drugiej części. Od filmów Igrzysk śmierci lepszy, a książki tej nie czytałem więc nie wiem.