Wiatr buszujący w jęczmieniu

The Wind That Shakes the Barley
2006
7,3 16 tys. ocen
7,3 10 1 15661
7,2 16 krytyków
Wiatr buszujący w jęczmieniu
powrót do forum filmu Wiatr buszujący w jęczmieniu

Żenujący. Odradzam wszelkim miłośnikom kina ambitnego. Tak najkrócej mogę zrecenzować ten film. Widać, iż reżyser chciał zmierzyć się z ambitnym tematem walki o wolność i granicy do jakiej można poświecić się dla ideałów itp. Jednak wyszły mu zaledwie popłuczyny płytkie jak kałuża w środku sierpnia. Film jest kiepski zarówno pod względem treści jak i formy. Zacznę na początku pastwić się nad formą, treść zostawię na deser. Pierwsze co mnie zastanawia. Jak można w filmie dziejącym się w Irlandii zupełnie nie pokazać przepięknych krajobrazów, których jest tam przecież pod dostatkiem. Wszystkie plenery wyglądają z grubsza jak by działy się w pierwszych lepszych krzakach za dowolnym marketem sieci TESCO. (Dla porównania jak można wykorzystać w filmie naturę polecam ?Grendel i Bewulf? Sturli Gunnarsson). Innym atutem tego filmu mogła by być jakże ciekawa i bogata irlandzka muzyka, niestety jedynym utworem który jako tako trzyma poziom jest piosenka śpiewana na samym początku filmu przy scenie ?pogrzebowej? (wlasnie ?Wind shakes the barley? o ile się nie mylę). I teraz największa wada. Przemoc. Zupełnie nieumiejętnie pokazana, zupełnie niepotrzebna i całkowicie niesmaczna. Nie czułem motywów osób ja stosujących. Krzyczeli, bili, zabijali a ja po prostu nie wiem dlaczego. Takie sceny mogły przejść w pasji Gibsona i tam zbytnio nie raziły. Tutaj przy scenie gdy żołnierze przez jakieś 3 minuty pastwią się nad jedna z bohaterek na sali kinowej zauważyłem wyraźne zniecierpliwienie widowni (od szmerów po znacznie ostrzejsze reakcjie).
Treść jest jeszcze gorsza niż forma w którą nam ja zaserwowano. Przed pójściem do kina gdzieś obiło mi się o uszy ze to taki film w którym źli bohaterowie noszą mundury, krzyczą i przeklinają a dobrzy są bez mundurów i nie krzyczą. Po oglądnięciu ?Wiatru?? podpisuję się pod powyższym twierdzeniem czteroma łapami ;). Motyw walki jest spłycony i nielogiczny, sceny w których toczą się ?debaty ideologiczne? napuszone, nudne i nie trzymają się kupy. A jeśli już jesteśmy przy kupie to jej metaforycznego obrazu dopełnia wprowadzony niewiadomo po co watek miłosny. Oczywiście jak większość rzeczy w tym filmie nie prowadzi do niego żaden ciąg przyczynowo- skutkowy. Widz musi po prostu przyjąć do wiadomości ze w pewnym momencie 2 bohaterow się pokochała i już.
Podsumowując takiego rozczarowania w kinie nie przeżyłem od czasów wiedźmina. Nie wiem czym kierowalo się jury festiwalu w Cannes przyznając mu nagrodę ale jak dla mnie sama nagroda jakiegoś jury to za mało aby uznać film ambitnym. Ocena 2/10

użytkownik usunięty
THERION_4

Zaczynam od tego, że nie jestem fanatyczną miłośniczką tego filmu. Jest dobry, ale żadna rewelacja. Jednak Twoje zarzuty są po prostu komiczne. Czy każdy film, którego akcja dzieje się w Irlandii, ma być irlandzką cepelią? Typu: ruiny zamków na tle malowniczych, zielonych wzgórz, urocze cmentarzyki z celtyckimi krzyżami? Musicalem z irlandzkimi pieśniami ludowymi? Daruj, ale to dramat polityczny! Przyrody tam tyle, co potrzebne w akcji, muzyki tak samo. A w wymienionym przez Ciebie Beowulfie właśnie widoczki mają chyba pozakrywać pustkę i nudę tego filmu - ale to na marginesie.
Druga rzecz: sceny z przemocą. Wyglądają zupełnie naturalnie, to nie LotR, gdzie sterowana komputerowo armia efektownie walczy. To nie o to chodziło - o skomplikowaną batalistykę i efekty. To byli zwyczajni ludzie, nieszkoleni, działający spontanicznie.

Napewno brak pieknych widoków to nie jest główny zarzut wobec tego filmu, bo przede wszystkim zarzucam mu słaby scenariusz, nieprzekonujące żle zarysowane postaci i ogolnie zmarnowanie ciekawego tematu ale jako film o wydzwieku patriotycznym ma niejako sprawic aby widz pokochal na te 2 godziny Irlandie, a ukazanie jej piekna napewno by temu sprzyjalo.Rozumiem ze moze kogos męczyc przesyt pieknych widoczkow w kazdym filmie ale tutaj te widoczki sa jak nabardziej porządane.
Jak na tak wysoko nagrodzony film naprawde przygniatający jest brak checi zrealizowania pieknego obrazu. Nieustannie mamy do czynienia z tymi sami sceneriami (chlopcy czolgajacy sie na wzgorzu, sceny przemocy pod domem, beganie po korytarzach itp ).Scena z dzieckiem chorym z niedozywienia jest tak niesprawnie pokazna ze nie mozna powstrzymac sie od ironicznego usmiechu (przypominam, pojawia sie kobieta! krzyczy ze ma chorego synka, glowny bohater podaza do jej chatki...podaza..idzie ...idzie,ja jako widz spodziewam sie czegos znaczaczego..zasadzki!..zwrotu akcji...,ale nei bohater oglada chlopca..oglada..opukuje..opukuje... i stwierdza ze chlopiec jest neidozywiony,nie wiem za kogo uwaza pan rezyser odbiorcow tego filmu , ale ja poczulam sie jak kretyn ktoremu ktos chce uswiadomic fakt ze w Irlandii panuje neidza i ludzie cierpią z powodu glodu i musi mi to pokazac bo niewirzy ze niektore rzeczy sa tak oczywiste. Film ten obfituje w cala mase takich niepotzrebnych i naiwnych scen.

ocenił(a) film na 5
KANIMO

Oglądając to miałem wrażenie, że oglądam tanią podróbkę szkoły polskiej. Podlaną lewackością Loacha. Fatalna decyzja jury w Cannes, które miało do dyspozycji i Babel, i Volver. Przykro.

marlon

Wybacz ale słowo Lewak kojarzy mi się z moherowymi zombie produkującymi się na wszelkich forach. Czy jak ładnie poproszę, to zastąpisz je innym :)

ocenił(a) film na 10
THERION_4

poprostu nie zrozumiales filmu koles wg mnie jestes za tepy na ogladanie tego typu filmow, dla ciebie polecam bajki, a tak przy okazji nie znasz sie na filmach. I nie patrz na innych jak oceniaja ten film i co o nim mowia porostu napisz co czujesz, a nie bedziesz krytykowac negatywnie dobrego filmu tepy janie. Pa

ocenił(a) film na 5
Halski

Argumentów ad personam nie używaj, bo to nieładnie i świadczy jedynie o braku Twej kultury.

ocenił(a) film na 1
THERION_4

@ Lina_ Manni
Zle zrozumialas moja wypowiedz tudziez zle wyrazilem co wyrazic chcialem ;) Tak jak pisala Kanimo "widowiskowosc" a raczej jej brak nie byla najwieksza wada tego filmu. Jak dla mnie byla by ona raczej pewnym kolem ratunkowym dla niego, ktore pozwolilo by mi wyjsc z kina bez uczucia niesmaku. Po prostu dzieki niej otrzymal bym jakas tam lepsza lub gorsza wersje "Breave Hearta" czyli cos do przelkniecia i zapomniecia po ogladnieciu. Przemoc to juz inna bajka. I nie chodzi mi o cos w stylu cukierkowego "Wladcy" bo to jednak nie ta konwencja. Po prostu jesli widze realistyczna przemoc a ona ani kupy sie nie trzyma ani nie wynika z jakis konkretnych przeslanek (Ktore jednak musza byc ukazane w filmie aby ta przemoc miala sens, bo film to pewnego rodzaju dzielo sztuki a nie rozprawa historyczna w ktorej na marginesie mozna zaznaczyc ze XXX byl zly bo nie lubil YYY i postepowal wobec niego okrotnie) to wowczas jest to przemoc dla przemocy. A jesli tak to ja wole głupia Pilę (czesc 1-3 co kto woli ;) Po prostu ten film jest totalnie nielogiczny, niby prosci ludzie jak piszesz ale jakos nie mogłem podczas ogladania za cholerę zrozumiec ich motywow (chyba ze motywy ich dzialaly na zasadzie domyslnego podmiotu lirycznego ;) czyli kazdy sobie wstawia co mu pasuje ).

@ Marlón de V.
Cos jest w tym co piszesz. Przypomina mi sie takze nagradzany "Aniol w krakowie". Jakkolwiek film sympatyczny to kiepski. Bo sceny jedzie auto ulica przez 5 minut (dzielni irlandczycy buszuja w krzakach czolgajac sie po nich z patykami przez 5 minut) zabijaja przyjemnosc ogladania. :)

#halczak
Fajnie ze piszesz w swojej wypowiedzi o bajkach. Bo np jesli bede mial ochote na dyskusjie z kims na poziomie ktory reprezentujesz przejde sie pod najblizszy calodobowy. W razie braku porozumienia dyskusja wowczas skonczy sie ogolnym mordobiciem. Jak to sie mowi przez chamstwo per astra ;)

ocenił(a) film na 5
THERION_4

Therion,
trochę tak, trochę nie. Pod względem warsztatowym - zdjęcia, przemoc, aktorstwo - to nie jest film zły. Śmiem twierdzić, że np. Murphy zagrał bardzo dobrze, a ostre, krwawe sceny mają w tym filmie swe miejsce. Na pewno ożywcze było wymienianie Churchilla, Chamberlaina i s-ki jako łotrów i sukinkotów. Jeśli jednak mówiłem o szkole polskiej - bardziej chodziło mi nie o warsztat, a tematykę. O wartości, które stoją u podstaw konfliktu zarysowanego w filmie. O dylematy patriotzm kontra (tu wstaw to, co uważasz za stosowne). O ile wspanialej pokazał to (choć nie znoszę faceta) Wajda w "Popiele i diamencie" - i to 50 lat temu! A tutaj mamy przykład kina politycznego w najgorszym wydaniu - tzn. kina JEDYNIE politycznego. Aktualny? W dobie globalizacji?
Naprawdę, miałem wrażenie że oglądam relację z manewrów harcerskich zmieszaną z recytacją manifestów i monologów.
I dlatego, choć ubóstwiam Wonga, nie zgadzam się z jego decyzją sprzed kilku miesięcy.

ocenił(a) film na 5
marlon

Ps. I jeszcze a propos wykładnii irackiej. Jeżeli ten film miał być zakamuflowaną (bardzo) krytyką polityki Busha i Blaira wobec bliskiego Wschodu - to ja dziękuję. Dorabianie kluczy spod znaku "nie piję coca-coli, bo to wspiera amerykański imperializm" zostawiam ślusarzom, a sam wybieram Syrianę.

ocenił(a) film na 8
THERION_4

Można by pominąć milczeniem uwagi na temat braków "pięknych krajobrazów". Jak ktoś lubi landschafty, to zawsze może sobie w domu powiesić jelenia na rykowisku. Będzie wtedy estetycznie usatysfakcjonowany. Na marginesie można powiedzieć, że film był kręcony w hrabstwie Cork, gdzie dzieje się jego akcja. Wydarzenia tam opisywane są autentyczne. Podczas wojny o niepodległość tam toczyły się cieżkie walki z brytyjczykami i tam przemoc brytyjczyków była szczególnie okrutna. Tam też konflikt wokół powstania i zakceptowania Wolnego Państwa Irlandzkiego był szczególnie silny. Pretensje, że nie ma ładnych krajobrazów mozna mieć do... samych krajobrazów. Zresztą momentami zdjęcia są przeurocze. Ale w gruncie rzeczy to nie film przyrodniczy.

To skąd się wzieła przemoc w tym filmie jest oczywiste. Czy kolega też się pyta ze zdziwieniem, oglądając dajmy na to film o nazistowskiej okupacji Polski, dlaczego ci panowie w mundurach krzyczą i strzelają? Nie bądźmy śmieszni. Każdy człowiek mający elementarną wiedzę o otaczającym go świecie wie, że przemoc pomiędzy okupowanymi a okupującymi jest nieuchronna. I że często, jeśli nie zawsze, ta przemoc zwrócona jest przeciwko najsłabszym: kobietom, dzieciom, osobom starszym. To są dwie strony konfliktu zbrojnego. I pytać się o to dlaczego uciekają się do przemocy jest śmieszne.

Co więcej, przemoc jest u Loacha pokazana umiejętnie i realistycznie. Ani się nią nie epatuje, ani nie mamy tutaj cukierwatego ukazania, jak w przypadku większości amerykańskiego komercyjnego kina.

Wielkością Loacha jest to, że opowiadając się po jednej ze strono (w końcu to kino zaangażowane, więc musi się po jakiejś stronie opowiadać) potrafi przekazać zniuansowany obraz stron konfliktu. Po stronie brytyjskiej mamy też zwykłych żołnierzy, wśród byłych towarzyszy walki nie ma jednoznacznie złych postaci, każdy zmaga się tam ze swoją tragiczną racją.

Przy debatach ideologicznych widziałem wśród widzów zakłopotanie i znużenie. Dla mnie to jasne, dlaczego tak się dzieje. Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia o dynamice tego konfliktu: najpierw brytyjsko-irlandzkiego, później w łonie ruchu niepodległościowego, jak i nie ma pojęcia o konfliktach ideowych tamtych czasów. Mając choćby śladową wiedzę na ten temat nie pisałoby się, że nie "trzymają się kupy". Są sensowne i historycznie ugruntowane. Może napuszone, ale nie z pewnością nudne i bezsensowne.

Film ten rządzi się zelażną logiką, może nawet zbyt oczywistą, więc jej nie zauważenie źle świadczy o widzu. Ale czego się spodziewać po kimś, kto sądzi, że Wiedźmin może dostarczyć mu niezapomnianych wrażeń, a potem się musi rozczarować...

kkmakin

Specjalisto od jeleni na rykowsku, zglebilam nieco szerzrej temat i radze zainteresowac sie opiniami recenzentow i poczytac troche o tym dlaczego to "arcydzielo" dostalo jedynie palme w cannes i o tym jaka ideologie probowano do filmu dorobic a potem radzic ludziom co maja sobie na scianie w domu wieszac.Jak dla mnie to koniec dyskusji o tym filmie bo nie mam ochoty znizac sie do poziomu ludzi ktorzy chodza do kina na Jamesa Bonda a za ambitne kino uwazaja film na ktorego poczatku wyswietla sie zlota palemka cannes.I radzilabym sie "widoczkow " nie czepiac wiecej i zwrocic uwage na banalnosc glownych bohaterow itp.

ocenił(a) film na 8
KANIMO

Może się więc podzielisz swoimi odkryciami? Nie wątpię, że będą głębokie, skoro "zgłębiłaś szerzej" temat. O ile wiem, Loach nigdy nie ukrywał swoich politycznych, czy ideologicznych sympatii. Nic tam nie trzeba "dorabiać".

Nie uważam tego filmu za arcydzieło, nie pisałem nic o ambitnym kinie (może byś mnie oświeciła i napisała, co rozumiesz przez "ambitne"?), a na Bondzie nie byłem. Ale i tak Ty pewnie wiesz lepiej...

ocenił(a) film na 8
THERION_4

Wiedzmina???? jak mozesz porownywac ten film do czegos-bo filmem to na pewno nie bylo- takiego jak wiedzmin!!-to pierwsza rzecz z jaka sie nie zgadzam.po drugie: krajobrazy.wg Ciebie jest ich za malo, zapominasz ze to nie jest film spod znaku 'czytala: KRystyna Czubowna'.nie widze sensu pokazywania widoczkow w filmie o wojnie.po trzecie i ostatnie: przemoc.nie widzialam nigdy wojny na wlasne czoy, ale tak ja sobie wlasnie wyobrazam: jako chaotyczna, wrzaskliwa i brutalna przepychanke.uwazam ze historia jest dobrze opowiedziana, wahalam sie czy dac 8 pktow, koncowka mnie przekonala.

marys

maryś,


zgadzam się z Tobą, historia jest dobrze opowiedziana. Fakt, że ta miłosna niekoniecznie i w sumie chyba niepotrzebnie wpleciona w ten film. Niektóre sceny, powiedziałabym, ?przereżyserowane? ? szczególnie ta ich dyskusja, każdy po każdym po prostu idealnie.

KANIMO

Jeżeli chodzi o banalność bohaterów, to może są oni zbyt przewidywalni i ?prości?, ale chyba tak właśnie często jest w życiu, a do kina idziemy zobaczyć ludzi w każdym calu ?nieprzeciętnych?, no i wychodzimy rozczarowani. W każdym razie Murphy dla mnie ok.:)

Pozdrawiam:))

ocenił(a) film na 9
stella_6

Deam ale gówno takiej wypowiedzi o filmie kompletnie zmyslonej nie słyszałem czy napewno gościu chodzi Ci o ten film?? Amantem dobrego kina to ty chyba nie jesteś co do tego sie zgadzam ze film nie był beznadziejny.Zasługuje na mocną 4 na 5 ale cóż nie możan dzielić filmów tylko na te"genialne" i te "do dupy". Pozatym plenery w których akcja filmu sie odbywała jest ok porónania do Tesco są bezsensowne, a fabuła jak i akcje partyzanckie są nienajgorsze szkoda tylko. "Okupacja" Irlandii na tym polegała ale jak cie nie udeza fakt ,ze ludzie gineli za ojczyzne lub stawali sie fanatykami co z drugiej strony jest dwznaczene to sory. Pewnie tylko sikajaca krew i ucinane głowy w horrorach cie siesza CHA!! To jest ambitne kino... jak pisałem "ALE GÓWNO"

ocenił(a) film na 1
gazdus_2

Gazdus zabawne iz osoba ktora ani nie umie poslugiwac sie poprawnie jezykiem polskim (tak masz racje amantem na pewno nie jestem :D) ani czytac ze zrozumieniem nazywa czyjes wypowiedzi gownem :). Co do krajobrazow juz wyjasnialem o co mi chodzilo ale napisze raz jeszcze. Przy banalnosci fabuly i braku logiki w tym filmie takie krajobrazy mogly by go uratowac. Byl by to wowczas film typu ogladnij i zapomnij (cos jak Breave Heart czy Rob Roj) Ocene 2/10 podtrzymuje. Wynika ona z tego iz obiecywalem sobie po tym filmie bardzo duzo a sromotnie sie rozczarowalem po jego ogladnieciu.(moze gdybym ogladnal go za jakis rok powiedzmy w telewizji to nastawienie mial bym inne i moze dal bym mu jakies 4/10)
Jest to po prostu kiepsko zrobiony film z nieumiejetnie pokazanymi bohaterami probujacy na dodatek sprawiac wrazenie "kina dobrego". Nic wiecej.

ocenił(a) film na 9
THERION_4



Jak nie potrafisz dojzeć do takiego filmu

to ogladnij se go za rok..........

THERION_4

Ty za to nie umiesz poprawnie napisać tytułów filmów, które widziałeś :) I co, będziemy się tak licytować? Czytam te Twoje wypociny i czytam i niestety muszę się podpisać pod moimi przedmówcami, którzy uznali, że na kinie to Ty się jednak nie znasz!

Twoje argumenty, mające nas przekonać, że "Wiatr..." to kiepski film, są po prostu śmieszne! Po pierwsze - masz w ogóle jakiekolwiek pojęcie o zagmatwanej historii Irlandii? Zapewne nie, bo inaczej dostrzegłbyś prawdziwe piękno tego filmu. Filmu, który idealnie pokazuje jak rodziły się wielkie konflikty na Zielonej Wyspie.
Po drugie, za przeproszeniem, nie chrzań o logice. Bardzo rzadko ludzkie wybory, a już na pewno nie te podejmowane w takich sytuacjach, są logiczne. Owszem, "Wiatr..." pokazuje chaos, ale dlatego, żeby podkreślić, że tak właśnie było. Logiką to może kierował się Michael Collins podpisując traktat (i zdał sobie później sam sprawę z tego, że była to zła decyzja), ale na pewno nie mogli się nią kierować "zwykli" uczestnicy tamtych wydarzeń.
Po trzecie wyjaśnij mi jak "film może próbować sprawiać wrażenie kina dobrego"? Chyba też jestem kompletnie nielogiczna, bo jakoś nie rozumiem :)

PS Komentarz na temat "widoczków" sobie daruję, bo widzę, że sam się zorientowałeś, że był kretyński i teraz się z niego sprytnie wycofujesz.

ocenił(a) film na 9
madzialone

Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami... Mieszkam na Zielonej Wyspie od prawie półtora roku, przyjeżdżając tutaj też wydawało mi się, że Michael Collins to taki irlandzki bohater narodowy, że ogólnie ten kraj to jedna wielka Cepelia, zielono wszędzie, zewsząd dociera celtycka muza, Guinness leje się strumieniami (tutaj akurat rzeczywistość przerosła moje oczekiwania) i ogólnie sielankowo jest, a Ilandczycy to najsympatyczniejszy naród na świecie długim i szerokim... Ale się trochę pomyliłem, Irlandia w rzeczy samej jest piękna ale tutaj się większość rzeczy kończy.Zwłaszcza w materii ludzi, zaskoczyła mnie pieniackość Iroli, ich nienawiść generalnie nie tylko do Britsów ale do wszelakich nacji i ras. Tak nietolerancyjnego narodu ze swiecą szukać. Relacje z brytolami mieli od zawsze popieprzone więc naprawdę to żadna przesada co pokazuje film. Generalnie film jest naprawdę dobry zwłaszcza z perspektywy kogoś kto poznał trochę ich historię, kulturę i mentalność. Lepszy na pewno od Michaela Collinsa. Pozdrawiam serdecznie

THERION_4

@therion
ty mi powiedz jak wyglada dobry film, zebym w przyszlosci mogl rozpoznac ten co tylko udaje... Nie czepiaj sie tez innych za to jak pisza, bo niezle sie usmialem czytajac to co sam napisales...

Jesli film wylada jak wyglada to zastanowiliby sie raczej dlaczego tak, a nie widziwiali, ze 'ja chcialem, zeby byl inny'. Jak chcesz zeby bylo jak ty chcesz to nakrec sobie swoj film i wtedy recenzuj. Przeciez to co wiekszosc z was pisze jest niedorzeczne - jak jako zarzut mozna stawiac, to, ze 'inaczej sobie to wyobrazalem?'.

I ta sprawa z przemoca, ze jakas bezsensowna. A jaka jest przemoc? Symetryczna, purposeful i nice to watch? Violence is violent and random. I koniec.
Bezmozgowie.

THERION_4

Ktoś tu próbował zaświecić, ale niezbyt ciekawie to wyszło(jak ja lubię takich "miłośników kina ambitnego"). Film jest dobry, nie jest to jakaś rewelacja, ale te wszystkie argumenty przeciw są śmieszne(np. że zabrakło ładnych widoczków i przemoc jest bez sensu, hehe, jakby przemoc miała sens, przykro mi, że cię to zniesmaczyło, ale takie rzeczy zdarzały się i wciąż się na świecie zdarzają).
Porównanie do "Wiedźmina" pominę, hehe.
Jak dla mnie ten film zasługuje na jakieś 7/10.

Veda12

Motłochu sie nie przekrzyczy.Zaskakuje mnie, ze tu na filmwebie dozwolone sa jakies personalne docinki.Szczerze mowiac chetnie z tego skorzystam. Madzialone poczytaj troche recenzji fachowcow i dowiesz sie ze film ten jest jednynie nieudolna interpretacja fragmentu historii irlandii stworzona przez rezysera , ktory nie umie nawiet wiarygodnie przedstawic bohaterow, idee w niem przedstawione sa bezsensowne.Z kina wychodzimy w przekonaniu , ze glowny bohater umarl zupelnie niepotzrebnie a to jego brat jest prawdziwym bohaterem, bo to on musial i dokonal trudnego wyboru , ktorego nie uwaza za sluszny a jednak w efekcie dzaiła na rzecz swojego kraju podczas gdy jego brat ( zwroccie uwage na przemianae glownego bohatera, zdanie o wyjezdzie i przylaczeniu sie do rewolucji podejmuje, nie w momecie gdy anglole katuja mu kuzyna tylko kiedy przewracaja pana maszyniste na dworcu, buahahaha)gryzie ziemie.Specjalnie bede zwracac sie do was po ksywkach aby zobaczyc ktora z osob wypowiadajacych sie na filwebie wyleje mi, osobie ktora nie smie kryc rozczarowiania tym filmem, wiecej pomyj na glowe.

KANIMO

Zadziwiające, że potrafisz wypominać innym docinki, a sam obrażasz uczestników tej rozmowy nazywając ich "motłochem"...
Zadziwię Cię, nie będę robić "personalnych wycieczek" i nikogo nie zamierzam obrażać. A podzieliłam się w moim poprzednim poście tylko moimi subiektywnymi odczuciami. Jak bardzo one są subiektywne, niech Ci uzmysłowi fakt, że ja ostanią scenę odebrałam zupełnie na odwrót niż Ty. I nie bronię tego filmu za wszelką cenę, nie to jest moją intencją. Odpowiedziałam jedynie na argumenty, które dla mnie są zwyczajnie śwmieszne.

PS Niepotrzebna mi opinia "fachowców", wystarczy mi wiedza, którą sama zgłębiłam.

użytkownik usunięty
madzialone

Prosze o nieporownywanie tegoz filmu do popiolu i diamentu!!!!Popiol i diament przeklamuje historie-dobry komunista,przypadkowe wybory itp itd. Chcialbym zauwazyc, ze ci komunisci lapali wraz z ruskimi agentami niedobitkow z AK i o ich dobroci i przypadkowosci nie moze byc mowy(porownywanie ich ciezkiego losu z AKowcami!!!). Takze dylematy Macka sa zrobione na sile, AKowcy do dzisiaj wiedza, ze ich walka byla sluszna i uzasadniona !!!!-zagranicznym krytykom moze sie podobac(nie znaja do konca niuansow). Tylko, ze w porownaniu z Damienem on nie mial zadnego wyboru jak ukrywanie się. Autorem scenariusza jest osoba,ktora podpisala lojalke-sam autor.
Wracajac do sedna sprawy czyli filmu Loacha oceniam go jako bardzo dobry. Ma jednak dosc denerwujace momenty. Zadziwiajaco pobieznie jest pokazana metamorfoza Damiena. Chlopak z dnia na dzien zmienia swiatopoglad i staje sie jednym z glownych bojownikow o niepodleglosc Irlandii. Brutalnie likwiduje swojego przyjaciela-malo swiadomego mlodziutkiego kolaboranta. A jeszcze pare dni wczesniej jest zagorzalym pacyfista na ktorym mord bliskiego przyjaciela nie robi zadnego wrazenia. Dziwi mnie tez lubosc z jaka Loach pokazuje brutalnosc i zezwierzecenie Anglikow(ciut przerysowana). Gdyby tak faktycznie bylo to hitlerowcy w amerykanskich filmach wygladaja jak niewinne baranki spelniajace swoje powinnosci. Mysle, ze tu lewak chcial sie troszeczke wyzyc na swych pobratymcach i zagrac pod publiczke festiwalowa(z udanym jak widac skutkiem ;) Takze role kobiece sa ograniczone do minimum a zwiazkowi miedzy Damienem a Sinead zwyczajnie brakuje chemii i jest wrecz wklejony na sile. Tyle negatywow. Pozytywy zostaly wymienione przed przedmowcow. Od siebie dodam, ze Loach takze zaskoczyl mnie pozytywnie. Zdecydowanie w korzystniejszym swietle wypada Teddy. Nieprzygotowanie oraz watpliwosc co do slusznosci walki IRA sa przez rezysera dosc czesto akcentowane(nierowne sily, brak mozliwosci innego wyjscia-potezne imperium brytyjskie chocby ze wzgledu na zmiane nastrojow spolecznych w Indiach nie ustapi, walke wlasciwie wyniszczajaca wlasny narod i bylych kompanow z ktorym sie ramie w ramie walczylo o niepodleglosc itp. itd)Wydaje mi sie, ze celem Loacha byla pokazanie martyrologii Irlandii(polnocnej) z teza, ze ten kraj nigdy nie bedzie wolny i jest skazany na wieczna walke badz z okupantem badz...z samym soba.

Pozdrawiam, Szymon

ocenił(a) film na 9

Porównanie do "Popiołu i diamentu" może nie jest na miejscu. WQedług mnie nie o to w "Buszującym" chodzi. Wydaje mi się, że najważniejsze jest tutaj rozstrzygnięcie sprawy ideałów: czy wolimy żyć w okupowanej, iluzyjnej wolośni, czy tez zalezy nam na pełnej wolości, nieskrępowanej przez żadne obce siły.
W tym względzie Irlandia przypoina troszeczkę Polskę - bywały w naszej historii podobne sytuacje: w czasie zaborów były tworzone różnego rodzaju gubernie(historykiem nie jestem, ale takie namiastki wolności się pojawiały), a jednak pełnego zwycięstwa nie było.
Kiedyś znajomy powiedział mi,że wolałby przegarć wszyatkie wojny i żyć sobie taeraz jako niemiec (austriak itp)w dobrobycie. --- Polecam "Śnioadanie na plutonie" - o tym mówią te 2 filmy - wolimy żyć lekko i przyjemnie w (jakiejkoliek) niewoli, czy tez chcemy samodzielności za wszelką cenę i decydowania o swoim losie.
I własnie to jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Tutaj sami rozstrzygnąć.
P.S. Zważcie na to, że Loach to Anglik, a Jordan (ten od "Śniadania na plutonie") jest Irlandczykiem. Pod rozwagę zostawiam - ale daj nam Boże takich reżyserów.
























ocenił(a) film na 9
tomiwas

zjadłęm w powyzszym poscie kilka wyrazów- cóż, nie za wsze trzeźość rules. Za wwzelkie niezrozumiałości przepraszam itp itd.

ocenił(a) film na 5
tomiwas

Nareszcie jakoś merytorycznie. A już myślałem, że Filmweb stał się jednym z forów, których tematem jest "napisz jak najwięcej złego o użytkowniku powyżej".

Argumenty ciekawe, ja jednak nie zgadzam się z tymi, którzy bronią filmu. Są oczywiście aspekty "Wiatru" w moim przekonaniu udane (głównie techniczne), nie mogę się jednak zgodzić z określeniem tego filmu jako "ważnego" czy "udanego". Bo rdzeń tego filmu - czyli dramat jednostki uwikłanej w sieć sprzecznych wartości w "ciekawych czasach" - ukazany został w świetle (jak dla mnie) zupełnie nieprzekonującym. Oczywiście, może po prostu, będąc wychowany na Allenie i Virginii Woolf, niezbędnie potrzebuję "pogłębienia rysów psychologicznych postaci" (że tak licealnie wyjadę). Jednakże dla mnie tekturowi bohaterowie, którzy są tylko ucieleśnieniem pewnych idei, ścierających się w jądrze irlandzkiego (czy tylko?) konfliktu - dyskredytują film. Wydawało mi się, że Loach ot 3-4 postawom dał po prostu ładniejsze lub brzydsze twarze młodych aktorów. Pokazał genezę konfliktu w Irlandii Północnej, okej. Ale ewolucję tych postaci, ich rozwój, zmiany postaw - położył kompletnie. Dlatego uważam, że położył też film, który, dodajmy, mógł być ważnym głosem w dyskusji na temat uwikłania jednostkę w historię (skądinąd w Polsce niezwykle aktualnej, a "Życie na podsłuchu" świadczy o tym, że nie tylko w Polsce). Loach oczywiście tak czy siak stępił swą "polityczność", ale jak dla mnie niewystarczająco. A gdy dodam jeszcze tę straszliwie denerwującą manierę, by pokazać Anglików jako zło wcielone - wynik może być jeden. Konflikt i problemy tamtych czasów rozumiem, z ich aktorskimi wcieleniami zupełnie się nie identyfikując.

Choć oczywiście, podobnie jak był z "Match pointem", film z pewnością sprawdza się jako materiał do dyskusji i polemik;)

A co do zarzutów wobec Andrzejewskiego - polecałbym:
a) koncentrację na konflikcie pokazanym w FILMIE FABULARNYM, nie w dokumencie historycznym. Konflikt sprzecznych wartości "Popiół" pokazuje fantastycznie i ponadczasowo (choć płaszczyzna dosłowna jest wypaczona, to prawda), "Wiatr" zaś - choć zapewne bliższy prawdy historycznej - kompletnie nieprzekonująco,
b) (już ad personam) przeczytanie rozliczenia Andrzejewskiego z czasami "zniewolonego umysłu", czyli fenomenalnych "Ciemności kryją ziemię" i genialnych "Bram raju". Nie zawsze to, że ktoś coś podpisał, dyskredytuje jego samego i jego twórczość.

Pod czym podpisuje się
Marlón de V.

użytkownik usunięty
marlon

Ja chcialbym zauwazyc, ze niezwykle ciezko jest oddac poglebiony rys psychologiczny pewnej grupy spolecznej(prosci robotnicy, chlopi marzacy o wolnosci-glebsze dywagacje zbedne) W popiole Wajda mogl skoncentrowac sie na jednej postaci-Macku plus paru pobocznym. U Loacha mamy natomiast zbiorowego bohatera(oczywiscie koncentruje sie na Teddym oraz Damienie). Uwazam, ze jezeli chodzi o konflikt miedzy dwoma silnymi osobowosciami to wywiazal sie bardzo dobrze(tym razem swoje lewackie zapedy w miare stlumil). Zauwaz, ze koncowe sceny potepiaja Damiena a jego smierc nie ma nic wspolnego z meczennictwem(bardziej jest tu zaakcentowana glupota i niepotrzebna nadgorliwosc, ktora moglaby byc wykorzystanya w celach pokojowych oraz budowania nowej, praktycznie wolnej ojczyzny). Ja tez nie identyfikuje sie z bohaterami co jednak nie dyskredytuje filmu i pozwala mu wystawic wysoka note(arcydzielo to nie jest)


Popiol i diament natomiast mozna zdyskredytowac z powodu w/w (moich) zarzutow.

ocenił(a) film na 8

hej therion, mam pytanie...tą ocene 2 dales tym filmie za ...? jak nie za aktorów to za kogo? co byli nie dobzi, bo dla mnie zagrali znakomicie...
tzn. chce wiedziec za co te 2 ptk. dales filmowi. ;) pozdrawiam ;)

ocenił(a) film na 6
THERION_4

Dla każdego człowieka posiadającego elementarną, powtórzę, elementarną wiedzę z historii przełomu XIX i XX wieku, debata prowadzona przez kilkanaście minut tego filmu jest jasna i zrozumiała. Ken Loach jest reżyserem zaangażowanym politycznie - czytaj lewackim - i bardzo przejrzyście przedstawił w swoim filmie podział w IRA po podpisaniu traktatu z roku 1921 - będący zaczątkiem faktycznej wojny domowej i późniejszych coraz częstszych wysuwanych żądań przez ,,rozłamowców'' o charakterze socjalnym. Jego zaangażowanie polityczne o dziwo tutaj przyniosło dobre efekty, w postaci dobrze stonowanej wyważonej powieści o źródłach konfliktu, co ciekawe mającego dopiero się odbyć po II Wojnie Światowej. Osobiście ,,Wiatr buszujący w jęczmieniu'' oceniam jako obraz przeciętny. Nagrodę dostał także Cannes pewien pan który robi poprawnie politycznie dokumenty, więc czemu niektórzy się dziwią, iż ten film mógł także takowe wyróżnienie dostać? Jeśli ktoś chcę sobie obejrzeć krajobrazy - piękno - na dużym ekranie to odsyłam do Terrence Malicka. Z pewnością tam to znajdzie;)