przemyślany, emocjonalny, i, mimo że wagi historycznej, zrealizowany kameralnie. Zero efekciarstwa, maksimum wrażliwości i niezatarte wrażenie autentyczności. Zwarta, a przy tym nie pozbawiona bogactwa myśli akcja.
poruszające zakończenie.
i wspaniałe irlandzkie pejzaże.
Wszystkiego o czym piszesz właśnie mi zabrakło w tym filmie - a przede wszystkim.. pejzaży ;-)
cóż.
przykro mi (;
wrażliwość, piękno. obracamy się w świecie względnych pojęć.
myślę, że pejzaże miały tu akurat najbanalniejsze znaczenie, dlatego też nie były w żaden sposób eksponowane. z czym się zresztą zgadzam.
inaczej z filmu zrobiłaby się pocztówka.
widziałeś kiedyś "pocztówki" tarkowskiego, paradżanowa?... tuszę, że raczej tak -to bardzo ciekawe pocztówki, nieprawdaż? ;-)
Ale oczywiście, gdzie tam loachowi do mistrzów.. mi chodzi generalnie o wrażenia estetyczne - miernota.. a o powyższych wspominam tylko dlatego żebyś wiedział, że mnie nie kręcą pejzaże rodem z black howk down (choć i tam zdjęcia były ciekawsze ;-) ) ale - jak sam powiedziałeś- wrażliwość, piękno - względna rzecz ;-)
Nie podoba mi się ta recenzja. Nie chodzi mi o punkt widzenia, raczej pod względem literackim i warsztatowym reprezentuje średni poziom
kiepsko napisana recenzja. nieprzekonująca, zdawkowa, niektóre zdania odebrałam nawet jako agresywne. absurdalny jest argument o braku patosu, przez co film nie jest wzruszający.
1. bardzo łatwo jest przekroczyć granicę między wzniosłością a tandetą. więc po co ryzykować?
poza tym we "Wietrze..." można zobaczyć kilka podniosłych scen i usłyszeć deklaracje patriotów ---> kłótnia żołnieży z Michaeilem, który nie chce się przedstawiać jako Michael, za co zginie, czy rozstrzelanie jednego z głównych bohaterów, umierającego za swoją prawdę.
2. film o wojnie nie musi wzruszać. film o wojnie ma dawać do myślenia, a ten dawał. długo nie można o nim zapomnieć.
Co wy się tak czepiacie - kolega (recenzent) przynajmniej ma zdrowe poglądy odnośnie tego filmu. Mi się recenzja bardzo podobała - medal proszę dla towarzysza, za trzeźwe myślenie! 2 sążniste akapity o filmie, o wielkich reżyserach, kawie etc, a potem w 3 linijkach totalne K.O. - no bo po co się rozwodzić nad wadami jakiejś tam kaszanki?...
kolega profesór powyżej: miej waść odrobinę honoru i jak już krytykujesz czyjeś piśmiennictwo to nie wal tak horrendalnych byków ("żołnieży") i perełek w stylu "we wietrze", oki? ;-))
Patos by ten film uratował, bo do surowego, realistycznego filmu mu o wiele dalej niż do małoambitnej, hollywoodskiej produkcji wojennej (która wcale nie musi być zła!). Film jest drętwy - ot, co. Za grosz nie ma w nim życia..
Ja zapomniałem o nim w momencie wyjścia z kina. To "dzieło" jest totalnym gównem i nie wiem co trzeba wypalić, wypić, wziąć, zaaplikować, żeby uznać go za "ideał"... no, ale Bóg wam wybaczy, wszak nie wiecie co czynicie..
wyluzuj (; i tak zdania nie zmienimy, więc po co te akapity nadziane przekleństwami? Nie świadczą o kulturze. Może dla odmiany uszanujesz opinię innych i nie będziesz jej tak zawzięcie negował? Na ciebie jakoś nikt nie naskakuje i nie narzuca ci zmiany zdania. Może jakieś wnioski? Aha; i jakoś nie widać, żebyś 'zapomniał o tym filmie zaraz po wyjściu z kina', bo już od dłuższego czasu wygłaszasz równie zapalczywe poglądy na jego temat i ani myślisz ustąpić.
Taka dyskusja nie prowadzi do niczego, więc bywaj
ach gdzież te "przekleństwa" niby, koleżanko interlokutorko? "profesór"? "horrendalny"? "kiszka"? ;-) Coś ty, z klasztoru uciekła?.. I zapewniam, że jest luźny jak rzadka kupa i na nikogo nie naskakuję, a poziom kultury dostosowuję do poziomu ogłady co poniektórych tutaj zebranych, vide np. właśnie ten.. no.. jak mu tam, ten z cornym avatarem, co wali byki jak opętany..
Zresztą gwoli jasności to on pierwszy zaczął! i wcale prawdą nie jest, że nikt tu mi nie narzuca swojego zdania i nie obraża mnie - zobacz se sąsiedni wątek "wiatr buszujący w g..." - wszyscy po mnie jadą ;((( więc ja se tutaj to kompensuje, wiesz o co chodzi... ups wydało się........ ;-)
ale z tym zapomnieniem to cholera jasna, ja pragnę zdrowia mnie masz, normalenie! as dedukcji nam się tutaj trafił, nie ma co!... aczkolwiek jednakże śmiem twierdzić, że każda dyskusja mimo wszystkich jej mankamentów do czegoś jednak prowadzi - wszak wyrażam tutaj swoją opinię oraz opinię na temat opinii innych, a to niesie za sobą niesłychaną dawkę wartości edukacyjno-kognitywnych..
gracias i Pan z wami..
ja bym raczej powiedzial ze poziom kultury odzwierciedla twoj poziom umyslowy :)
jak już sie czepiamy języka - robię błędy ortograficzne, ale nie używam wulgaryzmów. pomyłki też się u ciebie znajdą, głównie interpunkcyjne, ale mniejsza o nie, nie są tu najważniejsze.
jesli film, był kiepski, to nie ma sensu wysilać się na porządną recenzję? "w 3 linijkach totalne K.O. - no bo po co się rozwodzić nad wadami jakiejś tam kaszanki?...".
coś takiego nigdy mnie nie przekona. najwyżej zrazi do autora.
co powiecie na zamknięcie tematu? i tak do niczego nie dojdziemy, po co zaśmiecać nieszczęsny filmweb.
Interpunkcyjne ty też walisz, jakbyś chciał wiedzieć. A co do wulgaryzmów - uczepiliście się tego "gówna" jak jakieś... no nie ważne co ;-) takie co latają, bzyczą i to szamają ukradkiem ;-) w każdym razie, lepsza już podwórkowa łacina pisana poprawnie, niż quasi-elokwentne akademickie słówka z takimi bykami, że aż uszy klapną - wszak prawda? Tak więc będę se klął ile wlezie, ile sie mnie zachce, a jak mnie wykopsają z filmwebu, to se założe drugie konto i będę klął dalej!
Jeśli chodzi o mój głos w sprawie recenzji - to była ironia, żart, a nawet podły sarkazm miejscami - ten człowiek, kimkolwiek jest, powinien jak najprędzej zarzucić pisanie bo ma kompletny brak talentu. Może niech zacznie fikać koziołki albo pluć i łapać, nie wiem, w każdym razie musi se znaleźć chłop coś innego, w czym jest na prawdę dobry, a pisanie zostawić ludziom którzy się do tego urodzili, np. mi. Jedyne co, to że nie jest głupi, bo ma moje poglądy na temat tego filmu - więc szacunek dla towarzysza i jak już powiedziałem - medal za trzeźwe spojrzenie! ;-)
No.. a przecinki to gubi każdy, otwórz se Przegląd, Wprost, Plejboja, nie wiem, co tam czytasz, na pierwszej lepszej stronie i zobaczysz, że naliczysz całą trzodę takich byczków ;-) Nikt na to nie patrzy, nawet na maturze.... "nawet"... ;-)
PS Co do zamykania tematu - na filmwebie nie da się zamknąć tematu, a takie niepisane umowy to se można rozczaść o kant kuli, toteż temat pozostanie otwarty choćbyśmy wszyscy się nie wiem jak zaparli..
au revoir!
wystarczy troche empatii i film robi sie BARDZO ciekawy... niestety niektorzy nigdy jej nie doswiadcza.
błąd logiczny słońce - relacja film-odbiorca to nie to samo co relacja synek-mamusia, czy pacjent-psycholog, oki? To film tu jest mistrzem ceremonii, i to on ma właśnie doprowadzić jak najprędzej do takiego stanu rzeczy, że nieświadomie wciągnie widza, zainteresuje, sprawi, że się wczuje w losy bohaterów. Do tej zabawy trzeba najpierw zachęcić... czyli nakręcić dobrze film.
A że Ty postanowiłeś zrobić na odwrót? Cóż - okey Ringo, ale to jest tak jak z tą reklamą nart w TV (nie pamiętam nazwy producenta teraz), gdzie najpierw widzimy narciarza odczyniającego jakieś niestworzone triki gdzieś w wysokich górach, a potem okazuje się, że to tylko wyobraźnia dziecka, a w rzeczywistości mamy do czynienia z tanią zabawką trzymaną w jego ręku, suwaną po białym prześcieradle udającym śnieg.. kminisz?
chyba nie wiesz czym jest empatia... :) Przy okazji sprawdz tez co to jest 'inteligencja emocjonalna' :)
widzę, koleżko masz g... do powiedzenia, ale chcesz się mimo wszystko poszczypać, więc radzę ci dobrze - zamilknij lepiej póki się jeszcze poważnie nie wkopałeś, oki?
no to nara..
i wyszla na wierzch cala twoja 'madrosc' i 'inteligencja'.
Ciekawe czemu mnie to nie dziwi...
oookey... ale powtarzasz się już ;-) w sumie napisałeś raptem 3 linijki tekstu, ale już się powtarzasz ;-)) to tylko potwierdza moją wesołą teorię..
powiedz mi Ringo, a może to jest tak, że ty po prostu czujesz że jesteś na mnie - de facto - za krótki i dlatego tak tylko sypiesz frazesami.. żebym cie przypadkiem nie miał za co złapać - bo wiesz, że wtedy cię merytorycznie pogniotę, tak jak to uczyniłem odnośnie kwestii "empatii" do filmu ;-))) co nie?..
nie goraczkuj sie tak :)
nie musze Ci duzo odpisywac bo Ty duzo piszesz, ale malo w tym sensu.
Co do empatii: dalej nie wiesz albo nie rozumiesz co to jest. Wiec gniec sobie dalej co tam chcesz 'miszczu'.
ok.. nie chce mi się czekać na twoją odpowiedź bo i tak wiem co napiszesz.
chodzi ci o to, że film staje się ciekawy w momencie kiedy się wczujesz w losy bohaterów - true? a jeśli not true, to proszę wytłumacz mi, małemu, biednemu, nieoświeconemu kmiotkowi, co przez to rozumiesz, ale wątpię żebyś mnie czymkolwiek zaskoczył..
no.. to teraz przeczytaj uważnie mój pierwszy post do ciebie i nie rzucaj więcej sam sobie kłód pod nogi, bo się kompromitujesz..
być może jednak wyraziłem swoją myśl za pomocą niefortunnego porównania, którego teraz odczytanie sprawia ci problemy, więc na wszelki wypadek wytłumaczę ci to raz jeszcze łopatologicznie, jak przedszkolakowi: chodzi generalnie o to, że ową empatię film ma we mnie wywołać - żeby mnie jakaś historia zaciekawiła, żebym się w nią wczuł, musi ona być najpierw przedstawiona w sposób dla mnie ciekawy. Takie to trudne? "Wiatr.." wydał mi się filmem banalnym, sztampowym i nieudolnym pod względami czysto realizatorskimi, wliczając w to kiepski scenariusz i jeszcze gorszą grę aktorów, wszystko przypominało mi raczej niskich lotów groteskę niż poważny film i pal 6 dlaczego tak uważam, w grę wchodzi mój gust i poczucie estetyki, ty masz wynieść z tego referatu tylko tyle, że się zwyczajnie nie wczułem w historię, bo jej forma mnie nie urzekła - gdyby nawet była mi obojętna, ale ona mnie po prostu raziła po oczach i irytowała - capisci?
Ty mi natomiast tutaj sugerujesz coś w stylu, że ja powinienem się mimo wszystko i tak sam wczuć i wtedy bym docenił ten obraz, że mam może jakieś taryfy ulgowe wystawiać, przymrużać oko etc - bullshit, kolego - zasady gry są zupełnie odwrotne..
nara.
Teraz ja tobie wytlumacze łapotologicznie:
Empati nie da sie wywolac. Ja sie ma, albo nie ma. Ty takowej nie posiadasz, a ponadto jestes ignorantem, wiec nigdy nie zrozumiesz dlaczego ten film mozna odebrac bardzo pozytywnie. Zaznaczam ze to nie znaczy ze Ty musisz go tak odbierac.
Nie sugeruje Tobie abys sie wczuwal w ten film. Jedyne co zasugerowalem to Twoj brak empatii, a pozniej prawdopodobnie nabyte chamstwo (no chyba ze wrodzone - w takim wypadku przepraszam, bo to nie Twoja wina).
Pozdrawiam. Milego zycia w samouwielbieniu zycze. :)
Oooooo widze, że koleżka zakasał rękawy i usiłuje pokazać kto tu jest górą! ;-))))
Łapiesz mnie za słówka? Empatii nie da się wywołać?... jesteś kretynem, czy tylko udajesz? Ty "masz empatię" cały czas? Wczuwasz się w stany emocjonalnie kubków, popielniczek i innych przedmiotów? Aha, to współczuję - miałeś jakiś wypadek? Jakieś ciała obce w płacie czołowym?..
Przyznam ci, chłopcze jedno: na swój żałosny sposób jesteś uroczy, ale pamiętaj - wchodzisz ze mną w tematy, w których akurat jestem 10 razy mocniejszy od ciebie, to widać - więc uważaj, bo wiedza z wikipedii szybko ci się wyczerpie...
I dla odmiany znów ty mnie wysłuchaj, słonko: widać, że jesteś typem krępego intelektualnie człowieka, co sądzi ludzi po sobie. Z twojego punktu widzenia ty "masz empatie" i generalnie wszystko z tobą jest cacy (choć zapewne jesteś bardzo chwiejny na tej płaszczyźnie) więc skoro ktoś ma inne zdanie od ciebie to oznacza to tylko tyle, że czegoś ewidentnie mu brak (bądź tobie - zależnie od "fazy") - w tym konkretnym przypadku ja jestem ślepym emocjonalnie sucharem, bo nie spodobał mi się twój ukochany film... żałosne.
W dodatku teraz imputujesz mi jeszcze ignorancje - no bo przecież to oczywiste! Nie podobał mu się film, bo gówno wie o historii i nie kuma kontekstu - widzisz tu błąd logiczny? I PS: czy ja pisałem odnośnie treści, czy formy filmu? Analfabetyzm funkcjonalny da się wyleczyć dziecko - trzeba tylko duuuużo i uwaaaażnie czytać..
Reasumując: nic, kompletnie nic nie masz do powiedzenia. Jesteś ino takim podwórkowym burkiem, co się lubi poczuć rottweilerem. Pozujesz na osobę mądrzejszą i inteligentniejszą dopóty, dopóki nie odda ci się głosu, wówczas wychodzi szydło zworka - jedyne na co cię stać to "yyyyyyyyyyyyyyyy..... jesteś gupi, co ty tam wiesz, sprawdź se w słowniku, itd itd" Normalnie brawo synuś! Ja na twoim miejscu zapadł bym się pod ziemie i więcej stamtąd nie wyłaził.
PS co do chamstwa wrodzonego - mam od ciebie o wiele lepsze korzenie, więc powtarzam - nie sądź ludzi po sobie, oki? A życie w samouwielbieniu to owszem cudowna rzecz ;-)
nara.
No widzisz, jaki ten swiat okrutny ze takie genialne dziecko jak ty musi koegzystowac z takimi 'kmiotkami' jak ja...
Wyobrazam sobie (w koncu moge wczuc sie nawet w kubek to i w Ciebie sie wczuje) jak musi sie Tobie ciezko zyc wsrod takiej bandy analfabetow i kretynow jak ja. Wspolczuje Ci. Musi byc Ci naprawde ciezko...
Jak ja w ogole smialem wchodzic na jakiekolwiek tematy z takim geniuszem w kazdym calu jak Ty... o ja biedny :(
Cieszy mnie Twoja nagła przemiana i, co za tym idzie, pokora wobec mojego geniuszu. Kolejna nawrócona istota. Masz - możesz ucałować mój sygnet.
Jak to powiedział pewien pisarz science fience, którego nazwiska teraz nie pamiętam - 90% ludzkości jest w stanie surowym (czyt. są idiotami).
Ale nie przejmuj się - patrząc po tym jakie poczyniłeś postępy w ciągu jednej tylko sesji ze mną wierzę głęboko, że będą jeszcze z ciebie ludzie!
No... a co zaś się tyczy Mojej Osoby - Ja, jako przedstawiciel tych pozostałych 10% ludzkości faktycznie mam czasami ciężko. Ale wiesz, co wtedy robię? Uciekam gdzieś daleko od cywilizacji, np w góry - albo jak mam więcej czasu - na pewną piękną wysepkę w Chorwacji o nazwie Krk, gdzie czeka na mnie 14 metrowa "Róża Wiatrów", zawsze gotowa do wypłynięcia i poczucia tego niesamowitego.. odosobnienia.
Pan z Tobą.