...bo pokazuje nam prawdę o nas samych...o kłamstwach, udawaniu, obłudzie, o tym, że tak ciężko jest przyznać się ludziom, że ich życie to porażka, o tym że zawsze staramy się być kimś lepszym... Film tkwi we mnie do dziś bardzo głęboko. Wiem też, że więcej go nie obejrzę. Boję się...
no właśnie ,boimy się prawdy o nas samych...,swoich złych wyborów , swoich zachowań, tego jak traktujemy siebię nawzajem w dzisiejszym świecie i pędzie za pieniądzmi,zeby posiadac jak najwięcej dóbr wygód...zapominajac, że człowiek nie jest wielki przez to co posiada tylko kim jest,ale to zupełnie inna dygresja.Najgorsza jest obłuda, kłamstwo,kłamiemy czasami bo uważamy,ze tak będzie lepiej...
Warto sobie dla siebie samego zobaczyć ten film wiele razy.
PS: dobrze,ze nie oglądałam tego filmu w kinie, bo spaliła bym się ze wstydu wychodząc zapłakana.,pewnie sporo ludzi dotyka on osobiście.
Ja popłakałam się, gdy Frank otwarł kopertę, którą dał Davidowi. Ogólnie film daje do myślenia i powinien być obowiązkowo do obejrzenia przez każdego. Ku przestrodze.
Ależ się spłakałam na tym filmie, bardzo mnie wzruszył. Tak przejmująco pokazana została samotność głównego bohatera, jego próby zbliżenia się do dzieci... No i pewnie też dlatego, że w mojej rodzinie jest trochę podobnie: mama jest wyrozumiała, a tata wymagający. Mam młodszego brata, któremu czasem trudno się z tatą dogadać. Gra na perkusji w zespole (też muzyk - jak jeden z synów Franka!), a tata nie uważa tego za poważne zajęcie... ech, życie.
Rodzice zawsze chcą dla dzieci jak najlepiej, ale czasem trudno im zaakceptować, kiedy one podążają własną drogą. Dzieci z kolei podświadomie próbują spełnić oczekiwania rodziców i czują się nieszczęśliwe, gdy nie do końca im to wychodzi, czują, że zawiodły. A to nie do końca tak jest. Każdy ma prawo do własnych wyborów. Na szczęście w końcu Frank to zrozumiał.
(SPOILER)
Film jest przepojony smutkiem, ale zakończenie filmu jest pokrzepiające - rodzina zebrała się przy wigilijnym stole, nie ukrywając wreszcie nic, pogodzona ze sobą. Bardzo wartościowy, życiowy film. Warto obejrzeć.
Mnie ten temat nie dotyka osobiście, a też się popłakałam... a czego tu się wstydzić? Najzwyczajniej szkoda mi było głównego bohatera. Dramatyczna sytuacja w której się znalazł, praktycznie zostawiony sam sobie, mając 4 dzieci, to okropne.
Z drugiej strony patrząc, podejście dzieci do ojca było w pewien sposób usprawiedliwione.
Podobał mi się motyw drutów telefonicznych.
Ogólnie film bardzo dobry, De Niro jest cudowny mimo swojego wieku :)
wreszcie jakieś normalne komentarze na temat tego dobrego filmu a nie jak w innej dyskusji kilku ludzi którzy chyba nigdy nie powiedzą ze jakiś film był świetny i wszystko im pasowało, doszukując się przesłań których nie było lub braku przesłań których miało nie być, poprawiając już po wszystkim nawet najdrobniejszy błąd i uznając że jak im się nie podobała ta czy ta scena to film jest już słaby albo "odmużdżający" i gdyby był nakręcony tak jak oni by chcieli to ten film były świetny ale i tak nie 10 na 10. bo to Polska...
Po części się z Toba zgodze SzYnA_GNT... ale z tymi dziesiątkami to czesto niektórzy przesadzają moim zdaniem. Ostatecznie to ocena 10/10 oznacza Arcydzieło. A wiele filmów chociaz nam sie podobało nie zasługuje na takie miano i uważam, że ta nota jest często nadużywana.
Co do filmu no to nic dodać nic ująć. Bardzo wzruszający, zgadzam się z przedmówcami.