Teraz czekamy na pana, panie Pacino. Niech i pan zagra owdowiałego, rozczarowanego swoim życiem emeryta, przemierzającego terytorium USA autobusem czy też innym kempingowym wehikułem.
Najlepiej w jakimś rimejku.
Pacino się nie da. Jest zbyt hiperaktywny, żeby czymś jechać po USA, chyba, żeby biegał od stanu do stanu.
Biegac od stanu do stanu to biegał już Forest Gump i może nie proponujmy takiej przygody Al'owi bo obawiam sie że mógłby tego nie wytrzymac :D
No i kurna co z tego...? Wspaniale, że grają w mega dobrych filmach, które wywołują takie emocje jak ten z DeNiro. Jak czekasz na kolejnego „Ojca Chrzestnego”, to się raczej nie doczekasz, tylko ominą Cię fantastyczne filmy takie jak ten, bo „klasyk” aktor nie miał takiej samej roli jak kiedyś...
Wszystkiego dobrego.