spodziewałem się filmu zaledwie niezłego, który w jakimś niewielkim stopniu mógłby przypominać mi "Schmidta" z J.Nicholsonem. No i tak też się stało, tylko proporcje nieco się zmieniły :-) Bo i film był z kategorii tych "absolutnie nieżenujących", jak i Robert De Niro cały czas przypominał mi swoją grą Jacka Nicholsona z wyżej wymienionego tytułu :P Moim zdaniem film jest bardziej na 7 niż na 8, ale wydaje mi się, że akurat w tym przypadku - ze względu na budzącą pewne wątpliwości ocenę ( co do obejrzenia:-P )filmu - warto ją nieco zawyżyć :-)
Czy Everybody's Fine nie przypomina wam trochę polskiej "Pogody na jutro" ? :)