X-Men: Pierwsza klasa

X-Men: First Class
2011
7,3 180 tys. ocen
7,3 10 1 179661
7,5 49 krytyków
X-Men: Pierwsza klasa
powrót do forum filmu X-Men: Pierwsza klasa

mój boże...

ocenił(a) film na 8

...ja się nie dziwię dlaczego te wszystkie laski ciągnęły do Magneto.
spytać się Mistique, a ona wyciąga foto młodego Erika i wszystko jasne ;)

ja chcę film tylko o Magneto
bo właśnie mimo, że First Class bardzo mi się podobał, to jakoś nie czuję abym mogła z czystym sumieniem dać mu coś powyżej 7/10... 7/10 z plusikiem i serduszkiem bo pewnie kupię ten film na dvd i będę go oglądać potem non stop ;)
ale czegoś mi zabrakło w tym filmie... lub odwrotnie - czegoś było za dużo, a za dużo było wg mnie bezsensownych postaci, które nic nie wnosiły ze sobą do fabuły, a były jedynie efekciarskim tłem: Biała Królowa - skąd jest? ten gość od trąb powietrznych - sorry, toster ma więcej charyzmy,a do grania tego złego nie wystarczy dobrze skrojony garnitur i śliczna buźka.. no i szkoda Flemynga, że miał tak mało do roboty :/

banda dobrych dzieciaków mutantów też specjalnie nie była przekonująca, nie czułam że są zgraną drużyną, a ich trening odebrałam jako śmiechowy przerywnik od prawdziwego popisu aktorstwa jaki dali Michael Fassbender, Kevin Bacon (to jego mlaskanie i kluski w głosie jak szprechał po niemiecku - od razu chce się go zabić ;)) no i poniekąd James McAvoy, którego osobiście nie za bardzo lubię
gdyby nie ta trójka i w miarę składny scenariusz, to dostalibyśmy coś na kształt fatalnej trójki XMen lub Wolverine... a tak, jest według mnie, coś pomiędzy efekciarstwem tych wspomnianych a pierwszymi, genialnymi częściami serii X-Men wyreżyserowanymi przez Singera, którego Marvel powinien nosić na rękach i tylko jemu dawać filmy do reżyserowania, zwłaszcza jeśli chodzi o pokazanie dualizmu postaci, ich charakteru itd.

poza tym w miałam problem z odgadnięciem, który rok mamy, bo z jednej strony kryzys kubański a z drugiej cekiniaste staniki lat 70tych
jak ktoś mnie oświeci - będę bardzo wdzięczna

ocenił(a) film na 8
diana6echo

aaa.. i nie zabierajcie na ten film 5letnich berbeci - jest jedna scena, Magneto vs. Sebastian Shaw, której maluchy nie powinny oglądać...

ocenił(a) film na 10
diana6echo

A nie 1961, bo wtedy Magneto odwiedził pana bankiera (to była zajebista scena, w sumie jak każda z Magneto).

ocenił(a) film na 8
Robert831231

sękju.. w kinie nie czytam napisów a polskie napisy skutecznie mi zasłoniły te oryginalne, filmowe :)

Robert831231

Na początku? Czemu nie. Niech dzieciaki wiedzą że nienawiść potrafi mobilizować

diana6echo

To znaczy według Ciebie która scena się nie nadaje dla dzieci bo jakoś nie mogę sobie przypomniec .

ocenił(a) film na 9
diana6echo

Główna akcja filmu to rok 1963, a Singera powinien nosić FOX, a nie Marvel bo to oni mają prawa do X-Men.
Gdyby nie te dzieci, to nie można mówić że to X-Men. X-Men to drużyna składająca się ze studentów Xaviera.
Gdyby film był o samym Magneto i Xavierze, wtedy tytuł by nie brzmiał First Class, a jakiś kolejny Begins.
To co miało być w filmie o Magneto dali tutaj, połączyli jego historię i początki X-Men, więc nie ma co liczyć na jego indywiduwalne perypetie.

ocenił(a) film na 8
deamon82

nie chodzi o to, że była tam banda dzieciaków, która stanowi core do całej instytucji Xaviera, a raczej fakt, zresztą jak napisałam wcześniej, że wypadli mało przekonująco - ot, zlepek różnych mocy i śmiechowy przerywnik

ocenił(a) film na 8
diana6echo

Bo oni nie byli tam najważniejsi. A, że zlepek mocy to inna sprawa.
Głównie byli tam dla pochwalenia sie efektami specjalnymi.

ocenił(a) film na 9
diana6echo

Przecież na tym to miało polegać, że oni mają być dzieciarnią, która dzięki Xavierowi uwierzy w siebie i nauczy się jak korzystać ze swoich mutacji. Nie odrazu każdy jest dorosłym, a humor też musiał być przy takiej mieszance charakterów. Nie byliby tłem, gdyby nie to o czym pisałem wyżej, czyli połączenia fabuły, z tym co miało być w odrębnym filmie o Magneto, który zdominował ten film.

ocenił(a) film na 8
deamon82

dude.. ty czytaj ze zrozumieniem... niech sobie będą dzieciaki i mają po tysiąc mocy ale niech to będą osoby z charakterem a nie wydmuszki... jak mam ci to napisać? po chińsku żebyś zrozumiał? płyta ci się zacięła czy co?

ocenił(a) film na 9
diana6echo

Kiedyś przy okazji innych x-filmów prowadziliśmy grzeczne konwersacje, więc nie będę się z tobą kłócił. Płyta mi się nie zacięła, bo mogę o czym innym pisać, dobrze rozumiem że nie kupujesz tych postaci.

ocenił(a) film na 8
deamon82

dziękuję bardzo. w końcu dotarło :|

ocenił(a) film na 8
diana6echo

Na tle Azazela i Riptide'a to dzieciarnia miała niezwykle rozbudowane osobowości.
Tyle, że Angel mogło by nie być, jej przejście nie miało cienia dramatyzmu, Darwin (i jego śmierć) właściwie nic nie wniosły - był to powód przeprowadzki do posiadłości Xaviera, ale to można było inaczej rozwiązać.
Hank i Raven mają trochę czasu ekranowego, ale do wykorzystania pełni potencjału zabrakło odrobiny więcej czasu.
Banshee był ok, był sobie w tle i tyle. Havok w tym filmie to jakaś pomyłka, choć to bardziej uwaga z pozycji fana komiksów, podobnie jak z Banshee było go tyle co trzeba, ale sposób wprowadzenia go był trochę głupi.
Emma miała całkiem sporo linii, ale o postaci nic się nie dowiedzieliśmy.

Chyba trzeba było jednak zrobić X-men Origins: Magneto, zamiast First Class.

Mimo wszystko podobał mi się bardziej od pierwszych dwóch, wątki Magneto - Shaw i Magneto - Xavier, plus wątek główny zasłaniają niedociągnięcia.

ocenił(a) film na 8
amoen

co prawda to prawda.. Raptide.. ehh..

właśnie tak też myślę, że za mało było o tych uczniach, o których jest przecież mowa w tytule
to pewnie dlatego daję 7/10 a nie 8/10

amoen

Ja tam polubiłam sceny z Azazelem w tym filmie , nic nie mówił bo nie musi mówic ; ) Kocham patrzec jak ludzie walczą .