Z dala od zgiełku

Far from the Madding Crowd

2015 1 godz. 59 min.
6,8 24 721
ocen
6,8 10 24721
15 818
chce zobaczyć
6,2 8
ocen krytyków
{"rate":6.25,"count":8}
powrót do forum filmu Z dala od zgiełku
  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    Nie pianina, stada, farmy, bogactwo. Szczególnie gdy kobieta jest samowystarczalna, ma wysoką samoocenę i nieurojone poczucie własnej wartości wynikające z tego kim jest, jak miss Everdene.

    Koleś który próbuje takiej kobiecie zaimponować jest już spalony na starcie. Mądry facet nie imponuje kobiecie. Żadnej, nawet tej której łatwo imponować. Jeśli jesteś coś wart, nie musisz trąbić o tym przed sobą, ani szukać potwierdzenia tej wartości u innych. Nie daj się też gnoić własnym myślom że jesteś w czymś gorszy od innych. Każdy jest w czymś dobry.

    Film dobrze pokazał jak uwodzić mądrze.

    Facet ma po pierwsze mieć i znać swoją wartość. Nie być pieskiem na posyłki i podnóżkiem pani - inaczej strata szacunku z automatu. A faceta którym się gardzi nie można kochać. Być rozsądnym, uprzejmym i pokornym, ale nie uległym. Zrównoważonym - czego nie można powiedzieć o dominującym i cwaniakującym świrze sierżancie. Droczyć się z kobietą, grzecznie pokazać kto tu rządzi, pokazać że jesteś władcą samego siebie i nikt inny, pokazać że ci nie zależy i zasługujesz na to czego chcesz. Z pewnością miss Everdene była wyjątkowa. Ale "tego kwiatu pół światu". Nie ta to inna. Z takim podejściem jak Gabriel, podchodzisz do kobiet nie na zasadzie braku, ale obfitości. To znaczy, że masz co dać, a nie żebrzesz by dostać, by połechtała twoje ego lub zrobiła ci dobrze.

    Ucz ją karą i nagrodą jak ma cię traktować. Jak z dzieckiem. Sama przyjdzie prosić cię o coś (jak z tymi owcami). Dominuj z klasą. Kobieta żyje emocją, ty żyjesz logiką. Wykorzystaj logiczne myślenie, rozpoznaj jej często nieświadome gierki, ignoruj jej manipulacyjną gadkę i marudzenie. U kobiet najpierw jest emocja, potem gadka oparta o tę emocję a potem żal że coś poszło nie tak, ale zbyt wiele dumy by się do tego przyznać. Twoim zadaniem jest rozpoznać że się myli i mądrze pokazać że panujesz nad sytuacją, żeby czuła się bezpiecznie :) Ponownie, nie musisz niczego udowadniać ani potwierdzać że jesteś mądry. Po prostu miej niezachwianą wiarę w to co robisz i słuszność, ignorując fochy księżniczki :D

    Kobiety kochają bogatych w męskość. Takich, co szanują samych siebie i wymagają szacunku. Męskość to nie mięśnie (choć mogą się przydać), nie wypasiona fura (też może się przydać), nie złote pierścienie ani garnitury. A kiedy jesteś cipą, to nie pomoże ci siłownia, najnowszy model BMW, ani milion dolarów na koncie. Nie wierzysz? To pomyśl, dlaczego gwiazdy showbiznesu (a nawet zwykli ludzie), jak Houston i inni zaćpali się na śmierć. Ze szczęścia? Przecież miały bogactwo, urodę, talent, wszystko czego pragnęły. Czego im więc brakowało? Miłości? Tak, ale tylko miłości własnej. Troski o siebie, skupienia na sobie, wypracowanego zadowolenia z samego siebie. Jeśli ktoś jest pusty i źle czuje się sam ze sobą, to drugiej osobie może dać tylko nieszczęście a nie radość. Wiele takich osób egoistycznie szuka innych by wypełnili swoją energią i radością ich pustkę. To zawsze kończy się źle. Liczne rozwody i nienawiść u wcześniej kochających się ludzi jest tego dowodem.

    Dopóki nienawidzisz siebie i myślisz że druga osoba ma dać ci szczęście, a bogactwo lub imponowanie jakimiś pierdołami pomoże ci ją uwieść, jesteś w błędzie i umrzesz płacząc. Więc zacznij pracować nad sobą. Poznaj swoje wady, obserwuj dobre wzorce u innych i ucz się. Pamiętaj, kobieta potrzebuje pasterza, a nie beczącej owieczki :D

    Podsumowując, film przeciętny, ale ma fajny klimat i wysoki walor edukacyjny. Studium relacji kobiety z trzema rodzajami facetów: bogacza któremu zależy za bardzo, dominującego świra który nie wie co ważne w danej chwili i rozsądnego pasterza, któremu pozornie nie zależy.

    Ten film, to dobre, prosto wyłożone szkolenie jak być pożądanym i dobrym facetem :) A także przypomnienie, by nie odkładać tego co najważniejsze na potem i nie ponaglać tego co może poczekać. Jeśli więc widzisz w sobie jakieś braki, albo nie układa ci się z kobietami i "ciągle mam pecha", polecam ten film. Napraw siebie, a potem użyj empatii i zrozum jak działa budowanie dobrej relacji. Dobrej, to znaczy takiej, w której kobieta pożąda faceta bardziej. I nie słuchaj kobiet które ci dają "dobre rady" by biegać za kobietą i prosić się na klęczkach o jej względy :D To brednie, one same często nie wiedzą czego chcą, co w filmie dobrze pokazano. Twoim zadaniem jest wiedzieć i prowadzić.

    Z podobnych filmów o tym jak zdobyć kobietę, nie czując presji - a raczej czego nie robić :) polecam "Bedazzled" (Zakręcony), doskonała komedia. Takie pokręcone przeciwieństwo tego co jest w pokazane w "Far from.." :D

  • jedyny_realista Podpisuję się obiema rękami, idealnie powiedziane!

  • cinderella69 Tak naprawde ona nie byla niezalezna tylko zakompleksiona. Osoba niezalezna nie potrzebuje tak atencji jak ona, a ona wrecz kochała atencje, bycie zauwazaną i pożądaną przez mezczyzn. Ona wrecz lubila im dawac kosza. Wystarczy ze ktos odebralby jej urode - np wylaniem kwasu na twarz i zobaczylibyscie jej 'niezaleznosc'. Cale jej zycie straciloby sens, bo opiera je na udawaniu 'niezaleznej' i na byciu pożądaną przez mezczyzn. Zwykła próżna pelna pychy i proznosci kobieta.
    Madrosc mezczyzn polega na tym, jesli takie kobiety omijają- wyczuwaja z daleka i nie proszą o cokolwiek - po prostu traktują jak powietrze.
    Taka kobieta jak glowna bohaterka filmu bez zainteresowania mezczyzn po prostu usycha.

  • jedyny_realista 100 % racji:)

  • exley ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista No to chyba w moim otoczeniu są sami niedowartościowani.... bo nie spotkałam jeszcze męzczyzny takiego jak Gabriel:P Każdy chciałby, żeby kobieta go podziwiała, chwaliła i łechtała jego ego i żeby przytuliła do serca:) Facet- jedyny- realisto,nie wiem coś ty za okaz, ale twoje myślenie jakoś mi nie pasuje do natury mężczyzny;))

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    exley Twoja definicja natury mężczyzny wynika jak widać z doświadczeń praktycznych.

    Natomiast zauważ, że nasze postrzeganie jest kształtowane w dużej mierze przez środowisko/otoczenie. Kobiety które otaczają się łajzami, lub szukają materiału na ojca w klubie nocnym, same kształtują sobie negatywne postrzeganie męskości. Bez urazy, to tylko skrajny przykład żeby ukazać problem.

    Te, które pracują nad sobą, własną samooceną, pasjami, zainteresowaniami, próbują coś w życiu osiągnąć poza złapaniem dawcy spermy i chodzącego bankomatu, czyli pracują nad własnym zadowoleniem z życia - w ten sposób budują swoją wartość. To powoduje że ich życie się zmienia (otoczenie, praca, znajomi) i w ten sposób doświadcza się więcej z życia czy np. w nowym środowisku poznaje facetów, którzy mają cechy mężczyzny sukcesu. W skrócie, ludzie zadowoleni z siebie, mają jakieś osiągnięcia, wynikające z własnej pracy nad sobą czy nawet robienia czegoś pożytecznego, ubogacającego.

    Taki koleś nie potrzebuje Twojego podziwiania, chwalenia, łechtania, bo i bez Ciebie wie ile jest wart. Mimo to, kto nie lubi się tulić? :D

  • exley ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista Wiem co chcę osiągnąć, mam pasję i jestem z siebie zadowolona. I co? Chyba mam pecha, bo nawet ci mężczyźni sukcesu, których spotykam wolą takie, które ich chwalą.

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    exley Z pewnością uogólniasz. Na pewno nie chodzi o chwalenie. Po prostu misio wybrał coś z innego powodu, a Tobie się wydaje że to o chwalenie chodzi. Nie sądzę żeby człowiek sukcesu - ten co ma cele i je potrafi osiągnąć - potrzebował chwalenia.

    Poza tym, chwalić można np. wychowawczo, by wzmacniać pozytywne działania. Np. misio naprawił zlew - jeśli chcesz żeby misio ochoczo pomagał Ci z zepsutymi rzeczami w przyszłości, to pochwal. Bez trudu rozpoznasz kiedy chwalić należy, a kiedy nie.

    A kiedy uważasz że chwalić nie warto, to po prostu mu to powiedz. Nie oczekuj że facet się domyśli, bo się NIE domyśli. Kobiety mają zadziwiającą zdolność do ukrywania tego co myślą. Ich duma mnie czasem przeraża - potrafi zniszczyć każdy związek.

    Zaczyna się zazwyczaj od "bo on powinien: (tu lista rzeczy)".

  • kidd31 ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista Tak, to prawda, kobieca duma, jej ego potrafią być przerażające. Ich przejaw w odniesieniu do filmu ukazała sytuacja, w której Gabriel skrytykował dziedziczkę. Nawet naskórkowo jej nie skaleczył, choć ona pojęła to jako głęboka ranę. Chyba Wolter powiedział kiedyś: " Jeśli chcesz wiedzieć kto chce sprawować nad tobą władzę, dowiedz się kogo nie wolno ci krytykować. "Z dala od zgiełku" powiela stereotypy i dydaktycznie je burzy, zostawiając po sobie gruzy, które wznoszą się podstawą do czegoś, co zasługuje, by na nich budować. PS. Latyfundysta, faktycznie cisnął w swoim miłosnym zapale, ale miał w sobie dość wrażliwości, aby dostrzec walor Gabriela, za co zresztą podziękował. Ostatecznie dokonał olbrzymiego poświęcenia na rzecz finału dla dwojga.

  • jedyny_realista A ja sądzę, że każdy człowiek lubi jak się go chwali, mało powiedziane wręcz kocha jak się go chwali. I nie tylko ja tak myślę. Już Napoleon odkrył potężną siłę w "chwaleniu" innych, o czym sam mówił.
    Ludzie mogą więcej kiedy motywują ich pieniądze lub pokusa lepszego wygodniejszego życia. Ale będą się zabijać za pochwały i odznaczenia. Taka prawda. Podobnie jest w innych relacjach, nie tylko zawodowych. Czy sobie z tego zdajesz sprawę czy nie. Ludzie uwielbiają jak ich się chwali - zarówno kobiety jak i mężczyźni. CHwalić nie znaczy że jesteś uległy, że jesteś misio itp. to coś co sprawia, że druga osoba czuje się przy Tobie dobrze, że jest zadowolona z siebie. W życiu, w takich relacjach jak kobieta - meżczyzna, dobieranie się w pary wspaniałą sprawą jest to, kiedy nie próbujemy na siłę różnych technik manipulowania. Piękne jest to, kiedy sprawiamy, że drugi człowiek czuje się przy nas znakomicie, bardziej siebie lubi, czuje że jest doceniony i szanowany. Taki stan można stworzyć przez wiele lat, a emocjonalne gierki zawsze się kiedyś kończą - całe życie nie można być na haju. ;-) Pozdr.

  • 2222 ocenił(a) ten film na: 8

    exley Zgadza się. Czasem niektóre rzeczy są "nie do przeskoczenia". Ma je się niejako "genetycznie". Po pierwsze niewielu jest mężczyzn o wysokim, poziomie własnej wartości (adekwatnym do rzeczywistego). Po drugie niewiele jest takich kobiet. Jesteś w stanie nawiązać relację tylko z mężczyzną który jest na podobnym poziomie do twojego, albo ma podobne do twoich uwarunkowania. Im niższy poziom, wyższe oczekiwania i większe na wstępie emocje (tzw miłość romantyczna) tym trudniejszy związek. Trudniejszy to nie znaczy że gorszy ale wymagający więcej pracy od obydwojga partnerów. Problem jest kiedy żadna lub tylko jedna osoba chce pracować- co się często spotyka. Jeśli natomiast przepracujesz swoje uwarunkowania, podniesiesz swoją samoocenę i jednocześnie wartość to owszem masz szansę spotkać kogoś na równie wysokim poziomie. Jednak to wymaga pracy, często bardzo ciężkiej pracy nad sobą. We współczesnym świecie gdzie wpaja się nam od dzieciństwa mit tzw miłości romantycznej jest to prawie niemożliwe. Co nie znaczy że nie warto pracować nad sobą. Problem tylko w tym że im bliżej szczytu góry tym mniej ludzi. Ale może warto gdzieś tam wysoko poczekać.

  • 2222 podnoszenie samooceny nie równa się podnoszeniu własnej wartości. Wartość człowieka to coś zupełnie innego niż własne mniemanie o sobie. Nad wartościami się pracuje robiąc to co robi człowiek reprezentujący system wartości, który chcesz mieć.

  • 2222 ocenił(a) ten film na: 8

    lenny1984 Proszę, czytaj ze zrozumieniem. Własne mniemanie o sobie to zupełnie co innego niż wysoka, adekwatna do rzeczywistego poziomu samoocena.

  • 2222 hehe to pisz proszę z sensem. "Własne mniemanie o sobie to zupełnie co innego niż wysoka, adekwatna do rzeczywistego poziomu samoocena" to znowu bez sensu, co znaczy "rzeczywisty poziom" w tym zdaniu? Jaki poziom? Poziom mniemania o sobie??? ło Boże drogi...

  • 2222 ocenił(a) ten film na: 8

    lenny1984 Wybacz mi proszę ale nie zamierzam ci tej oczywistej oczywistości tłumaczyć, bo odnoszę wrażenie że to strata czasu.

  • exley A ja uważam, że powinniśmy chwalić jeżeli jest za co chwalić. Każdy człowiek chce akceptacji i co w tym złego jeżeli pochwalisz coś co się podoba, aprobujesz zachowanie, doceniasz ? Reszta o czym piszecie to ciągle jakieś bezsensowne gierki między mężczyznami i kobietami. Ja jednak wybieram szczerość. Mówię co czuję, czego pragnę i albo komuś się podoba, albo akceptuję, że mówi NIE.

  • reggy7 ocenił(a) ten film na: 5

    jedyny_realista "Taki koleś nie potrzebuje Twojego podziwiania, chwalenia, łechtania, bo i bez Ciebie wie ile jest wart." - Nie zgadzam się z tym. Potrzebuje podziwu :) Chce, aby jego kobieta była jego największą fanką. Nawet nieświadomie.

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    reggy7 chyba miałem na myśli czas przed zakochaniem. Gdy jest już związek, to podziwianie faceta dobrze mu robi :D

  • reggy7 ocenił(a) ten film na: 5

    jedyny_realista :)

  • reggy7 oooł jeeeee :DDDD

  • reggy7 ocenił(a) ten film na: 5

    lenny1984 Hehe ;p

  • notafan ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista Cóż... nie wiem.... Ja nie odebrałam filmu w ten sposób. Nie zobaczyłam w nim jakiegoś szczególnego studium porządkującego typy męskich osobowości! Myślę, że nacisk powinien paść nie na mężczyzn, ale na kobietę - jaka była panna Everdene? Czego potrzebowała w kolejnych etapach swojego życia? Dlaczego na przykład wyszła za Troya? Czemu bawiła się Boldwoodem (bo w sumie przecież tak było - do pewnego stopnia)? Czemu wyznała Gabrielowi swoje uczucia dopiero wtedy, kiedy postanowił odejść? Bathsheba nie jest figurą symbolizującą każdą kobietę, wyciąganie wniosków dotyczących całej płci żeńskiej na podstawie analizy zachowania tej postaci byłoby bardzo ryzykowne!

    Ważne, żeby zrozumieć, że główna bohaterka zmienia się, dojrzewa, nie potrafi sama przed sobą przyznać się do tego, co dla niej ważne. Jest zakładnikiem roli, którą przyjmuje - założyła, że będzie niezależna, ale pojmowała tę niezależność w sposób, który do pewnego stopnia ją zniewolił, wpędził w pułapkę... Myślę, że wszyscy trzej adoratorzy panny Everdene spełniali jakieś jej pragnienia: inaczej szybko i jasno odrzucałaby ich awanse. Chyba, że była bardziej naiwna, niż chciała przyznać...

    Nie podoba mi się Twój, brzmiący dość protekcjonalnie, wpis, gdyż generalizuje, tworzy jakiś stereotyp kobiety. A przecież każda z nas jest inna, kocha inaczej, czego innego w mężczyźnie szuka, co innego ją w mężczyźnie fascynuje... Nie ma jednego planu, recepty na uwiedzenie dziewczyny, zdobycie jej serca, czy zaprowadzenie do ołtarza! :)

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    notafan zaprowadzenie do ołtarza? Słodkie dziewczę :) To przecież kobiety chętniej zaciągają mężczyzn, czyżbyś tego nie wiedziała? :D Strach przed starzeniem, przed ciążą w zbyt późnym wieku, przed utratą atrakcyjności. Nie ma bardziej przerażonej rzeczywistością istoty niż kobieta która wygląda na pewną siebie.

    Mimo to, wyciągnęłaś chyba słuszny wniosek. Tak, miss Everdene jest zagubiona i nie wie czego chce. Jak każda kobieta. Walczą w jej głowie resztki rozsądku gaszone ogniem biologicznych popędów z potrzebą kontroli nad własnym przeznaczeniem.

    Biologii kobiety nie stłumi wrzaskliwy feminizm, ani racjonalne rozumowanie. Kobieta jak i mężczyzna ma wybór: być samą, lub pozwolić by tykający zegar biologiczny przejął kontrolę nad popędami. Cała reszta to gra i piękny taniec zwieńczony poczęciem. Niewiele kobiet potrafi racjonalnie uciec przed macierzyństwem. Ale czy to zaleta? Nie sądzę. Człowiek na szczęście ma wybór i mnie nic do jego wyborów, choćby były najgłupsze z mojego punktu widzenia.

    To, że mój wpis Ci się nie podoba, zanotowałem. Kartkę spaliłem :D To co myślisz o mnie, to nie mój biznes. Jeśli natomiast wierzysz, że czyjeś przekonania mogą zmieniać Twoją rzeczywistość, to problem masz Ty, nie ja :D

    Nie ma jednego planu na uwiedzenie. Ty tak myślisz. Masz prawo. Ja jednak sądzę że nieważne ile jest planów. Można poznać je wszystkie :D

  • notafan ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista Pan mnie nie zrozumiał :) Zupełnie mnie Pan nie zrozumiał i w tym rzecz.

    Zacznijmy od dziwnie osobistego tonu Pana odpowiedzi (szczerze mnie ubawił!) .Primo: nie chodzi o to, co "myślę" o Panu - nie mam o Panu opinii,bo Pana nie znam, skomentowałam jedynie wpis. Secundo: skąd wniosek, że pańskie przekonania zmieniły w jakiś sposób moją rzeczywistość? Dyskutujemy o poglądach, czyż nie? Wolałby Pan chyba same peany, żadnej krytyki - ktokolwiek przedstawi sprzeczną z pańskimi wnioskami opinię ma wg Pana (cytuję:) "problem"? To tyle w kwestii osobistych wycieczek. Zajmijmy się czymś o wiele bardziej interesującym: filmem.

    Czy naprawdę mówimy jeszcze o filmie, kiedy pisze Pan "o przecież kobiety chętniej zaciągają mężczyzn, czyżbyś tego nie wiedziała? " Postać panny Everdene temu przeczy! Kiedy patrzymy na męskich bohaterów filmu, to widzimy, że oni właśnie chcą Bathshebę, jak Pan to ujął, "zaciągnąć" przed ołtarz, nie ona ich! Zapewnienie sobie jej na tym właśnie polega, żaden z nich nie chce przelotnego romansu, ale całości, jakby własności (z różnych, jak wiemy, względów - ale motywacje zostawmy chwilowo na boku). Każdy z nich prosi ją o rękę, nie odwrotnie ;) W tym sensie ona się wymyka schematowi, który tak ochoczo Pan rysuje. I widać już po tym, jak skomplikowane to sprawy, których nie można redukować do kilku prostych skojarzeń.

    Pisze Pan: "Jak każda kobieta. Walczą w jej głowie resztki rozsądku gaszone ogniem biologicznych popędów z potrzebą kontroli nad własnym przeznaczeniem." Zgadzam się w ogólności, a mimo to... Czy tylko kobiety postępują w ten sposób? Czy nie jest to bardziej ogólne, ludzkie dążenie do przeciwstawienia się własnej naturze, do transcendowania siebie samego? Czy pozostali bohaterowie, każdy na swój sposób, nie rozgrywają na wielu poziomach tej samej walki? Różnych wersji wewnętrznego konfliktu...

    "Taniec zwieńczony poczęciem"? Czy naprawdę "Z dala od zgiełku", jest według Pana jedynie zawoalowaną opowieścią o ludzkiej seksualności? Według mnie film jest o wiele bogatszy znaczeniowo. Stosunki pomiędzy główną bohaterką, a jej zalotnikami pokazują nie tylko tę sferę ludzkich zachowań, ale o wiele więcej...

    Na koniec zostawiam sobie pańskie zdanie: "Kobieta jak i mężczyzna ma wybór: być samą, lub pozwolić by tykający zegar biologiczny przejął kontrolę nad popędami." Dziwna koncepcja. Przeciwstawia Pan sobie samotność i biologiczne uwarunkowania ludzkiego organizmu! Czy we wzajemnych relacjach damsko-męskich, w byciu ze sobą chodzi tylko o to - czy bycie z kimś ma wynikać tylko z prymitywnego popędu,? Nie ma tam, pańskim zdaniem, żadnej głębi? Takie przeciwstawienie sobie dwóch elementów grozi redukcjonizmem i może prowadzić do dychotomii: samotny człowiek (na tyle odważny, by uciec przed biologią) vs żyjące w parze zwierzę (niezdolne do ucieczki przed przeznaczeniem zakodowanym w genach). A przecież mężczyźni i kobiety to o wiele wiele więcej. Wracając do filmu - relacje Bathsheby z mężczyznami to dobitnie pokazują :)

    Pozdrawiam!


  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    notafan Na wstępie radzę zaprzestać stosować formę Pan-owania :D W cywilizowanym świecie, obcy ludzie zwracają się do siebie jak znajomi. To wyłącznie wina niewolniczej kultury, że Polacy czują się gorsi od innych i siebie samych. Sztywniactwo zostawmy uczestnikom stypy. Nie ma też potrzeby masturbowania się wyszukaną retoryką. Ważność na pewnym poziomie zamienia się w śmieszność.

    Miss Everdene, jak gołym okiem widać - jest w owych czasach wyjątkiem od reguły. Silna, niezależna. Nic dziwnego że facetom spod znaku siły to imponuje. Wyjątek od reguły jest jej potwierdzeniem, więc nie widzę problemu.

    "Kilka prostych skojarzeń". To było dobre :) Jestem pod wrażeniem elegancji Twojej uszczypliwości :D

    "STOSUNKI pomiędzy główną bohaterką, a jej zalotnikami". Od podświadomych pragnień nie uciekniesz, nieważne jak usilnie będziesz je racjonalizować ;)

    "Nie ma tam żadnej głębi?". Ty tak to odebrałaś. Ja tylko twierdzę, że relacja damsko-męska zawsze zmierza ku bliskości.

    "Prymitywny popęd". Nadinterpretacja. A może tak po prostu myślisz? Dla mnie to radość bliskości z ukochaną osobą i możliwość okazania swoich uczuć w najbardziej fizyczny, bezpośredni sposób.

  • notafan ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista Widać straszne kompleksy u Pana, straszne ;) Boisz się "zaściankowości", śmieszności, inności ojczystej kultury? Czy przejaw grzeczności (z domieszką dystansu) aż tak razi, bo nie jest zachodni? Przypominam, że wschodni też nie jest... "Nie ma potrzeby masturbowania się wyszukaną retoryką" - i znów myśli gdzieś Tobie uciekają, czyli także styl pisania wywołuje w Tobie na pół erotyczne skojarzenia - jestem pod wrażeniem! :D (Niech Pan siedzi spokojnie, będę pisać "Tobie", żeby już Cię tak bardzo nie bolało)

    "Wyjątek od reguły jest jej potwierdzeniem" - banał, banał, banał. Chcesz za jego pomocą "potwierdzić" stereotyp. A co jeśli wyjątków od reguły jest więcej, czy one jeszcze ją "potwierdzają", czy już zaprzeczają jej prawdziwości?

    Czyżby były Tobie obce pozostałe znaczenia słowa "stosunek"? Takie interpretacje są faktycznie "prymitywne" :D Jesteś freudystą - amatorem, czy już może profesjonalistą?

    Proszę, przeczytaj swoją poprzednią wypowiedź i moją odpowiedź jeszcze raz, wtedy może zrozumiesz w jakim kontekście się ten "prymitywny popęd" się pojawia.

    Na koniec, kusiło mnie, by napisać w Twoim stylu (byłoby jakoś tak: "Nie masturbujmy się protekcjonalnym tonem wypowiedzi") ale daruję sobie...

    Szkoda, że nie udało nam się porozmawiać o filmie!

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    notafan szkoda? Co miałem napisać już napisałem.

    Reszta Twojej wypowiedzi "jest dla mych uszu jak brzęczenie much" :D

  • kidd31 ocenił(a) ten film na: 8

    notafan notafan... twoje argumenty nie są bez racji, aczkolwiek wątki realisty dotyczące biologii, tykającego zegara i bezsilności racjonalizmu wobec powyższych to prawda. Odnosząc się do wyłuszczonego przez ciebie poglądu potwierdzam: tak, życie to coś więcej niż biologia i atawistyczny popęd. Niestety mimo 21 wieku wielu zdaje się tego nie dostrzegać. Mimo oprawy pięknych słów, peanów pod względem empatii i miłości wiele relacji damsko - męskich do tego się własnie sprowadza. Niejako jest kryterium - jeśli nawet zawoalowanym - to w efekcie podstawowym, decydującym o bliskości lub jej braku. To nie jest na wyłączność element powyższej dyskusji, ale i integralna część filmu. Postać Gabriela, to chyba najwiarygodniejszy przykład, kiedy zdrowe poczucie własnej wartości góruje nad chucią. Nawet latyfundysta, choć tak napalony, ostatecznie ugasił swój pożar wypalając z dubeltówki.

  • jedyny_realista dla kolegów, którzy zaczytują się tu w poradniku eksperta dodam tylko z damskiego punktu widzenia, że kobiety nienawidzą zadufanych w sobie gości, którzy uważają, że posiadają recepturę uwodzenia.

    Wpisy kolegi pozbawiają mnie damskiej erekcji bardziej niż debaty prezydenckie.

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    ChyzyRuj ... a szczególnie nienawidzisz Ty, bo wszystkie Wasze sztuczki da się w rozsądnym czasie ogarnąć :D

    Twoja damska erekcja obchodzi mnie w takim stopniu jak fakt, iż w tej chwili w Moskwie przewróciło się dziecko na rowerku :D

  • jedyny_realista napisałam to dla chłopaków, którzy ci wierzą, a nie dla ciebie

    Żyj dalej w błogim przeświadczeniu o swojej nieomylności, nie wątpie, że obracasz taki rodzaj dziewczyn, na jaki zasługujesz ;)

  • idj95 ocenił(a) ten film na: 8

    ChyzyRuj A może on jest dobrym człowiekiem, więc obraca tylko wartościowe kobiety?!

  • reggy7 ocenił(a) ten film na: 5

    ChyzyRuj "dla kolegów, którzy zaczytują się tu w poradniku eksperta dodam tylko z damskiego punktu widzenia, że kobiety nienawidzą zadufanych w sobie gości, którzy uważają, że posiadają recepturę uwodzenia." - Podpisuję się! ;p Nie twierdzę, że rady te są niewłaściwe, ale ten ekspercki ton mi się nie spodobał za bardzo...

  • notafan notafan zgadzam się z Tobą. Uczucia głównej bohaterki zmieniały się, ponieważ była młoda i niedojrzała, poznawała życie i własne potrzeby, poglądy itp.. Człowiek z czasem nabiera doświadczenia i mądrości życiowej. Najgorzej kiedy dojrzewa się i mądrzeje, ale nie ma już do czego lub do kogo wracać.

  • Aryadne ocenił(a) ten film na: 6

    notafan Świetnie napisane, brawo! A główny post niestety - generalizujący. U kobiet najpierw emocje, potem myślenie? Co za bzdurne generalizacje - znam masę ogarniętych babek, podejmujących rozsądne decyzje. Sama jestem logikiem-analitykiem i cenię "zimną głowę". Co do głównej bohaterki - z pewnością nie jest jakimś Symbolem Wszystkich Kobiet. Ewoluuje i zmienia się w ciągu całej opowieści. Ta postać akurat podoba mi się najmniej. Po żołnierzu, rzecz jasna ;) Babka nie wie czego chce, pragnie niezależności, a de facto wybiera najgorszą "partię" i drogę z możliwych; nie widzę u niej nawet cienia umiejętności kochania drugiej osoby. Przynajmniej na początku. Nie jest dobrym psychologiem, intryguje ją najmniej interesujący, najpłytszy facet, który imponuje jej tanimi trikami. Odnoszenie tej postaci do reszty kobiet jest wręcz profanacją i daleko idącą generalizacją. Każda kobieta jest inna i warto o tym pamiętać.

  • jedyny_realista Świetna recenzja. Pisz więcej o filmach.

  • Aktorka ocenił(a) ten film na: 7

    bart_34 Zgadzam się :)

  • estutu ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista Ze wszystkich metod uwodzenia dziala tylko ta, ktora nas motywuje. Jesli zdobedziesz cel, ktorego pozadasz, to w Twoim mozgu wydziela sie dopamina. Hormon, ktory podnosi poziom testosteronu (odpowiedzialnego za pozadanie seksualne). Nie dziala to niestety odwrotnie. To znaczy, ze jesli kogos pozadamy, nie musimy sie w nim zakochac.
    Mysle, ze dlatego wiele kobiet myli biologiczny poped z zegarem biologicznym, ktory karze jej wierzyc w to, ze sie zakochala.
    Miss Everdene wyszla za "dominujacego swira", kochala "rozsadnego pasterza". Nawiazujac do tytulu wypowiedzi, ktory z nich byl dla niej wyzwaniem?

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    estutu ten który był dla niej niedostępny. Kto chciałby towar którego jest wszędzie w bród i sam się prosi o wzięcie?

    Bogacz pokazał pożądanie i ogromne uzależnienie od łaski pani. Świr z szabelką pokazał pożądanie. Pasterz pokazał że mu nie zależy i udawał że nie pożąda, a przynajmniej cenił swoją godność wyżej niż pożądanie.

  • estutu ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista Przeciez w pierwszej scenie mowi, ze chce, zeby zostala jego zona?

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    estutu Tak, przecież w końcu każdy facet musi mieć pierwsze podejście :) Dostał kosza, ale później NIE pokazał że mu zależy. Inny jak dostanie kosza to łasi się, poniża, prosi, błaga, biega z kwiatkami, czeka na skinienie królowej.

  • estutu ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista Tak, to prawda. :) Jednak mysle, ze te dzikie kobiety szukaja mezczyzny, ktory da im poczucie, ze zyja. Niekoniecznie kogos, kto bedzie przy nich na dobre i na zle. Ale moze to niedojrzale myslenie.
    W koncu miss Everdene powiedziala, ze jest dzika i zbyt niezalezna by z nim byc. A on tak szybko udowodnil, jak bardzo go potrzebuje..
    Czy istnieje czwarty rodzaj uwodzenia? Chyba zaden z tych mnie nie przekonuje..

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    estutu o właśnie. Bo co to jest "poczucie że żyję"? Emocje. Bez emocji nie ma życia. ("Fight Club"). Dlatego oglądamy filmy - jest to dość tania i bezpieczna możliwość doświadczenia skrajnych emocji i czasem przeżycia nowych. Dlatego też jedziemy na wycieczkę na drugi koniec świata, by zbierać wspomnienia, czyli emocje podłączone do danej sytuacji. Lub skaczemy na spadochronie, czy wchodzimy na Mount Everest.

    Przytoczę tutaj powiedzonko z mojego ulubionego Bonda, "The World Is Not Enough", które mówi Elektra King (Sophie Marceau): "There's no point living, if you can't feel alive". Dla kobiety emocje to sens życia.

    Kobiety żyją emocjami, mężczyźni logiką. Facet który dostarczy kobiecie emocje, zbuduje jej właściwy nastrój od rana a w łóżku da jej dobry orgazm będzie dla niej doskonały i ona nigdy go nie zostawi, bo będzie od niego uzależniona. Prosta i piękna mechanika biologii, której wybrane Panie oczywiście gorączkowo zaprzeczą :D

  • estutu ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista Powiedz prosze, ze wy tez zyjecie emocjami.. Nie sama logika?
    Doktor Fisher tlumaczy te emocje w bardzo logiczny wlasnie sposob. Kiedy robisz te wszystkie niebezpieczne rzeczy z druga osoba, to adrenalina powoduje, ze mozesz sie w tej osobie zakochac (wzrost dopaminy w mozgu).
    I chociaz na Everest wolalabym wejsc sama (w gorach nie wyglada sie pieknie, orgazmow tez brak, za to trzeba spac z torebka z wlasnym moczem, bo ogrzewa), to cala reszte moge przezywac z kims.
    Mysle, ze zadna kobieta temu nie zaprzeczy. Moze w ten sposob sie broni, bo wie z doswiadczenia, ze ci mezczyzni, ktorzy dostarczaja emocje i orgazmy, dostarczaja rowniez rozczarowan i zlych wspomnien. A to bardzo boli, chyba wlasnie dlatego, ze mozna sie tak latwo od tych emocji uzaleznic.
    Do definicji "poczucie, ze zyje?" dodalabym jeszcze pragnienia.
    Czy idac ta droga nadal wybralibysmy pasterza?
    Wybacz brak polskich znakow..

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    estutu Oczywiście, że emocje to rzecz ludzka :) Jednakże mężczyźni muszą używać logiki i racjonalnego myślenia, niekiedy powstrzymując emocje, by zapewnić przetrwanie swojemu stadu :)

    Co do "w górach nie wygląda się pięknie" - Mężczyźni często nie są tak krytyczni wobec Was jak Wy same. Dlatego możecie stać przed lustrem pół dnia i narzekać na jakaś swoją drobną wadę, której facet nawet nie zauważy dopóki mu o tym nie powiecie :)

    I dodam jeszcze, że dojrzali faceci, dla których liczy się coś więcej niż tylko perfekcyjny wygląd, nie interesują się takimi właśnie perfekcyjnymi kobietami. My już wiemy, że wabik to jedno, a przyjemne spędzanie czasu z tą osobą to zupełnie inna sprawa. Wolę kobietę która dobrze czuje się w trampkach i krótkich spodenkach na wycieczce rowerowej niż niedowartościowaną damę chodzącą wyłącznie w szpilkach, nieustannie szukającą coraz bogatszych adoratorów. Oczywiście uogólniam. Ale podstawa to być sobą i pozwolić sobie cieszyć się życiem tak jak się tego chce. Niewiele kobiet stać na taką odwagę i brak ograniczeń.

    Co do rozczarowań i złych wspomnień.. kobiety tez potrafią błyskawicznie "zmienić gałąź", np. dla większej ekonomicznej korzyści z innym samcem. Ale ciekawe jest, że nie tylko pozytywne, ale właśnie także negatywne emocje uzależniają. Dlatego np. kobieta bita przez partnera, nie potrafi go zostawić. On w ten przykry sposób daje jej te emocje. Smutne, ale działa.

    Tak, myślę że większość Pań wybrałaby pasterza :) Może wydawać się nudny, ale ma potencjał i wie co zrobić ze swoim życiem w każdej sytuacji jaką napotka. A kobieta chce być dumna ze swojego mężczyzny.

  • estutu ocenił(a) ten film na: 8

    jedyny_realista "Powstrzymac emocje, by zapewnic przetrwanie stadu". Kobiety tez je powstrzymuja. W koncu musza to wasze potomstwo wychowac!

    Moze zle sie wyrazilam. Nie chodzi mi o brak szpilek, czy makijazu. W gorach nie ma miejsca na zadne z tych rzeczy. Tam sie czesto walczy o zycie. To nie jest romantyczne, a juz na pewno nie ma w tym zadnej logiki. Ale nie o tym mielismy rozmawiac, chociaz bardzo chcialabym do tej rozmowy wrocic. I rozpoczac wiele innych..

    To prawda, nie wiele jest kobiet, ktore stac na to by byc soba i zyc bez ograniczen.. Wiesz dlaczego? Bo niewielu jest mezczyzn, ktorzy to docenia.

    Freud dobrze tlumaczy, dlaczego uzalezniamy sie od zlych emocji i zgadzamy sie na masochizm. Powrot do dziecinstwa i nierozwiazanych konfliktow z rodzicami. To czasem tak mocno siedzi w nas, ze nie da sie tego uleczyc. Bardzo smutne i troche przerazajace, ze kiedy jestes nieswiadomym niczego dzieckiem, ksztaltuja sie w Tobie wszystkie upodobania, ktorych zadna sila nie zmieni. Nawet te, dotyczace wyboru pomiedzy pasterzem a swirem.
    Moze masz racje.. Te wszystkie emocje mozna sobie dostarczyc samemu.. Na przyklad chodzac po gorach. A tam tez mozna spotkac pasterza, prawda?

  • Kasia_Piesik1990 ocenił(a) ten film na: 6

    jedyny_realista Ja mimo że mój ostatni partner zapewnił mi orgazm w pełnym znaczeniu tego słowa jestem zaprzeczeniem Twojej teorii. Z przyjemnością go zostawiłam i właśnie odhaczyłam 5 rok celibatu;)

  • exley ocenił(a) ten film na: 7

    jedyny_realista Jako kobieta nie zaprzeczę. Masz absolutną rację.

  • exley ocenił(a) ten film na: 7

    exley Tak, rządzi nami biologia. A kobietami dodatkowo jeszcze emocje. Pragnienie życia w pełni spełnionej kobiecości jest największe. I nic w tym złego. Kobieta została stworzona do obdarowywania innych miłością. Nie może bez niej żyć. Pozbawiona miłości może nawet stracić zdrowie psychiczne. Znałam kiedyś taką panią, już dobrze po trzydziestce, która nie mogła zajść w ciążę. Doszło do tego, że wpadała w histerię na widok innej kobiety w zaawansowanej ciąży. Także mężczyźni- chcemy od was tylko miłości;)

  • jedyny_realista ocenił(a) ten film na: 8

    exley upraszczasz nieco. Mężczyźni też potrzebują miłości. Może nie każdy potrafi tę potrzebę ubrać w słowa, ale ogólnie - my, ludzie, potrzebujemy miłości, bo jesteśmy żywi.

    A to, że niektórym duma lub jakieś uprzedzenia nie pozwalają odważyć się by po tą miłość sięgnąć, nie oznacza że faceci nie mają uczuć.

    Samotność boli niezależnie od płci.

  • jedyny_realista Film nakręcony w oparciu o powieść dość dawno już napisaną, lecz, przypuszczalnie (bo jeszcze nie miałem okazji znaleźć nigdzie tej akurat książki Thomasa Hardy,ego w jęz. polskim) -
    jakże bardzo wybiegająca w przyszłość. Może nawet wyprzedzająca naszą teraźniejszość.

    To facetka ma zabiegać o mężczyznę, a NIE odwrotnie.

    Mężczyzna, który zabiega o facetkę (a TYM BARDZIEJ, jeśli zabiega o nią bez wzajemności z jej strony, nawet, jeżeli ów brak wzajemności trwa tylko do pewnego czasu) - PONIŻA SIĘ.
    Przestaje być mężczyzną.
    Traci swą męską dumę, męską godność. Traci charyzmę.
    Staje się "PIESKIEM" płaszczącym się przed facetką po to, by ona "łaskawie" go zechciała po jego usilnych staraniach (a nazywa on to KŁAMLIWIE ..."zdobywaniem" :) :). ...Cóż za ABSURD i okłamywanie samego siebie).

    Zdobywać, to można coś siłą, odwagą: n.p. ogromną górę, warowną twierdzę, itd. ...Ale NIE kobietę.
    Nie raz się też słyszy: "Walcz o tę kobietę"...
    Tylko... z KIM niby ja miałbym "walczyć" o tę kobietę??? Z nią samą???
    No PRZEPRASZAM bardzo, ale to może niech się ona ZDECYDUJE, czy chce mnie ona, czy też nie chce. Czy się jej podobam, czy nie.
    A NIE, żebym ja miał ..."walczyć" o nią z nią samą (czytaj: poniżać się przed nią i nadskakiwać jej, aby ona "łaskawie" mnie zechciała :) ).

    No i... jeśli mężczyzna jest dżentelmenem, to NIE BĘDZIE on przecież walczył z kobietą. :)

    Walczyć o kobietę, to ja OWSZEM - mógłbym. Ale n.p. w następującej sytuacji:
    Ja kocham ją, ona kocha mnie. Ale źli i zbyt surowi rodzice, mający ogromną władzę - wywieźli ją gdzieś HEN daleko i zamknęli w wysokiej wieży za górami, za lasami. .
    I WTEDY, to ja MOGĘ iść i: narażając życie, wykazując się odwagą i siłą, zabijając smoki i inne straszliwe potwory, oraz pokonując różne inne trudy i niebezpieczeństwa tej drogi - walczyć o nią w TAKI sposób (chcąc ją uwolnić). Później: walczyć o nią z wojami będącymi na usługach tegoż władcy-tyrana (ojca tej kobiety), którzy ją więżą i strzegą jej, aby nie uciekła.
    Tak, to ja MOGĘ walczyć, oraz zdobywać twierdze, wieże, itd.
    ALE pod warunkiem, że kobieta ta ZASŁUŻYŁA sobie na to - czyli, że ona TEŻ mnie PRAGNIE w takim samym stopniu, jak ja ją.

    TAKIE właśnie, w TAKICH okolicznościach zdobywanie wieży, i walkę o kobietę - to ja ROZUMIEM.
    W TAKICH, lub PODOBNYCH wypadkach, to mężczyzna właśnie MOŻE się wykazać męstwem.

    Ale NIE, żeby miał on robić z siebie fajfusa latającego za facetką, żałosnego fircyka nadskakującego jej, aby ona go zaakceptowała - i jeszcze, żeby nazywał to "zdobywaniem" :) albo "walką" :).
    Bo TAKIE zachowania (te ostatnie) są zwykłym poniżaniem się. Są ZAPRZECZENIEM męstwa.

    --------------------------

    Mężczyzna, który zna swoją wartość jako mężczyzny - NIE BĘDZIE się tak zachowywał.
    Nawet, gdyby miał być do końca życia sam - to WOLI już to (być sam), niż żeby miał się TAK poniżać.
    W końcu to mężczyznom ma bardziej zależeć??
    Czy może RACZEJ kobietom??
    W końcu to mężczyźnie trudniej wytrzymać bez facetki?? Czy może RACZEJ odwrotnie??

    Tak więc: to do FACETKI należy zrobienie "pierwszego kroku", jak też do niej należy staranie się i zabieganie o mężczyznę.
    Krótko mówiąc :
    To nie mężczyzna ma "zdobywać" facetkę, lecz facetka ma "usidlać" mężczyznę.

    Na Zachodzie jest to już niemal czymś normalnym, że to TAKŻE kobiety podrywają mężczyzn (i to zupełnie obcych mężczyzn), którzy im "wpadną w oko". I to tak EWIDENTNIE ich podrywają (a NIE jakieś tam durne i żałosne: "W taki sposób, żeby jemu się wydawało, że to on mnie podrywa". ...Nie).
    Do podrywania bowiem, NIE jest przecież potrzebna siła mięśni. Potrzebne są tylko:
    - inteligencja (a kobiety przecież wcale NIE SĄ mniej inteligentne od nas. Gdyż inteligencja NIE zależy od płci)
    - i miły charakter.
    Podobnie, jak i do późniejszego zabiegania o tę drugą osobę - też NIE jest potrzebna siła mięśni. Ale, po prostu - zwykłe chęci.
    Zabieganie o tę drugą osobę powinno się odbywać z OBYDWU stron, jeśli OBYDWIE strony są sobą zainteresowane.

    Ale... bo też i na Zachodzie mężczyźni mają więcej szacunku dla samych siebie. I dlatego traktują oni kobiety po partnersku - nie próbują głupio dominować nad kobietą, licząc się z jej zdaniem, ale też i NIE poniżają się przed nią, zabiegając o nią, aby ona "łaskawie" ich zechciała.

    Lecz w ZACOFANEJ obyczajowo Polsce - mężczyźni coraz bardziej dostają się "pod but" facetek.
    One im "stawiają poprzeczkę" swoich wymagań coraz wyżej, a te błazny skaczą tak, jak im one "zagrają".
    ..."Bo przecież inaczej ich nie 'ZDOBĘDZIEMY'. I wtedy kto inny sprzątnie nam je sprzed nosa :( " - płacze jeden z drugim.
    ...ŻAŁOSNE.
    To mają być mężczyźni???
    Szanujący się mężczyzna powie sobie wówczas, oraz zada sobie pytanie:
    "A NIECH sobie ją bierze kto inny.
    W KOŃCU to ja więcej tracę, czy ONA, związując się z tamtym TYLKO dlatego, że to on jej nadskakiwał, że o nią zabiegał, i niczym głupi dureń kwiaty jej przynosił???".

    A czy ona CHOĆ RAZ przyniosła chłopakowi (mężczyźnie) kwiaty???
    Jeśli mężczyzna przynosi facetce kwiaty częściej, niż ona jemu - to mężczyzna taki poniża się przed facetką.

    Facetki mówią, że sobie nas wybierają.
    A w RZECZYWISTOŚCI?
    Wybierają sobie, owszem. Ale ZALEDWIE spośród tych mężczyzn, którzy o nie zabiegają, a NIE spośród tych, którzy im się rzeczywiście podobają :). ...No a później dopiero jak coś, to: "dalejże - rozwodzić się z nim" (z tym pokracznym brzydalem, który o nią zabiegał")... Smutne to.

    Poza tym, nawiązując do przeszłości, TEŻ było niejednokrotnie inaczej:
    CO się stało z tym WSPANIAŁYM mężczyzną, z tym WSPANIAŁYM wojownikiem, który nie zwracając uwagi na najpiękniejsze nawet kobiety, siadał na koń i odjeżdżał w siną dal, niczym nieujarzmiony wicher północy?
    A one? Mogły sobie JEDYNIE o nim pomarzyć, patrząc za nim tęskliwie, jak odjeżdża.
    Jednak też... nie trzeba sięgać aż tak daleko wstecz (do średniowiecza). Bo nawet w przypadku historii znacznie nowszej - było podobnie:

    "Idą, a w słońcu kołysze się stal,
    dziewczęta zerkają zza płota.
    A oczy ich dumnie utkwione są w dal.
    Piechota, ta szara piechota."

    A DZIŚ? CO mamy?
    "Pieski" bez godności GAPIĄ się na te laski na mieście ("wytrzeszczając gały" i tracąc przy tym CAŁKOWICIE swoją męską godność i dumę), które mają ich "GDZIEŚ" i traktują ich "jak powietrze".
    I dzisiaj to one dumnie patrzą w dal.

    No, panowie... ŹLE z Wami.
    Nie mówię, że ze wszystkimi, ale wciąż jeszcze z WIELOMA z nas.
    I CO tu się dziwić, że mówi się o "kryzysie męskości" w dzisiejszych czasach, skoro one (facetki) traktują Was w sposób następujący:
    "Faceci, to słaba płeć. To dodatek do nas - 'pięknych' kobiet, o które oni mają się starać" - a Wy godzicie się na to, jak niewolnicy jacyś??

    OPAMIĘTAJCIE się i pokażcie im, KTO tu rządzi. Bo jak na razie, to ONE rządzą WAMI.
    A Wy jeszcze głupio siebie okłamujecie i usprawiedliwiacie przed samymi sobą, że jest to "zdobywanie". I zachowujecie się tak, jakbyście byli z czymś od nich "gorsi". Jakby mężczyźni byli jakimś "podgatunkiem", lub istotami "niższego rzędu", które to "upośledzone" istoty MAJĄ zabiegać o "WSPANIAŁE" kobiety.

    Zacznijcie wreszcie i WY mieć wymagania i STAWIAĆ IM te wymagania.
    MAŁO tego: Nie tylko powinniście zacząć wobec nich stawiać te wymagania, ale w dodatku te wymagania Wasze mają być WIĘKSZE od wymagań, które stawiają kobiety nam.
    Wtedy, zażegnany zostanie kryzys męskości.
    NAJWYŻSZA już pora, by to o mężczyznach zaczęto mówić, że są wymagający.
    Bo jak na razie, to stale słyszy się, że facetki są wymagające wobec nas, a Wy robicie z siebie żałosnych DURNI i PAJACÓW BEZ godności, próbując tym ich wymaganiom sprostać (jakby to Wam bardziej zależało).
    To Wy, Panowie, macie być wymagający.

    ------------

    No i... NIE SZTUKĄ jest umieć podejść do zupełnie obcej kobiety n.p. gdzieś na na mieście, która nam się spodoba, i umówić się z nią na kawę, czy na drink. ...Bo tyle, to niemal każdy byle wiejski ćwok, byle fajfus, też potrafi :). SZTUKĄ jest umieć zrobić TAK (umieć być takim mężczyzną), aby ta, która podoba nam się NAJBARDZIEJ, ta, którą uważamy za NAJBARDZIEJ piękną i NAJBARDZIEJ seksowną - abyśmy to my jej spodobali do tego stopnia, że to ona będzie gotowa przełamać GŁUPIE i NICZYM NIEUZASADNIONE schematy społeczno-obyczajowe, i że to ONA NAS poderwie. Tak EWIDENTNIE poderwie. ...Jeśli mężczyzna jest ambitny, to będzie dążył właśnie do takiego - wyższego stopnia, wyższego etapu rozwoju, jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, a NIE BĘDZIE zadowalał się gonieniem za facetką "z wywieszonym śliniącym się ozorkiem" i poniżaniem się przed nią :).
    ...Mężczyzna, który zabiega o kobietę - musi być albo BARDZO zdesperowany, albo musi w ogóle NIE MIEĆ szacunku dla samego siebie. A jeśli mężczyzna nie szanuje samego siebie, to baba go tym bardziej NIE będzie szanowała. No, a czy będzie ona potrafiła kochać kogoś, kogo nie będzie nawet szanować??