Zagubione uczucia

1957 1 godz. 15 min.
6,9 506
ocen
6,9 10 506
322
chce zobaczyć
{"rate":8.0,"count":1}
powrót do forum filmu Zagubione uczucia
  • tepee ocenił(a) ten film na: 6

    Już sam tytuł filmu pasuje jak kwiatek do kożucha, zwiastuje bardziej jakiś przedwojenny
    melodramat niż socrealistycznego ''produkcyjniaka''. Trochę drażniła mnie też gra aktorska Marii
    Klejdysz, z tym uporczywym udręczonym spojrzeniem w bok.

    Jednak na pewno na plus można zaliczyć sam pomysł ukazania portretu zagonionej matki czwórki
    dzieci i jej najstarszego syna, który buntuje się przeciw nadmiernym obowiązkom, jakie nakłada na
    jego 14-letnie barki życie. Pomijając już ideologiczne tło odbudowy socjalistycznej ojczyzny, film
    nieźle pokazuje realia Nowej Huty końca lat 50-tych - wszechobecne błoto i maszyny budowlane,
    współtworzące miasto bez Boga i kościołów. Przepełnione tramwaje, bary pełne niebieskich ptaków
    na bakier z prawem, zakupy w PSS-ie.

    Trochę razi powierzchowne ukazanie psychologii postaci, ale i tak jest w tym filmie kilka scen, które
    wciąż się bronią: scena z nieudanym zakupem piłki dla syna (wzrusza rezygnacja Stańczakowej,
    kiedy zamiast piłki musi kupić Adamowi tanie spodnie) i finałowa scena wypadku, nawet mimo że nie
    dowiadujemy się z niej wszystkiego.

    Na osobną pochwałę zasługuje Andrzej Jurczak w swojej pierwszej roli. Jest prawdziwy jako Adam -
    zmuszony do przyśpieszonej dorosłości, zapomniany przez zapracowaną matkę i wyśmiewany przez
    kolegów. Bardzo dorosła rola młodego debiutanta.

    Ogólnie - film trochę nierówny; jeśli obejrzeć, to dla roli Adama i jako wspomnienie z tamtych lat.

  • tepee A czy pisząc "socrealistycznego produkcyjniaka" nie pomyliłeś się trochę? Z całą pewnością ten film takim nie jest.

  • tepee ocenił(a) ten film na: 6

    ELIOT100 Rok powstania filmu i osadzenie akcji w realiach budującej się Nowej Huty - sztandarowej budowy lat 50-tych, motyw przodownicy pracy oraz nacisk na pokazanie negatywnych wpływów "zepsutej" kultury na młodzież (aluzje do "niebieskich ptaków", wówczas publicznie piętnowanych i tępionych; motyw koncertu muzyki brazylijskiej jako odmiany od soc-realowej szarości; pokazanie w negatywnym świetle spożywania alkoholu przez młodych) skłoniły mnie do kwalifikacji filmu do tego nurtu. Ale jest to tylko moja opinia. Pozdrawiam

  • tepee Moim zdaniem w filmie widać znaczące odstępstwa od kanonów przyjętych w epoce socrealu. Może nie mamy tu jeszcze do czynienia z pełna odwilżą, ale widać już jej przebłyski. Wreszcie nie ma przedstawiania rzeczywistości mlekiem płynącej, zakłócanej jedynie przez imperialistycznych agentów. Wreszcie nieszczęścia i niedole przestały być przypisywane szpiegom i sprzedawczykom z łapami pełnymi dolarów, jak na przykład w "Pościgu", lub łapami pełnymi kosztownych dzieł sztuki, (np "Czarci Żleb"). Teraz radość życia zakłócają wewnętrzne problemy, nie mające nic wspólnego z wrogami socjalizmu. Wreszcie pokazano, że w tym ustroju też może być pod górkę i że wiara w Lenina gór nie przeniesie. Tego nigdy nie zaakceptowałaby cenzura przed 1956 rokiem i dlatego moim zdaniem nie można filmu wrzucić do jednego wora z produkcjami socrealizmu. Uważam, że on taką nie jest. Pzdr.

  • ELIOT100 Dokładnie tak. Ja bym powiedział, że film nawet delikatnie uderza w system - pokazuje, że mimo bycia przodownicą pracy, niekoniecznie jest się szczęśliwą osobą. Przecież te francuskie turystki wręcz współczują tej przodownicy, a gdy podają jej rękę, to nie w geście gratulacji, tylko w geście pocieszenia. To widać. Ona sama ma smutny wyraz twarzy, chwaląc się przecież swoimi osiągnięciami. A gdy pada pytanie, co może sobie kupić za 1000 złotych, to facet się wtrąca i przerywa wywiad - niewygodne pytanie.

  • Gnietek ocenił(a) ten film na: 8

    Wolfgang1984 Myślę, że film uderza w system wcale nie tak delikatnie. Poza wspomnianą świetną sceną wywiadu, to przecież sztandarowy twór planu sześcioletniego - Nowa Huta - jest pokazany jako miejsce, gdzie nie da się żyć. Wszędzie błoto, szarość, nędza (owszem, przodownica pracy żyje w jako takim mieszkaniu, ale zwróćmy uwagę, jak wygląda dom Mańka). Nie ma żadnej solidarności klasy robotniczej, w ogóle nie ma żadnej wspólnoty w nowych osiedlach, człowiek człowiekowi wilkiem. Dominuje poczucie samotności. Jak pokazano dygnitarza partyjnego, który w filmie socrealistycznym był autorytetem i wzorem cnót? Tutaj towarzysz Stańczak porzuca żonę z czworgiem dzieci i robi karierę. Robotnicy są pokazani jako ludzie zmęczeni. Wcale nie myślą o budowie socjalizmu, chcą tylko mieć na chleb. Na ulicach grasują młodociani przestępcy (jak się sugeruje w filmie, to system wyrzucił ich na margines; gdy rodzina i szkoła nie mogą dać oparcia, poczucie wspólnoty udaje się odnaleźć tylko wśród chuliganów).
    Właściwie można by powiedzieć, że poruszono te same tematy, co w produkcyjniakach, tylko tutaj wszystko - wartości, priorytety, ocena świata - zostało odwrócone. W sumie podobnie jest w "Człowieku na torze" - pod względem tematyki i miejsca akcji pasowałby idealnie do kinematografii początku lat 50., ale wymowa jest już inna, wręcz dokładnie przeciwna.
    A o tym, że "Zagubione uczucia" były nie w smak władzy, świadczy fakt, że w 1957 były wyświetlone tylko kilka razy, potem nagle zadecydowano o skierowaniu filmu na półkę.

  • kotek38 ocenił(a) ten film na: 6

    Gnietek Rzeczywiście. Aż się zdziwiłem, że można było wtedy zrobić taki film.

  • Janusz_Plawski ocenił(a) ten film na: 8

    kotek38 Opinie eliota 100,gniotka i kotka 38 doskonale wyrażają moją opinię o tym interesującym filmie.