UWAGA! SPOILERY!
No to mam podstawowe pytanie: czy ten film ma sens?
Zaznaczę na początku, że książki nie czytałem, tak więc nie mam pojęcia jak książka ma się do filmu. Proszę także zwolenników filmu żeby się za bardzo nie oburzali, po prostu liczę na rzetelną odpowiedź.
Otóż: czy Henry nie mógł uprzedzić, że podczas Sylwestra będzie postrzelony, aby pogotowie już było na miejscu w momencie jego pojawienia się (ewentualnie uniknąć postrzału)? Przecież o swojej śmierci mógłby się dowiedzieć chociażby z ostatniego spotkania na polanie. Chyba, że taki był zamiar, ale nie wiem do czego miałoby to prowadzić. Tak samo mógłby zresztą uratować swoją matkę, ostrzec ją w jakiś sposób, żeby autem wtedy nie jechała (w dzień swojej śmierci). Spotkał ją przecież w metrze. Rozumiałbym to wszystko gdyby Henry w żaden sposób nie mógł wpływać na bieg wydarzeń, ale udowodnił, że to potrafi chociażby przez wygranie w lotto.
Może już po prostu nie ogarniam świata, ale fabuła jak na mój gust kupy się nie trzyma. Film byłby bardzo ładnym wyciskaczem łez, ale jednak bezsens scenariusza odrzuca.
Na razie ode mnie film dostaje 3/10.
bezsens scenariusza to wolisz ckliwe banalne komedie romantyczne.
Faktycznie trochę cieżko jest to ogarnąc, ale kwestie uratowania samego siebie jak i swojej matki zostały wyjasnione, Henry z rozmowie z ojcem mówił mu że próbował ja uratowac setki razy ale to nic nie dawało, nie da się zmienic przesłości wiec nie starał się uratowac samego siebie bo to nie ma sensu, a co lotto widac było im to pisane
no właśnie to wyjaśnienie jest strasznie słabe, nie uważasz? bo Henry mówi mniej więcej coś takiego: "Nigdy nie byłem na czas by to zmienić."
Mi chodzi o to, że w każdej innej chwili mógł ją uprzedzić (np. w metrze). Chyba, że po prostu w filmie założono, że swojego losu nie można zmienić, wszystko jest z góry zaplanowane i faktycznie w lotto prędzej czy później by wygrali. Ale to jednak film trochę traci. Mogli sobie darować to lotto przynajmniej i już film byłby lepszy. Taka papka się zrobiła z tego.
A co do pierwszego zdania: wolę solidną ckliwą banalną komedię romantyczną, niż zmarnowany potencjał na dobry film.
A mi się wydaje, że mogło by być tak,że w momencie gdyby on chciał ostrzec matkę lub zrobić cokolwiek co mogłoby zmienić bieg zdarzeń mógł po prostu zniknąć i nigdy nie zdążyć i wiedząc że tak się dzieje, oraz po kilkunastu próbach już nie próbował niczego zmieniać. Być może jego organizm reagował zniknięciem na samą myśl o zmianie przeszłości.Yo zapewne są tylko domysły.
Jak to zwykle bywa z filmami o podrozach w czasie, jeszcze sie taki nie narodzil co by wszystkim dogodzil. Wszystko zaczyna sie i konczy na tym, jakie ramy/zasady/prawa wymysla tworcy filmu/ksiazki. W tym przpadku, nacisk zostal polozony, na kwestie zycia i smierci, ktore predzej czy pozniej nastepuja po sobie, jak by sie czlowiek nie staral, aby tego uniknac (rozmowa dwoch Alb na podworku).
Gdybym byl czepialski jak @Repek7, bardziej bym zwrocil uwage na Albe, ktora o wiele lepiej opanowala podroze w czasie - czasem mogla wybierac moment i miejsce w ktore sie przenosila. W takim ukladzie, uratowanie ojca i babci nie powinno sprawic jej wiekszego klopotu. Chodz z drugiej strony, pojawia sie jak zwykle pytanie, w ktorej linii czasu by tego dokonala i jaki wplyw (o ile wogole) by to mialo na jej wlasna linie. Mowiac krotko nie ma jednej obowiazujacej reguly.
zgadzam się, nie trzyma się kupy. I to nie jest kwestia tego czy się ją ogarnia czy nie tylko tego że jest po prostu NIELOGICZNA I NIESPÓJNA. dla mnie bez sensu jest to że przenosi się w czasie ale nie może niczego zmienić. To po co się w ogóle przenosi?? Ot tak sobie, żeby się pobawić z małą claire, żeby zobaczyć matkę? wiem, wiem sam sobie tego losu nie wybrał...
Spotkanie z Claire w bibliotece - ona wie kim on jest a on nie bardzo ją kojarzy. Skoro się przenosi w czasie to jak na mój gust on powinien paść na jej widok.
Kolejna rzecz - byłoby ok gdyby znikał na jakiś czas a potem wracał ale on znika i czasem pojawia się w jego miejsce henry starszy. Np na ślubie albo w momencie kiedy płodzą dziecko. Bez sensu, po co aż tak komplikować fabułę.
Dom wybrali taki a nie inny dlatego że henry widział go w przyszłości, imię dla dziecka wybrali dlatego że spotkał córkę i sama mu powiedziała jak się nazywa. Jakieś błędne koło.
No jeszcze te głupie kradzieże ubrań mnie drażniły...
"Skoro się przenosi w czasie to jak na mój gust on powinien paść na jej widok. "
Z tym akurat się nie zgodzę, bo on ją spotkał ZANIM przenosił się w czasie do niej (wiadomo o co mi chodzi). On jej jeszcze nie znał, ona jego tak.
Mnie natomiast zdziwiło to, że ona - wchodząc do tej biblioteki nie szukała go, nie była przygotowana na to że go zobaczy - przecież on jej powiedział o tym spotkaniu, więc powinna wiedzieć. A wyglądała na szalenie zaskoczoną że w końcu go spotkała.
"imię dla dziecka wybrali dlatego że spotkał córkę i sama mu powiedziała jak się nazywa. Jakieś błędne koło"
Racja. W sumie to nie wiadomo skąd właściwie to imię się wzięło. Nadali córce takie imię, jakim przedstawiła się w późniejszym wieku, a nosiła takie imię bo jej je nadali... Masło maślane. Wynika z tego że to imię stworzyło się samo. :/
Jeszcze jedno (nie wiem czy ktoś to poruszył, bo nie czytałam wszystkich postów) - jego córka potrafiła czasami kontrolować dokąd i w jaki czas się przenieść. Nie rozumiem dlaczego nie mogła przenieść się do czasu polowania i ostrzec ojca by nie strzelał do samego siebie z przyszłości.
I jeszcze jedna kwestia.
Dowiedział się o tym że będzie postrzelony po tym, jak zobaczył samego siebie na chwilę w holu. Jednak prawie do końca swojego zycia nie wiedział jak i kiedy zginie. Jest to nielogiczne, bo przecież przenosił się w międzyczasie do czasów przyszłych - gdy już nie żyje. To co - nigdy nie rozmawiali na temat jego śmierci? Dlaczego? Jak widzieliśmy - mógł znikać nawet na kilka tygodni (Claire samotna w święta), więc hipotetycznie nawet po śmierci mógł spędzać kilka tygodni ze swoją rodziną. Na pewno więc dostałby informacje na temat swojej śmierci, z którymi wróciłby do przeszłości.
Argumenty typu "czy film musi mieć sens?" są dziwaczne. Owszem, ja zdaję sobie sprawę że w absolutnie każdym filmie traktującym o podrózach w czasie są nieścisłości i pytania, ale w tym filmie nielogiczne były nawet podstawowe kwestie.
Załóżmy, że spotyka się z rodziną w momencie X i dowiaduje się jak zginie, bo rodzina posiada taką wiedzę. Zapobiega własnej śmierci, więc gdy nadchodzi moment X (powiedzmy w czasie rzeczywistym) nikt wiedzy na temat jego śmierci nie posiada i nie może powiedzieć tego gościowi z przeszłości i uprzedzić go. On się więc tego nie dowiaduje i i tak ginie... Wg mnie logiczne, że sam siebie nie może uratować. Ten schemat zapętlenia był też wykorzystany w filmie "Wehikuł czasu". Swoją drogą ten sam schemat schrzanili w miejscu wyboru imienia dziecka. Pewnie miało być poetycko :P
Ps. Film musi mieć sens, z tym, że film był głównie o przeżyciach żony podróżnika w czasie (patrz oryginalny tytuł), a sprawy "techniczne" były dopiero na drugim planie :) więc generalnie, aż tak mi to nie przeszkadzało.
Dokładnie to samo pomyślałam po obejrzeniu filmu - sprawił, że wygrali w Lotto, ale nie mógł zapobiec smierci matki, albo przygotować się do tego że będzie postrzelony (pogotowie)?
Przyjemnie się go oglądało, ale trochę mnie zawiódł. Po opisach sądziłam że dostanie ode mnie 10/10, ale dostanie tylko 6/10.
Lotto to wydarzenie z przyszłości- widział ją, więc mógł kupić kupon, mogli wygrać.
Nie wiemy, w jakich momentach widywał matkę. Jedyna taka scena w filmie odbywa się, gdy on sam ma 2 latka, jeśli dobrze pamiętam. Gdyby ktoś powiedział jej "za 3 lata, 2 miesiące 5 dni i 3 godziny nie wsiadaj do auta, sądzicie, że potraktowałaby go poważnie? Albo że pamiętałaby o tym?
a musi mies jakis sens ? takie sprawozdanie napisales jak jakis krytyk , po co , kogo to obchodzi ? film mial wprowadzic czlowieka w chwile zapomnienia , co by bylo gdyby ... i swoje zadanie spelnil , mogl zrobic to a nie zrobil , mogl zrobic tamto a nie zrobil , i tak bez konca who cares? ja sie pytam
Wiem że niektórzy tego nie lubią ale powiem : Jest to jeden z tych filmów które zyskują po przeczytaniu książki. Tzn. wiele kwestii o których tutaj piszecie staje się jaśniejsze. Zresztą uważam że jest to jedna z lepszych adaptacji książki jaką w ostatnim czasie miałam okazje oglądać.
@ Agnieszq - nie zostało to do końca wyjaśnione, powinni to lepiej zaplanować na mój gust
@ K2aeS - no i mi to właśnie przeszkadza, że nie ma tej jednej obowiązującej reguły ;]
@ piotrk82 - tak musi mieć sens (przynajmniej dla mnie), bo inaczej po co oglądać? mi to jednak przeszkadza, jak się film kupy dupy nie trzyma. nie mogę wtedy popaść w chwilę zapomnienia i sobie pomarzyć, bo się nasuwają pytania 'czemu on tego nie zrobi?'.
@ SoKa - czyli ogółem książka warta przeczytania? bo jeżeli tak to trzeba się za nią wziąć i jeszcze raz obejrzeć film ;]
inna bardzo ciekawa kwestia to właśnie to co poruszyła misiaptysia24 - jak to się wszystko zaczęło? kiedy było ich pierwsze spotkanie? ale to już jest chyba zaplanowane żeby tego nie zdradzać i pokazać, że czas jest zamknięty i wszystko się powtarza.
Właśnie - jak to się wszystko zaczęło...
Chodzi mi o spotkanie w bibliotece. Henry nie znał jeszcze Clare, gdyż przenosił się do młodej Clare na łąkę dopiero jak był starszy... Czyli w tej linii czasu on przeżył całe życie bez niej, tak? Bo gdyby się do niej nie przenosił i nie przygotował jej na spotkanie w bibliotece, to ona by go nie poznała. Wnioskuję, że przenosząc się do niej i aranżując spotkanie w bibliotece stworzył alternatywną, drugą dla siebie linię czasu, gdzie się pobierają itd.
Ale paradoksem jest dla mnie to, że poznał ją i to był warunek zajrzenia do jej pamiętnika, skąd wyczytał datę drugiego spotkania na łące. A już na pierwszym spotkaniu powiedział jej dokładnie kiedy pojawi się po raz drugi (skąd by to wtedy wiedział, skoro na pierwszym spotkaniu na łące pochodził z rzeczywistości, w której nie widział pamiętnika)? :)
Jak to w filmach o podróżach w czasie, zawsze znajdą się paradoksy. Choć tutaj są one szczególnie widoczne (już nie wspomnę o lotto a niemocy zapobiegnięcia śmierci matki).
Daję słowo wszystko nabiera sensu jeżeli czytało się książkę. Sugeruję, żeby to zrobić:)
Dla uściśnienia dodam, że w książce był taki motyw kiedy Clare opowiada Henry'emu, że pamięta jak kiedyś,gdy była mała jej ojciec wrócił z polowania z kimś (chyba z jej starszym bratem) i ,że było wtedy wielkie zamieszanie, ponieważ jej brat/ojciec postrzelił jakiegoś błąkającego się człowieka, ale nie zdążyli do niego dotrzeć ponieważ ''uciekł''. Ani Clare ani Henry nie zdawali sobie sprawy, że to właśnie Henry był tym postrzelonym człowiekiem. Zdaje się, że to po prosu miała być kolejna podróż do jej dzieciństwa i wyszło z tego co wyszło. Henry dopiero w chwili śmierci łączy te 2 fakty.
Poprawcie mnie jeśli się mylę. Naprawdę czytałam tę książkę już dawno temu. W dwa lata można dużo zapomnieć ;D
A ja myślałam że to właśnie Henry z jej ojcem postrzelili starszego Henry'ego (o czym pisałam wyżej). Nie zwróciłam specjalnej uwagi kto dokładnie był na tym polowaniu, ale osądziłam tak po tym, jak ojciec Clare zaproponował Henry'emu udział w polowaniu. Pomyślałam więc że zastrzelił sam siebie.
" Tak samo mógłby zresztą uratować swoją matkę, ostrzec ją w jakiś sposób, żeby autem wtedy nie jechała (w dzień swojej śmierci) "
Była mowa w filmie, gdy rozmawiał ze swoim ojcem mówił, że próbował wiele razy uratować swoją matke, a gdy to zrobił, to to nie zmieniało przyszłośći.
To nielogiczne.
Mógł wziąć z przyszlości liczby lotto i sprawić że będą bogaci, a nie mógł zapobiec czyjejś śmierci?
Poza tym - jeśli naprawdę ją WIELE RAZY ostrzegał, to na pewno musiała powiedziec o tym swojemu mężowi, czyli ojcu Henry'ego.
"zy Henry nie mógł uprzedzić, że podczas Sylwestra będzie postrzelony, aby pogotowie już było na miejscu w momencie jego pojawienia się (ewentualnie uniknąć postrzału)?"
Ja zrozumiałam to tak, że on nie chciał powiedzieć żonie, że umrze tego dnia, bo nie chciał aby ona na to czekała i się załamywała. A nie mógł temu zaradzić, bo to nie od niego zależało kiedy i gdzie się przenosi, wiec to było nieuniknione.
A co do ratowania matki - wtedy przeniósł się pierwszy raz, i móił o tym, że on nie może zmieniać biegu wydarzeń z przeszłości.
Film nie ma sensu jak wiele innych, mimo wszystko dałam mu szanse i żałuje swojego straconego czasu.
Henry mógł przenieść się do przyszłości i sprawić, że wygrają w lotto, ale nie mógł się przenieść w przeszłość i zmienić jej,ponieważ to już się stało, a coś co jest w przyszłości jeszcze nie miało miejsca i to mógł choć odrobinę zmienić. Sam Henry nie znał dokładnie swoich możliwości i całe życie nie był niczego pewny. Prawdopodobnie nie mógł on np. zmieniać ważnych decyzji o jego życiu tj data i sposób śmierci
Natomiast wygrana w lotto jest po prostu błahsza.
Nie wiem czy tylko dla mnie jest to proste? Założę się za nawet nie był pewny tych liczb. Zresztą nie rozumiem o co się spieracie autorka książki tak to zamyśliła i tyle. Ludzie tworzą filmy o UFO lub tajnych programach tworzących ludzi-mutanty, i dla niektórych sam taki pomysł jest nielogiczny. Moim zdaniem żaden z tych filmów nie jest racjonalny,ale nie zmienia to tego, że wciąż kocham filmy sf.
Oglądam filmy nie po to żeby ich następnie dogłębnie analizować, ale dla samej przyjemności. Nie wierzę, że wy robicie to w innym celu :p:D
Na to forum trafiłem przypadkowo i nie oglądałem filmu. Ale wnioskuję, że jeżeli ten Henry zna przyczynę i datę swojej śmierci to oczywiście jeżeli nie jest to przyczyna naturalna to w bardzo łatwy sposób odmienić bieg wydarzeń. Przykładowo gdybym wiedział, że jutro na ulicy X potrąci mnie samochód to bym nie wychodził z domu.
zacznijmy od tego: wszyscy słyszeli kwestię Henry`ego do ojca, jak mówił mu, że nie był w stanie uratować swojej matki! - b. słabe wyjaśnienie.
@ Hoax - heh, to mogli zrobić zakończenie, że Henry nie umiera i nakręcić 'Oszukać przeznaczenie 15' ;]
Jest to najlogiczniejsze, że nie mógł wpływać na datę śmierci, ale jest to bardzo kiepsko przedstawione w filmie. Mogli sobie już numery lotto odpuścić i by było znacznie przyjemniej...
@ Creature - wszystko zależy od filmu i od gatunku. Przy niektórych filmach dogłębna analiza jest wręcz konieczna (i bardzo przyjemna) ;] A w tym filmie chodzi o to, żeby jakiejś reguły się trzymać i tyle. Przeczytam książkę to pogadamy.
djzib0 -- Henry wie mniej więcej kiedy się to wydarzy, ale nie ma pojęcia w jaki sposób. Podróżuje on w czasie i na to nie ma wpływu. Oki wie kiedy to będzie i wie ile mu zostało czasu, ale w jego przypadku siedzenie w domu się nie sprawdzi, to oczywiste. Nawet gdyby się zamknął na klucz w pokoju to nie zmieni tego, że jeżeli ta 'ostatnia podróż' w jego życiu ma się odbyć ponieważ tak jest zapisane powiedzmy w gwiazdach, jego kodzie DNA lub po prostu takie jest jego przeznaczenie to w tą podróż ruszy i nie może tej podróży zapobiec.
Repek7 -- ok przyznaje w tej 'dogłębnej analizie' jest trochę racji . Jednak sadzę,że w tym przypadku to właśnie książka wyznacza reguły. W książce autorka napisała: Henry próbował wiele razy ostrzec matkę lub coś w tym stylu, ale najwyraźniej jego rodzice brali go za wariata lub obsesyjnego fana ( należy pamiętać, że jego matka była śpiewaczką operową lub kimś podobnym ;)). Henry nie mógł się przenieść w czasie ( powiedzmy w miejsce o 30 km oddalone od miejsca wypadku ) by wskoczyć pod ciężarówkę lub w inny sposób spowodować by nie dojechała do miejsca przeznaczenia. Czas ani miejsce jego podróży nie był przewidziany dokładnie co do minuty. Dajmy na to Henry trafił w przyszłość do jakiegoś domu, gdzie jakaś kobieta oglądała w telewizji losowanie lotto, mógł mieć wystarczająco dużo czasu by zapamiętać liczby i spojrzeć na kalendarz wiszący na ścianie i w ten sposób później stać się milionerem, ale prawda jest taka,że mogło mu się to również nie udać, mógł powiedzmy zniknąć zanim ujrzał datę. To od niego nie zależało. Nie od niego. Tak więc Henry ląduje powiedzmy te 30 km od miejsca wypadku i powiedzmy, że próbuje wskoczyć pod tą ciężarówkę, ale gdy już ma to zrobić znika. Choć tego nie chce znika i tyle. Ta sytuacja lub wiele innych podobnych sytuacji mających na celu uratowanie matki najwyraźniej do doszły do skutku skoro Henry mówi: próbowałem wiele razy.
Oki rozpisałam się masz racje pogadamy jak przeczytasz książkę.
"Henry wie mniej więcej kiedy się to wydarzy, ale nie ma pojęcia w jaki sposób."
Podrózował do przyszlości (nawet czasu po swojej śmierci), więc mógł się dowiedzieć (wręcz nielogicznym mi się wydaje że by się nie dowiedział... bo co... przenosi się do pryeszłości i nie dziwi się czemu żona jest sama, czasami płacze, jego nie ma? na pewno by zapytał!).
"Henry nie mógł się przenieść w czasie ( powiedzmy w miejsce o 30 km oddalone od miejsca wypadku ) by wskoczyć pod ciężarówkę"
Jak to nie? Na samym początku gdy mały Henry zjawia się nagi obok wypadku, starszy Henry ma PRZYGOTOWANY KOC, szybko mu tłumaczy kim jest i co się stało. PRZYGOTOWAL KOC. Wiedział gdzie jest i co za chwilę się stanie.
"Henry mówi: próbowałem wiele razy."
To mnie jakoś nie przekonuje. Nie jest wyjaśnione dlaczego.
Chyba nikogo to nie przekonuje. Jeżeli zostało powiedziane że próbował to moim zdaniem powinno to zostać pokazane w filmie. Np scena że mówi matce o tym co się stanie a ona bierze go za kretyna, po prostu mu nie wierzy. Albo wierzy, próbuje uniknąć ale się to nie udaje, zamiast samochodem to wsiada powiedzmy do metra a tu nagle wybucha bomba, i ginie.
Z jego własną śmiercią jest troche inna sprawa. O ile dobrze pamiętam to było tak że przenosi się w czasie do tego lasu a zaraz po przeniesieniu zostaje postrzelony, nie miał więc za bardzo czasu żeby się schować. Na to kiedy i gdzie przenosi się nie ma wpływu, więc trudniej jest mu uniknąć tego postrzelenia.
generalnie to przekombinowany film, można było to trochę logiczniej poukładać...
"Jeżeli zostało powiedziane że próbował to moim zdaniem powinno to zostać pokazane w filmie. Np scena że mówi matce o tym co się stanie a ona bierze go za kretyna, po prostu mu nie wierzy. Albo wierzy, próbuje uniknąć ale się to nie udaje, zamiast samochodem to wsiada powiedzmy do metra a tu nagle wybucha bomba, i ginie."
Dokładnie tak. W ogóle gdy zaczęłam oglądać film byłam PEWNA że skończy się tak, że on ratuje matkę. To mi się wydawało takie oczywiste. Byłam mocno rozczarowana, gdy ta kwestia została totalnie pominięta i niewyjaśniona.
"przenosi się w czasie do tego lasu a zaraz po przeniesieniu zostaje postrzelony, nie miał więc za bardzo czasu żeby się schować"
Schować nie, ale mógł zrobić cokolwiek innego. Mógł np. przekonać kogoś z przeszłości by wtedy nie wychodzili na polowanie (uwierzyliby mu na pewno, gdyby zniknął, tak jak w sytuacji ze swoim przyjacielem). Albo własnie mógł przygotować wcześniej pogotowie wiedząc dokładnie kiedy wróci ranny.
Wiele rzeczy w filmie nie przemyślanych to prawda. Wasze teorie mają sens i się z nimi zgadzam: nie mógł zmienić przeszłości czyli śmierci swojej matki, bo to już się stało, przed wypadkiem nie wiedział, że umie się przenosić, a poza tym był za młody, żeby coś zdziałać. Jednakże sprawa z lotto to jest wydarzenie z przyszłości, Henry przenosi się zapisuje numery i wraca, dzięki temu uzyskuje swój cel, udaje mu się, wygrywa dlatego nie pojmuje tego, że wiedząc o swojej śmierci kiedy i gdzie to nastąpi nie postanowił tego zmienić, a wierze że by mu się to udało bo owa śmierć jeszcze nie nadeszła, nie jest faktem dokonanym :)
Ogólnie film mi się podobał, jednak liczyłem na więcej akcji
Szczerze, nie mam siły przekonywać was. To nie ma sensu. Każdy ma swoje zdanie. I tyle. Film jest oparty na książce. W powieści dokładnie tak to było rozegrane więc tak to również rozegrali w filmie. Zrobione.
Twoje argumenty Creature są całkowicie zrozumiałe i zgadzam się z Tobą w 100% ;)
Szczególnie to co pisałaś trochę wcześniej o tym, że nie miał żadnej kontroli nad tym. Good points!
Widzę że niektórzy mają problemy z ogarnięciem paradoksu podróży w czasie. Henry zapamiętując numery totka i wykorzystując je w przeszłości nie zmienia całkowicie biegu historii, a jedynie trochę ją "wypacza". Inaczej sprawa ma się w przypadku ocalenia życia. Załóżmy, że Henry ostrzegł matkę w metrze, a ta posłuchała jego rady dzięki czemu ocalała. Życie Henry'ego toczy się od nowa zupełnie inaczej i dochodzi po raz kolejny do momentu spotkania z matką w metrze. Lecz jest to rzeczywistość w której ona nie ginie, więc jej nie ostrzega. Cały bieg wydarzeń wraca do punktu wyjścia. Rozumiecie ?
Natomiast zgadzam się z tym że Henry mógł ostrzec rodzinę o swojej śmierci i wezwać pogotowie, aby na niego czekało. Doskonale znał on datę i porę.
Z drugiej zaś strony cieszę się, że nie było to nic w stylu "oszukać przeznaczenie".
"Henry zapamiętując numery totka i wykorzystując je w przeszłości nie zmienia całkowicie biegu historii, a jedynie trochę ją "wypacza"."
To jest trochę taka teoria na siłę. Historia "wypaczona" równa się zmianie historii. Teoretycznie można zgadywać że skoro oni wygrali, to ktoś inny tym samym mógł dostać mniejszą sumę pieniędzy i przez to np. nie stać go było na jakąś operację i zmarł. Albo ktoś inny nie kupił sobie domu, tylko został w dawnym i jego zycie potoczyło się zupełnie inaczej, a tym samym jest to zmiana historii. Chodzi mi o to, że zmiana - mała czy duża - nie ma znaczenia, bo każda wpływa na przyszłość.
Widzę że masz problem ze zrozumieniem. Nie twierdzę że wygrana w totka niczego nie zmienia. Zmienia, ale nie powoduje paradoksu.
no tutaj nie do końca się zgadzam nie możemy mówić w sensie zmiany historii, bo historia to przeszłość, a wykorzystanie numerków to "wykorzystanie" przyszłości. Zgodnie z niepisaną teorią podróży w czasie, nie należy zmieniać przeszłości bo to powoduje właśnie różnorakie paradoksy. Natomiast z wpływem na przeszłość jest trochę inaczej, czyli chyba tak jak w życiu. Np. czy pójdziesz dzisiaj spać o 22 czy może dopiero po północy o 03.30, każde z tych zdarzeń w jakiś tam inny sposób wpłynie na twoje dalsze losy a może nawet nie tylko na twoje. Czyli każda nasza najdrobniejsza decyzja ma wpływ na przyszłość, ale co byśmy nie zrobili to i tak jakoś świat się potoczy. Jak pójdziemy spać o 22 to potoczy się w ten sposób, a jak o 03.30 to potoczy się w inny i w sumie co o za różnica? Może jakiś Henry sprzątnął mi wygraną sprzed nosa, no ale jakoś tam sobie bidę klepię i jakoś sobie żyję nieświadomy że powinienem być cholernie bogaty. Chodzi mi o to, że ingerencja w przyszłość nie może zakłócić czegoś czego nie ma, czegoś co dopiero sami wykreujemy.
Wg mnie scena z lotto znalazła się nieprzypadkowo w filmie - gdyby miała zniszczyć sens tego filmu nie umieszczono by jej. Zatem co twórcy chcieli nią nam pokazać - że owszem skoro ktoś może znaleźć się w przyszłości to może pozyskać pewne informacje - tj numery lotto z któregoś dnia, dowiedzieć się że umrze itp, jednak czy możliwe jest, że zmieni datę swojej śmierci? Prawdopodobnie nie, sugerując się rozmową z ojcem, nie wiemy dokładnie dlaczego nie... Film nie skupia się na tłumaczeniu teorii podróżowania w czasie, raczej jest to dramat i romans osadzony w takiej rzeczywistości s-f. Być może matka ginie coraz szybciej, przy kolejnych próbach jej ratowania.
SPOILERY C.D.
Postaram się odpowiedzieć na parę niejasności bo takie brednie piszecie, że głowa mała.
@ktoś pisze"Na to forum trafiłem przypadkowo i nie oglądałem filmu. Ale wnioskuję, że jeżeli ten Henry zna przyczynę i datę swojej śmierci to oczywiście jeżeli nie jest to przyczyna naturalna to w bardzo łatwy sposób odmienić bieg wydarzeń. Przykładowo gdybym wiedział, że jutro na ulicy X potrąci mnie samochód to bym nie wychodził z domu."
Mała rada, najpierw obejrzyj film a najlepiej przeczytaj książkę. Wtedy będziesz wiedzieć, że Henry nie kontrolował swoich przenosin w czasie.
@ktoś odpowiada na słowa"Henry mówi: próbowałem wiele razy."
"To mnie jakoś nie przekonuje. Nie jest wyjaśnione dlaczego."
Moim skromnym zdaniem, nie wszystko musi być zawsze wyjaśnione do końca. Przecież możemy to sobie wyobrazić, że przenosił się w miejsce wypadku ale nie potrafił zapobiec śmierci matki.
@ktoś pisze "Dokładnie tak. W ogóle gdy zaczęłam oglądać film byłam PEWNA że skończy się tak, że on ratuje matkę. To mi się wydawało takie oczywiste. Byłam mocno rozczarowana, gdy ta kwestia została totalnie pominięta i niewyjaśniona."
Oj nie zakończył się happy end'em, jak mi przykro. Dla mnie zakończenie filmu jest jak najbardziej na plus.
@ktoś pisze "Schować nie, ale mógł zrobić cokolwiek innego. Mógł np. przekonać kogoś z przeszłości by wtedy nie wychodzili na polowanie (uwierzyliby mu na pewno, gdyby zniknął, tak jak w sytuacji ze swoim przyjacielem). Albo własnie mógł przygotować wcześniej pogotowie wiedząc dokładnie kiedy wróci ranny."
Możliwe jest, że nie wiedział które z polowań zakończy się do niego tragicznie. Drugia kwestia - tak mógł przygotować pogotowie, stół operacyjny i najlepszych speców na świecie, ale możliwe jest że śmierć była mu pisana i nic z tym faktem nie mógł zrobić tak samo jak z stratą matki.
@ktoś pisze "Widzę że masz problem ze zrozumieniem. Nie twierdzę że wygrana w totka niczego nie zmienia. Zmienia, ale nie powoduje paradoksu."
Tak jest, mógł przecież próbować parę razy z lotto i tutaj przy podróżach w czasie jest to o wiele łatwiejsze niż być na miejscu wypadku o określonej czasie albo wcześniej aby uratować matkę.
Dodam jeszcze że gdyby wasze problemy zostałyby w filmie wyjaśnione do końca to film trwałby bite 3h. Dobrze, że tak się nie stało.
"Mała rada, najpierw obejrzyj film a najlepiej przeczytaj książkę. Wtedy będziesz wiedzieć, że Henry nie kontrolował swoich przenosin w czasie. "
Rozumiem, że jest to ekranizacja książki i w książce jest tak jak jest. Ale chodzi mi o to, że nawet autor książki nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego nie można zapobiec własnej śmierci. Przecież to nie jest "Oszukać przeznaczenie" gdzie śmierć dopada każdego kto jakimś trafem potrafił jej się wymknąć. Kolejny przykład: Wiem, że umarłem, dowiaduję się gdzie mnie pochowano. Na nagrobku widzę datę śmierci i staram się dowiedzieć o okolicznościach śmierci. Zapobiegam temu. Proste. A tłumaczenie, że w książce tak jest, jest zbyteczne bo jak wspomniałem to jest tylko wizja autora ale dla większości mało logiczna i nieprzekonywująca. W tym i dla mnie
pzdr
No tak, ale sprawa nie jest taka prosta, że:
"Przykładowo gdybym wiedział, że jutro na ulicy X potrąci mnie samochód to bym nie wychodził z domu."
Pewnie już obejrzałeś film więc wiesz, że bohaterowi "pozostanie w domu" niewiele by dało. On wiedział, że zostanie postrzelony i w ten sposób umrze, i co z tego jak nie panował nad tym w jaki sposób to nastąpi. Gdyby się zamknął w pokoju to i tak by go stamtąd "wywiało". Może gdyby zdążył przed śmiercią przekazać żonie ze zostanie postrzelony na polowaniu, to później kiedy pojawił się w jej życiu po swojej śmierci to ona by mu powiedziała czego ma unikać albo jak przeciwdziałać, ale tak naprawdę to o tym jak umrze to wiedział tylko on i to na krótką chwilę przed swoją śmiercią.
Popieram. Mądrze i logicznie napisane.
Nie czytałam książki, ale w podobny sposób to odbieram.
W filmie jest wyraznie powiedziane ze probowal wiele razy zmienic to co ma sie wydarzyc, ale cokolwiek robil nigdy mu sie nie udawalo. Po prostu w pewnym momencie zrozumial ze tak musi byc i ze jest tylko kims w rodzaju "widza".
Dla mnie film kupy nie trzyma się wcale (juz zupełnie nie rozumiem jakim cudem po swojej śmierci dalej podróżował tak jakby nie umarł), przysypiałam z nudów, aktorzy nie trafili do mnie wcale (dziewczyna śliczna, ale tyle zalet). Rozumiem, że komuś mógł się podobać bo o gustach się nie dyskutuje, ale mnie bardzo rozczarował. Pozdrawiam
Z poczatku pokazane jest jak podrozowal w przeszlosc, pozniej juz w obu kierunkach (przeszlosc, przyszlosc), wedlug jednej z teorii istnieje nie zliczona ilosc rownoleglych wszechswiatow (wymiarow). Na koniec filmu przywedrowal z przeszlosci do przyszlosci. Ten film jak ksiazka zmusza do pobudzenia wyobrazni, kazdy na swoj sposob sobie tlumaczy to co nie bylo pokazane w filmie. Ciezko zeby bylo, wtedy film by musial trwac pewnie wiele godzin i bylby raczej z gatunku s-f.
Nie mógł ocalić matki, ponieważ nie miał wpływu w jakim czasie i miejscu się pojawi, przenosił się przypadkowo w przeszłość, losowe miejsce i czas.
Ja po obejrzeniu filmu i przeanalizowaniu go prawdopodobnie znalazłam 'rozwiązanie'. Henry nie poznał w bibliotece Clare, gdyż był wtedy zbyt młody, a przenosząc się do niej na łąke, gdy była małą dziewczynką, miał więcej lat niż podczas tego spotkania. Nie mógł uniknąć śmierci, ponieważ nie był w stanie kontrolować miejsc do których się przemieszczał, więc nie wiedział, że zginie w czasie polowania. Ktoś napisał, że mógł powiedzieć osobom idącym na polowanie by wtedy nie strzelali, ale jak miał to zrobić, jak nie wiedział nawet kim będą te osoby? Przecież przeniósł się wtedy do lasu po raz pierwszy.. Kolejna sprawa dotyczy jego matki. Piszecie, że mógł ją ostrzec w metrze, ale widocznie sprawa śmierci była nieunikniona. Nie w aucie, to zginęłaby w inny sposób. Jeżeli jego matka by przeżyła, to to, co działo się w danej chwili nie istniałoby, bo wszystko byłoby zupełnie inne. Takie są moje rozpatrzenia, jeśli o ten film chodzi. Ogólnie rzecz biorąc, według mnie film był fantastyczny (pomimo zadawanych w myślach pytań "po co?" i "dlaczego?"). Popłakałam się jak małe dziecko.. 10/10.
Droga Oleńko, rozwiązanie, które podałaś to ta sama teoria co innych osób co nie zmienia faktu, że jest ono mało logiczne. Nie ma czegoś takiego jak zapisana komuś śmierć, gdzie jak ją oszukasz to będzie za tobą podążać. Nie raz w telewizji w wiadomościach podawali, że ktoś nie zdążył na samolot, który podczas lotu się rozbił, a jakoś później nie informowali, że te osoby w niedługim okresie po rozbiciu ginęły w dziwnych okolicznościach.
1.narzekacie ciagle, że nie ostrzegł matki.
więc, matka jedzie sobie metrem. spotyka mężczyzne (doroslego syna) który mowi jej 'nie jedz autem'. ona nie jedzie i nie ma wypadku i żyje. mija około 30 lat i syn z normalnego życia przenosi się do metra. nie miałby pojecia o wypadku poniewaz sie on nie zdarzył wiec nie ostrzegłby matki o czyms o czym pojecia nie miał. wiec jest to poprostu niemozliwe.
KONIEC.
2.wybranie imienia dla dziecka jak i wybranie domu w ktorym mieszkali bezsensowne.bo tov wzielo sie samo z siebie, ale ok ;D
3. czemu nie powiedzial żonie zeby wezwala karetke?
henry ma iles tam lat. przenosi sie w przyszlosc i widzi swoja smierc przez okno (wiadomo o co chodzi), po czym wraca do normalnego czasu. gdyby wezwal karetke i przezyl, tamto przeniesienie sie nie bylo by podróżą w przyszlosc tylko do jakiejs niezaistniałej w przyszlosci sytuacji. bo ta smierc nie mialaby miejsca.
to samo jest z ostatnia sceną, po jego smierci, na polanie.
przepraszam za błędy w pisowni, a jestem pewna, ze jakies są. :D
Ja sadze ze zadna karetka by nie pomogla, lekarze nie zdarzyli by go uratowac, umarl bardzo szybko po tym jak sie przeniosl spowrote do domu z tego lasu.
I wlasnie dlatego tej film jest fajny mozna o nim dlugo dyskutowac, pobudza wyobraznie. Wiekszosc chcialba by pojsc na latwizne i miec wyszystko czarno na bialym.