Henry przeniósł się w czasie i rozmawial z mlodą Clae po tym jak przecieli mu nasieniowody, ale jego zona w normalnym czasie zachodzila w ciążę (niby po kilku latach)... Ciężko niekóre sceny zrozumieć. Film jest tak pogmatwany, że mam wrażenie, że scenarzyści się sami pogubili.
Jeśli ktoś nie widzi swojej głupoty to mu ją ukazuję, choć i tak to nie pomaga w większości przypadków.
Ja nie raz uświadamiałam komuś jego głupie zachowanie i zdecydowanie w bardziej wysublimowany sposób, niż ty (czyt. bez inwektyw).
Mamy po prostu inne podejście. Mam świadomość tego, ze jestem w tym bardziej "agresywny" od ciebie, ale cóż, jeden biega tak, a drugi tak. Ja bym chciał wszystko szybko, pewnie dlatego nie wychodzi, ty spokojniej podchodzisz do sprawy i pewnie z lepszym skutkiem. Cóż taki już jestem, cierpliwość mocną moją stroną nie jest i takie skróty jak głupek czy debil używam gdy uważam za stosowane, ale głupie zachowanie tez w wielu miejscach pasuje.
Jak widzisz, nie do wszystkich forumowiczów się tak odnoszę, bo nie ma zwykle takiej potrzeby. Czasem sarkazm się wymsknie, ale z Tobą w miarę normalnie dyskutuję, bo jaki miałbym cel, żeby cię obrazić, lepiej bym się poczuł? Wątpię, bo obelga byłaby nieuzasadniona.
To było trochę chamskie i z perspektywy czasu, przepraszam:
"Wiesz do czego służy filmweb? Nie wiesz? To ci napiszę: To taki ranking filmów."
Racja, trzeba to jakoś ogarnąć.
Co do sytuacji na forum "Króla lwa", to fajnie, że choć trochę zmieniłeś nastawienie.
"Ja się nawet na filmach nie znam, wielu zawyżam ocenę tylko dlatego, że mi się podobało, nie dla gry aktorskiej innych pierdół dla krytyków. Ryzyko jest zawsze, nawet przy średniej 8.0.
To portal filmowy nie jakiś facebook, relacje między ludzkie są na drugim planie. Każdy film można oceniać jak się chce, ale ocenianie na 1 to głupie zachowanie (tu słabo pasuje).
"Proszę o pisanie do mnie w rodzaju żeńskim."
Przepraszam, nie dostrzegłem."
Prawda, ryzyko dotyczy nie tylko tych filmów z niskimi średnimi, ale także tych z wysokimi. Jednakże po to mamy rozum, aby się nim kierować i wyszukiwać to, co dla nas najlepsze. Prócz średniej oceny, mamy również opisy i trailery. Uważam, że na początku przygody z filmami, decyduje przede wszystkim średnia, jako wskazówka do obejrzeniu danej produkcji. Ale jak się ma już ponad 2500 obejrzanych filmów, to w takiej sytuacji powinien decydować jedynie własny gust, a nie głos mas, prawda? Ja obejrzałam "tylko" ponad 1000 filmów i jestem już pewna tego, co mi odpowiada, a co nie.
A czy na portalu filmowym nie można dbać o normalne międzyludzkie relacje? Nie każdy toleruje bezsensowne szczeniackie przepychanki, czy kłótnie pełne zjadliwości. Wiele osób z tego powodu nie ma ochoty się już więcej wypowiadać. Bo po co? Po to, aby zostać obrażonym z powodu gustu? Uczestniczyłam w niejednej kulturalnej - z zachowaniem wzajemnego szacunku do rozmówcy - wymianie zdań na temat konkretnego filmu. Choć stanowiska były diametralnie inne, to jednak każdy mógł normalnie wyrazić swoją opinię i zarazem poznać inny punkt widzenia. Co jest zdecydowanie bardziej interesujące, niż niedorzeczne pyskówki.
I Twój powyższy post:
Rozumiem, jednak czasami warto się zastanowić nad tym, czy nasze działania mają jakiś większy sens (żeby nie stać się takim Don Kichotem). Zwyczajnie nie lubię poniżania drugiego człowieka i dlatego często zabieram głos w tej sprawie. Na Filmwebie najczęstszym powodem do ubliżania komuś, jest czyjś gust, a co dla mnie jest totalnym absurdem. Uważam, że nie powinieneś tak bardzo przejmować się tym zaniżaniem filmów. Przykładowo "Titanic" na początku 2011 r. był na mniej więcej 450 miejscu ze średnią 7,5. Na forum "Avataru" ludzie pisali, że multikonciarze-hejterzy zaniżają wszystkie filmy Camerona. Zaciekawiłam się tym, ponieważ "Titanic" jest jednym z moich ulubionych filmów. I faktycznie, spadał on notorycznie w rankingu. Zaobserwowałam, że rocznie obniżał się w przybliżeniu o 100 miejsc. Czy inne filmy również tak mają? Głównie stoją w miejscu, oscylują, ewentualnie spadają/wrastają powoli. Ponad rok temu, przed zmianami na FW, można jeszcze było zobaczyć, że znajdował się na mniej więcej 850 miejscu ze średnią 7,3. Sam "Avatar" również spada i obecnie nie ma go już w TOP 500, choć jeszcze parę miesięcy temu był. Pomimo że uważam takie zachowania za dziecinadę, to nic się na to nie poradzi. W konsekwencji tego, przestałam interesować się wszelkimi tutejszymi rankingami. Kuriozalna sytuacja, gdy ranking filmów odzwierciedlający gust przeciętnego Kowalskiego, jest również przez pewnych Kowalskich przerabiany na swoją modłę. Rozumiem, gdy ktoś czysto subiektywnie RAZ oceni film na 1, ponieważ posiadam tolerancję dla czyichś upodobań np. filmowych, ale usilnego zaniżania (zakładania wielu kont i wystawiania samych 1) filmu nie zrozumiem. Szkoda zdrowia na przejmowanie się głosem ogółu odnośnie filmów. W sumie nie jest to sprawa najwyższej wagi.
Może i trochę chamskie to było, ale nie dotknęło mnie to, gdyż już dawno uodporniłam się na to. Poza tym, sama uwielbiam stosować sarkazm i ironię. :)
Kulturalną dyskusję to ja mógłbym prowadzić z kimś rozsądnym. Ja ktoś daje temu filmowi ocenę 1 i popiera to tym, że książka jest lepsza, a film nawet trochę jej nie odzwierciedla, a potem jeszcze temu wszystkiemu zaprzecza to zachowuje się głupio ;) Wiem przeginam i to często, ale postęp jest, za kolejne parę lat będę jeszcze bardziej kulturalny, ale do wszystkiego trzeba dojrzeć.
Ranking można by uratować w prosty sposób. Ja to nazywam "oceną dla debili", jedynki w ogóle by się nie wliczały do średniej. Efekt taki, że oceny byłyby wiarygodniejsze, bo 1 dają głównie osoby, które chcą zaniżyć ocenę danego filmu z jakiegoś bezsensownego powodu np. "książka była lepsza", "Wałęsa to esbek" "Che Guevara to morderca" "nie lubię tego i tamtego typa". Co to ma wspólnego z filmem? Nic, absolutnie nic, to tylko opinie niemądrych ludzi.
Czemu się przejmuję? Bo nie lubię głupoty i braku logiki. Nie tylko na tym portalu. W pracy, w życiu, wszędzie staram się zawsze reagować na wszelki bezsens i wszelakie idiotyzmy. Niestety nic i tak nie zmienię w tym chorym świecie głupich ludzi. Wydaje się więc bezsensowne zwracanie uwagi na coś na co nie ma się żadnego wpływu, ale nie reagując przyzwalam na to. Wolę więc być snobistycznym Don Kichotem niż sobie odpuścić takowe sytuacje.
ech... powtarzam po raz kolejny: film nie ma nic wspołnego z książką, a zarazem jest dla mnie żenujący i śmieszny, jest głupi i niefajny. i nic mi się w nim nie spodobało. w wielu filmach mi się coś podobało, dzięki wielu przeczytałam książki, wiele też obejrzałam po książce i nie wystawiłam im oceny 1, mimo że zawsze film różni się od książki. tu też się różni, ale jak powyżej, nie ma to dla mnie znaczenia, ponieważ film SAM W SOBIE był dla mnie okropną katorgą. Z trudem go obejrzałam. są takie filmy. każdy tak ma. dla mnie to mogą być arcydzieła, inni po 5 min wyłączają. i nie są dla mnie głupcami, gdyby tak każdy był debilem bo coś tam, to... no tak się nie da. myśl sobie o mnie co chcesz. nic już nie poradzę. nic mnie to też nie obchodzi. mam wysoki poziom tolerancji i nie żyję w jakiś ciasnych ramach. nie obrażam kogoś, kogo nie znam.
Skoro ja mam myśleć sobie co chcę, to po co znowu próbujesz mi coś wyjaśniać? Jak nic już nie poradzisz, to po co znów piszesz? Jak nic cię to nie obchodzi to po co znowu zaczynasz tę dyskusję?
Znowu sobie zaprzeczasz. Skoro masz to wszystko gdzieś to sobie daj spokój, mi zależy to zaczepiam. Jestem przynajmniej konsekwentny w tym co robię. Znowu mam cię zacząć wyzywać, bo ty chyba inaczej nie rozumiesz o ile w ogóle coś rozumiesz. Piszesz jedno robisz drugie, gdzie tu sens, gdzie?
Skończ się już pogrążać, bo mi się śmiać chce.
"Napiszę mu coś jeszcze z dopiskiem nie obchodzi mnie to" - Czy widzisz błąd w tym toku rozumowania?
P.S. pomimo tego, ze cię już to nie obchodzi to i tak napiszesz znowu, ale daruj sobie już tę książkę. Nie chce mi się gadać o problemie alkoholowym z alkoholikiem.
myśl co chcesz, nic na to nie poradzę, nie obchodzi mnie to-chodziło mi o debila, głupca, whatever:D
ale mi niestety chodziło o coś innego - ja również nadal będę się konsekwentnie upierać, że film jest zły dla mnie.i dlatego piszę:) nie interesują mnie tylko twoje opinie na mój temat. więc już nie unoś się tak i czytaj ze zrozumieniem. jasnowidz się znalazł i mądrala oj oj ;)
Czyli dobrze, że to się tak wesoło skończyło dla nas obojga, na tym obustronnym ubawie wolałbym wiec skończyć.
Ja też nie lubię głupoty, a najbardziej mnie ona drażni w pracy. Gdy widzę te podłe, wredne, wścibskie, chamskie, prowokacyjne, pogardliwe i obłudne baby (kobietami je nie nazywam, bo trzeba oddzielać jedno, od drugiego). Z oczywistych powodów, takie baby prawie zawsze są bardziej wrogo nastawione do kobiet, niż do mężczyzn. Takich ludzi się nie zmieni, jeżeli nie zostali odpowiednio wychowani. A niektórym z wiekiem głupoty przybywa, niż maleje. Gdybym się tak bardzo przejmowała wyżej wymienionymi osobnikami, to chyba bym zwariowała. A reaguję zwłaszcza wtedy, gdy ktoś mi na odcisk nadepnie. Natomiast tutaj, takie "głupiutkie" zachowania jak "nieumiejętne" danie 1, czy 10, to naprawdę pikuś przy powyższej sytuacji. Tu na Filmwebie, dosłownie się relaksuję i również mam niezły ubaw wtedy, gdy cierpliwie i w miarę kulturalnie rozkładam na czynniki pierwsze czyjeś bardzo głupie zachowanie. Nie zapomnę rozmowy na ponad stronę z pewną ewenementką, która z każdym kolejnym postem sobie zaprzeczała. Przypuszczam, że Ty byś nie miał do tego nerwów. ;) Uważam, że obelgi warto sobie odpuścić, bo one tylko umniejszają wypowiedź i wtedy mało kto potraktuje taką opinię poważnie. Również niepotrzebnie się wtedy naraża na potencjalny atak.
Satysfakcja z takiej dyskusji, gdy ktoś zaczyna sobie zaprzeczać jest jak ambrozja.
To nie jest tak, że ja się tym przejmuję, cały czas myślę o tym, spać nie mogę. Po prostu w ten sposób dyskutuję, zbyt emocjonalnie co może stwarzać pozory, że zależy mi na tym najbardziej na świecie, ale tak nie jest. Brak cierpliwości u mnie i nerwów, tu masz rację, ale jak już wspomniałem liczę, że kiedyś dojrzeję i spokojniej będę dyskutował.
Gdzieś o tym pisałaś wyżej;
Uwielbiam dyskutować z ludźmi o skrajnie nieraz odmiennych poglądach, tutaj na forum również. Intrygują mnie takie różnice, sposoby postrzegania... Bo oczywiście człowieka, który daję 1 memu arcydziełu nie uważam za skończonego debila, który nie wiadomo po co żyje i nie ma w ogóle sensu już nawet z nim rozmawiać, tylko skategoryzować i cześć. Ludzie są tak różni... i to jest piękne:D i trzeba się otworzyć na postrzeganie;)