6,0 9,1 tys. ocen
6,0 10 1 9120
3,0 9 krytyków
Zbliżenia
powrót do forum filmu Zbliżenia

Czy ktoś chciałby mi zdradzić zakończenie filmu? Nie mam nic przeciwko spoilerom, właśnie o nie chodzi. Czy matce udało rozbić się ich związek, czy zakończenie było szczęśliwe?

PinkamenaPie

Matka - po zakończeniu długiej rehabilitacji po wylewie - popełniła samobójstwo, powiesiła się w domu.
W jednej ostatnich scen (gdy jeszcze przebywała w szpitalu), zrozumiała, że Marta i Jacek mają swoje życie (dziecko w drodze, Marta wystawę we Wrocławiu), a jej dotychczasowe próby rozbicia związku nie przyniosły efektu. Wybrała więc ostateczny sposób na zwrócenie na siebie uwagi, na dodatek do tej pory Marta zawsze mogła ją przeprosić (za prawdziwe lub wyimaginowane krzywdy) - a śmierć matki ją tej szansy ostatecznie pozbawiła.
Samobójstwo przygotowała w swoim stylu - powiesiła się w salonie, w centralnej części domu. W ten sposób do końca życia dom pozostał ,,jej", bo nie musiała się przeprowadzać, pozostał też ,,jej" po śmierci, bo nie sądzę, by córka i zięć tam potem mieszkali. Zostawiła też im instrukcje na dalsze lata życia (,,dziecko ma mieć na imię Marta", ,,Jacek ma podlewać trawnik", itp)

nataliatarkowska

Dziękuję za tak szczegółowe informacje. Właśnie tego potrzebowałam.

nataliatarkowska

Dlaczego jest krytyka tylko matki? (nie mowie, ze niesluszna) ale co takiego zrobila Marta aby się uwolnić od matki? Nic. Obie były od siebie chorobliwie uzależnione.

gochna31

Marta mojej sympatii nie wzbudziła na początku (do tego jeszcze to histeryczne aktorstwo J. Orleańskiej), ale jednak w końcówce filmu widać, że Marta stara się od matki uwolnić - po chwilowej separacji z Jackiem próbuje ułożyć sobie z nim życie i unormować relacje z matką

ocenił(a) film na 7
gochna31

Może krytykowana jest matka a nie córka, bo to matka narzuciła tą nienormalną relację. To ona pewnie od małego szantażowała emocjonalnie córkę, a nie na odwrót. To ona przez pierwsze 15-20 lat miała chronić córkę i ją wspierać, a mocno ją skrzywdziła. Dopiero w konsekwencji tych działań córka zachowywała się tak a nie inaczej. Widać było, że to głównie matka wtrącała się w życie córki, rzadko było odwrotnie (pomijając scenę z kuchni i rozmowę o niedomytych talerzach). Córka chciała normalnie żyć, rozmawiała o prawie jazdy, o dziecku, ale to matka tłumiła jej zapał dążenia do normalności. Dlatego to matka odeszła, a nie córka.

nataliatarkowska

Samobójstwo matki można również interpretować jako akt oswobodzenia małżeństwa od niej samej, a w szczególności od toksycznej zależności z córką. Prosiła przecież Jacka żeby uwolnił ich od siebie.
Myślę, że doskonale zdawała sobie sprawę, że inaczej nie wypuści córeczki z rąk. Inaczej dalej zatruwałaby im życie...

ocenił(a) film na 7
alantek

Może relacja matki i córki miała charakter uzależnienia i to takiego, że równocześnie nienawidzi się i chce się swojego narkotyku, że się go kocha i nienawidzi.

Sama nie rozumiem do końca o co chodziło z ta prośbą skierowaną do Jacka o uwolnienie się od siebie.

Ja scenę z samobójstwem postrzegam nie tak jak nataliatarkowska, że chodziło o próbę rozwalenia związku córki (może poniekąd), ale o próbę rządzenia przez matkę córką. Matka zrozumiała, że córka już nie jest taka uległa, że świetnie daje sobie radę sama (w szpitalu była uśmiechnięta i zaradna) i że to córka wygrała tą walkę. Rozbicie małżeństwa to tylko pośredni efekt dyrygowania córką.

Może było tak, że już w trakcie rehabilitacji matka widziała zmiany jakie zachodzą w jej życiu i dała sobie taką ostatnią szansę, że "Jak córka nie zawiezie mnie do domu i wyprawi mi powitalne przyjęcie, to się nie zabiję". A okazało się, że matka wróciła taksówką, sama, do pustego domu, który wizualnie trochę się zmienił i wiedziała, że nie ma już siły na walkę o to, by znowu być w centrum zainteresowania. Samobójstwo to takie powiedzenie ostatniego słowa, podobnie jak sugerowanie imienia dla wnuczki.