Po to właśnie wymyślono film, żeby powstawały arcydzieła wrażliwości takie jak to

Od opisywania rzeczywistości to jest radio, telewizja, prasa i inne tego typu wynalazki. Film ma nas zabierać w podróż do świata wyobraźni, marzeń, iluzji...

25
  • Chyba nie zgodzili by się z tą tezą Cimino, Schaffner, Hitchcock, Polański, Truffaut, Kieślowski którzy inaczej widzą kino, właśnie jako opowiadanie o rzeczywistości, o sobie, wyłącznie na podstawie tego co przeżyli. Natomiast Tarkowski, Antonioni czy Has postrzegają/definiują to tak jak w temacie, jakieś wizje, marzenia, czas nieodkryty, utracony itp. Krótko mówiąc, różnie z tym filmem bywa więc rację masz tylko tyci tyci.

  • Podobnie można powiedzieć, że do przekazu symbolicznego, opartego na zestawieniu wrażeń, emocji, niedopowiedzeń, itp., stworzona jest literatura, a szczególnie poezja, a nie kino.

    Do mnie ten film zupełnie nie trafił, i nie dlatego, żebym był miłośnikiem filmów, w których dużo się dzieje. Po prostu świat twórcy tego obrazu jest mi zupełnie obcy i całkowicie niezrozumiały. Postaci są dziwne; nie wiem, co myślą, czują, czego chcą. Mogę to tylko zgadywać na podstawie postępu fabuły. Cała sytuacja i otoczenie są absurdalnie konturnowe.

    Jeśli jest w tym jakaś metafora, to przyznaję, że przeszła powyżej pułapu mojej percepcji. Jeśli jest to zaś tylko zaaranżowana sceneria mająca służyć stworzeniu pewnego klimatu -- "fotograficznego" chłodu, analityczności, itd., to może i jest to intrygujące, ale dla mnie niewiele z tego wynika. Film nie dostarcza żadnych wzruszeń -- ani głębokich, ani płytkich. Jego walory estetyczne też są dyskusyjne -- pałac, frak i nieskończona nuda mozolnego trwonienia czasu na niczym. Na tym polega piękno?

    • No widzisz, a ja się wynudziłem na filmie Gosford Park, gdzie owszem staranna sceneria i nawet wątek kryminalny był, ale sam film nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.

    • "Postaci są dziwne; nie wiem, co myślą, czują, czego chcą. Mogę to tylko zgadywać na podstawie postępu fabuły." - ale taki był cel filmu, aby widz czuł się zagubiony, mamy tu sugestie, postawione pytania, niby symbole, ale reżyser i scenarzysta nie rozstawiają ich, aby dało się jego wykorzystać. Są aby wywołać u widza pewną bezsilność, ten film jest jak labirynt bez wyjścia, widz szuka wyjścia, ale co i rusz skręca w ślepą uliczkę lub wciąż powraca w ten sam odcinek labiryntu. Zresztą to, że jest to labirynt, jest w filmie kilkakrotnie sygnalizowane.

      "Po prostu świat twórcy tego obrazu jest mi zupełnie obcy i całkowicie niezrozumiały." - ten film jest bardziej filmem scenarzysty Alaina Robbe-Grilleta, który później robił sam podobne filmy, a jego książki też są jak ten film (polecam przeczytać choć jedną np. "Żaluzje"). Ale też tu dużo Resnaisa, choć próżnej kręcił lżejsze filmy, często na granicy komedii, ale też filmy muzyczne. Są tu oczywiście wszystkie obsesje tego reżysera. Człowiek uwięziony w czasie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: