Czy piąty sezon "Stranger Things" dorównuje poprzednim? Od kilku dni na platformie Netflix możecie oglądać nowe odcinki popularnego serialu: wracają mieszkańcy Hawkins i wraca też zagrożenie w postaci demonicznego Vecny. O tym, czy ten powrót się udał, pisze Daria Sienkiewicz w swojej recenzji czterech pierwszych odcinków piątego sezonu. Recenzujemy piąty sezon "Stranger Things"
Pokochaliśmy "Stranger Things" za dziecięcych bohaterów – ich szczenięce wybryki, emocjonalne rozterki i niekończące się pokłady nostalgii. I choć z Hawkins uleciał już duch swoich czasów, wspaniale jest znów tutaj wrócić, choćby tylko na cztery odcinki,
pisze Daria Sienkiewicz w swojej recenzji. Twórcy, by nakierować widzów na właściwe tory, otwierają finałową serię na pozór nieistotną retrospekcją. Jedenastoletni Will patrzy w oczy śmierci, gdy Vecna chrzci go jako swojego wybrańca. Bliźniacy Duffer wprost dają do zrozumienia, że to nie Jedenastka, a właśnie ten blady, rozdygotany chudzielec może okazać się kluczową postacią w walce z mrocznymi mocami przeraźliwego antagonisty. Nie minie dużo czasu, zanim wszyscy fani powieści J.K. Rowling zorientują się, że Will stał się dla Vecny swoistym horkruksem. Zamiast piekącej blizny na czole Buyers ma problem z uparcie pojawiająca się gęsią skórką na szyi. Jego umysł, jak na "chłopca, który przeżył" przystało, działa niczym antena, odbierając od wroga wizje i sygnały wskazujące na rychły koniec świata, który zna. Will czy Harry, Henry Creel czy Tom Riddle – nie ma znaczenia, podobieństwa między kultowym cyklem powieści a "Stranger Things" są uderzające, dodaje Sienkiewicz.
Sąd Ostateczny nadchodzi i może właśnie dlatego czuć, że w baku piątego sezonu brakuje paliwa nostalgii i choć odrobiny nastoletniej energii. Nasi ulubieni bohaterowie dorośli, ale ich wnętrze wydaje się dziwnie puste i nijakie. Duet showrunnerów pozbawia ich nie tylko emocjonalnej szarpaniny oraz marzeń, ale też tej naiwnej wiary w dobro, która wypełniała ich dotychczasowe motywacje. Zamiast tego dostajemy akcję pędzącą na złamanie karku oraz powtarzające się do znudzenia sekwencje knucia i ględzenia nad mapą. Kosztem rozwoju charakterologicznego Willa w serialu cierpią właściwie wszystkie postacie, czytamy dalej.
Na szczęście druga połowa finałowej opowieści wciąż jeszcze przed nami! Kolejne trzy odcinki pojawią się w drugi dzień świąt, a ostatni – w Nowy Rok. I choć łatwo marudzić na model dystrybucyjny Netfliksa, trzeba przyznać, że święta to idealny czas na przecieranie oczu ze zdumienia, melancholijne spotkania oraz rzewne pożegnania, podsumowuje Sienkiewicz.
Całą recenzję autorstwa Darii Sienkiewicz przeczytacie TUTAJ. "Stranger Things" – zwiastun sezonu piątego