Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/news/BOX+OFFICE%3A+Nie+ma+mocnych+na+Pixara-128938

BOX OFFICE: Nie ma mocnych na Pixara?

  • Filmweb, Filmweb
  • autor: Marek Pilarski
  • Filmy, Box office
W najbliższy piątek do polskich kin trafi najnowsza produkcja studia Pixar, "Iniemamocni 2". Jest to dwudziesta pełnometrażowa animacja studia, którego historia sukcesów finansowych i artystycznych rozpoczęła się 23 lata temu. O tym, jakie wyniki filmy Pixara notowały do tej pory w polskich kinach, oraz o szansach drugiej części przygód superbohaterskiej rodzinki – która już teraz z dochodami przekraczającymi 500 milionów dolarów jest największym animacyjnym przebojem w historii amerykańskich kin – przeczytacie poniżej.

iniemamocni.jpg
"Iniemamocnych"
"Toy Story" – pierwsza pełnometrażowa animacja studia Pixar, a zarazem pierwsza całkowicie komputerowo wygenerowana pełnometrażowa animacja w ogóle – trafiła do polskich kin w kwietniu 1996 roku, czyli niemalże pół roku po światowej premierze oraz zyskaniu miana najbardziej dochodowego filmu 1995 roku w amerykańskich ($191,8 mln) i światowych ($373,6 mln) kinach. Choć nie są znane dane na temat widowni podczas premierowego weekendu, to wynik końcowy rzędu 574 256 widzów może sugerować otwarcie w okolicach 100 tysięcy widzów. Niemalże identyczny rezultat końcowy osiągnęła 4 lata później kontynuacja – "Toy Story 2" – która na początku 2000 roku zgromadziła w polskich kinach 570 100 widzów. W przypadku tego filmu także nie jest znany rezultat otwarcia, choć patrząc na średni stosunek widowni całkowitej do widowni z pierwszego weekendu wyświetlania filmów Pixara w polskich kinach (x5,44), można przyjąć, że drugą część przygód Chudego i spółki podczas otwarcia również obejrzało ok. 100 tys. widzów. Co ciekawe, "Toy Story 3", które do kin trafiło dziesięć lat po części drugiej, mimo wzrostu popularności w międzyczasie filmów Pixara w Polsce, odnotowało rezultat podobny do dwóch poprzedników. Trzecia część stała się ogromnym przebojem na całym świecie, osiągając jako pierwszy film animowany w historii pułap miliarda dolarów wpływów. Sukces ten nie miał jednak odzwierciedlenia w polskich kinach. Podczas premierowego weekendu seans tego filmu wybrało 134 600 widzów, natomiast w sumie obejrzało go 586 294 osób. Nieoczekiwanie Pixar przegrał tamtego lata z duńsko-niemiecką animacją "Disco robaczki", na którą wybrało się ponad 600 tys. widzów.

Disney-potwierdzil-date-premiery-Toy-Story-4_article.jpg
"Toy Story"

Dotychczas najmniejszą widownią spośród filmów Pixara w polskich kinach osiągnęła druga animacja studia – "Dawno temu w trawie". Film o mrówkach zgromadził przed ekranami 383 173 widzów, choć także w tym przypadku nie są znane wyniki z premierowego weekendu. Zaskakująco przedostatnie miejsce w zestawieniu zajmują "Potwory i spółka", które na otwarcie zgromadziły 75 tys. widzów, a w końcowym rozrachunku – 451 030. Po jednym ze słabszych wyników przyszedł jednak czas na najlepszy. W listopadzie 2003 roku do kin trafiło "Gdzie jest Nemo?". 248,2 tys. widzów, którzy obejrzeli film w premierowy weekend, jest nadal rekordem otwarcia dla Pixara w Polsce, natomiast 1,66 mln zgromadzone w sumie pozostaje najlepszym wynikiem końcowym. Co zaskakujące, widownia kontynuacji – "Gdzie jest Dory?" –skurczyła się o połowę do 827 152 tys. Być może spadek zainteresowania filmem wynika z dużej konkurencji podczas wakacji 2016 roku. Mniej więcej w tym samym czasie w kinach była grana piąta część cieszącej się w Polsce ogromną popularnością serii "Epoka lodowcowa", na którą wybrało się 1,5 mln widzów, a kilka tygodni wcześniej wystartował "Angry Birds Film", na który sprzedano nieco ponad milion biletów.

Niemalże odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku "Aut". Pierwsza część zgromadziła latem 2006 roku 474 690 widzów po otwarciu na poziomie 70 200 sprzedanych biletów, a druga część pięć lat później okazała się trzecim i póki co ostatnim filmem Pixara, który zgromadził ponad milionową widownię w naszych kinach. Do niej należy także drugie najlepsze otwarcie: 246 300 widzów. Widownia trzeciej części skurczyła się nieco względem drugiej – w zeszłym roku "Auta 3" zobaczyło podczas premierowego weekendu 211 900, a w sumie 810 475 widzów.

Oprócz "Gdzie jest Nemo?" oraz "Aut 2" jedyną animacją Pixara, której udało się sprzedać ponad milion biletów, jest "Ratatuj". Przygody szczura Remyego, który chciał zostać szefem kuchni, obejrzało w sumie 1,1 mln widzów po otwarciu na poziomie 211,9 tys. Nieco gorzej spisały się dwie kolejne animacje tego studia. "Wall-E" zgromadził latem 2008 roku 709 462 widzów (na otwarcie – 127,8 tys.), natomiast "Odlot" po trzecim najlepszym wyniku otwarcia Pixara w polskich kinach (231,6 tys.) mógł pochwalić się widownią na poziomie 916 179, co jest w tej chwili szóstym najlepszym osiągnięciem pośród animacji tego studia.

large_FTD-2223.jpg
"Gdzie jest Nemo?"
Zbliżone rezultaty osiągnęły dwie animacje z lat 2012 i 2013, czyli "Merida Waleczna" i "Uniwersytet Potworny". Pierwszy z nich, oryginalna produkcja, zgromadziła na otwarcie 87,3 tys., a w sumie 586 580 widzów. Tymczasem prequel "Potworów i spółki" zobaczyło w sumie 628 910 osób po otwarciu na poziomie 104,9 tys. sprzedanych biletów.

Rok 2015 był pierwszym, w którym do kin trafiły dwie animacje Pixara: "W głowie się nie mieści" oraz "Dobry dinozaur". Ten pierwszy może pochwalić się zdecydowanie najbardziej spektakularnym biegiem przez polskie kina, jako że udało mu się zgromadzić 960 386 widzów (piąty najlepszy rezultat studia w Polsce) po otwarciu na poziomie 41,9 tys. sprzedanych biletów (choć po pierwszym weekendzie na koncie filmu dzięki pokazom przedpremierowym znajdowało się 103 310 widzów). Rezultat z weekendu otwarcia został zatem poprawiony ponad dwudziestokrotnie (ponad dziewięciokrotnie, uwzględniając pokazy przedpremierowe). Tymczasem "Dobry dinozaur", który można uznać za pierwszą finansową wpadkę Pixara ($332,2 mln na całym świecie przy szacowanym budżecie rzędu $175 mln), zgromadził w polskich kinach 742 947 widzów, co jest wynikiem nieco słabszym od średniego rezultatu osiąganego przez filmy tego studia w polskich kinach (773 tys.). Podobną liczbę widzów pod koniec zeszłego roku zgromadziło "Coco", które po 118,3 tys. sprzedanych podczas premierowego weekendu biletów dobiło do 719 832 widzów, co jest rezultatem zamykającym pierwszą dziesiątkę najlepiej sprzedających się w Polsce filmów Pixara.

maxresdefault.jpg
"Dobry dinozaur"

W przeglądzie pixarowych animacji nie mogło zabraknąć miejsca dla "Iniemamocnych". W listopadzie 2004 roku film ten zgromadził podczas premierowego weekendu 154,5 tys. widzów, a ostatecznie zabrakło niespełna 19 tys. do przekroczenia pułapu miliona widzów. 981 820 osób, które zdecydowało się obejrzeć w kinach animację o rodzince superbohaterów, stanowi czwarty najlepszy rezultat pośród filmów studia Pixar w polskich kinach. Czy kontynuacja będzie w stanie powtórzyć lub poprawić ten wynik?

Rezultaty kontynuacji animacji Pixara nie wskazują na jednoznaczny trend, który mógłby posłużyć za punkt odniesienia przy szacowaniu wyniku "Iniemamocnych 2". W przypadku dwóch kontynuacji "Toy Story" wyniki były bardzo zbliżone do osiągnięcia oryginału, mimo dużej odległości czasowej miedzy częścią drugą a trzecią, która – przynajmniej w teorii – powinna była przełożyć się na zdobycie nowych widzów. Długa przerwa między pierwszym a drugim filmem nie pomogła "Gdzie jest Dory?", którego widownia w porównaniu do "Gdzie jest Nemo?" skurczyła się o połowę, mimo że ten drugi pozostaje po 15 latach od premiery nadal najpopularniejszym filmem Pixara w polskich kinach i uchodzi za jedną z najlepszych animacji tego studia. Tymczasem w przypadku "Uniwersytetu potwornego" widać wyraźny wzrost widowni względem poprzednika, podobnie zresztą jak przy "Autach 2". Z kolei trzecia część "Aut" odnotowała niewielki spadek widowni względem części drugiej.

Lightning-McQueen.jpg
"Auta"

Filmy Pixara – choć cieszą się większą popularnością od swoich animowanych konkurentów (przede wszystkim jednak w amerykańskich kinach) – często nie są w stanie dorównać pod względem liczby sprzedanych biletów w polskich kinach niektórym animacyjnym franczyzom i przebojom DreamWorks Animation, Blue Sky Studios czy Illumination Entertainment. Cztery części przygód Shreka zgromadziły średnio ponad 2,3 mln widzów, trzy części "Madagaskaru" oraz spin-off serii "Pingwiny z Madagaskaru" mogą pochwalić się średnią widownią na poziomie 1,75 mln widzów, na każdą z pięciu części "Epoki lodowcowej" sprzedano średnio 1,55 mln biletów, a ostatnie cztery filmy stojącego za fenomenem Minionków studia obejrzało średnio 1,65 mln Polaków. Uogólniając, wszystkie te produkcje łączy lekki ton oraz mocno komediowy charakter. Choć w filmach Pixara humoru nie brakuje, to nie stanowi on elementu napędzającego akcję, a często jest jedynie dodatkiem do opowiadanej historii. Być może właśnie to ogranicza widownię tych filmów w Polsce, gdzie animacje nadal uważane są przez mainstreamowego widza za kino skierowane przede wszystkim do młodszych widzów. Poza główną grupę docelową udaje im się wyjść głównie wtedy, gdy są animowanymi komediami. 

Wydaje się, że "Iniemamocni 2" będą w stanie zainteresować także widzów spoza głównej grupy docelowej. Nie ze względu na większą dawkę humoru, ale bardziej na połączenie superbohaterskiej tematyki oraz renomy Pixara w odpowiednim czasie. "Iniemamocni 2" trafiają do kin w idealnym momencie – w węższym i szerszym kontekście tego pojęcia. Komiksowe kino superbohaterskie, do którego najnowsza animacja Pixara bezsprzecznie nawiązuje, nie było nigdy bardziej popularne: cztery z pięciu najbardziej dochodowych filmów tego roku na świecie to przedstawiciele kina superhero, a w Polsce "Avengers: Wojna bez granic" i "Deadpool 2" niedawno stały się najbardziej popularnymi ekranizacjami komiksów, przy czym "Avengers" jako pierwsza przekroczyła pułap miliona sprzedanych biletów na naszym rynku. Biorąc pod uwagę to, a także polską datę premiery – środek wakacji, a także brak konkurencji ze strony innych animacji z dużymi box officeowymi sukcesami w minionych tygodniach oraz takich, które mogłyby stanowić większe zagrożenie dla najnowszego filmu Pixara – sytuacja wyjściowa "Iniemamocnych 2" powinna sprzyjać osiągnięciu wyników zbliżonych do tych lub nawet wyższych niż te, które 14 lat temu odnotowała pierwsza część.

zobacz też: