GAMESCOM 2016: Graliśmy w "Badass Hero", "Regalia: Of Men and Monarchs" i "Shadow Warrior 2"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/GAMESCOM+2016%3A+Grali%C5%9Bmy+w+%22Badass+Hero%22%2C+%22Regalia%3A+Of+Men+and+Monarchs%22+i+%22Shadow+Warrior+2%22-119090
Jest coś jednocześnie krzepiącego i przykrego w tym, że polskie produkcje były jednymi z najciekawszych gier, jakie widziałem na tegorocznych targach Gamescom. Co więcej, tylko jedna z nich produkowana jest przez uznane studio. Zanim jednak przejdziemy do dania głównego, jakim jest naturalnie "Shadow Warrior 2", kilka słów należy się absolutnym perełkom targów, które prawdopodobnie przejdą przez rynek niezauważone. 


Pierwszą taką grą jest "Badass Hero" autorstwa krakowskiego studia Awesome Games. Firma działa na rynku od bodaj siedmiu lat, a to ich pierwsza gra, o której słyszałem. Tak się złożyło, że miałem okazję chwilę w nią pograć."Badass Hero" to roguelite, któremu najbliżej do upiornego i morderczego miksu "Metal Slug" i "Rogue Legacy" z przyprawą w postaci stareńkiego "Comix Zone". Nasz bohater, wzorowany na protagonistach filmów akcji rodem z lat 90., włazi do wszelakich labiryntów, gdzie jego jedynym zadaniem jest przebijanie się przez kolejne pokoje pełne stworów. Niewiele tu finezji, ale jako że spędziłem kilkadziesiąt godzin z "Rogue Legacy", wiem, jak wciąga taka prosta zabawa. 

 

"Badass Hero" nie jest jednak grą prostą – po kilku łatwych mapach zacząłem marudzić, że niewiele tu wyzwania, na co jeden z twórców odpowiedział, że to był tutorial i zaraz znajdę pewnie jakiegoś minibossa. Miał rację – niemiluch położył mnie jednym klapnięciem. Na koniec dodam tylko, że jeden z twórców ujął mnie stwierdzeniem, że robią grę ładną, kolorową i w nowoczesnej estetyce, bo pixel art stał się plagą produkcji niezależnych. Nic tylko czekać na wiosnę przyszłego roku.

 

Druga polska gra, która ma szanse złapać niejednego gracza za flaki, to "Regalia: Of Men and Monarchs". O grze było już głośno w związku z kampanią na Kickstarterze. Graczom spodobało się, że "Regalia" to hołd złożony klasycznym grom jRPG. Polacy z Pixelated Milk postanowili wziąć się za gatunek, który swoje korzenie ma w Japonii i, z tego co widziałem podczas ogrywania krótkiego demka "Regalii", będzie dobrze.

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że "Regalia" próbuje pożenić stylistykę i humor rodem z "Breath of Fire 2", walki taktyczne w stylu "Fire Emblem" i estetykę, która przywodzi na myśl choćby "Dragon Quest VIII". Choć to karkołomne zadanie, wydaje się, że ekipa Pixelated Milk dość sprawnie żongluje trzema różnymi konwencjami jRPG. Działa tu i nieco przyciężkawy humor, którego głównym dostawcą jest pierdołowaty Kay, i fenomenalnie zrealizowane walki taktyczne. W zasadzie jedyny zgrzyt to potwornie niskie wartości procentowe ataków – przez połowę walki bohaterowie z polotem chybiali celu, a wrogie stworki futrowały moją drużynę, aż się kurzyło. W krótkie demo grałem raptem kilka chwil. Pełna gra ma oferować kilkadziesiąt godzin grania, rozwój własnej wioski, wypady na misje w różne rejony świata i masę rozbudowanych taktycznie walk. Na wiosnę 2017 szykuje się bardzo miła odskocznia od napompowanych gier AAA.

 

Na koniec zostaje król polskich gier na tegorocznym Gamescomie – i nie, nie chodzi o "Gwinta". O nim już pisaliśmy. Flying Wild Hog zaprezentowało całkiem spory kawałek rozgrywki z nadchodzącego "Shadow Warrior 2". Akcja gry rozgrywa się pięć lat po wydarzeniach z pierwszej części. Lo Wang, jak się okazuje, więcej napsuł, niż poprawił i efektem jest świat pełny dziur prowadzących do innego wymiaru. W takiej oto rzeczywistości koegzystują ludzie i demony.


W odróżnieniu od pierwszej części "Shadow Warrior 2" charakteryzuje się zupełnie inną filozofią grania. Nowym potyczkom Lo Wanga bliżej "Borderlands" czy "Diablo" niż tradycyjnej tunelowej strzelance. Nie dość, że broni jest zatrzęsienie (obecnie około 70, w drodze są kolejne), to plansze będą konstruowane z modułów działających podobnie jak leciwym już "Daggerfall". Niekoniecznie oznacza to, że mamy do czynienia z pełną dowolnością terenu; twórcy przygotowali po prostu pewne zestawy estetyczne – np. starożytny czy cyberpunkowy. W tychże zestawach losowane są też poszczególne elementy i tak za jednym razem trafimy na kopalnię pośrodku mapy, za innym na jakiś zamek. Wszystko to, łącznie z generowanymi misjami, ma sprawić, by tzw. replayability, czyli zabawa z grania kolejny raz w tę samą grę była znacznie lepsza. O ile bowiem fabuła pozostanie taka sama, o tyle poszczególne etapy, rozmieszczenie wrogów, broni czy kluczowych przedmiotów zupełnie się zmienią.

 

Osobna kwestia to oprawa wizualna. "Shadow Warrior 2" nie jest oczywiście przełomem w jakości, ale zdecydowanie nadrabia to estetyką, doborem barw i konstrukcją poziomów. W wersji starożytnej biegamy po jakichś bezdrożach i prujemy ze staroświeckich pistoletów, w cyberpunkowej z kolei smażymy potwory błękitnymi promieniami plazmy czy rozbłyskami potężnej strzelby. Gra ma ukazać się na rynku już w październiku bieżącego roku, najpierw na komputery osobiste, nieco później na konsole ostatniej generacji.