Specjalnie dla FilmWebu - wywiad z Jarosławem Żamojdą

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Specjalnie+dla+FilmWebu+-+wywiad+z+Jaros%C5%82awem+%C5%BBamojd%C4%85-15403

Jarosław Żamojda to twórca, który niemalże od początku swojej kariery skupia na sobie uwagę dziennikarzy, krytyków i widzów. Pracę rozpoczynał jako operator by już po kilku latach spróbować swoich sił jako reżyser. Jego debiutancki film "Młode wilki" był wielkim przebojem 1995 r. i przyniósł artyście nagrodę za najlepszy debiut na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni oraz nagrodę Publiczności na Festiwalu Polskich Filmów w Chicago.
Obecnie Jarosław Żamojda pracuje nad nową ekranizacją powieści Henryka Sienkiewicza "Krzyżacy". Ponieważ jest to temat, który wzbudza bardzo wiele emocji wśród kinomanów udało nam się namówić Pana Żamojdę na wywiad, w którym opowiedział nam trochę o realizowanym właśnie filmie.

FilmWeb: Od jakiegoś czasu wśród polskich filmowców daje się zauważyć tendencję do przenoszenia na ekran wielkich dzieł rodzimej literatury. Zdaniem wielu krytyków oznacza to, iż mimo, że frekwencja na polskich filmach w kinach rośnie to jednak nasza kinematografia upada, ponieważ powstaje coraz mniej obrazów opowiadających o czasach współczesnych i nie będących adaptacjami napisanych wcześniej tekstów. Dlaczego zatem zdecydowałeś się na ekranizację "Krzyżaków", powieści, której wersja filmowa jest uważana za najbardziej kasowy film w historii narodowej kinematografii?
Jarosław Żamojda.: W swojej karierze zrealizowałem już trzy filmy o współczesności (dwie części "Młodych wilków" oraz "6 dni strusia" - przyp. red.) zatem nie czuję, żebym uciekał od tej tematyki. Natomiast na "Krzyżaków" zdecydowałem się, ponieważ uważam, że powieść ta stanowi doskonały materiał na wielkie i niezapomniane widowisko. Niesie ona ze sobą wiele wartości, które są dla wielu z nas interesujące i fascynujące - rycerski honor, odwagę, waleczność. Natomiast jeśli chodzi o to, czy dobrze robię, że przenoszę na ekran powieść już raz sfilmowaną, to uważam że tak. Sztuka od zawsze powraca do tych samych tematów i opowiada je na nowo, dzięki czemu odkrywa coraz to nowe wartości i interpretacje.

FilmWeb: Czy zatem "Krzyżacy" są dla Ciebie powieścią szczególną, o której przeniesieniu na ekran marzyłeś od dawna?
J.Ż.: Nie. Na pomysł nakręcenia remake'u "Krzyżaków" wpadłem 2 lata temu podczas realizacji dla teatru TV spektaklu "Farrago". W sztuce zostało użytych kilka scen ukazujących bitwę pod Grunwaldem a pochodzących z filmu Aleksandra Forda. Kiedy zacząłem je uważnie oglądać doszedłem do wniosku, że należałoby je nakręcić na nowo - przy użyciu współczesnej technologii - tak aby stworzyć wielkie i niezapomniane widowisko.

FilmWeb: Zmienił się producent filmu. W miejsce Warner Bros została nim Syrena Entertainment Group. Czy ta zmiana wpłynie na kształt filmu oraz na obszar jego dystrybucji?
J.Ż.: Chcę podkreślić, że do tej pory współpracowaliśmy nie z Warner Bros International, ale Warner Bros Poland, czyli z niewielkim, lokalnym oddziałem tej firmy, który na dystrybucję ogólnoświatową ma niewielki wpływ. Zatem zerwanie współpracy nie wpłynie nijak na promocję i dystrybucję za oceanem. Co więcej nasz nowy partner umożliwi nam zrobienie jeszcze lepszego filmu, bardziej wiernego oryginalnej idei i za większe pieniądze - około 10 milionów dolarów.

FilmWeb: Czy uważasz, że "Krzyżacy" będą zrozumiali dla widzów zagranicznych, czy podzielą los "Pana Tadeusza"?
J.Ż.: Sienkiewicz jest pisarzem uniwersalnym. ¦wiadczy o tym choćby fakt przyznania mu nagrody Nobla. Wartości, które znajdujemy w jego powieściach - miłość, nienawiść, chęć zemsty - są zrozumiałe dla wszystkich ludzi niezależnie, od miejsca zamieszkania i kultury, w której się wychowali. Dlatego też, uważam, że mój film spodoba się wszystkim.

FilmWeb: Powstają obecnie dwie wersje "Krzyżaków" - Twoja i Bogusława Lindy. Wiele osób uważa, że taka sytuacja jest nieco groteskowa. Czy Twoim zdaniem mają szansę powstać dwa takie filmy, czy też istnieje możliwość połączenia obu ekip i realizacji jednego, wspólnego obrazu?
J.Ż.: Zdaję sobie sprawę, że ostatecznie może powstać jedna wersja filmu. Któraś z ekip albo zrezygnuje albo rzeczywiście połączymy siły i zrealizujemy ten projekt wspólnie. Z naszej strony jest taka chęć, ale wpierw musimy ustalić co nas dzieli a co łączy. Kiedy już to zrobimy to wystarczy jedynie dobra wola drugiej strony aby doszło do takiego porozumienia.

FilmWeb: W jednej ze swoich wypowiedzi powołujesz się na "Waleczne serce" Gibsona, na którym chcesz wzorować sceny bitewne. Czy jednak inspiracja "Braveheart" rozciąga się jedynie na batalistyczne aspekty filmu, czy też na ogólne przedstawienie ¦redniowiecza, które u Forda ukazane było w sposób bardzo konwencjonalny.
J.Ż.: Oczywiście będę się starał pokazać w swoim filmie ¦redniowiecze takim jakie było w rzeczywistości z jego kulturą, filozofią i umysłowością. Pamiętajmy, że w czasach, kiedy rozgrywa się akcja filmu większość bohaterów wierzyła, że Ziemia jest płaska i że o ich losach decyduje Bóg, do którego człowiek może jedynie wznosić błagalne modły.

FilmWeb: Masz za sobą staż u Jana de Bont, artysty który zrobił tak głośne filmy jak "Speed" czy "Twister". Kiedy się przyjrzymy zarówno jego jak i Twojej karierze to zauważymy wiele podobieństw - obaj zanim zajęliście się reżyserią filmów pracowaliście jako operatorzy. Czy doświadczenia jakie wyniosłeś z pracy jako operator pomagają Ci w zawodzie reżysera oraz czego nauczył Cię staż u Jana de Bont?
J.Ż.: Pracując jako operator nauczyłem się posługiwać filmowymi narzędziami - jak ustawić kadr, przestrzeń, zapełnić czas. Dzięki temu pewniej się czułem debiutując jako reżyser a co więcej wiedziałem dokładnie jakimi środkami operuje współczesne kino. Natomiast staż u Jana de Bont dał mi przede wszystkim odwagę w pracy na planie a także umiejętność realizacji scen w sposób lekki.

FilmWeb: Masz za sobą realizację 3 filmów o tematyce współczesnej. Teraz chcesz zrobić obraz będący wielkim widowiskiem historycznym. Czy wymaga od Ciebie specjalnych przygotowań?
J.Ż.: Oczywiście. Pracuję nad tym projektem już dwa lata z czego większą część czasu poświęciłem na gruntowne studiowanie ¦redniowiecza - jego historii, kultury, obyczajowości, filozofii i umysłowości. Stworzenie wielkiego spektaklu historycznego wymaga tego rodzaju przygotowań. Poza tym nie zapominajmy, że mamy do czynienia z "Krzyżakami", powieścią, którą wszyscy znają i która jest jednym z najważniejszych dzieł w literackim dorobku naszego kraju. Nie można jej zatem potraktować w sposób nonszalancki i pokazać ludziom filmu, który będzie dowolną improwizacją na temat utworu. Widzowie muszą zobaczyć Sienkiewicza, a to również wymaga ode mnie dodatkowych przygotowań.

FilmWeb: Kiedy możemy spodziewać się premiery filmu?
J.Ż.: Prace nad realizacją obrazu już się rozpoczęły. Zrobiliśmy już zdjęcia, które posłużą do zmontowania scen batalistycznych a zdjęcia aktorskie chcemy rozpocząć 4 czerwca 2001. Premierę przewidujemy
na przełom lutego i marca 2002 r.

FilmWeb: Ostatnie pytanie. Czego możemy zatem spodziewać się po "Krzyżakach"?
J.Ż.: Wspaniałego widowiska i najlepszego filmu jaki kiedykolwiek zrobiłem.


Udostępnij: