w bonnie i clyde wyglądała jak bogini.
na maksa pociągająca blondynka, niestety jej uroda strasznie szybko przeminęła, wczoraj ogladałem oczy laury mars, miała tam dopiero 37 lat a wyglądała jak babcia.
Ona naprawdę zbrzydła. W 'Bonnie and Clyde' - niesamowicie piękna i pociągająca, w 'Chinatown' wciąż niezła, w 'Don Juan de Marco' z 1994 - ruina. Twarz jak u trupa, uśmiech niby szczery ale te mięśnie twarzy coś dziwnie sztuczne - jakby ktoś już przy nich 'majstrował' skalpelem. Miała tam 53 lata... A popatrzmy na Marisę Tomei - babka dobiega 50, a ciągle jest piękna; nawet jeżeli robi operacje plastyczne, nie widać tego po niej!
Bo zabiegi medycyny estetycznej i operacje paradoksalnie powodują szybsze starzenie i deformacje. No niestety...to wszystko chemia i sztuczność. Szkoda że zdegradowala swoją piękną twarz
tak, po starszych aktorkach widać charakterystyczne cechy operacji plastycznych - taka zmarszczka na policzkach, wydęte usta. Nie mam pojęcia, czemu nadal kobiety sobie to robią, przecież takie potężne usta i botoks wcale urody nie dodaje...
No mi się to nie podoba. Jak i współczesne laski po zabiegach medycyny estetycznej...z ustami jak murzyński trębacz tudzież odbytnica pawiana.. makijaż permanentny i te same, sztuczne rysy twarzy wymodelowane wolumetria u każdej. Wszystkie wyglądają jak z jednej odlewni. A najbardziej śmieszne jest to,że one to robią dla was, facetów. I że to niby jest takie sexy...xd
Idealnie to określiłaś, myślę dokładnie to samo, ale aż strach w dzisiejszych czasach publicznie własne zdanie wyrazić :D no niby dla nas, ale nam facetom, się to nie podoba. Owszem, każda lalunia będzie miała stado spermiarzy śliniących się do niej, ale też coraz więcej facetów jest singlami z wyboru - to, co się podziało w dzisiejszych czasach przerosło już wielu ludzi.