Glenn Close

Glenda Veronica Close

[{"id":6,"name":"actors","above5p":true,"career":{"name":"aktorka"},"ranking":{"name":"Ról aktorskich","link":"/person/ajax/roles/151/6","url":"/ranking/person/actors/female"},"rating":{"count":15355,"rate":8.432562683165093,"desc":"ocen","profession":"gry aktorskiej"}},{"id":20,"name":"voices","above5p":false,"career":{"name":"aktorka dubbingowa"},"ranking":{"name":"Ról głosowych","link":"/person/ajax/roles/151/20","url":"/ranking/person/voices"},"rating":{"count":179,"rate":7.916201117318436,"desc":"ocen","profession":"gry aktorskiej"}},{"id":22,"name":"guest","above5p":false,"career":{"name":"gościnnie"},"ranking":{"name":"Występów gościnnych","link":"/person/ajax/roles/151/22","url":"/ranking/person/guest"},"rating":{"count":29,"rate":8.068965517241379,"desc":"ocen","profession":"gry aktorskiej"}},{"id":1,"name":"screenwriter","above5p":false,"career":{"name":"scenarzystka"},"ranking":{"name":"Scenariuszy","link":"/person/ajax/roles/151/1","url":"/ranking/person/screenwriter"},"rating":{"count":20,"rate":7,"desc":"ocen","profession":"scenariuszy"}},{"id":21,"name":"himself","above5p":false,"career":{"name":"we własnej osobie"},"ranking":{"name":"Występów","link":"/person/ajax/roles/151/21","url":"/ranking/person/himself"},"rating":{"count":11,"rate":5.818181818181818,"desc":"ocen","profession":"występów osoby"}},{"id":7,"name":"producer","above5p":false,"career":{"name":"producentka"},"ranking":{"name":"Produkcji","link":"/person/ajax/roles/151/7","url":"/ranking/person/producer"},"rating":{"count":6,"rate":6.666666666666667,"desc":"ocen","profession":"pracy producenta"}}]
8,4
15 355 ocen gry aktorskiej
powrót do forum osoby Glenn Close
  • Jestem ogromnie zawiedziona werdyktem Akademii,która kolejny raz nie przyznała statuetki pani Glenn. Powinna go otrzymać już dawno temu ale w tym roku wydawało się to przesądzone.Kreacja w filmie "Żona" jest jedną z najlepszych w jej karierze. Nie wiem jakimi kryteriami kieruje się jury przyznające statuetki. Nie jestem pewna czy są to merytoryczne decyzje,czy też raczej poparte "jakimiś" układami....Przypadek niesprawiedliwego werdyktu nie jest zresztą odosobniony na przestrzeni lat. Dotyczy również innych aktorów i aktorek.

  • Mila1505 W tym roku akademia ma jako takie alibi w tej kwestii, bo Colman również była obłędna. Aczkolwiek osobiscie przyznałby oscara Close przy tak wyrównanej batalii,ponieważ wziałbym wtedy jako główne kryterium to jak pokrzywdzoną od lat jest aktorką. Akademia olewając ją tyle razy sama sobie strzela samobója i każe nie traktować siebie poważnie - zresztą, który już to raz. Na szczescie w ostatnich latach przynajmniej dwóm wirtuozom, w postaci DiCaprio i Oldmana oddali co należne. MIałem nadzieje,że w tym roku dołączy do nich Close i Defoe,który szans akurat nie miał - a szkoda,bo to również aktor z tych olewanych. Dla mnie osobiście fakt,ze aktorzy pokroju Close czy Redforda nie mają aktorskiego oscara,sprawia,że nie traktuje poważnie tego kółka wzajemnej adoracji w postaci zgrai z akademii.

  • mateos8 Stąd właśnie moje podejrzenia o swoistych układach panujących w szeregach Akademii. Przyznam, że dotąd nie oglądałam "Faworyty",nie mam zatem zdania na temat kreacji Coleman. Jednakże fakt dotychczasowego niedoceniania Close,do którego nawiązujesz,powinien być w tym roku zrekompensowany.Może jeszcze kiedyś się uda.....

  • mateos8 Ja bym Close dał Oscara za "The Wife", nawet gdyby miała ich ze cztery na koncie.
    A Redford moim zdaniem w żadnym filmie, jaki widziałem z jego udziałem do tej pory, nie zagrał na Oscara. Na 46 produkcji (przynajmniej tyle na FW jest podane) widziałem z nim 8 - "Żądło", "Butch Cassidy i Sundance Kid", "The Old Man and the Gun", "Pożegnanie z Afryką", "O jeden most za daleko", "Wszyscy ludzie prezydenta", "Trzy dni Kondora" i "Obława". W żadnym z tych tytułów nie dostrzegłem geniuszu aktorskiego Pana Redforda, dzięki któremu zasługiwałby na nagrodę Akademii w jakikolwiek sposób. Może bym mu dał nominację za "Obławę", ale to raczej tyle i aż tyle.

  • witcher113 Może jeszcze się uda. Glenn ma być Gwiazdą nowej wersji „Bulwaru zachodzącego słońca”. Do ośmiu razy sztuka?

  • MikeyS Oby. Albo podzieli los Geraldine Page i wygra Oscara przy ósmej nominacji albo podzieli los Petera O'Toole'a i przy ośmiu nominacjach zostanie z niczym, licząc co najwyżej na honorową nagrodę pocieszenia.

  • witcher113 Honorowy Oscar, odkąd nie jest przyznawany na głównej gali, to marne pocieszenie...

  • cxap Na miejscu Glenn bym go nie odebrał. ..

  • krupastas Dokładnie. Lauren Bacall też tak kiedyś upokorzyli. Szokujące, że w czasie, gdy ministrowie dostają nagrody, bo jak mówi Beata Szydło, im się należało :) Ba, gdy nawet Leonardo dostaje Oscara za swoją najsłabszą nominowaną rolę, bo mu się należało. Glenn jest nadal bez Oscara i to w emerytalnym wieku. Tak po ludzku, to przykre, jakkolwiek by sobie tego nie tłumaczyć.

  • Mila1505 Tez mnie to zabolalo, bylam prawie pewna, ze w tym roku wygra Glenn Close. Miala w karierze co najmniej 3 oscarowe glowne role i z 5-6 drugoplanowych, za ktore powinna zostac doceniona. Taka Lawrence (ZA CO ???) czy Portman dostaly statuetki, a Glenn nadal z szeregiem innych nagrod, ale wciaz bez Oscara. Nie potrafie tego zrozumiec.

    Ale az cud, ze Meryl Streep nie byla w tym roku nominowana, to juz wszak tradycja :)

  • Hellyspring Meryl Streep jest równie wybitną aktorką jak Glenn. Stawiam obie panie na równym poziomie kunsztu aktorskiego. Nie rozumiem tylko dlaczego Glenn, w przeciwieństwie np.do Meryl,nie została dotąd nagrodzona Oscarem.

  • Mila1505 Nie zrozum mnie zle - uwielbiam Meryl Streep i uwazam, ze zostala bardzo slusznie kilkakrotnie doceniona (a ma na koncie duzo wiecej wyjatkowych, jesli nie wybitnych rol), ale brak Oscara dla Glenn Close to naprawde porazka Akademii. To juz DiCaprio mniej na niego zasluzyl niz ona (nie umniejszajac jego kunsztu aktorskiego, ale na pewno nie za ''Zjawe'').

  • Hellyspring Doskonale Cię rozumiem i w pełni popieram Twoją opinię.

  • Mila1505 Gala 2021 była okropna!
    Ale gdy GLENN CLOSE zaczęła wywijać tyłkiem jak jakaś raperka, to można było ogłosić koniec świata.

    Jeśli czegoś ta gala nauczyła to rasizmu. I umocniła w pogardzie dla "kultury" hip-hopu.
    Zaanektowana przez ruch "Black lives matter" (który popierałem i dziś przestałem). To była jakaś propaganda! Ze sztuką filmową, ze świętem kina nie mająca nic wspólnego.
    Powiedzieć, że czarnoskórzy aktorzy nie umieją się zachować stosownie do okazji - to nic nie powiedzieć.

    Na dodatek gala ta była potwornie bałaganiarska. Kolejność kategorii wybierano chyba losowo, nie było przez to żadnego stopniowania, żadnego budowania napięcia, żadnej dramaturgii (m.in. gdzieś w środku wszystkiego powtykane kategorie: najlepszy reżyser i film, z kolei scenariusz na samym początku...). No, bezsens!
    Tylko miejsce rozdania nagród, dworzec Union Station, okazało się strzałem w10! (ach te abażury na lampach!).
    Gala upływała jednak pod znakiem niesmacznego wręcz podlizywania się czarnoskórym. AfroAmerykanie przejęli kontrolę i... gadali głupoty.

    Pomyśleć, że za galę odpowiadał biały (sic!) Steven Soderbergh (niegdyś reżyser "Kafki", "Traffic", "Erin Brockovich" czy "Odean's 11"). Po raz nie wiem już który dowiódł, że jest tandeciarzem, który stracił talent lata temu...

    No nic, gala do zapomnienia, Oscary też.
    W sumie to najwłaściwsze podsumowanie kinowego roku, roku, którego nie było.


    Oscary, zgodnie z przewidywaniami, wygrał "NOMADLAND",
    film, który miał jeszcze szczęście być wyświetlany w USA w kinach, a i tak nikt go nie oglądał. To jakoś dziwnie celnie podsumowuje miniony rok w kinach. Rok, którego nie było.

    "MANK" z zaledwie dwiema statuetkami (za scenografię i zdjęcia).
    Na szczęście, i chyba w ostatniej chwili, Akademia opanowała się i nie wreczyła Oscara przedwcześnie zmarłej Czarnej Panterze. Oscara dostał aktor, Anthony Hopkins.