Typowa przedwojenna aktoreczka w typowych szmirowatych przedwojennych filmach.

Ale cóż, sanacja ostatnio w modzie, więc zachwyt motłochu murowany.

  • Bzdety gadasz trolu. Wracaj do "Piratów z Karaibów" i "Zmierzchu".

    • przestrzeń internetu ma niestety tę wadę, że byle kto może nazwać kogokolwiek trolem i przylepić mu łatkę wielbiciela jakieś szmiry, a to tylko dlatego, że ten ktoś nie wielbi akurat szmiry tego byle kogo. Pooglądaj sobie sanacyjne badziewie, udawany świat gwiazdeczek, jedną wielką farse kiczu, pooglądaj i myśl dalej, że to wielkie kino biedny, mały człowieczku. He.

      • Nie lubię sensacyjnych, ani tych hollywoodzkich gwiazdeczek. Zgoda, kiedyś oglądałam wszystko ale wtedy gdy każdy miał tylko 4 programy tv więc nie wmawiaj mi ze jestem fanką takich "arcydzieł". Ciebie zaś nazwałam trolem bo mieszasz z błotem aktora nie podając żadnego sensownego argumentu dlaczego uważasz tę osobę za beztalencie albo choćby dlaczego jej nie lubisz, w dodatku nie masz szacunku dla wielu ludzi lubiących polskie filmy przedwojenne tylko dlatego że je lubią. Podsumowując: jeśli ktoś wyraża tak negatywne opinie na jakiś temat bez jakiegokolwiek logicznego poparcia swych przemyśleń czy odczuć, logicznymi argumentami to nie można o kimś takim powiedzieć nic innego jak to że robi to do hecy i rozgłosu własnej osoby albo ewentualnie dla wyżycia się :D

        • Oceniam negatywnie przedwojenne polskie kino nie dlatego że go nie lubię, to nie jest kwestia sympatii, ale dlatego mam taki stosunek do niego bo było to kino płytkie, komercyjne, nie wnoszące nic do dorobku światowego, takie polskie przedwojenne bolywood z prowincjonalnymi gwiazdeczkami, które sprawdzały się w komediach, tanich romansach. Przedwojenne kino polskie to w dużym stopniu była atrakcja dla służby, albo praczek, taką miało nie bez przyczyny widownie, przy całym szacunku dla klasy pracującej. W tamtych latach Niemcy, Szwedzi, Rosjanie, Francuzi mieli swoje szkoły filmowe, swój wkład w rozwój filmu, Polska natomiast nie wnosiła nic, poważna tematyka była zakazana, nie istniał właściwie film dokumentalny, dramat psychologiczny, film eksperymentalny, tego nie było. Taśma kolorowa to brzmiało jak nazwa z innej planety. Polskie wielkie kino to kino powojenne, z ambitnymi projektami, indywidualnościami, wspaniałymi aktorami dramatycznymi jak Cybulski, Krzyżewska, Niemczyk.

          • "Taśma kolorowa to brzmiało jak nazwa z innej planety" - czyżby szanowny wielbiciel kinematografii PRLu zapomniał że jej jeszcze w latach 70-tych zdarzały się czarno-białe produkcje? To dopiero wstyd przed światem! I czyżby w PRL nie kręcono "płytkich" filmów? Powiem tak: kręcono przede wszystkim "płytkie" filmy, będące w służbie dla państwa (dla mnie nr 1 to "Podhale w ogniu" - cudo!), te wybitne to wyjątki.

            • Obrońca aktoreczki Helenki prawi coś o płytkości, głupota to jednak jest zabawna. Kino PRLu to Ty chyba znasz ze streszczeń Gościa niedzielnego, w przeciwnym wypadku nie wypisywałbyś tych głupot. Te wyjątki jak je nazwałeś niemal co roku zdobywały najważniejsze nagrody na całym świecie(są takie lata, że jednego roku kilka filmów wzbudzało uznanie zagranicznej krytyki), a nawet filmy, które tych nagród nie zdobyły w większości przewyższają wszystko co produkuje się teraz. Ale o tym wiedzieć nie możesz ze swoją marną wiedzą na temat kina tamtego czasu. I gdybyś czytał ze zrozumieniem zrozumiałbyś , że nie oskarżam kina czarnobiałego jako takiego, tylko żenującym jest dla mnie fakt , że pierwsze kolorowe zdjęcia Warszawy zrobił dopiero we wrześniu 1939 amerykański reporter, że za międzywojnia w Polsce nie powstał żaden kolorowy film, nawet amatorski, podczas gdy cywilizowany świat zaczynał robić takie filmy coraz częściej, a kolorowe zdjęcia, klisze upowszechniały się zaskakująco ...

            • ... szybko, tak że mógł sobie na nie pozwolić nawet zwykły żołnierz amerykański, niemiecki itp. Dla sanacji to oczywiście nawet dobrze, bo co można wtedy było pokazać w kolorze? Średniowieczne pochody uliczne dewotów? Kolejki bezrobotnych, których było prawie 50%? A może uśmiechającą się naiwnie Helenke G., a może kochankę niemieckich okupantów Ine Benite, gwiazdę pierwszej wielkości?

              • Uczepiłeś się kolorowej taśmy jak pijany płotu. A masz wyraźne braki w tej dziedzinie, poczytaj choćby tu:http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=722 38.
                Widać byłeś pilnym studentem na WUMLu skoro piszesz o jakichś pochodach dewotów i 50 % bezrobociu, brawo! Za to kinematografia ludowa pokazywała inne, lepsze pochody, prawda? Trzeba mieć solidnie wyprany przez propagandę mózg by tak krytykować państwo które powstawszy z 3 odrębnych części, ze wszystkimi tego konsekwencjami gospodarczymi, społecznymi, prawnymi, infrastrukturalnymi i mentalnościowymi wreszcie, miało niecałe 20 lat na dźwiganie sięz kolan. Czyli mniej czasu niż obecna Polska licząc od 1989r.

              • "Kochankę niemieckich okupantów InĘ BenitĘ"
                Co pan wie o Inie Benicie?? Ja się jej nie dziwię, jednak musi pan znać jej biografię, aby wyjaśnić sobie jej poczynania:
                Janina Ferow-Bułhak urodziła się w Kijowie w 1912 r. Jako pięciolatka widziała terror "wspaniałego" (wg. Pana Czerwonego) komunizmu. Nic więc dziwnego, że gdy dowiedziała się, że ZSRR zaatakowało Polskę wpadła w panikę. Chciała się chronić, tak więc zgodziła się na występy w niemieckich teatrzykach- wolała to od samobójstwa , które popełnił Witkacy- który tak jak ona wiedział co oznacza komunizm. Aby wzmocnić poczucie bezpieczeństwa przyjmowała zaloty Niemców, jednak nie była konfidentką- ona nie donosiła.
                Wtenczas urodził się syn Iny Benity, przez to została skazana na Pawiak, za zanieczyszczenie rasy, gdy zaczęło się Powstanie Warszawskie zginęła w kanałach razem z synem.
                A słabi aktorzy to kto??
                Może Stefan Jaracz, Stanisława Wysocka, Jerzy Marr, Karolina Lubieńska, Aleksander Zelwerowicz, Mieczysława Ćwiklińska, Maria Malicka, Fryderyk Jarossy, Mira Zimińska, Hanka Ordonówna, a może Jadwiga Smosarska, czy Słowik Warszawy- Lucyna Szczepańska, albo znakomity komik Adolf Dymsza....Ależ zapomniałem Dodek występował także po wojnie, aha, to wszystko wyjaśnia.... On z Lidią Wysocką przed wojną byli okrutnymi aktorami, zero talentu, ale w trakcie wojny coś ich odmieniło i zamienili się w światowej klasy aktorów?
                Po prostu pana nienawiść do przedwojennego kina jest żałosna, Panie Czerwony

                • Zdradę można sobie tłumaczyć na różne powody, niemniej zdrada pozostanie zdradą. Benita była kochanką oficera, którego państwo mordowało Polaków w milionach, a w planach miało całkowitą eksterminację obywateli RP, WSZYSTKICH. Pod tą ciężką sowiecką niewolą niet ylko naród nie wyginął, ale nawet powiększył się z 26 mln do prawie 40 mln. Zbyt często niestety "polscy patrioci" o tym zapominają. Wracając do Benity, która dziecka dorobiła się z okupantem trzeba napisać wprost, spotkało ją to na co zasłużyła.
                  I w czym ci wielcy aktorzy grali? Cóż to za arcydzieła? Wielcy aktorzy bez wielkich filmów? Może Trędowata? Fabuła iście niebanalna, w ogóle kino światowe. Heh.
                  I tak nienawidzę całej tej próby prowincjonalizacji życia umysłowego, czy nawet zwykłej egzystencji, jak to często robiono w Polsce w imię komfortu chodzenia do kościółka, warcholstwa mylonego z wolnością, głupoty z tożsamością. W tym kraju niestety polityka od zawsze decyduje o kulturze, dlatego ...

                • ,... dlatego dyskutując o kulturze, dyskutuje się chcąc nie chcąc o polityce. 2 RP w całości była ożywioną wersją trupa ostatniego wieku istnienia I RP, państwa kołtuństwa, anarchii, religijnego szaleństwa, zakłamania. Takie państwo istnieć nie mogło, podobnie jak następna jego wersja po 1918 roku. Dzisiaj niestety różni głupcy gloryfikują to, sławią choćby kino tamtego czasu, kino liche i przekłamane, nie ukazujące społecznych problemów, wyzwań, w kraju w którym prawie 50% ludzi nie miało pracy był zakaz na produkcje filmów społecznych, pokazujących gigantyczne kolejki do urzędów pracy, schronisk, na tych filmach są sami uśmiechnięci ludzie, wielkie miłości ziemiańskie, bale, życie jakiego wtedy nie było w 90% domów w Polsce.

                • "spotkało ją to na co zasłużyła"
                  Pan jest po prostu potworem...
                  Zdradę, którą spowodował strach przed gorszymi- stalinowcami, powinno się tak karać, Ina wiedziała czym jest komunizm, ale i tak pan sympatyzuje z Niem... o przepraszam, faszystami, bo to oni ją zamordowali...
                  a ciekawe dlaczego wszyscy nie wyjeżdżali do sowieckiej strefy okupacyjnej, skoro tam taki raj... Pan się lenił na historii
                  A po wojnie to dotowali filmy o kolejkach, filmy o ludziach z wieńcami z papierów toaletowych, o więźniach z Białołęki, o stanie wojennym, było wtedy zero filmów propagandowych.
                  Kino II RP pokazywało problemy społeczne (Młody las, Przybłęda, Barbara Radziwiłłówna, Fredek uszczęśliwia świat...), tylko potrzebowało pieniędzy, (bo było faktycznie biedniej) więc reżyserowie musieli przykryć te problemy wątkiem romantycznym, aby zwabić do kin nie tylko inteligencję, ale i biedniejszą część społeczeństwa.

                  A niech pan wraca do Mołotowa "Polska jest sztucznym tworem Wersalu". I niech pan zapyta Litwinów, jak im się żyło w Litewskiej SRR, my byśmy też mieli Polską SRR. I gratuluję naiwności...

                • Wolę być potworem niż głupcem powtarzającym sofizmaty, któremu wklepano gotowe formułki, zachwyt nad kabarecikiem. Kabarecikiem bo jak Bodo miał się do ambitnego kabaretu dadaistów, berlińskiego kabaretu przed 1933, czy nawet do kabaretów Paryża? Jest Pan głupcem posługującym się bredniami. Ci gorsi stalinowcy nie mieli w planach eksterminacji całego narodu polskiego, jak ci lepsi faszyści, nie organizowali łapanek na cały naród, nie zamykali w Auschwitz, nie prowadzili badan na Polakach jak Mengele. W Katyniu nie zgineły miliony jak w obozach śmierci faszystów, widać jest Pan zbyt płaski żeby rozumieć ten prosty fakt. Ale oczywiście komunistów trzeba oczerniać we wszystkim.
                  I tak wolę być potworem, zapomina Pan , że takimi samymi potworami byli ludzie z AK, wykonujący wyroki na zdrajcach, tak jak na Syma, gwiazdę kina sanacyjnego. I na koniec proszę pamiętać, że gdyby nie ta sama AK, chore ambicje Chruściela i Bora ludzie nie musieliby schodzić do kanałów, ginąc w ściekach. To tyle, nie mam zamiaru dalej odpowiadać na te Pana farmazony, które są akurat w modzie, ale nie mają żadnej wartości.

  • "Sanacja ostatnio w modzie" - coś mi się wydaje że niechęć pana Rittnera do przedwojennego polskiego kina wynika raczej z poglądów politycznych (czerwonych zapewne). A polskie kino przedwojenne miało i pozycje szmirowate i nieszmirowate (nie twierdzę że wybitne), aktorów i takich i takich - nie bedę tu wymieniał tytułów ani nazwisk bo jak ktoś ocenia kinematografię przez pryzmat ustroju państwa to dyskusja nie ma sensu. A pani Grossówna na pewno nie zasługuje na miano "aktoreczka". Tyle.

    • A jakie ta aktoreczka miała wielkie role, żeby nie być aktoreczką? Dzisiaj w imię zachwytu nad sanacją gloryfikuje się najgorszy chłam i przekłamanie, na tej fali właśnie takie uśmiechające się kobieciątka jak G. mają średnią 9,0. Kino międzywojnia na świecie to Murnau, Eisenstein, Bunuel, a w Polske kto? Jedna wielka szmira, która nic nie wniosła do kina światowego, i żadna polityka nie ma nic do rzeczy, choć trzeba pamiętać, że gdyby ci okrutni czerwoni nie ukrócili komercji, sanacyjnej tandety bez wartości, to Polacy dalej oglądaliby i robiliby komercyjne bzdury na poziomie dla służby i kelnerek, tak jak przed wojną i tak jak w większości dzisiaj, co więcej jacyś kelnerzy by tego bronili tak jak Ty to właśnie robisz.

      • Tak, okrutni czerwoni ukrócili tę obmierzłą komercję sanacyjną już we wrześniu 39r i z miejsca zaczęli tworzyć dla potrzebującego ludu prawdziwe perełki: "Pierwsza konna" i "Wiatr od wschodu"! Sława!

        • Głupiś, nawet nie wiesz jak bardzo. To tak jakby dyskutować o włoskim kinie, a ktoś zamiast Felliniego, Antoniniego itp robił wyrzut, że powstał kiedyś tam we włoskim kinie jakiś koszmarek. Jeśli nie chcesz dostrzegać Wajdy, Hasa, Żuławskiego, Kieślowskiego, Konwickiego, Skolimowskiego, Polańskiego(a ilu zostało zmarnowanych po 89 r tak jak Żygadło, twórca genialnej Ćmy, kiedy państwo wypieło się na kulturę, oczywiście w imię Paktu dla kultury) itp, bez względu jaki mieli i mają stosunek do systemu, to ten system ich stworzył, sfinansował dał szanse, bez problemu potrafili radzić sobie na zachodzie z tym co wynieśli stąd. Jeśli Ty wolisz udawać, że kino PRL to nie Oni, tylko jakaś agitka z 39r to udawaj sobie, uwielbiaj przedwojenną kloakę aktoreczek i aktorów, tanich amantów i pociesznych idiotek szczerzących żęby w kiczowatych filmach, o fabułach tak płaskich, że wbudzających tylko politowanie. W myśl zasady, że PRL to skrajne zło, zero kultury, niewola i Babilon, a teraz i za ...

          • za sanacji to raj, kultowe kino, wolność, kochany kler, który nas ograbia w imię miłosiernego Pana, złoty wiek kultury, Polska kultularnym mesjaszem narodów, Polska militarną potęgą, Wodzu prowadź nas na Kowno. Szkoda tylko, że elita światowego kina jak Lynch wielbi Rękopis znaleziony w Saragossie, a nie Katyń, Janek Wiśniewski padł, Wojtyła cud wszechświata, Popiełuszko, Kolbe, czy co tam jeszcze wyprodukowała ta kościelna juanta w sukienkach.

      • Przepraszam, czy pan czerwony widział "Piętro wyżej", czy "Zapomnianą melodię", która jest uznana za lepsze niż "Pierścień i Róża" ze wspaniałej epoki socjalizmu , nawet "Pani minister tańczy" jest lepsza od komunistycznych produkcji, a występował w niej Aleksander Żabczyński- ów "tani amant" razem z "aktoreczką", a właściwie śpiewaczką operową Tolą Mankiewiczówną- której głos- faktycznie- na pewno jest gorszy od głosu Maryli Rodowicz.
        Ponadto to portal o filmie, a nie o poglądach religijnych, czy politycznych i niech pan nie ocenia Piłsudskiego, tylko Krawicza, albo Smosarską, bo widać, że przeszkadza panu kler, a nie Żabczyński, czy Mankiewiczówna

        • Niestety trafił mi się kolejny głupiec, który ma zamiar wmówić, że po PRL została tylko Maryla Rodowicz, Piersień i Róża. Może zacznij PRL od Pętli, Rękopisu Hasa, Kanału Wajdy, filmów Konwickiego, Petelskich, czy nawet takich pozycji jak Żywot Mateusza, Dziewięć mostów, Ulica Graniczna, Matka Joanna od Aniołów, taka klasyka na początek. Bo jeśli znasz tylko Marylę i Pierścień tylko, to jednak wstyd wypowiadać się.

          • Widzę, że dyskusja z panem Rittnerem nie ma sensu. Rację miała 777temida w pierwszym poście nazywając Rittnera trollem. To troll zarozumiały, zadufany w swych "mądrościach", gardzący wszystkim co związane z Polską przedwojenną, uważający że tylko filmy i twórcy których on ceni mają rację bytu, wszystko inne to szmira.
            Niestety, rację mają ci którzy twierdzą że wymordowanie w latach 1939-1956 intelektualnej elity narodu przez Niemców, Sowietów oraz rodzimą żydokomunę ma tragiczne skutki dla obecnej Polski. Przetrącono intelektualny i moralny kręgosłup narodu. Ten naród nie ma siły na odrodzenie bo rej wodzą jednostki które nie wyniosły z domu rodzinnego szacunku dla dorobku przeszłych pokoleń a wręcz przeciwnie - gardzą tym, co dawało narodowi duchową siłę przetrwania. Jednostki, których ojcowie, dziadkowie kwiatami witali Armię Czerwoną w 1939r, płodzili elaboraty szkalujące naród polski, wreszcie wysługiwali się czerwonym okupantom słowem i czynem. Tacy ludzie wychowywali swoje dzieci w duchu swoich postaw, więc nie dziwne że pan Rittner ma dogłębnie wyprany mózg i zieje nienawiścią do wszystkiego co związane z Polską czy Bogiem. Tak go pewnie wychowano - na "ełropejczyka", lewackiego kosmopolitę, nie na Polaka (a może po prostu Rittner i jego rodzice nigdy nie byli Polakami - nie pomyślałem o tym wcześniej, to wiele by wyjaśniało). Rację miała tow. Luna Brystygierowa twierdząc że chcąc zbudować nowy polski naród, nowe państwo, trzeba wytępić większość inteligencji a pozostała niewielka część będzie wystarczająco zastraszona by nie przeszkadzać w dziele budowy nowego socjalistycznego społeczeństwa. Pan Rittner, jego poglądy, jego nienawiść są właśnie konsekwencją tego wszystkiego. Myślę, że należy mu po prostu po ludzku współczuć - tak został ukształtowany, to nie jego, bidaka, wina...

            • A kim Ty jesteś chłopaczku, żeby mi prawić od "bidaków"? Jesteś produktem swoich czasów, takich jak Ty jest miliony, w kupie Twoja siła, kupa każe Ci pluć na PRL , to plujesz, każą kochać szmiry, to je kochasz i nazywasz dobrym kinem, bo tak jest po "polsku" i tak robią "patrioci". Czego Cię tam jeszcze nauczyli? A no tak Polak-katolik, boże, coś Polskę i inne hity, na kogo głosujesz, nawet nie pytam.
              I nie , nie pałam nienawiścią do wszystkiego, co przedwojenne. Uwielbiam Tadeusza Rittnera(stąd nick, czego pewnie nie zauważyłeś, bo żeby być Polakiem, to wolno nazywać się wyłącznie Kaczyński i Wojtyła), pisarza, który swoje najważniejsze powieści, niestety zapomniane, stworzył na początku 2RP. Nie był lewakiem, żeby nie było. Uwielbiam Szymanowskiego, który niedoceniany przez sanację, wyjechał za chlebem za granicę. Uwielbiam pianistę Małcużyńskiego, który zaczynał od na przedwojennym KCH. Nie odrzucam dla samej zasady w przeciwieństwie do Ciebie. Nie zapominaj tylko że duża część tej intelektualnej elity...

            • wymordowanej o którą się upominasz(wymordowanej w większości przez prawicowych szaleńców z III Rzeszy) była w dużej części lewakami, socjalistami, wielu z nich jak Zegadłowicz pisało wprost, że sanacyjna faszystowska kloaka nie ma prawa rządzić po wojnie, że sanacja nie ma prawa wrócić. Bo to nie czerwoni zruinowali kraj wpędzając go w ponad 120 letnią niewole(czyżby to byli dobroduszni katolicy min. z Targowicy?), nie czerwoni otwierali w Polsce obozy wzorowane na Dachau, jak Bereza, czerwoni nie mieli bezrobocia 50%. Ale jak pięknie jest spiewać czerwoną ...raz sierpem, raz...prawda Patrioto? To temat na inne miejsce, ale warto Ci utrzeć nosa, może zastanowisz się przez chwilę jak bardzo jesteś zmanierowany, płyniesz z prądem jak zdechłe ryby, nie masz w sobie za grosz niezależności w sądach, opiniach. Ale nie martw się , podobni Tobie jak katarynki zanucą to samo, co Ty. Zastanów się tylko dlaczego na świecie znane jest kino PRL, a nie sanacyjne szmirki o romansach, albo dzisiejsze przeboje jak Janek W padł, dlaczego tego Twojego kina nikt nie chce oglądać na świecie? Pozdrawiam Cię bo to nie Twoja wina, że jesteś produktem bełkotu rzeszy głupców, którzy niszczą ten kraj watykańską ideologią.

              • Panie, my tu rozmawiamy o sztuce!! A nie o sanacji!!

                A teraz pomówmy o filmach, a nie o ustroju. Jakie filmy się panu tak nie podobaly? Jacy aktorzy?
                Może wspaniala Miecia Ćwiklińska, albo najdowcipniejsza kobieta w Polsce- Mira Zimińska, czy wspaniali aktorzy dramatyczni jak Stefan Jaracz, Aleksander Zelwerowicz, Wladyslaw Grabowski, Mariusz Maszyński, Maria Malicka, Janina Janecka. Albo aktorzy kabaretów literackich, tak chwalonych przez krytyków (Niech pan nie mówi, że ci krytycy byli zaślepieni, bo Watykan i Pilsudski tak chcial, bo to będzie żalosne)jak Mira Zimińska, Fryderyk Jarossy, Hanka Ordonówna, Loda Halama, Zula Pogorzelska, Loda Niemirzanka, Eugeniusz Bodo. A może źli są wspaniale śpiewaczki z Tolą Mankiewiczówną na czele, z Janiną Brochwiczówną, Lucyną Szczepańską...
                Czy może reżyserowie, tekściarze tacy jak doceniany dziś Józef Lejtes, a może doceniony już w latach 60. Konrad Tom, autor fenomenu lat 60. czyli tekstu Sęk???

                • Szanowny Panie ja tu Panu wypisuję zjawiska kina polskiego, które weszły także do kanonu światowego, a Pan odpowiada mi kabaretem, aktorami rewiowymi, kobietami pełnymi dowcipów. To nawet nie jest problem w tym, że ja nie jestem wielbicielem komedii, po prostu bądźmy poważni. Nie twierdzę, że wtedy nie było aktorów z możliwościami, byli, w większości wyciągnięci z teatrów dramatycznych, jednak nawet oni nie mieli w większości w czym grać, promowane i robione były filmy w 95% liche, kiczowate, a aktorzy mierni, wątpliwi, coś na podobieństwo dzisiejszych telenowel. Białoszczyński, odtwórca Kościuszki, Tadeusz Fijewski, oni jak pokazało w pełni kino PRL mieli duże możliwości. Fijewski w Pętli genialny. Trzeba jednak pamiętać, że ci aktorzy byli przed wojną marginesem, królowały natomiast rewiowe gwiazdeczki jak Bodo właśnie, przy całym dla niego szacunku, to spiewać pioseneczki i grać w komediach to nie jest jeszcze sztuka, lepsza wersja typu Łazuki, ot co. Jeśli Pan zna kino światowe przed ..,

                • ... ekspresjonistyczne Niemiec, Szwecji, zjawiska w kinie francuskim, surrealizm jak Bunuel, kino radzieckie, pełne propagandy często, genialne jednak w traktowaniu kamery, dramaturgii, inowacyjnego rozumienia nosności kina, do tego wiele ciekawych zjawisk w kinie amerykańskim, to musi Pan rozumieć, że zjawiska kina międzywojennego w Polsce to ogromna przestrzeń płytkości, komercji, właściwie braku psychologizmu, podejmowania na poważnie problemów społecznych, to kino może bawić, ale niczego nie uczy, nie daje wrażliwości, bo ślepe na świat, syciło się pojęciem pudrowania się na holywood, z tym że wychodziło bardziej na bollywood. Michał Wyszyński(żydowski Dybuk w jakimś sensie jedynie się udał), etatowy kiczmen tamtych czasów produkował film w kilka dni, to taki obrazek , który ilustruje mentalność ludzi kina tamtego okresu. Ford, Jakubowska, lewicowcy nie mogli robić ambitnego kina, a mieli potencjał. Jeśli Pan oglądał filmy Jakubowskiej przed i po wojnie to dostrzega Pan na pewno w czym rzecz.
                  Pozdrawiam.

                • Odpowiadam kabaretem??
                  Gdyby pan wiedział przed wojną kabaret równał się filmowi- gwiazdy kabaretu występowały w filmach, czego wzorem jest Adolf Dymsza, Mira Zimińska, Hanka Ordonówna...
                  Tak samo aktorzy dramatyczni- Mieczysława Ćwiklińska, Aleksander Zelwerowicz...

                • ... Janina Janecka, Stefan Jaracz, Karolina Lubieńska, to są prawdziwe gwiazdy również filmowe, które grały w "szmirowatych" produkcjach jak Dwie Joasie (Aleksander Zelwerowicz, Janina Janecka, Tadeusz Fijewski), Pani minister tańczy (Mieczysława Ćwiklińska, a także śpiewaczka operowa Tola Mankiewiczówna), Książątko (Karolina Lubieńska z tym Eugeniuszem Bodo). Jednakże i ci aktorzy mieli wpadki- Karolina Lubieńska w "Fredek uszczęśliwia świat" była słaba.

                  Pańska wypowiedź jest dziwna....
                  Przed wojną Ford, Jakubowska, Białoszczyński, Fijewski "nie mogli się rozwinąć", może przez sanację, co?? Film Forda "Ludzie Wisły" jest dziś doceniany przez krytyków, a wie pan kto w nim grał? Zdrajczyni i tani amant (Benita i Pichelski
                  )

                • Jeśli dla Pana wielkie kino to Pani minister tańczy, to chyba nie czuję potrzeby dalszego dyskutowania, bo niby o czym?
                  Pan ma duży problem z rozgraniczeniem, rozróżnieniem sztuki wysokiej od sztuki niskiej, a od tych dwóch zjawisk zwykłego kiczu. Dla mnie sztuka wysoka tamtego czasu to Szymanowski, sztuka niska Mieczysław Fog, a zwykły kicz to pioseneczki faceta o słabiutkim głosie jakim był Bodo. Pan natomiast gloryfikuje kicz, w zwykłej tandecie takiej jak Pani minister tańczy, widzi Pan w tym wysoką sztukę.
                  I tak, sanacyjny system tak kształtował rzeczywistość, nie był zdolny do inicjowania twórczych zjawisk kultularnych, do tego wszelką krytykę siebie, kościoła dusiło cenzurą. Na filmy o bezrobotnych był odgórny zakaz, oficjalny zakaz. Tego filmu Forda nie uważam za wielkie dzieło, raczej za pokazujące pewien potencjał, możliwości, wtedy zrobić więcej nie można było.

                • A tak chwalona Tola Mankiewiczówna, owszem zaczynała w operze, jednak właściwą popularność zdobyła w rewiach, operetach, teatrzykach. Renatą Tebaldi to ta Pani nie była niestety.

                • "... Polskie wielkie kino to kino powojenne, z ambitnymi projektami, indywidualnościami, wspaniałymi aktorami dramatycznymi jak Cybulski, Krzyżewska, Niemczyk."O ile mozna sie zgodzic z opinia o Cybulskim to juz na pewno nie z opinia o Niemczyku ,ktory czasami mam wrazenie gral na akord,zwlaszcza w ostanich latach zycia.A co do Krzyzewskiej to mam nadzieje ,ze nie chodzilo o "Akcje Brutus" absolutnie "wybitny" film.

                • W rankingu filmweb "Pani minister tańczy" ze wspaniałą obsadą (TOLA MANKIEWICZÓWNA, ALEKSANDER ŻABCZYŃSKI, MIECZYSŁAWA ĆWIKLIŃSKA, JÓZEF ORWID), jest na drugim jescu w rankingu polskich musicali (za "Zapomnianą melodią"- również z Żabczyńskim i wspaniałą Helenką Grossówną i Jadzią Andrzejewską). Widać ten film jest lepszy niż "wielkie kino PRL", które nie miało ani jednego porządnego głosu- takiego jaki miał Żabczyński, czy Mankiewiczówna...

                  Och, och, "nie uważam za wielkie dzieło" filmu ze wspaniałymi artystami- Iną Benitą, Jerzym Piechelskim, ale również STANISŁAWĄ WYSOCKĄ, ALEKSANDREM ZELWEROWICZEM... Jakoś nie jest pan wspaniałym krytykiem, bo poważni krytycy (nawet współcześni) mają nt. tego filmu inne zdanie.

                  A to, że Tola zaczynała w operze, a potem przeszła do kabaretu, zniszczyło jej głos?
                  Komedia z "facetem o słabiutkim głosie" i z tą "szmirowatą aktorczką" (Bodo i Grossówna) jaką jest "Piętro wyżej" są również doceniane przez krytyków...

                  I dlaczego Fogg to sztuka niska? Ciekawe co pan w takim razie uważa o największej gwieździe PRL-u Maryli Rodowicz, czy Ani Jantar??
                  Chociaż zgodzę się Anna German miała piękny głos, podobnie jak Grechuta, ale oni we "wspaniałym socjaliźmie" nie byli gwiazdami, takimi byliby w latach 30. gdzie ceniono głos, a nie wybryki owych "gwiazd"

                  A dalej nie wybronił się z mojego argumentu o tym, że aktorzy nie byli słabi. I ucieka pan od tego tematu jak od ognia. I wg. pana rewia była na wysokim poziomie... Pan się po prostu nie zna, a wysoka sztuka komedii dla mnie to:
                  - Piętro wyżej (wspaniały Orwid, Grossówna i Bodo)
                  - Manewry miłosne (urocza Mankiewiczówna, genialna Zimińska i Sielański)
                  - PANI MINISTER TAŃCZY (już pisałem dlaczego)
                  - Papa się żeni (za wspaniałą Andrzejewską , Zimińską, no i Grabowskim)
                  - Czy Lucyna to dziewczyna (Ćwiklińska+Grabowski= genialna komedia, no i Smosarska z Chmielewskim i Kazimiera Skalska, szkoda, że więcej nie wystąpiła w filmowej komedii
                  - Ja tu rządzę! (doskonała Benita, Sielański i duet z "Czy Lucyna...")
                  - Zapomniana melodia (Już nie zapomnisz mnie... Wspaniała muzyka p. Warsa)
                  - Będzie lepiej (Brawa dla Wandy Jarszewskiej, że wreszcie wyszła z epizodów, a także Lody Niemirzanki, Szczepcia, Toncia i Fertnera)
                  - Dwie Joasie (cudna Smosarska, Szczepańska, Benita, Brodniewicz, Janecka, Zelwerowicz, Ruszkowski, Fijewski)
                  - Paweł i Gaweł (najromantyczniejsza scena w przedwojennym filmie, no i Dodek)
                  - tak poza komedią "Przybłęda"- BENITA i SIELAŃSKI jako tragik, bardzo ciekawy

                • Mysle, ze z Rittnerem nie ma co dyskutowac na temat polskiego filmu przedwojennego,poniewaz on ma juz swoja opinie i pewnie nic juz tego nie zmieni.Nalezy tylko zalowac ze nie potrafi tego docenic i zrozumiec .Dla mnie "Pietro wyzej "jest jedna z najlepszych komedii a Bodo byl rewelacyjny,w tym filmie i nie tylko.Wielu wspolczesnych aktorow nie dorasta mu do piet,nie potrafia grac,spiewac,tanczyc ani rozbawic widza.Za to swietnie sypia wulgaryzmami z ekranu przescigaja sie w scenach lozkowych.A co do Heleny Grossowny,to moim zdaniem byla dobra aktorka,nie byla aktorka dramatyczna tylko komediowa i w tym byla dobra.Po wojnie tez jeszcze pare razy zagrala ale to juz nie bylo to samo.Bodo,Grossowna i Sielanski mieli wyjechac do Ameryki na poczatku 1940 roku,niestety ich plany pokrzyzowala wojna.Kto wie jak wtedy by sie wszystko potoczylo....

                • Rzeczywiście, tym bardziej, że nie ma on żadnego konkretnego argumentu- tylko "sanacyjna szmira" on nie znał chyba nikogo poza Iną Benitą, Heleną Grossówną i Eugeniuszem Bodo, nie powiedział dlaczego mu się dokładnie nie podobało kino przedwojenne. Był oburzony, że film zrównałem z kabaretem... Przecież każdy kto nieco bardziej się interesuje starym kinem, że gwiazdy kabaretu, były gwiazdami filmu. Uznał też, że dobrzy aktorzy ("którzy byli w mniejszości") wywodzili się z teatrów dramatycznych (Mira Zimińska w teatrze dramatycznym?)... Ciekawe też dlaczego uznał świetną Panią minister jako kicz...
                  Nie znał Mieci Ćwiklińskiej, Józefa Orwida, Stanisława Sielańskiego, a gdzie tu mówić o Lili Zielińskiej, Zygmuncie Chmielewskim, Kazimierze Skalskiej....
                  Jednak już wcześniej pan Rittner był łaskaw przypomnieć o sobie na stronie Iny Benity :( Kolejna strona z trollem. Bo tak naprawdę nie podał żadnego argumentu, tylko wychwalał Rusków...

                • Ruskie to masz Pan na talerzu, to ich Pan pilnuj.
                  A to dlaczego nie cenię kina przedwojennego wyraziłem już kilkakrotnie, chociażby na samym początku tego postu. To kino nie ma żadnych powiązań z największymi zjawiskami kina światowego, jest tanie, komercyjne, celujące w najpłytsze potrzeby odbiorcze, nie niosąc w sobie żadnego przekazu, żadnej wartości poza najbardziej prostą, niewyszukaną rozrywką. Murnau, Lang, Eisenstein, Vigo głupcze...

                • A jaki film dokładnie jest tani i szmirowaty (aże jest ich przecież na tony, niech pan nie podaje Pani minister tańczy, ani żadnego które tu padło)?

                • Szanowny Panie, USA miało bez liku takich gwiazdeczek, nie pierwszej młodości zresztą, nie pierwszej wielkości. Przed wojną zaistnieli już tam Bogart, Spencer Trecy, James Stewart(nie zaliczam ich do gwiazdeczek), nawet do nich jak miał się taki Bodo? Głosu jak Jose Gardel nie miał, urody na Przemineło z wiatrem (nie jestem wielbicielem, żeby nie było) także nie. Może dublowałby Karloffa?
                  Cenię wiele zjawisk literackich międzywojnia, ale bądźmy szczerzy, kino tamtych lat to skrajny, mdły kicz, mnie to nawet nie bawi, takie podspiewajki. Pozdrawiam

                • W rankingu filmweb Harry Potter ma lepsze noty od wielu filmów, arcydzieł Tarkowskiego, Bunuela. Czy tym samym Harry Potter lepszy jest od filmów twórcy Solarisa? Argumenty jakimi Pan się posługuje są doprawdy marnej wartości, to po raz kolejny sofizmaty.
                  Ewa Demarczyk znana jest Panu? Czy nawet zespoły nowej fali w rocku lat 80ych? Czesław Niemen? Maryla Rodowicz to nie jest wyznacznik wszystkiego. A Grechuta to miałby szansę na bycie bezrobotnym za sanacji w długiej kolejce, ze swoimi ambitnymi tekstami, muzyką nie miałby szans na rywalizowanie z kiczem Boda, pani Toli i innych spiewających GWIAZD TAMTEGO czasu. Za PRL natomiast grano go codziennie w radio.
                  Jest Pan pasjonatem kiczu, mnie to tylko bawi, ale to Pana problem. Proszę żyć wśród komedyjek, kabarecików, uznając te zjawiska za szczyty intelektu, myśli, sztuki, ale do dyskusji na temat ambitnego kina nie radzę się mieszać.

                • Nie, nie, nie
                  Rozmowa z panem jest niepotrzebna. Nie zna pan historii, mimo, że chce pan pozować na inteligenta, nie udaje się to panu bo gra pan bezpardonowo, odmawia pan talentu wokalnego wspaniałej Toli Mankiewiczównie, o Szczepańskiej pan nie słyszał, więc się nie wypowiada, to samo o innych prawdziwych artystach w tym Toli Mankiewiczównie. Nie widział pan prawdopodobnie żadnego z wymienionych filmów przeze mnie i się pan wypowiada. Tak więc żegnam pana. Jestem pewien, że nie widział pan owej "Pani minister tańczy", a nawet jeśli to oglądał pan ze złym nastawieniem.
                  Żegnam pana, niech pan sobie żyje w swoim urojonym świecie. Nie powinienem w ogóle mieszać się do dyskusji z takim trollem. A jedyne co pan osiągnął to to, że filmy z PRLu będę, a nawet pozwolę wypowiedzieć się w imieniu nas, ludzi normalnych- będziemy oglądać z taką samą rezerwą z jaką pan oglądał (a być może, nie) genialną Panią minister!

                • Tola Mankiewiczówna wspaniała artystka ,piękna kobieta. Nazywana "Boską Tolą" , "Słowikiem Warszawy". Występowała w Polsce, Europie .W Niemczech przed wojną w Berlinie ,Hamburgu. Była tam bardzo popularna i nie tylko! Była wybitnie uzdolniona wokalnie ,tanecznie i ect. Kto twierdzi inaczej to znaczy że nie ma zielonego pojęcia!

                • Argument w stylu, kto się ze mną nie zgadza nie ma zielonego pojęcia jest iście przekonujący.
                  Doda to podobno też bóstwo, tak mówią. Ja nie wiem, nie chcę wiedzieć. Wybitnie uzdolniona to była Fremi, Callas, Tebaldi, a w tancu Isydora Duncan. Ciekawe, czy w Niemczech kojarzą dzisiaj Tolę, tak jak pamiętają Sarah Leander chocby. Wątpie.
                  Ręce można tylko nad pewnymi osobnikami załamać.

                • "Genialna Pani mister tańczy", no i cóż, wszystko w tym temacie. Biedak szmirę poczytuje za arcydzieło, pewnie prawdziwe, ambitne kino przedwojenne zna tylko ze słyszenia. Może warto zacząc nawet od klasyki kina nięmego jak Metropolis, Skarb rodu Arne, Portier z hotelu Atlantic, albo Haxan? Sądzę, że Panu nawet nie warto tego proponować, to tak jakby podsuwać komuś książki Prousta, a ten krzyczałby, że harlekiny są lepsze. Ciekawe, czy Lynch zamieniłby swoje uwielbienie dla Rękopisu Hasa na Panią minister. Czysty śmiech nad Panem p. Nowotworek bierze.
                  Oglądałem większość filmów tamtego kina, mam sporą ilość magazynów filmowych z tamtych lat takich jak As, niestety nie dostrzegam w tamtym kinie niczego wartościowego. Erazm z Roterdamu w Pochwale głupoty zapisał takie przysłowie we wstępie; poznasz głupiego po śmiechu jego.
                  Proszę się dalej śmiać oglądając Pawła i Gawła, czy Panią minister, mi na tym niczego nie ubędzie, a Pan przynajmniej będzie miał rozrywkę na swoim poziomie. Dalsza rozmowa nie ma sensu. Nie mam zamiaru wielbiciela harlekinów przekonywać do Prousta, to tak metaforycznie, zresztą nie czuję potrzeby. Dobrego Nowego Roku bynajmniej.

                • Owszem, genialna pani minister. I niech pan sobie myśli co chce, a Miecia i Orwid wspaniałymi aktorami byli, a Tola i Darek pięknie śpiewali i grali

                • Nikt nikogo nie zmusza aby sobie cenił aktorów czy filmy przedwojenne oczywiscie mówie o Polskich. Kazdy ma swoje zdanie na ten temat. Ale porównanie Toli Mankiewiczówny do Dody to absurd. Moze i nikt w Niemczech nie wie dziś kto to była Tola ,Ćwiklinska, Żabczyński ale mało kto w Polsce wie kto to był Sarah Leander i niech tak zostanie!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: