Jako Eddie Riggs spisał się znakomicie. Gdyby nie Black, to potomek wielkiego wojownika nie strzelałby takich, że tak powiem, epickich szneków, a słynne "DECAPITATIOOOOON!" nie brzmiałoby tak jak brzmi. Ech, kurde, szkoda, że nie można dopisać Brutal Legend do filmografii Jacka;)